Viper, Samara i Golf IV z 29 tys. przebiegu, czyli niezwykłe rarytasy z ogłoszeń

Wystarczy kilka kliknięć w opcjach, aby na pewnym popularnym portalu ogłoszeniowym znaleźć dziesiątki nietuzinkowych wozów. Bo jak wiadomo nie zagląda się tam tylko po to, aby coś kupić, ale i po to, aby podziwiać. Przygotowaliśmy dla Was przegląd największych perełek ostatnich tygodni.

Schemat użytkowania samochodów jest dość jednolity u większości kierowców – ma jeździć, mało się psuć i czasem można w nim coś wymienić. Samochody to w naturalny sposób woły robocze, bo i do tego przecież je stworzono. Mają zawieźć do pracy, odebrać dziecko z przedszkola, zrobić zakupy, może jakieś wakacje, może jakiś weekendowy wypad.

W ten sposób tysiące samochodów eksploatuje się intensywnie, szybko osiągają one duże przebiegi, zużywa się w nich wiele części, zyskują rysy, wgniecenia i tak dalej. Wystarczy rozejrzeć się po ulicach, aby to dostrzec.

Istnieje jednak i grono takich właścicieli samochodów, którzy podchodzą do swoich czterech kółek w zupełnie inny sposób. Przez pracę, tryb życia albo jego rytm, nie muszą dużo jeździć samochodem. Mają go dla przyjemności, sporadycznych przejażdżek, czasem zrobienia zakupów, ale bez harowania.

Czasem ktoś kupi, nie używa albo nie może używać, i samochód zachowuje się przez lata w niemal fabrycznym stanie. I okazy z dwóch wspomnianych grup zebraliśmy dla Was w poniższym zestawieniu.

Łada 2109 Samara – 1898 rok, 11 tys. przebiegu, stan salonowy

W Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego Samara to dalej powszechnie eksploatowany wół roboczy, którego produkowano zresztą w Togliatti aż do 2013 roku. W Polsce kompaktowa Łada nie zrobiła aż tak zawrotnej kariery, od zeszłego wieku nie można jej było u nas kupić i aby znaleźć dziś na ulicy jakiś egzemplarz, trzeba mieć niebywałe szczęście. Większość zezłomowano, część wpadła w ręce kolekcjonerów.

Niedawno wystawiono na sprzedaż egzemplarz, który jest prawdziwym ewenementem. Pięciodrzwiowy model z 1989 roku w wiśniowym kolorze wystawiono za prawie 30 tysięcy złotych. Skąd taka niebotyczna cena? Samochód jest praktycznie w stanie fabrycznym!

Przez niemal 30 lat przejechał zaledwie 11 421 kilometrów, a znikome zużycie dobrze dokumentują fotografie. Wnętrze, podwozie, lakier – wyglądają bez zarzutu.

Toyota Supra – wersja kolekcjonerska za 378 tys. zł

Ten egzemplarz wraca jak bumerang. Obecnie wystawiony jest od końca października i trzeba przyznać – to kolekcjonerski rarytas. Ta wersja Toyoty Supry z 1997 roku to bowiem edycja limitowana 15th anniversary, która odznacza się m.in. złotymi akcentami w wyglądzie i beżową, skórzaną tapicerką w środku.

Samochód napędza 3-litrowy, podwójnie doładowany benzyniak o mocy 335 KM. Skrzynia biegów manualna, w środku jedyną ingerencją jest dziwny, dotykowy ekran na konsoli centralnej. Kolekcjonerska Supra pochodzi z USA, a przez 21 lat przejechała ledwie 64 tysiące kilometrów. Historia udokumentowana. Tlko brać! Jeśli macie wolne 378 tysięcy oczywiście.

Dodge Viper – 1993 rok, 8-litrowe V10, 20 tysięcy przebiegu

Czas na coś zza Oceanu. Za niecałe 200 tysięcy złotych kupić można 25 letniego Dodge Vipera w wersji targa, który przybył do Polski rzecz jasna prosto z kraju produkcji. Samochód napędza monstrualne V10 o pojemności 8 litrów i mocy 400 KM.

Ciężko wyeksploatować tego typu auto, a ten Viper wydaje się być w naprawdę dobrej kondycji. Przebieg wynosi jedynie 20 tysięcy kilometrów, a jeśli poczekacie chwilę, to właściciel dorzuci do zestawu jeszcze hardtop, który zamówił na listopad.

BMW Serii 3 E36 – 83 tysiące przebiegu i prawie jak nowy

Choć brzmi to nierealnie, to tak – są jeszcze Serie 3 E36, które nie są przerdzewiałe, rozbite, zajechane lub wszystko na raz. Wystawiono właśnie na sprzedaż unikatowy, śnieżnobiały egzemplarz z 1992 roku z przebiegiem 83 tysiące kilometrów. Samochód napędza mało porywające benzynowe 1.6 o mocy 100 KM i wygląda, jakby dopiero co wyjechało z fabryki. Zarówno na zdjęciach, jak i w środku.

Oby wpadł w powołane ręce i nie skończył tak, jak tysiące jego krewnych skończyło w ostatnich latach na polskich drogach.

Mercedes Klasy E W210 – bez rdzy, ale z japońskim rodowodem

Czas na kolejny unikat w gronie ginącej populacji, która ginie częściowo na własne życzenie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pod względem odporności np. na korozję, Mercedes Klasy E model W210 to jeden z najmniej udanych samochodów ze Stuttgartu w historii.

Gdy dodać do tego wyciśnięcie z tego samochodu ile się da przez pierw niemieckich, a potem polskich taksówkarzy – nic dziwnego, że okularów jest na drogach już powoli coraz mniej. Trudno o zadbany egzemplarz, o kolekcjonerskich rarytasach nie wspominając. Jednak nic nie jest całkowicie niemożliwe.

Na sprzedaż wystawiono bowiem model z 1996 roku z przebiegiem zaledwie 88 tysięcy kilometrów. Nadwozie wygląda doskonale – brak zarysowań, obić i co ważniejsze, rdzy. Co może być tajemnicą tego fenomenu? Pochodzenie z Japonii.

Choć panuje tam ruch lewostronny, to Japończycy uwielbiają kupować BMW i Mercedesy z kierownicą po naszej stronie. O takie samochody dbają jak o nic i z dumą toczą się na niewielkich dystansach – w Japonii niemieckie, luksusowe auto to coś. Teraz ma szansę pożyć rekordowo długo jeszcze ponownie w Europie.

Hyundai Dynasty – jedyny w Europie koreański rarytas

Hyundai… co? No tak, próżno szukać grona fanów tego samochodu w Europie, gdyż jest on tutaj ani gdziekolwiek w świecie całkowicie nieznany. Hyundai Dynasty to luksusowa limuzyna tej koreańskiej marki, którą produkowano i oferowano w Korei przez Koreańczyków, tylko dla Koreańczyków.

Ekscentryczny model pierw zabrała z Korei amerykańska firma jako swoje mienie, a potem trafił on do Polski. Przez 21 lat samochód wykonał 81 tysięcy kilometrów przebiegu i jest zachowany w bardzo dobrym stanie. Cena? 25 tysięcy złotych. Za, prawdopodobnie, jedyne takie auto w Europie – warto!

Nissan Skyline – prawdziwy JDM nad Wisłą!

Dzięki zalegalizowaniu rejestrowania samochodów z kierownicą po prawej stronie w 2015 roku, nareszcie jest szansa na pojawienie się na polskich drogach aut np. z Japonii. Choć wydaje się to dziwne importować auta z tak odległego kraju, to jest to proceder, który codziennie uskuteczniają ludzie z całego świata.

Masowo używane auta z Japonii zalewają Afrykę, Amerykę Południową, Nową Zelandię, Rosję, Mongolię, a nawet nasz europejski Cypr i Maltę. Bardziej hobbystycznie ściąga się je też w USA, Danii, Niemczech i Francji. Do tego grona wlicza się też Polska, gdzie znajdują się tacy dzielni śmiałkowie od ostatnich 3 lat.

