Oto Skoda Scala – pierwszy, klasyczny czeski kompakt i nowa epoka w designie

Po dziesiątkach, zdecydowanie zbyt wielu, zapowiedzi, Skoda przedstawiła wreszcie swój całkowicie nowy model. Scala zastępuje w ofercie Rapida, jest klasycznym kompaktowym hatchbackiem i ma wprowadzić czeską markę w nową epokę. Co ma do zaoferowania?

Plan nie był głupi. Przedstawiona w 2012 roku Skoda Rapid miała być odpowiedzią na oczekiwania dwóch głównych grup klientów. Pierwsi to ci, którzy w przeszłości przychylnie patrzyli na Fabię Sedan, którą wycofano bez następcy w 2007 roku. Drudzy, to tacy, dla których Octavia jest za duża i za droga.

Rapid, znaczy porażka

Rapid otrzymał klapę otwieraną z szybą, wielki bagażnik i całkiem atrakcyjnie ustalony cennik. Miała to być przewaga nad konkurencją, która w klasie prostych trójbryłowych aut konkurowała zwykłymi sedanami z ograniczonym dostępem do kufra. Co więcej, dla urozmaicenia w 2013 roku ofertę wzbogacił hatchback aspirujący charakterem do miana kompaktu.

Niestety, to nie wystarczyło – Rapid poniósł rynkową porażkę. W czasie swojej krótkiej kariery rynkowej, niewielki liftback sprzedawał się o wiele gorzej od mniejszej Fabii i większej Octavii. Skoda uznała, że dalsza produkcja tego modelu nie ma sensu, jednak nie oznacza to, że idea wytwarzania „pomostu między Fabią a Octavią” straciła sens.

Pierwszy, klasyczny kompaktowy hatchback od Skody

Na miejsce Rapida i Rapida Spaceback wkracza właśnie zupełnie nowy model, który tym razem ma mieć zupełnie inną rolę. Skoda Scala to klasyczny, kompaktowy hatchback, który konkurować ma tam, gdzie Octavia z naturalnych przyczyn nie mogła. Nie półśrodek, nie namiastka i nie alternatywa, tylko pełnoprawny gracz. I to pomimo bazowania na płycie podłogowej VW Polo.

Pierwszy taki samochód w dziejach Skody zmierzy się od przyszłego roku m.in. z Fordem Focusem, Kią Ceed, Oplem Astrą i Toyotą Corollą. Scala to nowy rozdział u czeskiej marki, którego symbolem na być odważniejszy i milszy dla oka design.

Nadchodzi czas ładnych Skód?

I faktycznie, Scala – biorąc pod uwagę wygląd poprzednika – wygląda naprawdę dobrze. Samochód wyróżnia się strzelistym, trójkątopodobnym kształtem reflektorów, większym grillem i stosunkowo krótkim przodem. Sylwetkę zdobi więcej przetłoczeń, a tył dominuje charakterystyczna szyba zachodząca na klapę bagażnika.

Od teraz nowe Skody nie będą już miały z tyłu znaczka, lecz wielki napis S K O D A. Lampy nawiązują do SUV-a Kodiaq, ale mają bardziej finezyjną formę. Pamiętajmy jednak, że prezentowany model to wersja topowa. Takich, nie wybierają ani kierowcy Ubera, ani przedstawiciele handlowi (nie oszukujmy się, kto będzie głównym gronem nabywców).

Czy nikt już dziś nie chce projektować oryginalnych kokpitów?

Wnętrze budzi mieszane uczucia. Z jednej strony warto docenić np. wygląd materiałów wykończeniowych i przycisków, które wydają się być wykonane solidnie. Mniejsza o to, że to topowa wersja wyposażeniowa. Panuje wrażenie estetyki i braku monotonii. W opcji są wirtualne zegary i nowoczesny system multimedialny sterowany z 10,25-calowego ekranu – zgodnie z duchem czasu.

Z drugiej strony, po raz setny oczy kuje ten sam, wtórny projekt deski rozdzielczej z doklejonym tabletem i poziomym paskiem nawiewów oraz panelu klimatyzacji. Nie da się być już choć trochę kreatywnym?

Uznanie ma budzić za to przestrzeń, która od lat jest główną kartą przetargową Skody. Pasażerowie tylnej kanapy mają cieszyć się wystarczającą ilością miejsca na stopy, kolana i głowę, a bagażnik ma liczyć – ponoć rekordowe w klasie – 467 litry.

Co pod maską?

Pod maskę Skody Scali pięć jednostek napędowych. W przypadku benzyniaków, kolejno: 1-litrowy o mocy 95 KM, 1-litrowy TSI o mocy 113 KM i 1,5-litrowy TSI o mocy 148 KM. Jeżeli chodzi o diesle, to Skoda będzie oferować tylko jedno, 1,6-litrowe czterocylindrowe TDI o mocy 113 KM. Czwartą opcją będzie 1-litrowy silnik o mocy 89 KM, który będzie zasilać gaz ziemny CNG.

W przypadku przekładni, do wyboru będą warianty pięcio oraz sześciobiegowe manualne lub siedmiobiegowy, automatyczny.

Sprzedaż kompaktowej Skody ma ruszyć na początku 2019 roku. Z niecierpliwością czekamy na zdjęcia tańszych wersji wyposażeniowych i powoli przygotowujemy się psychicznie na wszechobecny widok granatowych Scali na warszawskich numerach.

