2.1 D / 190 KM / 440 Nm @ 1400 obr / 7G-TRONIC PLUS / FWD / 0-100 10,9 s

Marcedes Marco Polo

Test

Michał Tubis

11 LIS 15:10

Odbierając samochód do testów byłem nastawiony do niego dosyć negatywnie. Traktowałem go jako zabawkę dla nierozsądnie wydających pieniądze ludzi, która nie wnosi nic ciekawego do kempingowego świata. Moje nastawienie zaczęło zmieniać się, gdy zacząłem odkrywać kolejne systemy usprawniające jazdę i sprawiające, że auto po prostu świetnie się prowadzi.

GŁÓWNA

PRAWY PAS

WSPÓŁPRACA

INSTAGRAM

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}

Marcedes-Benz Marco Polo to oparty na klasie V kompaktowy samochód kempingowy. W ofercie znajdują się trzy warianty: wersja ekonomiczna, komfortowa i stylowo-komfortowa. Ja miałem okazję testować tę ostatnią - Marco Polo Horizon.

Mini-kampery od Mercedesa nie są często widywanym modelem niemieckiego producenta. Osobiście nigdy nie spotkałem takiego auta ani na drodze, ani na europejskich kempingach. Producent zapewnia jednak, że jest to samochód wielokrotnie nagradzany za swoje walory turystyczne i kompaktowe jak na tę klasę rozmiary.

Pierwsze wrażenie

Z zewnątrz Marco Polo wygląda bardzo atrakcyjnie i z przyjemnością przyznam, że przykuł uwagę niejednych oczu. W porównaniu z samochodami tego segmentu innych marek Marcedes Marco Polo wygląda naprawdę dobrze. Jakość wykonania najbardziej rzuca się natomiast w oczy wewnątrz samochodu. Materiały, z których wykonany jest kokpit, pokrycie kierownicy i foteli sprawia, że z autem po prostu miło jest obcować. Wykonanie elementów kempingowych nie sprawia wprawdzie wrażenia luksusowych, ale za to wytrzymałych.

Pierwszym rozczarowaniem po wejściu do auta był dla mnie brak wsparcia dla Apple Car Play, obecnego w innych modelach producenta. Korzystałem już z niego w autach klasy średniej, w których takiej kompatybilności nawet nie oczekiwałem. Wprawdzie mogłem połączyć się z telefonem przez Bluetooth i w ten sposób odtwarzać muzykę i wykonywać połączenia, ale bez Apple Car Play korzystanie z iPhone'a jest znacznie uboższe.

Do obsługi ekranu zainstalowanego w Marco Polo służy pokrętło i mały panel dotykowy. Szkoda, że klienci Mercedesa wciąż nie zasłużyli na w pełni nowoczesną konsolę z panelem dotykowym. Zamiast tego mamy aż dwa mechanizmy sterujące, z czego jeden powiela funkcjonalność drugiego. Wygląda to tak, jakby producent nie mógł zdecydować się, który z nich jest lepszy i zainstalowałem oba - pozostawiając wybór klientom.

Jazda

W mieście najbardziej pomaga asystent martwego pola, a więc kontrolki zapalające się w lusterkach bocznych, gdy na pasie obok jedzie samochód. Dodatkowo gdy próbuję zjechać na zajęty pas, włącza się sygnał dźwiękowy. Przyzwyczajony do mniejszych samochodów, w Mercedesie Marco Polo było mi początkowo na ulicach Warszawy ciasno.

Z pomocą przychodzi tu jednak kamera 360. To jedno z najlepszych udogodnień, jakie znalazły się w testowanym aucie. W samochodzie o tych rozmiarach taki system kamer to zbawienie. Z przyjemnością przyglądałem się na ekran i manewrowałem Mercedesem nawet w miejscach, w których obawiałbym się wjechać mniejszym autem. System przydaje się nie tylko w mieście, ale też na wąskich leśnych ścieżkach, na których spokojnie zawracałem nie obawiając się o wystające konary drzew.

Natomiast nawigacja z informacjami o natężeniu ruchu i system rozpoznawania znaków drogowych sprawiły, że zrezygnowałem z mojego zaufanego TomToma, którego w pierwszej kolejności podłączam w każdym samochodzie.

