Seat Toledo upada po raz drugi – tym razem to raczej jego definitywny koniec

Dobiega końca kariera czwartej generacji Seata Toledo. Powrót do koncepcji protoplasty nie pomógł odnieść sukcesu rynkowego, czego patrząc na cennik – Seat chyba sam nie chciał. Auto już zniknęło z salonów na Wyspach. Do początku przyszłego roku nie będzie po nim śladu w całej Europie.

Dzieje Seata Toledo sięgają 1991 roku, kiedy to na rynek trafiła jego pierwsza generacja. Kanciasty, przestronny i mdły, ale odniósł sukces rynkowy, poprawiając zarazem kondycję Seata świeżo po przejęciu przez Volkswagena.

Co mogło pójść źle?

Drugi model zmienił koncepcję, stając się po prostu wersją sedan modelu Leon. Był większy, dalej dość nijaki, ale utrzymał przyzwoity popyt. I wtem, nastał 2004 rok.

To wtedy Hiszpanie zadecydowali zmienić koncepcję Toledo po raz trzeci, prezentując nową generację w formie… minivana. Żeby było ciekawiej, Toledo III znów nie było samodzielnym modelem, lecz Alteą z dłuższym, stopniowanym tyłem.

Toledo – próba trzecia

Porażka, jaką poniósł ten absurdalny projekt, zdmuchnęła ten samochód z powierzchni rynku samochodowego w 2009 roku na kolejne 3 lata. Seat miał wtedy trudny czas (spadająca sprzedaż, przestarzała gama) i wrócił do tematu Toledo dopiero po premierze udanej, obecnie oferowanej generacji Leona latem 2012 roku.

Seat Toledo wrócił ostatecznie na rynek przed 6 laty, niespodziewanie wracając do koncepcji pierwszej generacji – stając się przestronnym, klasycznym liftbackiem na pograniczu segmentu B i C.

Za drogi, za nijaki, zbyt czeski

Hiszpanie nie byliby sobą, gdyby nie poszukali okazji do zaoszczędzenia funduszy, dlatego po raz trzeci w dziejach tego modelu – znów nie jest on samodzielną konstrukcją. Toledo IV to bliźniak Skody Rapid, produkowany do tego w czeskich zakładach Skody. Niebawem będziemy o nim mówić już tylko w czasie przeszłym lub w ogóle o nim zapomnimy.

Dlaczego? Seat właśnie powoli wycofuje ten model ze sprzedaży. Samochód już zniknął z oferty m.in. w Wielkiej Brytanii, a już wkrótce dołączą do tego grona inne europejskie państwa. Produkcja ma zakończyć się jeszcze w tym roku.

To już koniec Toledo

Bliźniaczy Rapid ma już gotowego następcę, który czeka tylko na grudniowy debiut – będzie to hatchback Scala. Co będzie po Toledo IV? Nic. Samochód ten nie ma dalszego sensu w ofercie marki, bowiem po raz drugi w swoich dziejach odniósł rynkową klapę.

Nie pomógł cennik – Toledo było za drogie. Nawet teraz, końcowe egzemplarze w średnich wersjach wyposażeniowych kosztują tyle, co większa Skoda Octavia!

Przez 6 lat produkcji nie sprzedano w całej Europie nawet 50 tysięcy samochodów. Popyt na trójbryłowe auta na Zachodzie nie istnieje, a w krajach Europy Wschodniej i Centralnej słabnie. Następca w formie hatchbacka, jak u Skody, nie ma sensu, bowiem takiego Seat w swojej ofercie ma od 20 lat – jest to oczywiście Leon.

Teraz czas na Leona

Między Ibizą a Leonem nie będzie już zatem żadnego niepotrzebnego pomostu. Co ważniejsze, ten drugi przejdzie w przyszłym roku dużą przemianę. W połowie przyszłego roku zadebiutuje jego czwarte wcielenie.