Oto przykład – piękny Nissan Skyline w wersji sedan z 2001 roku. Samochód ma 140 tysięcy przebiegu, pochodzi wprost z japońskiego rynku i ma na sobie nawet jeszcze tamtejsze numery rejestracyjne. Auto zachowane ponoć w doskonałym stanie, napędzane dwulitrowym benzyniakiem o mocy 155 KM. Coś pięknego.

VIP-owskie BMW Serii 7 E38 – flagi, przedłużone nadwozie i stan fabryczny

Choć rządowe limuzyny nie mają ostatnio dobrej passy i przez to sławy, to znajdą się pewnie tacy, którzy chcieliby się poczuć jak polski VIP. Być może zainteresuje ich ten egzemplarz BMW serii 7 z 1997 roku w przedłużonej wersji, którego błotniki wzbogacono flagami.

Samochód zachował się w doskonałej kondycji z 60-tysięcznym przebiegiem. Opis szczątkowy, dlatego nic więcej nie napiszemy.

Porsche 911 930 – 39 tysięcy przebiegu i 30 lat na karku za milion złotych

Trudno znaleźć używane Porsche 911, które tanieje. Przeciwnie, im starsze modele, tym tempo wzrostu ich wartości jest coraz bardziej przytłaczające. Ten, krwistoczerwony egzemplarz serii 930 bez dachu z 1988 roku wystawiono na sprzedaż za milion złotych.

3,3-litrowy silnik rozwija 282 KM, a przebieg to ledwie 39 tysięcy kilometrów. Nie jesteśmy pewni, czy nie lepiej byłoby zawieźć ten samochód na jakąś prestiżową aukcję.

Volkswagen Golf IV – 19-letnie 1.9 TDI z Niemiec z przebiegiem 29 tysięcy

Jeśli nie wierzycie w cuda – patrzcie na to.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Viper, Samara i Golf IV z 29 tys. przebiegu, czyli niezwykłe rarytasy z ogłoszeń
Viper, Samara i Golf IV z 29 tys. przebiegu, czyli niezwykłe rarytasy z ogłoszeń
Viper, Samara i Golf IV z 29 tys. przebiegu, czyli niezwykłe rarytasy z ogłoszeń

Wystarczy kilka kliknięć w opcjach, aby na pewnym popularnym portalu ogłoszeniowym znaleźć dziesiątki nietuzinkowych wozów. Bo jak wiadomo nie zagląda się tam tylko po to, aby coś kupić, ale i po to, aby podziwiać. Przygotowaliśmy dla Was przegląd największych perełek ostatnich tygodni.

Schemat użytkowania samochodów jest dość jednolity u większości kierowców – ma jeździć, mało się psuć i czasem można w nim coś wymienić. Samochody to w naturalny sposób woły robocze, bo i do tego przecież je stworzono. Mają zawieźć do pracy, odebrać dziecko z przedszkola, zrobić zakupy, może jakieś wakacje, może jakiś weekendowy wypad.

W ten sposób tysiące samochodów eksploatuje się intensywnie, szybko osiągają one duże przebiegi, zużywa się w nich wiele części, zyskują rysy, wgniecenia i tak dalej. Wystarczy rozejrzeć się po ulicach, aby to dostrzec.

Istnieje jednak i grono takich właścicieli samochodów, którzy podchodzą do swoich czterech kółek w zupełnie inny sposób. Przez pracę, tryb życia albo jego rytm, nie muszą dużo jeździć samochodem. Mają go dla przyjemności, sporadycznych przejażdżek, czasem zrobienia zakupów, ale bez harowania.

Czasem ktoś kupi, nie używa albo nie może używać, i samochód zachowuje się przez lata w niemal fabrycznym stanie. I okazy z dwóch wspomnianych grup zebraliśmy dla Was w poniższym zestawieniu.

