Idą surowe kary za parkowanie na chodnikach – zamiast blokady, odholowanie?

Brak wystarczającej ilości miejsc do parkowania w polskich miastach to duży problem. Czy to jednak skuteczny argument obronny wobec zjawiska parkowania na chodnikach? Zdaniem stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, niekoniecznie. Do sejmowej komisji trafił właśnie ich projekt zaostrzający stosunek do wspomnianego zjawiska.

Deficyt miejsc parkingowych to coraz bardziej palący problem w wielu polskich dużych miastach. Gołym okiem widać, że przyrost liczby samochodów jest całkowicie nieproporcjonalny w stosunku do rozwijającej się infrastruktury. Dochodzimy do krytycznego przeciążenia, z którego trzeba szukać wyjścia.

Jaka recepta na nielegalne parkowanie?

Jedni uważają, że skutecznym rozwiązaniem będzie sprawne wybudowanie dużych parkingów i wygospodarowanie jak najwięcej przestrzeni, która może posłużyć za miejsca postojowe dla samochodów. Postawę wszelkiej maści aktywistów krytykują, uważając to za uwzięcie się na kierowców i niezrozumienie ich punktu widzenia.

Inni sądzą, że to ślepa uliczka, bowiem tak duże upowszechnienie samochodu jako środka transportu nie daje szans na zaspokojenie potrzeb kierowców. Zdaniem niektórych krytyków obecnego stanu rzeczy, miejsca w miastach dla samochodów zawsze będzie za mało. Cierpieć będą przez to inni użytkownicy przestrzeni publicznej.

Obecna sytuacja wymaga działań

Niezależnie od tego, do której strony Wam bliżej, jedno jest pewne. Bieżąca sytuacja rodzi coraz większe patologie. Praktyka parkowania na wysepkach, powierzchniach wyłączonych, trawnikach i chodnikach stała się codziennym krajobrazem polskich miast.

Skalę dobrze obrazują statystyki warszawskiej straży miejskiej. Wynika z nich, że większość jej działań to… zajmowanie się nieprawidłowo zaparkowanymi samochodami. Patrząc na krążące po sieci filmiki ze stołecznych ulic, z pewnością istotna część to zajmowanie chodników.

Postawisz na chodniku – będziesz mieć problem

Obecnie, polskie prawo taką praktykę stosuje łagodnie. Ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1983 roku mówi, że parkować na chodniku można, byle pozostawić co najmniej 1,5 metra przestrzeni dla pieszych. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Ruchów Miejskich, zapis ten należy zlikwidować – donosi Rzeczpospolita.

Do sejmowej Komisji do Spraw Petycji trafił właśnie projekt nowelizacji kodeksu drogowego. Oprócz wykluczenia możliwości parkowania na chodniku z zachowaniem odległości, praktyka ta stałaby się nie tylko nielegalna, ale i surowiej karana.

W oczekiwaniu na odpowiedź resortu

Każdy przypadek pozostawienia pojazdu na chodniku kończyłaby się odholowaniem go na specjalnie wyznaczony parking. Dotychczas, można było to zrobić tylko w przypadku utrudniania ruchu, parkowania w miejscu niedozwolonym lub stwarzania niebezpieczeństwa.

Autorzy projektu zwracają uwagę na archaiczność obecnych przepisów i zbytnie pobłażanie państwa wobec osób parkujących pojazdy w niedozwolonych miejscach. Co dalej? Trzeba poczekać na odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Idą surowe kary za parkowanie na chodnikach – zamiast blokady, odholowanie?
Idą surowe kary za parkowanie na chodnikach – zamiast blokady, odholowanie?
Idą surowe kary za parkowanie na chodnikach – zamiast blokady, odholowanie?

Brak wystarczającej ilości miejsc do parkowania w polskich miastach to duży problem. Czy to jednak skuteczny argument obronny wobec zjawiska parkowania na chodnikach? Zdaniem stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, niekoniecznie. Do sejmowej komisji trafił właśnie ich projekt zaostrzający stosunek do wspomnianego zjawiska.

Deficyt miejsc parkingowych to coraz bardziej palący problem w wielu polskich dużych miastach. Gołym okiem widać, że przyrost liczby samochodów jest całkowicie nieproporcjonalny w stosunku do rozwijającej się infrastruktury. Dochodzimy do krytycznego przeciążenia, z którego trzeba szukać wyjścia.

Jaka recepta na nielegalne parkowanie?

Jedni uważają, że skutecznym rozwiązaniem będzie sprawne wybudowanie dużych parkingów i wygospodarowanie jak najwięcej przestrzeni, która może posłużyć za miejsca postojowe dla samochodów. Postawę wszelkiej maści aktywistów krytykują, uważając to za uwzięcie się na kierowców i niezrozumienie ich punktu widzenia.

Inni sądzą, że to ślepa uliczka, bowiem tak duże upowszechnienie samochodu jako środka transportu nie daje szans na zaspokojenie potrzeb kierowców. Zdaniem niektórych krytyków obecnego stanu rzeczy, miejsca w miastach dla samochodów zawsze będzie za mało. Cierpieć będą przez to inni użytkownicy przestrzeni publicznej.

Obecna sytuacja wymaga działań

Niezależnie od tego, do której strony Wam bliżej, jedno jest pewne. Bieżąca sytuacja rodzi coraz większe patologie. Praktyka parkowania na wysepkach, powierzchniach wyłączonych, trawnikach i chodnikach stała się codziennym krajobrazem polskich miast.

Skalę dobrze obrazują statystyki warszawskiej straży miejskiej. Wynika z nich, że większość jej działań to… zajmowanie się nieprawidłowo zaparkowanymi samochodami. Patrząc na krążące po sieci filmiki ze stołecznych ulic, z pewnością istotna część to zajmowanie chodników.

Postawisz na chodniku – będziesz mieć problem

Obecnie, polskie prawo taką praktykę stosuje łagodnie. Ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1983 roku mówi, że parkować na chodniku można, byle pozostawić co najmniej 1,5 metra przestrzeni dla pieszych. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Ruchów Miejskich, zapis ten należy zlikwidować – donosi Rzeczpospolita.

Do sejmowej Komisji do Spraw Petycji trafił właśnie projekt nowelizacji kodeksu drogowego. Oprócz wykluczenia możliwości parkowania na chodniku z zachowaniem odległości, praktyka ta stałaby się nie tylko nielegalna, ale i surowiej karana.

W oczekiwaniu na odpowiedź resortu

Każdy przypadek pozostawienia pojazdu na chodniku kończyłaby się odholowaniem go na specjalnie wyznaczony parking. Dotychczas, można było to zrobić tylko w przypadku utrudniania ruchu, parkowania w miejscu niedozwolonym lub stwarzania niebezpieczeństwa.

Autorzy projektu zwracają uwagę na archaiczność obecnych przepisów i zbytnie pobłażanie państwa wobec osób parkujących pojazdy w niedozwolonych miejscach. Co dalej? Trzeba poczekać na odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury.