Test

Piotr Lisowski

jeżeli zwykła terenówka to za mało

Mitsubishi L200 Monster

Są dwie kategorie w których Mitsubishi L200 Monster nie ma sobie równych. Pierwsza to jazda w trudnym terenie, druga to oświetlenie zewnętrzne. Monster jest przy tym wyżej zawieszony od standardowej odmiany L200, co przekłada się m.in. na możliwość zanurzenia auta w wodzie na 64 cm! Nad wprowadzeniem wszystkich terenowych modyfikacji czuwał Rafał Marton, czyli osoba która wielokrotnie brała udział w Rajdzie Dakar oraz starowała wspólnie z Adamem Małyszem.

12 LIS 20:40

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}

 Już standardowa odmiana L200 jest ekstremalnie trudna do zakopania przy codziennej eksploatacji, bo występuje z napędem 4x4 i reduktorem. Pamiętam, że podczas testu zaskoczyło mnie to, iż auto bezproblemowo wjeżdżało w miejsca, gdzie w ogóle nie podejrzewałem że da radę dotrzeć.

Dlatego nie wyobrażam sobie warunków, którym dodatkowo uterenowiony L200 mógłby nie sprostać. Podejrzewam, że auto skierowane zostało do fanów off-roadu, wjeżdżających w największe błoto tylko dlatego, by potem próbować z niego wyjechać. Podejrzewam też, że Mitsubishi L200 Monster znajdzie uznanie w oczach pracowników firm, którzy budują drogi w naszym kraju i niezależnie od pogody i warunków muszą dotrzeć na różne miejsca budowy. Czyli jeżeli dojazd bywa dla Ciebie stresem, o którym chciałbyś całkiem zapomnieć, L200 Monster wydaje się odpowiednią propozycją.

Zalety

Przed testem miałem sporo wątpliwości, czy tym autem w ogóle da się jechać z prędkościami autostradowymi, a jadąc po odbiór zastanawiałem się o ile więcej czasu zajmie mi powrotna trasa do domu. I o dziwo okazało się, że opony Cooper Discoverer STT LT typu MT (Mud Terrain) i wyższe zawieszenie przy 120-140 km/h wcale tak bardzo nie dokuczają, jak można się spodziewać. No nie jest to może najbardziej pewne prowadzenie na świecie, ale spokojnie da się jechać i nie czuć oddechu śmierci na ramieniu. Podobno można rozpędzić się nim do 177 km/h, ale na to odwagi już nie miałem.

 Duża w tym zasługa napędu na wszystkie koła. O ile przy włączonym napędzie na tył łatwo było zerwać przyczepność kół, to po włączeniu trybu "4H" było to niewykonalne, nawet w deszczu. I to pomimo, że opony terenowe nie są najlepsze, jeżeli chodzi o przyczepność na asfalcie. A napęd można przełączać przy dowolnej prędkości i na dowolnym rodzaju nawierzchni.

A jeżeli to dla kogoś za mało, zawsze można uruchomić reduktor, czyli tryb 4LLc. Auto wyposażone jest też w blokadę centralnego dyferencjału oraz blokadę tylnego mostu. Dlatego gdy tylko zechcemy, to wszystkie 4 koła zaczną się kręcić, powoli wyciągając auto. W SUV-ach często jest tak, że włączenie wszystkich systemów i tak nie zakręci wszystkimi kołami, o czym mogłem przekonać się jeżdżąc ostatnim Mitsubishi Outlander. Jeżeli jednak komuś mimo to uda się zakopać Monstera, z pomocą przychodzi wyciągarka Superwinch Tiger Shark 9500, która może przeciągnąć aż 4,3 tony.

Silnik i skrzynia

4-cylindrowy silnik diesla o pojemności 2.4 litra jest całkiem dynamiczny, ma 181 KM oraz 430 Nm, więc da się sprawnie wyprzedzać ciężarówki, czego się nie spodziewałem. Skrzynia biegów ma 5 przełożeń, jest automatyczna i trochę leniwa. Jednak biorąc pod uwagę niezbyt wyścigowy charakter samochodu, nie było to coś, czym się przejmowałem.

