Mercedes klasy A – nowy wzór hatchbacka idealnego? Na to wygląda – test

Przyznam się już na początku, że nie byłem największym fanem Mercedesa jak do tej pory. Owszem, są to samochody z górnej półki, ale pod wieloma względami inni producenci osiągnęli już bardzo zbliżony poziom. Dlatego nie do końca byłem pewien za co się płaci, poza znaczkiem i prestiżem rzecz jasna, decydując się na auto z gwiazdą na masce.

Silnik

Po pierwsze i najważniejsze, trzymajcie się mocno, pod maską Mercedesa klasy A, w wersji A200, pracuje silnik o mocy 163 KM z momentem 250 Nm. Niby nie jest źle, co? W połączeniu z bardzo szybką, 7 stopniową skrzynią DCT7, rzeczywiście jest wystarczająco dynamicznie, by bardzo sprawnie wyprzedzać w trasie.

Rzecz w tym, że moc została wykrzesana z pojemności 1.33 litra! Taką samą konstrukcję spotkać można w różnych autach koncernu Renault, a ja miałem z nim już do czynienia, w modelu Captur. Tam jednostka generuje nieco mniej, bo 150 KM i współpracuje z zauważalnie wolniejszą skrzynią DCT.

Wrażenia z jazdy są jednak bardzo dobre, bo poza zadowalającą dynamiką, mamy też niewielkie zużycie paliwa. Zrobienie 6 litrów na 100 km jadąc po drodze krajowej, nie stanowi tu większego problemu.

Trwałość? Nie mam bladego pojęcia, bo co ja przez tydzień sprawdzić mogę. Ale mogę dodać, że silnik odrobinę bardziej wibruje, trochę jak 3 cylindry, np. w porównaniu do wcześniejszego silnika Renault, czyli 1.2. Liczba cylindrów się nie zmieniła, dalej są 4, ale wyraźnie coś zmieniło się w konstrukcji. Nie jest to problem, bo w Mercedesie prawie tego nie czuć. Nieco bardziej czuć w Renault, ale też bez dramatu. Po prostu jest inaczej.

Zresztą jeżeli kogoś to bardzo uwiera, ten może zdecydować się na model A220, wyposażony już w 2 litrową benzynę o mocy 190 KM z momentem 300 Nm. Jest też A250 o takiej samej pojemności, ale z mocą 224 KM i momentem 350 Nm. Dla wymagających producent przygotował odmianę A35 AMG, która ma 306 KM i 400 Nm. Są nawet diesle o mocach 116 KM, 150 KM oraz 190 KM. Każdy więc znajdzie coś dla siebie.

Hej Mercedes

Tak jak do smartfonów gadamy Hej Google, tak do Mercedesa mówimy Hej Mercedes. I w ten sposób możemy powiedzieć, by auto np. zamknęło osłonę przeciwsłoneczną dachu. Albo, żeby znalazło najbliższego McDonalda. Albo, żeby zmieniło kolor podświetlenia wnętrza. Robi to wrażenie, bo rozpoznawanie mowy działa najlepiej na rynku, poza Androidem chyba tylko. A to oznacza, że faktycznie chce się tego używać.

Niemniej jednak miałem problem, by powiedzieć Mercedesowi, by nawigował mnie do miejscowości Chełm, gdzie mieszkam. Klasa A rozumiała to jako Chełmno, czy Chełmżę. Dopiero za którymś podejściem z kolei udało mi się wybrać właściwą miejscowość.

Multimedia!

To jest kosmos. Mamy ekran 10,25″ zamiast liczników, kolejny taki sam nad konsolą centralną. Wyświetlacze są znakomitej jakości. Co ważne, ten środkowy można w końcu obsługiwać dotykowo! Choć trudno w to uwierzyć, inne modele Mercedesa jeszcze tego nie potrafią.

Ponadto mamy do dyspozycji gładzik, w miejscu gdzie zwykle znajduje się skrzynia biegów. Jest znakomity i precyzyjny. Możemy nim robić dokładnie to samo, co ekranem dotykowym. Mamy też gładzik na kierownicy. W zasadzie to dwa. Tym prawym obsługujemy ekran prawy, tym lewym – lewy. Proste.

