Tajemniczy klient w stacji diagnostycznej, nowelizacja zaostrza przepisy

Jeśli sejm zatwierdzi nowe przepisy dotyczące badania technicznego samochodu, to zmiany czekają zarówno kierowców jak i diagnostów. Cała procedura będzie trwać dłużej (nawet 40 minut), zapłacimy więcej a diagności będą kontrolowani przez podstawionych klientów.

Nowelizacja wprowadza szereg zmian w obowiązkowych badaniach technicznych naszych pojazdów. Przede wszystkim nie będzie zapowiedzianych kontroli na stacjach diagnostycznych (tak to się odbywało do tej pory). Teraz podstawieni klienci, a będą nimi inni diagności bez identyfikatorów, pojawią się w dowolnym momencie. Jeżeli dopatrzą się nieprawidłowości, to diagnoście za każdy błąd będzie grozić kara 2 tys. złotych. Cel jest jeden, diagności mają się bać.

Nie trzeba zatem wyjaśniać, że diagności będą o wiele dokładniej podchodzić do swoich obowiązków. Raczej nie będzie już sytuacji, w której pracownik stacji powie nam, że podbije badanie, ale wymieńmy wycieraczkę czy naprawmy klakson zaraz po opuszczeniu ścieżki diagnostycznej. Dodatkowo należy pamiętać, że kontrolerzy będą losowo weryfikować pracę diagnostów nawet do trzech miesięcy po każdym badaniu.

Wyższe opłaty za spóźnione badanie techniczne

Kierowcy muszą też wziąć pod uwagę kary za zapominalstwo czy niedbalstwo. Jeżeli właściciel auta przyjedzie na przegląd ponad 45 dni po terminie zapłaci o połowę więcej, czyli zamiast 99 złotych będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 148 złotych.

Istotną zmianą jest również, że na przegląd będzie można przyjechać wcześniej, a i tak dostaniemy przegląd ważny przez rok od ostatniego badania, a nie od dnia pojawienia się na stacji. Np. jeżeli przegląd kończy się 20 lipca 2019, a my zawitamy na stację już 5 lipca, to w dowodzie ważność badania i tak będzie do 20 lipca 2020 roku.

Brak miejsca na pieczątki?

Dzisiaj w dokumencie mamy tylko 6 miejsc na pieczątki potwierdzające zaliczenie obowiązkowego przeglądu technicznego. Po wejściu w życie nowych przepisów wzory dowodów pozostaną niezmienione, ale gdy zabraknie miejsca na pieczątki nie będziemy musieli wymieniać tego dokumentu. Oznacza to oszczędność 70 zł.

Diagnostom wiele zmian się podoba. Utyskują przede wszystkim na kary finansowe i planowany nowy podatek (pisaliśmy o tym w artykule: Opłata jakościowa – tym razem podrożeją przeglądy techniczne!). Jeśli sejm przymnie projekt pracownicy stacji diagnostycznych nie wykluczają protestu.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Tajemniczy klient w stacji diagnostycznej, nowelizacja zaostrza przepisy
Tajemniczy klient w stacji diagnostycznej, nowelizacja zaostrza przepisy
Tajemniczy klient w stacji diagnostycznej, nowelizacja zaostrza przepisy

Jeśli sejm zatwierdzi nowe przepisy dotyczące badania technicznego samochodu, to zmiany czekają zarówno kierowców jak i diagnostów. Cała procedura będzie trwać dłużej (nawet 40 minut), zapłacimy więcej a diagności będą kontrolowani przez podstawionych klientów.

Nowelizacja wprowadza szereg zmian w obowiązkowych badaniach technicznych naszych pojazdów. Przede wszystkim nie będzie zapowiedzianych kontroli na stacjach diagnostycznych (tak to się odbywało do tej pory). Teraz podstawieni klienci, a będą nimi inni diagności bez identyfikatorów, pojawią się w dowolnym momencie. Jeżeli dopatrzą się nieprawidłowości, to diagnoście za każdy błąd będzie grozić kara 2 tys. złotych. Cel jest jeden, diagności mają się bać.

Nie trzeba zatem wyjaśniać, że diagności będą o wiele dokładniej podchodzić do swoich obowiązków. Raczej nie będzie już sytuacji, w której pracownik stacji powie nam, że podbije badanie, ale wymieńmy wycieraczkę czy naprawmy klakson zaraz po opuszczeniu ścieżki diagnostycznej. Dodatkowo należy pamiętać, że kontrolerzy będą losowo weryfikować pracę diagnostów nawet do trzech miesięcy po każdym badaniu.

Wyższe opłaty za spóźnione badanie techniczne

Kierowcy muszą też wziąć pod uwagę kary za zapominalstwo czy niedbalstwo. Jeżeli właściciel auta przyjedzie na przegląd ponad 45 dni po terminie zapłaci o połowę więcej, czyli zamiast 99 złotych będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 148 złotych.

Istotną zmianą jest również, że na przegląd będzie można przyjechać wcześniej, a i tak dostaniemy przegląd ważny przez rok od ostatniego badania, a nie od dnia pojawienia się na stacji. Np. jeżeli przegląd kończy się 20 lipca 2019, a my zawitamy na stację już 5 lipca, to w dowodzie ważność badania i tak będzie do 20 lipca 2020 roku.

Brak miejsca na pieczątki?

Dzisiaj w dokumencie mamy tylko 6 miejsc na pieczątki potwierdzające zaliczenie obowiązkowego przeglądu technicznego. Po wejściu w życie nowych przepisów wzory dowodów pozostaną niezmienione, ale gdy zabraknie miejsca na pieczątki nie będziemy musieli wymieniać tego dokumentu. Oznacza to oszczędność 70 zł.

Diagnostom wiele zmian się podoba. Utyskują przede wszystkim na kary finansowe i planowany nowy podatek (pisaliśmy o tym w artykule: Opłata jakościowa – tym razem podrożeją przeglądy techniczne!). Jeśli sejm przymnie projekt pracownicy stacji diagnostycznych nie wykluczają protestu.