Po wyjechaniu poza miasto auto zaczęło jeszcze bardziej zyskiwać w moich oczach. Pomimo tego, że jechałem w nocy, prowadziło mi się go świetnie. Jest to zasługa nie tylko bardzo dobrych reflektorów adaptacyjnych, ale też tempomatu Distronic Plus. Po ustawieniu maksymalnej prędkości samochód sam dostosowuje się do warunków na drodze; zwalnia, gdy ktoś jedzie przed nami i przyśpiesza kiedy jest to możliwe. Jazda w kolumnie samochodów okazała się jeszcze mniej męcząca niż jazda samemu.

Do tego zawieszenie korygujące niedoskonałości asfaltu, wysoka pozycja i dużo miejsca na nogi. Takie udogodnienia sprawiają, że można zrelaksować się i naprawdę poczuć, że jest to samochód turystyczny. Wyraźnie widać, że w kwestii komfortu prowadzenia auta Mercedes wysoko stawia poprzeczkę.

Wnętrze

Na pokładzie samochodu może podróżować i spać 5 osób. Tylna kanapa rozkłada się tworząc miejsce do spania dla trzech osób, a dwie osoby zmieszczą się pod wysuwanym dachem Westfalia. Dach Mercedesa nie tylko podnosi się tworząc przytulną sypialnię, ale może też unieść bagażnik rowerowy lub box, bo wyposażony jest w relingi. W górnej sypialni miejsca nie jest dużo i trzeba uważać na głowę, ale spało nam się tam bardzo dobrze. Materac z pianki Memory Foam na pewno nie był tu bez znaczenia.

Górna sypialnia jest jednak nieco chłodniejsza od dolnej. Wynika to z tego, że Westfalia po rozłożeniu obudowana jest płótnem, które nie izoluje samochodu tak jak blacha. Jest to jednak grube płótno sprawiające wrażenie bardzo wytrzymałego, dużo porządniejsze od tych stosowanych w dzisiejszych namiotach. Co ważne, nawet jeśli nie zamierzamy korzystać z górnej sypialni, możemy otworzyć dach, aby zyskać wyższy sufit - o wysokości nawet 2 metrów w najwyższym punkcie.

Jeśli już o temperaturze mowa, Marco Polo wyposażone jest w system ogrzewania postojowego. Niestety, okazało się ono niemiłym zaskoczeniem, ponieważ system automatycznie wyłącza się po 30 minutach aby oszczędzać akumulator. Pierwszej nocy kilka razy musiałem więc wstawać, aby ponownie włączać ogrzewanie, bo temperatura na zewnątrz wynosiła jedynie 7 stopni, a my przygotowaliśmy się na ciepłe domowe warunki. Pierwsza noc w Marco Polo nie była więc zbyt udana. Na następną noc przygotowaliśmy już cieplejsze ubrania.

Pod dachem znajdują się też lampki LED, które są na tyle wydajne, że z powodzeniem funkcjonują jako główne źródło oświetlenia w samochodzie. Oświetlenie w tylnej części auta jest bowiem tak skromne, że gdyby nie wspomniane LEDy, to po zachodzie słońca w saloniku panowałby półmrok.

Zejdźmy więc na dół. Producent chwali się, że tylna część pokładu Marco Polo to "salon z wygodami". Do dyspozycji gości w salonie mamy trzyosobowa kanapę, rozkładany stół i obracane przednie fotele. Obracane fotele okazały się bardzo rozczarowujące. To fajnie, że odwracając fotel kierowcy i pasażera w stronę tylnej kanapy możemy stworzyć przytulny salonik, ale ilość fikołków, obrotów i przysiadów, które trzeba wykonać, aby fotel udało się odwrócić jest zaskakujący.

W samochodzie tej klasy i za te pieniądze wyobrażałem sobie guzik, który automatycznie odwraca fotel. Tu natomiast mamy dźwignię, którą trzeba odnaleźć pod siedzeniem i naciskając przekręcać fotel, jednocześnie pochylając oparcie do przodu i przesuwając fotel w przód i tył próbując przecisnąć go na drugą stronę.