Przygotowując się do pisania tego tekstu przeczytałem w tekście Auto Świat, że jest on nieprecyzyjny. Ale zdaje się, że autor ma problem ze zrozumieniem jak taki touchpad działa. Tu nie kładziemy opuszka, tylko byle jak przykładamy cały kciuk i wszystko śmiga jak należy. Nie trzeba odrywać wzroku od kierownicy. Innymi słowy – prawy ekran obsługiwać możemy na 3 sposoby. Dotykowo i przed 2 touchpady. Każdy sposób jest bardzo wygodny.

Do tego możemy też konfigurować lewy ekran, do czego służy lewy touchpad na kierownicy. I jest to najbardziej konfigurowalny oraz najbardziej intuicyjny wyświetlacz zamiast liczników, z jakim miałem do czynienia. Tu od razu wiadomo co i jak, natomiast w innych autach z ekranem zamiast wskazówek, zwykle muszę chwilę się zastanowić. Reasumując – jestem pod wrażeniem jak działają multimedia klasy A. Są po prostu nowym wzorem do naśladowania w branży.

Obsługa smartfonów, nawigacja z korkami na żywo i ładowanie indukcyjne to w tym przypadku tak oczywiste oczywistości, że nawet nie będę się o tym rozpisywał.

Wnętrze

To jest prawdziwy odpał. Wszystko, co do tej pory widziałem, nawet wiele Mercedesów za znacznie większe pieniądze, może się schować przy tym, jak wygląda klasa A skonfigurowana na bogato. W tym przypadku kosztuje to ok. 160 000 zł netto, czyli 200 000 zł z VAT. Jak na takiego hatchbacka – to dużo. Jak na tak dopasionego Mercedesa, całkiem przestronnego nawiasem mówiąc, to wręcz promocja.

Ale do rzeczy. Po pierwsze materiały – po prostu w żadnym innym aucie nie widziałem czegoś takiego. Po drugie, spasowanie i wysmakowanie całości. Tego też nie widziałem. Po trzecie – wybajerzenie. Podświetlane jest wszystko. Ambientowe paski w drzwiach, ambientowe wstawki w desce rozdzielczej. Do tego mogą one świecić w dwóch niezależnych kolorach! Mało? No to dorzućcie ambientowe podświetlanie nawiewów! Lampki są nawet w fotelach.

Za dnia wnętrze wygląda rewelacyjnie, a nocą po prostu wgniata w fotel. Jest fenomenalne. Do tej pory starsze mercedesy robiły na mnie takie sobie wrażenie, a Volvo to było to. Teraz Volvo wygląda tak sobie, a nowa klasa A – to jest to.

Jest też nagłośnienie o nazwie Burmester, która kompletnie nic mi nie mówi. W każdym razie gra to fenomenalnie. Niemal przez całą trasę do domu, przez 250 km, słuchałem głośno wszystkich swoich ulubionych kawałków i gapiłem się na to obłędne podświetlenie kabiny.

Komfort i bezpieczeństwo

Miałem 19 calowe felgi i mimo wszystko było komfortowo. Zawieszenie pracowało sprężyście, bardzo fajnie wybierając głębsze dziury w drodze.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo – nie wiem od czego zacząć, bo jest wszystko. Jest system DISTRONIC, który utrzymuje odległość od auta przed nami. Nie jest to taki sobie tempomat adaptacyjny, bo te czasami nie działają przy niskich prędkościach. Ten nawet sam potrafi ruszyć w korku, jeżeli auto nie będzie stało dłużej niż 30 sekund. To też nie zdarza się często. Do tego auto ma samo zwalniać przed zakrętami, skrzyżowaniami, czy punktami poboru opłat. Ale ponoć ta funkcja pojawi się przed końcem roku, wraz z aktualizacją oprogramowania.

Jest też system, który zatrzyma auto przed innym autem. I co więcej działa – do 60 km/h – także w przypadku aut całkowicie zatrzymanych. A naprawdę niewiele aut to potrafi.

Ba, jest nawet system, który uniemożliwi nam otworzenie drzwi, jeżeli z tyłu będzie coś jechało. W sumie nie tylko, bo wykrywa on rowerzystów, a także biegnących pieszych. Wymienianie przy tym asystenta martwego pola jest już chyba niestosowne.

