Piotr Lisowski

23 LIP 17:05

TEST

Škoda Octavia Laurin&Klement

4x4 / 2.0 TDI / 184 KM / 380 Nm / DSG6 / 0-100 7,1 s

Najczęstszym tekstem jaki słyszanym podczas rozmów o tej Škodzie było "w życiu bym nie kupił Octavii za 176 tys. zł", bo właśnie tyle kosztuje dobrze skonfigurowana odmiana Laurin&Klement. Jeżeli dla kogoś w samochodzie najważniejszy jest prestiż marki, faktycznie nie ma tu czego szukać. Jeżeli jednak chcesz mieć komfortowy samochód dla siebie i nie kłuć tym innych w oczy, wypasiona Octavia wydaje się całkiem dobrym pomysłem.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}
{module_contentholder, name="lip17_U359251_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="lip17_U359266_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="lip17_U359250_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="lip17_U359268_BP_infinity"}

Dopiero teraz dotarło do mnie jak skrajnie różna może być Škoda Octavia, którą już raz zdarzyło mi się jeździć. Był to jednak model skonfigurowany na nieco ponad 65 tys. zł, czyli prawie 3x mniej! Wyposażenie było znacznie skromniejsze, a pod jej maską pracował silnik 1.2 TSI o mocy zaledwie 85 KM. Odmiana Laurin&Klement sprawia, że pomimo iż mamy do czynienia z tą samą Octavią, jej jej bliżej do marek premium typu Mercedes, BMW, czy Volvo, niż do kategorii tanich, rodzinnych samochodów.

Wnętrze

Największa zaleta tego samochodu to wnętrze. Począwszy od fajnego wyglądu, przez dobre materiały z których jest wykonane, czy świetne ambientowe podświetlenie, aż po wielki, znakomitej jakości i bardzo responsywny ekran o przekątnej 9,2" zamontowany na środku konsoli centralnej o nazwie Columbus. Wszystko sprawia tu dobre wrażenie. Czegoś takiego w Škodzie jeszcze nie widziałem. Nawet testowany ostatnio przeze mnie Kodiaq miał 8 calowy wyświetlacz, choć opcjonalnie również można tam wstawić 9,2".

Nawigacja oczywiście jest, ale dużo ważniejsza była dla mnie obsługa Android Auto, dzięki czemu mogłem sobie na ekranie auta wyświetlać moją bibliotekę Spotify oraz bezproblemowo korzystać z moim zdaniem najlepszej na rynku nawigacji - Mapy Google. Właściciele iPhone'ów mają podobną opcję, nazywa się Apple CarPlay.

Ładowanie bezprzewodowe Qi też było obecne. O takich oczywistościach jak Bluetooth to już chyba nawet nie trzeba wspominać. Przyjemnym dodatkiem, choć płatnym, było gniazdo 230V z tyłu, a także 2 dodatkowe porty USB pozwalające ładować telefon. Z przodu gniazdo USB było tylko jedno. Poza podgrzewaniem foteli przednich, podgrzewane były też dwa siedziska tylnej kanapy. Miałem nawet Webasto, co Skoda nazywa systemem niezależnego ogrzewania i wentylacji.

Jazda półautonomiczna

Podróż uprzyjemniał system Adaptive Cruise Control, czyli tempomat adaptacyjny. Działa do prędkości 210 km/h i potrafi zatrzymać auto do zera, co przydaje się podczas jazdy w miejskich korkach. Miałem też system o nazwie Lane Assist, czyli asystent utrzymania pasa ruchu. Jego działanie nie ograniczało się do popiskiwania w przypadku najechania na pas, jak to zwykle bywa. Lane Assist potrafi też przejąć kierowanie i prowadzić auto w trasie nawet w zakrętach.

184 KM i skrzynia DSG

Silnik to klasyka gatunku, czyli 2.0 TDI generujący w tym przypadku moc 184 KM oraz moment obrotowy 380 Nm już od 1750 obr./min. Mocy jest pod dostatkiem, nawet wtedy gdy na pokładzie są 4 osoby i załadowany bagażnik. Na papierze przyspieszenie do 100 km/h wynosi 7,1 sekundy. Wyprzedzanie tym samochodem, zwłaszcza w połączeniu ze skrzynią DSG, to czysta przyjemność. Wciska się gaz, a Octavia natychmiast wyrywa do przodu.

