Saturn Outlook – śmiałek wystawił ten kosmiczny krążownik z USA na sprzdaż

Wielu użytkowników OtoMoto można podziwiać za niebywałą odwagę. Sprzedawać nieznany model znanej marki – ujdzie. Sprzedawać nieznany model, nieznanej marki o dziwnym brzmieniu – to już klasa wyższa. Od tygodnia można kupić relikt korporacyjnej epoki GM, czyli wielkiego SUV-a Saturn Outlook. I nie tylko nazwą przypomina statek kosmiczny. Poznajmy historię tej marki.

Saturn to marka w Polsce praktycznie nieznana i nic dziwnego – bo nie dla nas ją stworzono. Celem było młode grono Amerykanów i Kanadyjczyków, dla których kosmicznego producenta powołano do życia w 1985 roku.

Tysiąc marek General Motors

Nie był to oczywiście samodzielny projekt, lecz kolejny pomysł General Motors na jeszcze większe rozdrobnienie swojego portfolio (które na przełomie wieków było gigantyczne) i rzekome lepsze dotarcie do konkretnych grup odbiorców. Na przestrzeni drugiej połowy dwudziestego wieku GM powołało do życia kilka takich tworów.

Był Acadian (1961-1971), potem Beaumont (1966-1969), a po Saturnie stworzono jeszcze Asunę (1992-1994). W międzyczasie z marek, którymi General Motors władał lub miał w nich istotne udziały, uczyniono wtórną pustynię aut, które odróżniały często tylko zamienione znaczki. Niestety, taki los podzielił też w końcu bohater naszego tekstu, choć bronił się długo.

Najbardziej udany eksperyment

Etap ten przechodziło Oldsmobile, Cadillac, Suzuki, Subaru, Daewoo, Toyota, Saab, Pontiac, Chevrolet, Holden, Opel czy Buick. Część uciekła spod władania wszechmocnego koncernu. Część wymigała się od dalszej współpracy, część upadła, a jedynie garstka uchowała się do dzisiaj – Cadillac, Holden, Buick i Chevrolet.

Saturn nie dotrwał do dzisiejszych czasów, choć na tle eksperymentów znaczkowych General Motors producent ten wytrzymał zaskakująco długo. Firma ta istniała aż do 2010 roku, a przez 25 lat swojej działalności wypuściła na rynek Północnej Ameryki sporo ciekawych samochodów. I wcale nie była taką klapą – jej auta kupowało rocznie w najlepszym czasie nawet ćwierć miliona ludzi.

Saturny – pierw kosmiczne, potem oplowate

Najciekawszym samochodem Saturna niewątpliwie jest jego pierwszy model – S Series. Doskonale oddawał on charakter tej marki i zarazem nawiązywał do samej marki – był kosmiczny. Z nietypowym, szpiczastym przodem, szerokim nadwoziem i krótkim tyłem wyglądał jak pojazd z „Powrotu do Przyszłości”.

Oferowano go jako sedana, kombi i coupe. Fakt, z coupe trochę przekombinowano…

Samochód doczekał się trzech generacji produkowanych w latach 1990-2002, kiedy to zastąpił go bardziej konwencjonalny ION. Futuryzmem za wersję sedan nadrabiało jednak coupe, które wyróżniało się otwieranymi pod wiatr drzwiami pasażera i brakiem słupka B. Takie amerykańskie RX-8.

Kolejna ciekawostka to większy model L Series, który technicznie był bliźniakiem Opla Vectry B. Widać to zresztą po samej sylwetce wersji kombi, która już na pierwszy rzut oka wygląda „jakby znajomo”. Jakby się uprzeć, to widać tu jeszcze Astrę G Caravan…

Ostatnia prosta ku upadkowi

Powiązanie z Oplem generalnie było widoczne przez większość lat istnienia Saturna i nasilało się w ostatnim etapie życia Saturna. W 2007 roku gruntownie odnowiono ofertę modelową, zmieniając ją nie do poznania.

GM nie byłoby sobą, gdyby nie wrzuciło do gamy jakiegoś modelu od innej marki. Tylko w przypadku Saturna, trochę przesadzono. Jedynym nie-zapożyczonym modelem pozostała wyjątkowo miła dla oka Aura, którą przez chwilę upatrywano w Polsce za wizję następcy Vectry (wtedy nikt nie wiedział o Insignii). Im dalej w las, tym gorzej.

Oryginalnego ION-a zastąpił model, a co się będą oszukiwać, Astra – bliźniaczy wobec naszej Astry H. W miejsce równie nietuzinkowego SUV-a VUE dorzucono jego drugą generację, która tym razem była Oplem Antarą innym znaczkiem.

Na deser ofertę wzbogacił jeszcze bliźniak Pontiaca Solstice, Saturn Sky (u nas przez chwilę jako Opel GT) oraz gwiazda odcinka, Saturn Outlook – bliźniak Chevroleta Traverse i GMC Acadia.

Rok 2010

Saturn Outlook nie pomógł umocnić pozycji rynkowej Saturna, ale nastąpił kryzys i się posypało. Marka w kolejnych miesiącach notowała spadki sprzedaży, a GM chcąc uniknąć strat postanowiło włączyć Saturna do grona marek do likwidacji. Ostatecznie, Saturn zniknął z powierzchni Ziemi w 2010 roku razem z Hummerem i Pontiakiem.

Dziś o tej firmie już raczej mało kto pamięta, a tym bardziej nie ma co tego oczekiwać od kogokolwiek w Europie. Niespodziewanie, jeden z ostatnich samochodów tej marki trafił nad Wisłę. I jakiś śmiałek chce go sprzedać!

Kto chętny na Saturna?

Mowa o modelu Outlook, czyli połączeniu SUV-a z minivanem, o długości nieco ponad 5 metrów. Samochód ma, delikatnie mówiąc, kontrowersyjną urodę. W środku, tutaj bez zaskoczenia, dominuje typowo amerykańska jasna skóra, dość archaiczny projekt deski rozdzielczej i koło kierownicy, które miało 3/4 SUV-ów od GM przez ostatnie 10 lat – w tym, znany w Europie Chevrolet Captiva.

Egzemplarz, jaki wystawiono za 34 900 złotych, pochodzi z 2008 roku i ma 179 000 kilometrów przebiegu. Silnik to 3,6-litrowe V6 o mocy 278 KM. Wyposażenie, bogate. Poza wspomnianą skórą, samochód ma automatyczną klimatyzację (z finezyjnie wytartymi przyciskami), osiem miejsc dla pasażerów, wielostrefową klimatyzację i system multimedialny.

A kto wie, może znajdzie się amator z nietuzinkowym gustem. Tutaj link do ogłoszenia.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Saturn Outlook – śmiałek wystawił ten kosmiczny krążownik z USA na sprzdaż
Saturn Outlook – śmiałek wystawił ten kosmiczny krążownik z USA na sprzdaż
Saturn Outlook – śmiałek wystawił ten kosmiczny krążownik z USA na sprzdaż

Wielu użytkowników OtoMoto można podziwiać za niebywałą odwagę. Sprzedawać nieznany model znanej marki – ujdzie. Sprzedawać nieznany model, nieznanej marki o dziwnym brzmieniu – to już klasa wyższa. Od tygodnia można kupić relikt korporacyjnej epoki GM, czyli wielkiego SUV-a Saturn Outlook. I nie tylko nazwą przypomina statek kosmiczny. Poznajmy historię tej marki.

Saturn to marka w Polsce praktycznie nieznana i nic dziwnego – bo nie dla nas ją stworzono. Celem było młode grono Amerykanów i Kanadyjczyków, dla których kosmicznego producenta powołano do życia w 1985 roku.

Tysiąc marek General Motors

Nie był to oczywiście samodzielny projekt, lecz kolejny pomysł General Motors na jeszcze większe rozdrobnienie swojego portfolio (które na przełomie wieków było gigantyczne) i rzekome lepsze dotarcie do konkretnych grup odbiorców. Na przestrzeni drugiej połowy dwudziestego wieku GM powołało do życia kilka takich tworów.

Był Acadian (1961-1971), potem Beaumont (1966-1969), a po Saturnie stworzono jeszcze Asunę (1992-1994). W międzyczasie z marek, którymi General Motors władał lub miał w nich istotne udziały, uczyniono wtórną pustynię aut, które odróżniały często tylko zamienione znaczki. Niestety, taki los podzielił też w końcu bohater naszego tekstu, choć bronił się długo.

Najbardziej udany eksperyment

Etap ten przechodziło Oldsmobile, Cadillac, Suzuki, Subaru, Daewoo, Toyota, Saab, Pontiac, Chevrolet, Holden, Opel czy Buick. Część uciekła spod władania wszechmocnego koncernu. Część wymigała się od dalszej współpracy, część upadła, a jedynie garstka uchowała się do dzisiaj – Cadillac, Holden, Buick i Chevrolet.

Saturn nie dotrwał do dzisiejszych czasów, choć na tle eksperymentów znaczkowych General Motors producent ten wytrzymał zaskakująco długo. Firma ta istniała aż do 2010 roku, a przez 25 lat swojej działalności wypuściła na rynek Północnej Ameryki sporo ciekawych samochodów. I wcale nie była taką klapą – jej auta kupowało rocznie w najlepszym czasie nawet ćwierć miliona ludzi.

Saturny – pierw kosmiczne, potem oplowate

Najciekawszym samochodem Saturna niewątpliwie jest jego pierwszy model – S Series. Doskonale oddawał on charakter tej marki i zarazem nawiązywał do samej marki – był kosmiczny. Z nietypowym, szpiczastym przodem, szerokim nadwoziem i krótkim tyłem wyglądał jak pojazd z „Powrotu do Przyszłości”.

Oferowano go jako sedana, kombi i coupe. Fakt, z coupe trochę przekombinowano…

Samochód doczekał się trzech generacji produkowanych w latach 1990-2002, kiedy to zastąpił go bardziej konwencjonalny ION. Futuryzmem za wersję sedan nadrabiało jednak coupe, które wyróżniało się otwieranymi pod wiatr drzwiami pasażera i brakiem słupka B. Takie amerykańskie RX-8.

Kolejna ciekawostka to większy model L Series, który technicznie był bliźniakiem Opla Vectry B. Widać to zresztą po samej sylwetce wersji kombi, która już na pierwszy rzut oka wygląda „jakby znajomo”. Jakby się uprzeć, to widać tu jeszcze Astrę G Caravan…

Ostatnia prosta ku upadkowi

Powiązanie z Oplem generalnie było widoczne przez większość lat istnienia Saturna i nasilało się w ostatnim etapie życia Saturna. W 2007 roku gruntownie odnowiono ofertę modelową, zmieniając ją nie do poznania.

GM nie byłoby sobą, gdyby nie wrzuciło do gamy jakiegoś modelu od innej marki. Tylko w przypadku Saturna, trochę przesadzono. Jedynym nie-zapożyczonym modelem pozostała wyjątkowo miła dla oka Aura, którą przez chwilę upatrywano w Polsce za wizję następcy Vectry (wtedy nikt nie wiedział o Insignii). Im dalej w las, tym gorzej.

Oryginalnego ION-a zastąpił model, a co się będą oszukiwać, Astra – bliźniaczy wobec naszej Astry H. W miejsce równie nietuzinkowego SUV-a VUE dorzucono jego drugą generację, która tym razem była Oplem Antarą innym znaczkiem.

Na deser ofertę wzbogacił jeszcze bliźniak Pontiaca Solstice, Saturn Sky (u nas przez chwilę jako Opel GT) oraz gwiazda odcinka, Saturn Outlook – bliźniak Chevroleta Traverse i GMC Acadia.

Rok 2010

Saturn Outlook nie pomógł umocnić pozycji rynkowej Saturna, ale nastąpił kryzys i się posypało. Marka w kolejnych miesiącach notowała spadki sprzedaży, a GM chcąc uniknąć strat postanowiło włączyć Saturna do grona marek do likwidacji. Ostatecznie, Saturn zniknął z powierzchni Ziemi w 2010 roku razem z Hummerem i Pontiakiem.

Dziś o tej firmie już raczej mało kto pamięta, a tym bardziej nie ma co tego oczekiwać od kogokolwiek w Europie. Niespodziewanie, jeden z ostatnich samochodów tej marki trafił nad Wisłę. I jakiś śmiałek chce go sprzedać!

Kto chętny na Saturna?

Mowa o modelu Outlook, czyli połączeniu SUV-a z minivanem, o długości nieco ponad 5 metrów. Samochód ma, delikatnie mówiąc, kontrowersyjną urodę. W środku, tutaj bez zaskoczenia, dominuje typowo amerykańska jasna skóra, dość archaiczny projekt deski rozdzielczej i koło kierownicy, które miało 3/4 SUV-ów od GM przez ostatnie 10 lat – w tym, znany w Europie Chevrolet Captiva.

Egzemplarz, jaki wystawiono za 34 900 złotych, pochodzi z 2008 roku i ma 179 000 kilometrów przebiegu. Silnik to 3,6-litrowe V6 o mocy 278 KM. Wyposażenie, bogate. Poza wspomnianą skórą, samochód ma automatyczną klimatyzację (z finezyjnie wytartymi przyciskami), osiem miejsc dla pasażerów, wielostrefową klimatyzację i system multimedialny.

A kto wie, może znajdzie się amator z nietuzinkowym gustem. Tutaj link do ogłoszenia.