Mało? A co powiecie na system PRE-SAFE Sound, emitujący przez głośniki szum wywołujący odruch ochronny w uchu? Polega on na krótkim odłączeniu się słuchu, co chroni go przed hałasem towarzyszącym zderzeniu. Powoduje krótkotrwałe napięcie niewielkiego mięśnia strzemiączkowego w uchu oraz stłumienie połączenia błony bębenkowej z uchem wewnętrznym. Badum tss.

Wady

W moim egzemplarzu zabrakło automatycznych świateł drogowych oraz aktywnego tempomatu.

System utrzymywania pasa ruchu jest nadgorliwy. Potrafi przyhamować kołem, gdy najedziemy na linię na drodzę. Być może to jakoś tam pobudza kierowcę, ale wcale nie czułem się zmęczony. Ostatnio jeździłem Skodą Kodiaq i Hyundaiem Kona, w których ten system działał znacznie mniej nerwowo.

Wszędzie USB-C, zamiast najbardziej popularnego USB-A. I nie do końca rozumiem po co, skoro 99% kabli od telefonów, nawet tych z USB-C, z drugiej strony kończy się jednak klasycznym, dużym USB-A. Na szczęście przejściówki USB-A > USB-C nie są drogę. Wystarczy wpiąć i zapomnieć o problemie.

Domyślna grafika samochodu jest miejscami mocno kolorowa. W niektórych miejscach przypomina mi kolorystykę Windows XP, czy Vista. W dużo ładniejszym wydaniu rzecz jasna, ale niesmak pozostaje 😉 Na szczęście można to zmienić na mniej pstrokate barwy.

Ceny i podsumowanie

Podsumowując – mamy nowy wzór hatchbacka niemal idealnego. Naprawdę dawno żadne auto, tym bardziej Mercedes, nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Nie mogę się doczekać co się stanie, kiedy producent wrzuci te bajery np. do S klasy.

Ceny wahają się od 100 000 zł za wersję o mocy 109 KM, ale decydując się na mocniejszy silnik i najlepsze wyposażenie spokojnie dobijemy do 200 000 zł. Jest jeden wyjątek, czyli wersja AMG A35 z silnikiem o mocy 306 KM. W tym przypadku ceny dopiero zaczynają się od 188 500 zł.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Mercedes klasy A – nowy wzór hatchbacka idealnego? Na to wygląda – test
Mercedes klasy A – nowy wzór hatchbacka idealnego? Na to wygląda – test
Mercedes klasy A – nowy wzór hatchbacka idealnego? Na to wygląda – test

Przyznam się już na początku, że nie byłem największym fanem Mercedesa jak do tej pory. Owszem, są to samochody z górnej półki, ale pod wieloma względami inni producenci osiągnęli już bardzo zbliżony poziom. Dlatego nie do końca byłem pewien za co się płaci, poza znaczkiem i prestiżem rzecz jasna, decydując się na auto z gwiazdą na masce.

Silnik

Po pierwsze i najważniejsze, trzymajcie się mocno, pod maską Mercedesa klasy A, w wersji A200, pracuje silnik o mocy 163 KM z momentem 250 Nm. Niby nie jest źle, co? W połączeniu z bardzo szybką, 7 stopniową skrzynią DCT7, rzeczywiście jest wystarczająco dynamicznie, by bardzo sprawnie wyprzedzać w trasie.

Rzecz w tym, że moc została wykrzesana z pojemności 1.33 litra! Taką samą konstrukcję spotkać można w różnych autach koncernu Renault, a ja miałem z nim już do czynienia, w modelu Captur. Tam jednostka generuje nieco mniej, bo 150 KM i współpracuje z zauważalnie wolniejszą skrzynią DCT.

Wrażenia z jazdy są jednak bardzo dobre, bo poza zadowalającą dynamiką, mamy też niewielkie zużycie paliwa. Zrobienie 6 litrów na 100 km jadąc po drodze krajowej, nie stanowi tu większego problemu.

Trwałość? Nie mam bladego pojęcia, bo co ja przez tydzień sprawdzić mogę. Ale mogę dodać, że silnik odrobinę bardziej wibruje, trochę jak 3 cylindry, np. w porównaniu do wcześniejszego silnika Renault, czyli 1.2. Liczba cylindrów się nie zmieniła, dalej są 4, ale wyraźnie coś zmieniło się w konstrukcji. Nie jest to problem, bo w Mercedesie prawie tego nie czuć. Nieco bardziej czuć w Renault, ale też bez dramatu. Po prostu jest inaczej.