Spalanie

Auto w tej odmianie waży 1463 kg, co stanowczo wyprowadza Octavię poza kategorię lekką. Mimo tego auto potrafi palić naprawdę niewielkie ilości paliwa. Utrzymując na tempomacie 90 km/h da się bezproblemowo uzyskać wynik 4 litrów na 100 km. Co najlepsze, Skoda poza miastem deklaruje 4,5 litra! Jeszcze nie spotkałem się z tym, żeby jakiś producent zawyżał wyniki spalania.

Jest też napęd 4x4!

To wspaniała wiadomość dla fanów lekkiego offroadu i chyba tylko dla fanów offroadu. Moim zdaniem, o ile nie mieszka się w górach, zakup samochodu 4x4 nie ma żadnego sensu. Od kilku lat nie zdarzyło mi się zakopać w śniegu, ani nigdzie indziej, pomimo że poruszam się w większości przypadków autami z napędem na przednią oś.

Zawieszenie z regulowaną twardością

Z oceną zawieszenia mam duży problem, bo z jednej strony dawało ono rewelacyjne wrażenie kojarzące się z wielkimi, drogimi limuzynami. Autem kołysało naprawdę przyjemnie, jakby nierówności pod samochodem zupełnie nie istniały.

Zawieszenie miało też funkcję zmiany twardości za pomocą przycisku. Jeżeli komuś nie pasuje komfortowe bujanie, może szybkim ruchem znacznie je utwardzić. Osobiście jednak większość czasu przejeździłem w trybie komfortowym, który równie dobrze sprawia się podczas szybszych przejazdów na trasie.

WADY

Zachwyty nad zawieszeniem psuły jednak braki asfaltu zakończone ostrymi krawędziami. Pomimo, że opona wcale nie była jak naleśnik, w środku wyraźnie słychać nieprzyjemne dźwięki dochodzące z kół.

Skrzynia DSG ma tylko 6 przełożeń, co trochę psuje zużycie paliwa przy 140 km/h, które wynosi wtedy 7 litrów, a to już wynik zupełnie przeciętny jak na tą klasę i moc. Co ciekawe wersja 150 KM jest już wyposażona w 7 stopniowy automat DSG, podobnie jak odmiana 115 KM, a także wszystkie wersje benzynowe - poza podstawową o mocy 85 KM.

Miałem też nieodparte wrażenie, że asystent utrzymywania pasa ruchu Lane Assist gubił się nieco częściej, niż ten sam system w Superbie i Kodiaq. Ponadto zauważyłem, że podczas zmiany pasa, używając kierunkowskazu, Lane Assist dalej próbował zatrzymać mnie na obecnym pasie ruchu. Takiego zachowania również nie przypominam sobie z Superba i Kodaiq.

Minusem wersji liftback, czyli limuzyny, jest niezbyt duże, za to elektrycznie sterowane okno dachowe. Jeżeli ktoś chce mieć duży, szklany dach panoramiczny, musi zdecydować się na wersję kombi. A w letnie, upalne dni, brakowało mi też wentylowanych foteli.

CENY

O ile najprostsza odmiana Skody Octavia z 85 konnym silnikiem kosztuje zaledwie 66 800 zł, to wersja Laurin&Klement startuje od kwoty 107 830 zł - za odmianę z 180 konnym silnikiem benzynowym. Jeżeli ktoś chce mieć 184 KM w TDI, a wraz z tym napęd 4x4 oraz 6 stopniową skrzynię DSG, musi szykować 132 400 zł. Testowy egzemplarz skonfigurowany był jednak na jeszcze więcej - 176 300 zł. Oznacza to, że koszt wyposażenia opcjonalnego wynosił 43 500 zł - za takie pieniądze z salonu można wyjechać nową Fabią!

W skład tej kwoty wchodził m.in. system niezależnego ogrzewania i wentylacji uruchamiany z dodatkowego kluczyka (4000 zł), zawieszenie adaptacyjne DCC (4200 zł), tempomat adaptacyjny z systemem awarynjnego hamowania w przypadku wykrycia pieszych (4000 zł), przygotowanie pod telefon GSM ze wzmacnianiem sygnału i Wi-Fi (3200 zł), większy ekran nawigacji, z systemem utrzymywania pasa ruchu i mapą europy (2600 zł) i mnóstwo drobniejszych rzeczy typu kamera cofania, szyberdach, czy funkcja monitorowania martwego pola.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama300"}