Jeżeli cennik będzie skonstruowany rozsądnie, to tym razem o sukces rynkowy Czesi mogą być spokojni.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Oto Skoda Scala – pierwszy, klasyczny czeski kompakt i nowa epoka w designie
Oto Skoda Scala – pierwszy, klasyczny czeski kompakt i nowa epoka w designie
Oto Skoda Scala – pierwszy, klasyczny czeski kompakt i nowa epoka w designie

Po dziesiątkach, zdecydowanie zbyt wielu, zapowiedzi, Skoda przedstawiła wreszcie swój całkowicie nowy model. Scala zastępuje w ofercie Rapida, jest klasycznym kompaktowym hatchbackiem i ma wprowadzić czeską markę w nową epokę. Co ma do zaoferowania?

Plan nie był głupi. Przedstawiona w 2012 roku Skoda Rapid miała być odpowiedzią na oczekiwania dwóch głównych grup klientów. Pierwsi to ci, którzy w przeszłości przychylnie patrzyli na Fabię Sedan, którą wycofano bez następcy w 2007 roku. Drudzy, to tacy, dla których Octavia jest za duża i za droga.

Rapid, znaczy porażka

Rapid otrzymał klapę otwieraną z szybą, wielki bagażnik i całkiem atrakcyjnie ustalony cennik. Miała to być przewaga nad konkurencją, która w klasie prostych trójbryłowych aut konkurowała zwykłymi sedanami z ograniczonym dostępem do kufra. Co więcej, dla urozmaicenia w 2013 roku ofertę wzbogacił hatchback aspirujący charakterem do miana kompaktu.

Niestety, to nie wystarczyło – Rapid poniósł rynkową porażkę. W czasie swojej krótkiej kariery rynkowej, niewielki liftback sprzedawał się o wiele gorzej od mniejszej Fabii i większej Octavii. Skoda uznała, że dalsza produkcja tego modelu nie ma sensu, jednak nie oznacza to, że idea wytwarzania „pomostu między Fabią a Octavią” straciła sens.

Pierwszy, klasyczny kompaktowy hatchback od Skody

Na miejsce Rapida i Rapida Spaceback wkracza właśnie zupełnie nowy model, który tym razem ma mieć zupełnie inną rolę. Skoda Scala to klasyczny, kompaktowy hatchback, który konkurować ma tam, gdzie Octavia z naturalnych przyczyn nie mogła. Nie półśrodek, nie namiastka i nie alternatywa, tylko pełnoprawny gracz. I to pomimo bazowania na płycie podłogowej VW Polo.

Pierwszy taki samochód w dziejach Skody zmierzy się od przyszłego roku m.in. z Fordem Focusem, Kią Ceed, Oplem Astrą i Toyotą Corollą. Scala to nowy rozdział u czeskiej marki, którego symbolem na być odważniejszy i milszy dla oka design.

Nadchodzi czas ładnych Skód?

I faktycznie, Scala – biorąc pod uwagę wygląd poprzednika – wygląda naprawdę dobrze. Samochód wyróżnia się strzelistym, trójkątopodobnym kształtem reflektorów, większym grillem i stosunkowo krótkim przodem. Sylwetkę zdobi więcej przetłoczeń, a tył dominuje charakterystyczna szyba zachodząca na klapę bagażnika.

Od teraz nowe Skody nie będą już miały z tyłu znaczka, lecz wielki napis S K O D A. Lampy nawiązują do SUV-a Kodiaq, ale mają bardziej finezyjną formę. Pamiętajmy jednak, że prezentowany model to wersja topowa. Takich, nie wybierają ani kierowcy Ubera, ani przedstawiciele handlowi (nie oszukujmy się, kto będzie głównym gronem nabywców).

Czy nikt już dziś nie chce projektować oryginalnych kokpitów?

Wnętrze budzi mieszane uczucia. Z jednej strony warto docenić np. wygląd materiałów wykończeniowych i przycisków, które wydają się być wykonane solidnie. Mniejsza o to, że to topowa wersja wyposażeniowa. Panuje wrażenie estetyki i braku monotonii. W opcji są wirtualne zegary i nowoczesny system multimedialny sterowany z 10,25-calowego ekranu – zgodnie z duchem czasu.

Z drugiej strony, po raz setny oczy kuje ten sam, wtórny projekt deski rozdzielczej z doklejonym tabletem i poziomym paskiem nawiewów oraz panelu klimatyzacji. Nie da się być już choć trochę kreatywnym?

Uznanie ma budzić za to przestrzeń, która od lat jest główną kartą przetargową Skody. Pasażerowie tylnej kanapy mają cieszyć się wystarczającą ilością miejsca na stopy, kolana i głowę, a bagażnik ma liczyć – ponoć rekordowe w klasie – 467 litry.

Co pod maską?

Pod maskę Skody Scali pięć jednostek napędowych. W przypadku benzyniaków, kolejno: 1-litrowy o mocy 95 KM, 1-litrowy TSI o mocy 113 KM i 1,5-litrowy TSI o mocy 148 KM. Jeżeli chodzi o diesle, to Skoda będzie oferować tylko jedno, 1,6-litrowe czterocylindrowe TDI o mocy 113 KM. Czwartą opcją będzie 1-litrowy silnik o mocy 89 KM, który będzie zasilać gaz ziemny CNG.

W przypadku przekładni, do wyboru będą warianty pięcio oraz sześciobiegowe manualne lub siedmiobiegowy, automatyczny.

Sprzedaż kompaktowej Skody ma ruszyć na początku 2019 roku. Z niecierpliwością czekamy na zdjęcia tańszych wersji wyposażeniowych i powoli przygotowujemy się psychicznie na wszechobecny widok granatowych Scali na warszawskich numerach.

Jeżeli cennik będzie skonstruowany rozsądnie, to tym razem o sukces rynkowy Czesi mogą być spokojni.