Łada 2109 Samara – 1898 rok, 11 tys. przebiegu, stan salonowy

W Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego Samara to dalej powszechnie eksploatowany wół roboczy, którego produkowano zresztą w Togliatti aż do 2013 roku. W Polsce kompaktowa Łada nie zrobiła aż tak zawrotnej kariery, od zeszłego wieku nie można jej było u nas kupić i aby znaleźć dziś na ulicy jakiś egzemplarz, trzeba mieć niebywałe szczęście. Większość zezłomowano, część wpadła w ręce kolekcjonerów.

Niedawno wystawiono na sprzedaż egzemplarz, który jest prawdziwym ewenementem. Pięciodrzwiowy model z 1989 roku w wiśniowym kolorze wystawiono za prawie 30 tysięcy złotych. Skąd taka niebotyczna cena? Samochód jest praktycznie w stanie fabrycznym!

Przez niemal 30 lat przejechał zaledwie 11 421 kilometrów, a znikome zużycie dobrze dokumentują fotografie. Wnętrze, podwozie, lakier – wyglądają bez zarzutu.

Toyota Supra – wersja kolekcjonerska za 378 tys. zł

Ten egzemplarz wraca jak bumerang. Obecnie wystawiony jest od końca października i trzeba przyznać – to kolekcjonerski rarytas. Ta wersja Toyoty Supry z 1997 roku to bowiem edycja limitowana 15th anniversary, która odznacza się m.in. złotymi akcentami w wyglądzie i beżową, skórzaną tapicerką w środku.

Samochód napędza 3-litrowy, podwójnie doładowany benzyniak o mocy 335 KM. Skrzynia biegów manualna, w środku jedyną ingerencją jest dziwny, dotykowy ekran na konsoli centralnej. Kolekcjonerska Supra pochodzi z USA, a przez 21 lat przejechała ledwie 64 tysiące kilometrów. Historia udokumentowana. Tlko brać! Jeśli macie wolne 378 tysięcy oczywiście.

Dodge Viper – 1993 rok, 8-litrowe V10, 20 tysięcy przebiegu

Czas na coś zza Oceanu. Za niecałe 200 tysięcy złotych kupić można 25 letniego Dodge Vipera w wersji targa, który przybył do Polski rzecz jasna prosto z kraju produkcji. Samochód napędza monstrualne V10 o pojemności 8 litrów i mocy 400 KM.

Ciężko wyeksploatować tego typu auto, a ten Viper wydaje się być w naprawdę dobrej kondycji. Przebieg wynosi jedynie 20 tysięcy kilometrów, a jeśli poczekacie chwilę, to właściciel dorzuci do zestawu jeszcze hardtop, który zamówił na listopad.

BMW Serii 3 E36 – 83 tysiące przebiegu i prawie jak nowy

Choć brzmi to nierealnie, to tak – są jeszcze Serie 3 E36, które nie są przerdzewiałe, rozbite, zajechane lub wszystko na raz. Wystawiono właśnie na sprzedaż unikatowy, śnieżnobiały egzemplarz z 1992 roku z przebiegiem 83 tysiące kilometrów. Samochód napędza mało porywające benzynowe 1.6 o mocy 100 KM i wygląda, jakby dopiero co wyjechało z fabryki. Zarówno na zdjęciach, jak i w środku.

Oby wpadł w powołane ręce i nie skończył tak, jak tysiące jego krewnych skończyło w ostatnich latach na polskich drogach.

Mercedes Klasy E W210 – bez rdzy, ale z japońskim rodowodem

Czas na kolejny unikat w gronie ginącej populacji, która ginie częściowo na własne życzenie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pod względem odporności np. na korozję, Mercedes Klasy E model W210 to jeden z najmniej udanych samochodów ze Stuttgartu w historii.

Gdy dodać do tego wyciśnięcie z tego samochodu ile się da przez pierw niemieckich, a potem polskich taksówkarzy – nic dziwnego, że okularów jest na drogach już powoli coraz mniej. Trudno o zadbany egzemplarz, o kolekcjonerskich rarytasach nie wspominając. Jednak nic nie jest całkowicie niemożliwe.