Zresztą jeżeli kogoś to bardzo uwiera, ten może zdecydować się na model A220, wyposażony już w 2 litrową benzynę o mocy 190 KM z momentem 300 Nm. Jest też A250 o takiej samej pojemności, ale z mocą 224 KM i momentem 350 Nm. Dla wymagających producent przygotował odmianę A35 AMG, która ma 306 KM i 400 Nm. Są nawet diesle o mocach 116 KM, 150 KM oraz 190 KM. Każdy więc znajdzie coś dla siebie.

Hej Mercedes

Tak jak do smartfonów gadamy Hej Google, tak do Mercedesa mówimy Hej Mercedes. I w ten sposób możemy powiedzieć, by auto np. zamknęło osłonę przeciwsłoneczną dachu. Albo, żeby znalazło najbliższego McDonalda. Albo, żeby zmieniło kolor podświetlenia wnętrza. Robi to wrażenie, bo rozpoznawanie mowy działa najlepiej na rynku, poza Androidem chyba tylko. A to oznacza, że faktycznie chce się tego używać.

Niemniej jednak miałem problem, by powiedzieć Mercedesowi, by nawigował mnie do miejscowości Chełm, gdzie mieszkam. Klasa A rozumiała to jako Chełmno, czy Chełmżę. Dopiero za którymś podejściem z kolei udało mi się wybrać właściwą miejscowość.

Multimedia!

To jest kosmos. Mamy ekran 10,25″ zamiast liczników, kolejny taki sam nad konsolą centralną. Wyświetlacze są znakomitej jakości. Co ważne, ten środkowy można w końcu obsługiwać dotykowo! Choć trudno w to uwierzyć, inne modele Mercedesa jeszcze tego nie potrafią.

Ponadto mamy do dyspozycji gładzik, w miejscu gdzie zwykle znajduje się skrzynia biegów. Jest znakomity i precyzyjny. Możemy nim robić dokładnie to samo, co ekranem dotykowym. Mamy też gładzik na kierownicy. W zasadzie to dwa. Tym prawym obsługujemy ekran prawy, tym lewym – lewy. Proste.

Przygotowując się do pisania tego tekstu przeczytałem w tekście Auto Świat, że jest on nieprecyzyjny. Ale zdaje się, że autor ma problem ze zrozumieniem jak taki touchpad działa. Tu nie kładziemy opuszka, tylko byle jak przykładamy cały kciuk i wszystko śmiga jak należy. Nie trzeba odrywać wzroku od kierownicy. Innymi słowy – prawy ekran obsługiwać możemy na 3 sposoby. Dotykowo i przed 2 touchpady. Każdy sposób jest bardzo wygodny.

Do tego możemy też konfigurować lewy ekran, do czego służy lewy touchpad na kierownicy. I jest to najbardziej konfigurowalny oraz najbardziej intuicyjny wyświetlacz zamiast liczników, z jakim miałem do czynienia. Tu od razu wiadomo co i jak, natomiast w innych autach z ekranem zamiast wskazówek, zwykle muszę chwilę się zastanowić. Reasumując – jestem pod wrażeniem jak działają multimedia klasy A. Są po prostu nowym wzorem do naśladowania w branży.

Obsługa smartfonów, nawigacja z korkami na żywo i ładowanie indukcyjne to w tym przypadku tak oczywiste oczywistości, że nawet nie będę się o tym rozpisywał.

Wnętrze

To jest prawdziwy odpał. Wszystko, co do tej pory widziałem, nawet wiele Mercedesów za znacznie większe pieniądze, może się schować przy tym, jak wygląda klasa A skonfigurowana na bogato. W tym przypadku kosztuje to ok. 160 000 zł netto, czyli 200 000 zł z VAT. Jak na takiego hatchbacka – to dużo. Jak na tak dopasionego Mercedesa, całkiem przestronnego nawiasem mówiąc, to wręcz promocja.

Ale do rzeczy. Po pierwsze materiały – po prostu w żadnym innym aucie nie widziałem czegoś takiego. Po drugie, spasowanie i wysmakowanie całości. Tego też nie widziałem. Po trzecie – wybajerzenie. Podświetlane jest wszystko. Ambientowe paski w drzwiach, ambientowe wstawki w desce rozdzielczej. Do tego mogą one świecić w dwóch niezależnych kolorach! Mało? No to dorzućcie ambientowe podświetlanie nawiewów! Lampki są nawet w fotelach.

