Piotr Lisowski

30 KWI 18:10

Mitsubishi L200

Instyle Double Cab / 2.4 DID / 181 KM / 430 Nm / 5AT

Największa zaleta tego auta jest taka, że możesz nim przewieźć wszystko bez konieczności kombinowania przyczepy. Do tego klapa paki zamykana jest na kluczyk, więc można jeździć z bagażami bez stresu że zamokną, albo że ktoś je ukradnie na najbliższym skrzyżowaniu.

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}
{module_contentholder, name="kwi17_U248826_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="kwi17_U248827_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="kwi17_U248828_BP_infinity"}
{module_contentholder, name="kwi17_U317593_BP_infinity"}

Decydując się na zakup L200 po prostu stajesz się posiadaczem największego auta na dzielni. Nawet Audi Q7 wydaje się przy nim podejrzanie małe. Mitsubishi ma aż 5,29 m długości, 1,82 m szerokości oraz 1,78 m wysokości, więc nie sprawdza się najlepiej na zatłoczonym parkingu centrum handlowego. Z drugiej strony najnowszy Nissan Navara NP300 jest jeszcze dłuższy - o 45 mm, szerszy o 35 mm i wyższy o 60 mm.

SILNIK

Silnik diesla w L200 ma 2.4 litra pojemności, 4 cylindry, 181 KM i 430 Nm przy 2500 obr/min który pcha jednak niemało, bo aż 1,88 tony. Auto sprawia wrażenie mniej więcej jak jazda 110 konnym dieslem wielkości Fabii. Oznacza to, że choć nie jest to rakieta, L200 w zupełności radzi sobie podczas wyprzedzania w trasie, robi się ten manewr dosyć bezstresowo.

SKRZYNIA

Skrzynia automatyczna ma 5 przełożeń i łopatki przy kierownicy, które reagują szybko, co jest bardzo fajne przy hamowaniu silnikiem. Biegi jak już zaczną się zmieniać, zmieniają się szybko. Jednak zrzucenie biegu przed wyprzedzaniem, jak to w automacie jednosprzeglowym, chwilę jednak zajmuje.

ZAWIESZENIE

Z tyłu są resory, ale jeżeli ktoś spodziewa się dramatycznego komfortu, to tak nie jest. Zawieszenie sprawia wprawdzie wrażenie trochę twardszego, a mimo to nie czuć nierówności jeżdżąc po bardzo dziurawych drogach. W tym pickupie można to robić szybciej, bo opony są wysokie, więc nie ma strachu że coś stanie się z felgą.

NAPĘD

Standardowo napędzane są koła tylne, ale za pomocą pokrętła obok dźwigni automatu, można też dołączyć oś przednią. Spodziewałem się, że lekki tył pickupa w połączeniu z napędem tylnej osi sprawi, że jazda nie będzie zbyt bezpieczna. Okazało sie jednak, że moje próby wyprowadzenia auta z toru jazdy na mokrej nawierzchni zakończyły się niepowodzeniem. Kontrola trakcji, którą można wyłączyć, skutecznie reagowała na moje wszystkie dziwne manewry.

Pojechałem nawet w lekki teren ale i tam auto radziło sobie tylko z napędzaną tylną osią. A jeżeli zakopiemy się tak, że włączenie napędu na 4 koła nie przyniesie żadnych efektów, zawsze pozostaje opcja zablokowania centralnego mechanizmu różnicowego oraz włączenie reduktora.

WYPOSAŻENIE

Jest wszystko co trzeba, włącznie z podgrzewaniem foteli, 7 calowym ekranem z nawigacją, czy kamerą cofania i to bardzo dobrej jakości. Jest też klimatyzacja dwustrefowa, regulacja kierownicy w 2 płaszczyznach, elektrycznie ustawiany fotel kierowcy, czy 6 głośników które grają całkiem przyzwoicie, choć nie powalająco.

System bezkluczykowy? Nie ma problemu przy najwyższym wyposażeniu. Jest nawet gniazdo USB, choć tylko jedno. Kierowca ma też do dyspozycji reflektory biksenonowe, i LED-y do jazdy dziennej.

WADY

We wnętrzu jest mnóstwo twardych plastików, z czym obecnie spotkać się można tylko w najmniejszych i najtańszych osobówkach, pickupach i busach. W środku jest też głośniej w porównaniu do aut osobowych. Słychać silnik, szum powietrza spowodowany gabarytami oraz opony z bardziej agresywnym silnikiem. Poza tym siedząc z przodu nogi trzyma się wyżej, zaś na tylnej kanapie - bardzo wysoko. Obawiam się, że nie jest to najwygodniejsze na długie trasy.

Poza tym nie było termometru temperatury zewnętrznej, nie wiem czemu, w Navarze też go nie ma. Raz miałem problem z systemem bezkluczykowym, który nie reagował na obecność kluczyka w kabinie. Musiałem wyjść, zamknąć auto, otworzyć, wejść z powrotem i wszystko było ok.

PODSUMOWANIE

Mitsubishi L200 naprawdę nie jest złe, ale... Navara była pod każdym względem odrobinę lepsza, choć również większa i trudniejsza w manewrowaniu. Miała mocniejszy silnik, 190 KM i 450 Nm zamiast 181 KM i 430 Nm, a dzięki dwóm sprężarkom ów moment dostępny był od 1500 obr./min, a nie 2500 obr./min.

Nissan był też bardziej oszczędny. Podczas gdy Mitsubishi przy 140 km/h potrzebowało 11-12 litrów, Navara zadowalała się litrem mniej. Pewnie po części wynika to z faktu, że automat Nissana ma 7 przełożeń, a ten w L200 tylko 5. No i wnętrze, choć wykonane z równie twardego plastiku, te w Nissanie sprawiało lepsze wrażenie oraz było w nim odrobinę ciszej.

Ceny L200 zaczynają się od 121 990 zł za wersję dieslem 154 KM. Za wersję 181 KM trzeba już zapłacić minimum 136 990 zł. Wyższe wyposażenie Instyle podnosi cenę do 145 990 zł, a właśnie taką wersją przyszło mi jeździć. Za nieco lepszego Nissana Navarę trzeba zapłacić więcej. Ceny startują od 126 000 zł, zaś najlepiej wyposażona wersja auta z 7 stopniowym automatem to już wydatek 159 020 zł.

{module_contentholder, name="kwi17_U247068_BP_infinity"}

proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama300"}