Stolik zamontowany przed tylną kanapą to natomiast dobrze pomyślany kawałek turystycznego ekwipunku. Jest przymocowany do podłogi na szynach, po których możemy przesuwać go w przód i w tył. Możemy również regulować jego wysokość i wielkość, bo złożony jest z dwóch oddzielnie wysuwanych blatów. Dzięki takiemu zastosowaniu stolik przystosowuje się do aktualnej funkcji samochodu - sypialni, pokoju gościnnego, czy jadalni. Stolik, nawet po całkowitym rozłożeniu, nie jest jednak zbyt wielki. Zmieszczenie na nim obiadu dla kilku osób byłoby problemem. Na szczęście można go łatwo wymontować i postawić na jego miejsce inny stolik turystyczny.

Odnoszę wrażenie, że konstruktorzy tego auta tak bardzo skupili się na stworzeniu przestrzeni do siedzenia i spania, że zapomnieli o miejscu na bagaże. Nie wyobrażam sobie gdzie pomieścić bagaże dla 5 osób podróżujących i śpiących w tym aucie. Rozkładając kanapę, część bagażnika przekształca się w łóżko, przez co musimy zorganizować sobie miejsce na bagaże. Co gorsze, nie mamy też możliwości dostania się do bagaży, które pozostały pod łóżkiem i musimy wyjść z auta i otworzyć tylną klapę, aby się do nich dostać. Tak naprawdę auto najlepiej sprawdzi się jako kamper z miejscem do spania dla dwóch osób pod dachem. Salon i bagażnik można wtedy spokojnie użytkować bez karkołomnych przekładek.

A co czeka nas na zewnątrz? Dla osób, które wolą spędzać wolny czas na zewnątrz, udogodnieniem będzie wysuwana markiza, która ochroni nas od słońca lub deszczu. Jest to jednocześnie najpłynniej działający element wyposażenia samochodu. Po prostu wkładamy składaną korbę i kręcimy aż do pełnego rozłożenia markizy. Niestety, potrzebujemy do pomocy drugą osobę, która będzie przytrzymywać wysuwający się element. W przeciwnym razie uchwyt mocujący może urwać się od karoserii. Testowany model wyposażony był też w zestaw turystycznych krzeseł ze stołem, które postawione pod markizą tworzą praktyczny taras. Oczywiście możemy sami skompletować sobie taki zestaw, i to za ułamek ceny, chociaż muszę przyznać, że mebelki te bardzo sprawnie rozkładały się i nieźle wyglądały. W końcu to niemiecka technologia.

Dla kogo jest ten samochód?

Testowany model wart był 280 000 zł. Marco Polo można oczywiście kupić już od 138 000 + VAT, ale liczne udogodnienia wbudowane w ten samochód wywindowały cenę do o wiele wyższego poziomu. I szczerze mówiąc trudno byłoby mi wybrać elementy, z których miałbym zrezygnować, aby obniżyć cenę.

Marcedes Marco Polo to świetna, ale bardzo droga alternatywa dla namiotu. Jest cieplejszy w środku, wygodniejszy i bezpieczniejszy. Osoby podróżujące do tej pory z namiotem na pewno poczują się lepiej na pokładzie Marco Polo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie, aby była to alternatywa dla pełnowymiarowego kampera, ponieważ brak toalety, umywalki, prysznica i kuchenki w testowanym modelu jest nie do odżałowania.

Nie polecam go na pewno osobom starszym - ilość akrobacji, które trzeba wykonywać podczas poruszania się po samochodzie, przestawianiu, rozkładaniu elementów jest zbyt duża. Mimo tego muszę przyznać, że zauroczyłem się tym autem. Niby jest drogi i nieperfekcyjny, ale ma w sobie to coś. Wygląd, prestiż, kompaktowe jak na kampera wymiary, mnóstwo udogodnień, no i ta możliwość przespania się zawsze i wszędzie. Chętnie przyjąłbym go jako prezent pod choinkę.

Marcedes Marco Polo to świetna, ale bardzo droga alternatywa dla namiotu - test, recenzja, wady, zalety, dane techniczne, opis, kamper, silnik, 2.1 diesel