Za dnia wnętrze wygląda rewelacyjnie, a nocą po prostu wgniata w fotel. Jest fenomenalne. Do tej pory starsze mercedesy robiły na mnie takie sobie wrażenie, a Volvo to było to. Teraz Volvo wygląda tak sobie, a nowa klasa A – to jest to.

Jest też nagłośnienie o nazwie Burmester, która kompletnie nic mi nie mówi. W każdym razie gra to fenomenalnie. Niemal przez całą trasę do domu, przez 250 km, słuchałem głośno wszystkich swoich ulubionych kawałków i gapiłem się na to obłędne podświetlenie kabiny.

Komfort i bezpieczeństwo

Miałem 19 calowe felgi i mimo wszystko było komfortowo. Zawieszenie pracowało sprężyście, bardzo fajnie wybierając głębsze dziury w drodze.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo – nie wiem od czego zacząć, bo jest wszystko. Jest system DISTRONIC, który utrzymuje odległość od auta przed nami. Nie jest to taki sobie tempomat adaptacyjny, bo te czasami nie działają przy niskich prędkościach. Ten nawet sam potrafi ruszyć w korku, jeżeli auto nie będzie stało dłużej niż 30 sekund. To też nie zdarza się często. Do tego auto ma samo zwalniać przed zakrętami, skrzyżowaniami, czy punktami poboru opłat. Ale ponoć ta funkcja pojawi się przed końcem roku, wraz z aktualizacją oprogramowania.

Jest też system, który zatrzyma auto przed innym autem. I co więcej działa – do 60 km/h – także w przypadku aut całkowicie zatrzymanych. A naprawdę niewiele aut to potrafi.

Ba, jest nawet system, który uniemożliwi nam otworzenie drzwi, jeżeli z tyłu będzie coś jechało. W sumie nie tylko, bo wykrywa on rowerzystów, a także biegnących pieszych. Wymienianie przy tym asystenta martwego pola jest już chyba niestosowne.

Mało? A co powiecie na system PRE-SAFE Sound, emitujący przez głośniki szum wywołujący odruch ochronny w uchu? Polega on na krótkim odłączeniu się słuchu, co chroni go przed hałasem towarzyszącym zderzeniu. Powoduje krótkotrwałe napięcie niewielkiego mięśnia strzemiączkowego w uchu oraz stłumienie połączenia błony bębenkowej z uchem wewnętrznym. Badum tss.

Wady

W moim egzemplarzu zabrakło automatycznych świateł drogowych oraz aktywnego tempomatu.

System utrzymywania pasa ruchu jest nadgorliwy. Potrafi przyhamować kołem, gdy najedziemy na linię na drodzę. Być może to jakoś tam pobudza kierowcę, ale wcale nie czułem się zmęczony. Ostatnio jeździłem Skodą Kodiaq i Hyundaiem Kona, w których ten system działał znacznie mniej nerwowo.

Wszędzie USB-C, zamiast najbardziej popularnego USB-A. I nie do końca rozumiem po co, skoro 99% kabli od telefonów, nawet tych z USB-C, z drugiej strony kończy się jednak klasycznym, dużym USB-A. Na szczęście przejściówki USB-A > USB-C nie są drogę. Wystarczy wpiąć i zapomnieć o problemie.

Domyślna grafika samochodu jest miejscami mocno kolorowa. W niektórych miejscach przypomina mi kolorystykę Windows XP, czy Vista. W dużo ładniejszym wydaniu rzecz jasna, ale niesmak pozostaje 😉 Na szczęście można to zmienić na mniej pstrokate barwy.

Ceny i podsumowanie

Podsumowując – mamy nowy wzór hatchbacka niemal idealnego. Naprawdę dawno żadne auto, tym bardziej Mercedes, nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Nie mogę się doczekać co się stanie, kiedy producent wrzuci te bajery np. do S klasy.

Ceny wahają się od 100 000 zł za wersję o mocy 109 KM, ale decydując się na mocniejszy silnik i najlepsze wyposażenie spokojnie dobijemy do 200 000 zł. Jest jeden wyjątek, czyli wersja AMG A35 z silnikiem o mocy 306 KM. W tym przypadku ceny dopiero zaczynają się od 188 500 zł.