Samochód będzie większy, otworzy nowy rozdział w designie hiszpańskiej marki i ma być tym, co Seat umie robić najlepiej – kompaktowe auta, które kupują setki Europejczyków. Bo Leon z popularnością nie ma żadnego problemu.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Seat Toledo upada po raz drugi – tym razem to raczej jego definitywny koniec
Seat Toledo upada po raz drugi – tym razem to raczej jego definitywny koniec
Seat Toledo upada po raz drugi – tym razem to raczej jego definitywny koniec

Dobiega końca kariera czwartej generacji Seata Toledo. Powrót do koncepcji protoplasty nie pomógł odnieść sukcesu rynkowego, czego patrząc na cennik – Seat chyba sam nie chciał. Auto już zniknęło z salonów na Wyspach. Do początku przyszłego roku nie będzie po nim śladu w całej Europie.

Dzieje Seata Toledo sięgają 1991 roku, kiedy to na rynek trafiła jego pierwsza generacja. Kanciasty, przestronny i mdły, ale odniósł sukces rynkowy, poprawiając zarazem kondycję Seata świeżo po przejęciu przez Volkswagena.

Co mogło pójść źle?

Drugi model zmienił koncepcję, stając się po prostu wersją sedan modelu Leon. Był większy, dalej dość nijaki, ale utrzymał przyzwoity popyt. I wtem, nastał 2004 rok.

To wtedy Hiszpanie zadecydowali zmienić koncepcję Toledo po raz trzeci, prezentując nową generację w formie… minivana. Żeby było ciekawiej, Toledo III znów nie było samodzielnym modelem, lecz Alteą z dłuższym, stopniowanym tyłem.

Toledo – próba trzecia

Porażka, jaką poniósł ten absurdalny projekt, zdmuchnęła ten samochód z powierzchni rynku samochodowego w 2009 roku na kolejne 3 lata. Seat miał wtedy trudny czas (spadająca sprzedaż, przestarzała gama) i wrócił do tematu Toledo dopiero po premierze udanej, obecnie oferowanej generacji Leona latem 2012 roku.

Seat Toledo wrócił ostatecznie na rynek przed 6 laty, niespodziewanie wracając do koncepcji pierwszej generacji – stając się przestronnym, klasycznym liftbackiem na pograniczu segmentu B i C.

Za drogi, za nijaki, zbyt czeski

Hiszpanie nie byliby sobą, gdyby nie poszukali okazji do zaoszczędzenia funduszy, dlatego po raz trzeci w dziejach tego modelu – znów nie jest on samodzielną konstrukcją. Toledo IV to bliźniak Skody Rapid, produkowany do tego w czeskich zakładach Skody. Niebawem będziemy o nim mówić już tylko w czasie przeszłym lub w ogóle o nim zapomnimy.

Dlaczego? Seat właśnie powoli wycofuje ten model ze sprzedaży. Samochód już zniknął z oferty m.in. w Wielkiej Brytanii, a już wkrótce dołączą do tego grona inne europejskie państwa. Produkcja ma zakończyć się jeszcze w tym roku.

To już koniec Toledo

Bliźniaczy Rapid ma już gotowego następcę, który czeka tylko na grudniowy debiut – będzie to hatchback Scala. Co będzie po Toledo IV? Nic. Samochód ten nie ma dalszego sensu w ofercie marki, bowiem po raz drugi w swoich dziejach odniósł rynkową klapę.

Nie pomógł cennik – Toledo było za drogie. Nawet teraz, końcowe egzemplarze w średnich wersjach wyposażeniowych kosztują tyle, co większa Skoda Octavia!

Przez 6 lat produkcji nie sprzedano w całej Europie nawet 50 tysięcy samochodów. Popyt na trójbryłowe auta na Zachodzie nie istnieje, a w krajach Europy Wschodniej i Centralnej słabnie. Następca w formie hatchbacka, jak u Skody, nie ma sensu, bowiem takiego Seat w swojej ofercie ma od 20 lat – jest to oczywiście Leon.

Teraz czas na Leona

Między Ibizą a Leonem nie będzie już zatem żadnego niepotrzebnego pomostu. Co ważniejsze, ten drugi przejdzie w przyszłym roku dużą przemianę. W połowie przyszłego roku zadebiutuje jego czwarte wcielenie.

Samochód będzie większy, otworzy nowy rozdział w designie hiszpańskiej marki i ma być tym, co Seat umie robić najlepiej – kompaktowe auta, które kupują setki Europejczyków. Bo Leon z popularnością nie ma żadnego problemu.