Bardzo przydatnym gadżetem były łopatki przy kierownicy. Może niekoniecznie sprawdzały przy zwyczajnej jeździe, bo tutaj automat daje radę. Jednak w górach, gdzie jest dużo zjazdów, używałem ich często, by hamować silnikiem.

 Światła - jasno jak w dzień

Osobna sprawa to oświetlenie. Standardowo klient dostaje lampy ksenonowe + LED jako światła dzienne. Zestaw radzi sobie średnio, w porównaniu do w pełni LED-owych lamp. Ale wszystko zmienia się, gdy włączymy światła drogowe.

Wtedy uruchamiają się standardowe światła drogowe, dodatkowe lampy LED na zderzaku i listwa LED na dachu Monstera. Dzięki temu w środku nocy robi się jak w dzień. Efekt jest nie do opisania. Ilość światła jest taka, że wszystkie nowoczesne reflektory LED z najdroższych aut po prostu wymiękają.

Wady

Największym kłopotem była jazda po bardzo nierównym asfalcie na trasie. Wtedy w aucie lata i dzwoni dosłownie wszystko, a jazda staje się bardzo niekomfortowa. Pod tym względem niezmodyfikowany L200 radzi sobie o niebo lepiej. Mistrzem kategorii pozostaje jednak Nissan Navara NP300, który z tyłu zamiast resorów piórowych ma zawieszenie wielodrążkowe.

Sporym problemem były też wibracje z kół przenoszące się na kierownicę, jak i to że auto lubiło pojechać nie tam gdzie ja chciałem, ale tam gdzie kierowały je koła, które w koleinach żyły własnym życiem. Ale podejrzewam, że montując tak wielkie koła, opony i podwyższając auto, trzeba się z tym pogodzić.

Również Multimedia były niedoskonałe. Gniazdo USB nie jest stworzone z myślą o szybkim ładowaniu smartfonów, nie ma korków na żywo w nawigacji, podobnie jak obsługi Android Auto, czy Apple CarPlay. Wszystko to stało się już prawie standardem w autach osobowych.

Zużycie paliwa też nie jest mocną stroną Monstera. 11 litrów na 100 km przy 90 km/h, czy ponad 16 litrów przy 140 km/h to już konkretny wynik. Dlatego jeżeli L200 ma być oszczędne na asfalcie, to trzeba brać wersję na normalnych kołach. Wtedy na autostradzie zaoszczędzimy ponad 5 litrów na 100 km.

Cena

Żeby kupić nowego L200 trzeba wydać 114 990 zł. Dostajemy za to wersję 4work, czyli na stalowych felgach, z silnikiem 154 KM i z mniejszą kabiną Club Cab. Duża kabina Double Cab podnosi cenę do 124 990 zł. Automat i najwyższe wyposażenie Instyle oznacza już 148 990 zł. A to jeszcze nie koniec, bo modyfikacje Monstera nie są ujęte w cenniku.

Dodatkowa, bardzo jasna belka LED zamontowana na dachu kosztuje 3500 zł, a komplet wspomnianych opon MT to też niemały wydatek - 2800 zł. Auto standardowo jest też oklejone folią, dzięki czemu po jakimś czasie można ją zdjąć i cieszyć nienaruszonym lakierem. Gdy do tego dorzucimy wyciągarkę, zawieszenie i resztę modyfikacji, cena Monstera dobija niemal do 180 000 zł.

Pokrewne testy

Wcześniejsze testy

Mitsubishi L200 Monster - jeżeli zwykła terenówka to za mało - test, recenzja, opinie, wady, zalety, dane techniczne, opis, pickup, automat, silnik 2.4 diesel

Zostaw komentarz

Test

Piotr Lisowski

jeżeli zwykła terenówka to za mało

Mitsubishi L200 Monster

Są dwie kategorie w których Mitsubishi L200 Monster nie ma sobie równych. Pierwsza to jazda w trudnym terenie, druga to oświetlenie zewnętrzne. Monster jest przy tym wyżej zawieszony od standardowej odmiany L200, co przekłada się m.in. na możliwość zanurzenia auta w wodzie na 64 cm! Nad wprowadzeniem wszystkich terenowych modyfikacji czuwał Rafał Marton, czyli osoba która wielokrotnie brała udział w Rajdzie Dakar oraz starowała wspólnie z Adamem Małyszem.

12 LIS 20:40

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków