Maserati chyli się ku upadkowi, bo stało się masowe – twierdzi prezes FCA

Bieżąca sytuacja wśród większości marek koncernu FCA jest, delikatnie mówiąc, nieciekawa. Do grona producentów w kryzysie dołączyło Maserati, które notuje w tym roku same straty. Nie udało się spełnić nawet połowy planowanych na ten rok wyników sprzedażowych. Popełniliśmy błąd – bije się w pierś prezes FCA.

Po zmarłym w lipcu wieloletnim prezesie koncernu FCA pozostało wiele dobrych wspomnień, jak np. zwiększone zyski i płynność finansowa pozwalająca na spokojne spoglądanie w przyszłość. Niestety, Sergio Marchionne dopuścił się też niezliczonych grzechów wobec podlegającego mu motoimperium.

Zaniedbano i pozostawiono na pożarcie dynamicznie rozwijającej się konkurencji wiele marek. Jedynie Jeep zasługuje na miano cudownego dziecka. Gama Chryslera świeci pustkami. Dodge to skansen. RAM daje radę. Lancia właśnie ma odłączaną aparaturę podtrzymującą przy życiu. Alfa Romeo? Dopiero po debiucie Giulii wyrwano się z kilkuletniej stagnacji. Fiat? Szkoda gadać.

Maserati? Tutaj Marchionne miał ambitną wizję, która na początku przynosiła doskonałe korzyści. Przekształcenie tej marki z producenta małoseryjnego do masowego i oparcie oferty na sedanach z SUV-em pozwoliło diametralnie poprawić wyniki sprzedażowe. Był to jednak efekt krótkotrwały.

Zyski Maserati w trzecim kwartale bieżącego roku spadły o, uwaga, 87% na tle analogicznego okresu z roku 2017. Do klientów dostarczono o 19% mniej samochodów, a marża zamiast zeszłorocznych 13,8%, wynosi teraz zaledwie 2,4%. Powiedzieć, że jest źle, to jak nic nie powiedzieć.

W świetle tych danych, co najmniej komicznie brzmią pierwotne plany koncernu w kontekście bieżącego roku. Jeszcze przed rokiem zakładano sukcesywnie wzrosty marż i coraz większą sprzedaż. W 2018 roku miała ona wynieść 75 tysięcy sztuk. Póki co, nie udało się osiągnąć nawet połowy tej wartości.

Nowy prezes FCA, Mike Fanley, postanowił zabrać głos w sprawie. Nowy menedżer włosko-amerykańskiego koncernu skrytykował pomysł uczynienia Maserati marką masową i uznał, że w ostatnich latach poważnie ją zaniedbano.

Zdaniem JATO Dynamics, podstawowym problemem Maserati jest teraz przestarzała gama modelowa. Model Quattroporte pozostaje w produkcji od 6 lat – konkurencja jest o wiele nowocześniejsza. Mniejsze Ghibli produkowane jest 5 lat i nie jest w stanie sprostać konkurencji. Levante? Niby SUV, więc powinno być bestsellerem, ale przez 2 lata od debiutu inni producenci poszli do przodu.

No i wisienka na torcie. Pamiętacie GranTurismo? Nadal jest produkowane – w przyszłym roku będzie 12 lat. Albo Maserati przejdzie gruntowną restrukturyzację, albo czeka je mało obiecująca przyszłość.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Maserati chyli się ku upadkowi, bo stało się masowe – twierdzi prezes FCA
Maserati chyli się ku upadkowi, bo stało się masowe – twierdzi prezes FCA
Maserati chyli się ku upadkowi, bo stało się masowe – twierdzi prezes FCA

Bieżąca sytuacja wśród większości marek koncernu FCA jest, delikatnie mówiąc, nieciekawa. Do grona producentów w kryzysie dołączyło Maserati, które notuje w tym roku same straty. Nie udało się spełnić nawet połowy planowanych na ten rok wyników sprzedażowych. Popełniliśmy błąd – bije się w pierś prezes FCA.

Po zmarłym w lipcu wieloletnim prezesie koncernu FCA pozostało wiele dobrych wspomnień, jak np. zwiększone zyski i płynność finansowa pozwalająca na spokojne spoglądanie w przyszłość. Niestety, Sergio Marchionne dopuścił się też niezliczonych grzechów wobec podlegającego mu motoimperium.

Zaniedbano i pozostawiono na pożarcie dynamicznie rozwijającej się konkurencji wiele marek. Jedynie Jeep zasługuje na miano cudownego dziecka. Gama Chryslera świeci pustkami. Dodge to skansen. RAM daje radę. Lancia właśnie ma odłączaną aparaturę podtrzymującą przy życiu. Alfa Romeo? Dopiero po debiucie Giulii wyrwano się z kilkuletniej stagnacji. Fiat? Szkoda gadać.

Maserati? Tutaj Marchionne miał ambitną wizję, która na początku przynosiła doskonałe korzyści. Przekształcenie tej marki z producenta małoseryjnego do masowego i oparcie oferty na sedanach z SUV-em pozwoliło diametralnie poprawić wyniki sprzedażowe. Był to jednak efekt krótkotrwały.

Zyski Maserati w trzecim kwartale bieżącego roku spadły o, uwaga, 87% na tle analogicznego okresu z roku 2017. Do klientów dostarczono o 19% mniej samochodów, a marża zamiast zeszłorocznych 13,8%, wynosi teraz zaledwie 2,4%. Powiedzieć, że jest źle, to jak nic nie powiedzieć.

W świetle tych danych, co najmniej komicznie brzmią pierwotne plany koncernu w kontekście bieżącego roku. Jeszcze przed rokiem zakładano sukcesywnie wzrosty marż i coraz większą sprzedaż. W 2018 roku miała ona wynieść 75 tysięcy sztuk. Póki co, nie udało się osiągnąć nawet połowy tej wartości.

Nowy prezes FCA, Mike Fanley, postanowił zabrać głos w sprawie. Nowy menedżer włosko-amerykańskiego koncernu skrytykował pomysł uczynienia Maserati marką masową i uznał, że w ostatnich latach poważnie ją zaniedbano.

Zdaniem JATO Dynamics, podstawowym problemem Maserati jest teraz przestarzała gama modelowa. Model Quattroporte pozostaje w produkcji od 6 lat – konkurencja jest o wiele nowocześniejsza. Mniejsze Ghibli produkowane jest 5 lat i nie jest w stanie sprostać konkurencji. Levante? Niby SUV, więc powinno być bestsellerem, ale przez 2 lata od debiutu inni producenci poszli do przodu.

No i wisienka na torcie. Pamiętacie GranTurismo? Nadal jest produkowane – w przyszłym roku będzie 12 lat. Albo Maserati przejdzie gruntowną restrukturyzację, albo czeka je mało obiecująca przyszłość.