Na sprzedaż wystawiono bowiem model z 1996 roku z przebiegiem zaledwie 88 tysięcy kilometrów. Nadwozie wygląda doskonale – brak zarysowań, obić i co ważniejsze, rdzy. Co może być tajemnicą tego fenomenu? Pochodzenie z Japonii.

Choć panuje tam ruch lewostronny, to Japończycy uwielbiają kupować BMW i Mercedesy z kierownicą po naszej stronie. O takie samochody dbają jak o nic i z dumą toczą się na niewielkich dystansach – w Japonii niemieckie, luksusowe auto to coś. Teraz ma szansę pożyć rekordowo długo jeszcze ponownie w Europie.

Hyundai Dynasty – jedyny w Europie koreański rarytas

Hyundai… co? No tak, próżno szukać grona fanów tego samochodu w Europie, gdyż jest on tutaj ani gdziekolwiek w świecie całkowicie nieznany. Hyundai Dynasty to luksusowa limuzyna tej koreańskiej marki, którą produkowano i oferowano w Korei przez Koreańczyków, tylko dla Koreańczyków.

Ekscentryczny model pierw zabrała z Korei amerykańska firma jako swoje mienie, a potem trafił on do Polski. Przez 21 lat samochód wykonał 81 tysięcy kilometrów przebiegu i jest zachowany w bardzo dobrym stanie. Cena? 25 tysięcy złotych. Za, prawdopodobnie, jedyne takie auto w Europie – warto!

Nissan Skyline – prawdziwy JDM nad Wisłą!

Dzięki zalegalizowaniu rejestrowania samochodów z kierownicą po prawej stronie w 2015 roku, nareszcie jest szansa na pojawienie się na polskich drogach aut np. z Japonii. Choć wydaje się to dziwne importować auta z tak odległego kraju, to jest to proceder, który codziennie uskuteczniają ludzie z całego świata.

Masowo używane auta z Japonii zalewają Afrykę, Amerykę Południową, Nową Zelandię, Rosję, Mongolię, a nawet nasz europejski Cypr i Maltę. Bardziej hobbystycznie ściąga się je też w USA, Danii, Niemczech i Francji. Do tego grona wlicza się też Polska, gdzie znajdują się tacy dzielni śmiałkowie od ostatnich 3 lat.

Oto przykład – piękny Nissan Skyline w wersji sedan z 2001 roku. Samochód ma 140 tysięcy przebiegu, pochodzi wprost z japońskiego rynku i ma na sobie nawet jeszcze tamtejsze numery rejestracyjne. Auto zachowane ponoć w doskonałym stanie, napędzane dwulitrowym benzyniakiem o mocy 155 KM. Coś pięknego.

VIP-owskie BMW Serii 7 E38 – flagi, przedłużone nadwozie i stan fabryczny

Choć rządowe limuzyny nie mają ostatnio dobrej passy i przez to sławy, to znajdą się pewnie tacy, którzy chcieliby się poczuć jak polski VIP. Być może zainteresuje ich ten egzemplarz BMW serii 7 z 1997 roku w przedłużonej wersji, którego błotniki wzbogacono flagami.

Samochód zachował się w doskonałej kondycji z 60-tysięcznym przebiegiem. Opis szczątkowy, dlatego nic więcej nie napiszemy.

Porsche 911 930 – 39 tysięcy przebiegu i 30 lat na karku za milion złotych

Trudno znaleźć używane Porsche 911, które tanieje. Przeciwnie, im starsze modele, tym tempo wzrostu ich wartości jest coraz bardziej przytłaczające. Ten, krwistoczerwony egzemplarz serii 930 bez dachu z 1988 roku wystawiono na sprzedaż za milion złotych.

3,3-litrowy silnik rozwija 282 KM, a przebieg to ledwie 39 tysięcy kilometrów. Nie jesteśmy pewni, czy nie lepiej byłoby zawieźć ten samochód na jakąś prestiżową aukcję.

Volkswagen Golf IV – 19-letnie 1.9 TDI z Niemiec z przebiegiem 29 tysięcy

Jeśli nie wierzycie w cuda – patrzcie na to.