DS 7 Crossback 225 KM – podróżowanie na łóżku wodnym – test

Jak wsiadłem do środka – kosmos. Lexus, Mercedes, BMW mogą się schować ze swoimi pomysłami na wnętrze, materiałami i wykończeniem. Nawet Volvo, które dotąd było moim numerem jeden, wydaje mi się trochę mniej fajne, odkąd pojeździłem DS 7 Crossback.

Wnętrze przykuwa oczy przede wszystkim ogromnym, 12″ calowym, znakomitym ekranem dotykowym. Zamiast liczników też jest ekran LCD. Wracając do ekranu na konsoli centralnej – nie widziałem nic lepszego od dawna. Mieści wszystkie konieczne informacje, a nawet jak korzystamy z nawigacji, czy tez z Android Auto, wciąż możemy sterować temperaturą wnętrza, czy przejść do ustawień.

Ponadto robotę robi dźwignia zmiany biegów automatu, która od góry jest płaska. Dzięki temu można na niej wygodnie podeprzeć nadgarstek i bardzo swobodnie sterować przyciskami funkcyjnymi oraz ekranem dotykowym. Tak to powinno być zorganizowane w każdym innym aucie. Tymczasem w konkurencyjnych samochodach często chwytam się np. górnej krawędzi ekranu, żeby kliknąć to, co chcę kliknąć, bo inaczej lata mi ręka.

Zawieszenie buja jak na łóżku wodnym

Ale w takim pozytywnym sensie. Dzięki temu nierówności nawierzchni z magiczny sposób znikają gdzieś pomiędzy kołami, a moim tyłkiem. To auto jest wręcz stworzone do statecznego przemieszczania sie z punktu A do punktu B. Naprawdę dawno jeździłem czymś, co fajniej radzi sobie z miejskimi dziurami, niż DS 7.

Producent chwali się, że auto wykorzystuje system o nazwie Active Scan Suspension. Oznacza to, że obraz przed autem jest skanowany w odległości do 25 m i na tej podstawie zawieszenia automatycznie dopasowuje tryb pracy. Działa to do prędkości 130 km/h.

A jeżeli komuś to nie pasuje, bo pewnie znajdzie się całkiem dużo taki osób, to zawsze można przełączyć się w tryb jazdy Sport. Dzieki temu zawieszenie będzie zachowywało się jak „Normal” w większości innych samochodów. W każdym razie ja takie bujanie bardzo polubiłem. Mało tego, aby silnik nie szarpał mnie za mocno do przodu, odpalałem sobie jeszcze tryb Eco, włączałem ciekawego audiooboka i jechałem powoli, przyjemnie do celu. No coś wspaniałego.

225 KM z pojemności 1.6

A silnik ma spore możliwości, bowiem jego moc wynosi aż 225 KM, zaś moment obrotowy 300 Nm dostępny jest już od 1900 obr./min. W efekcie auto – zestawione z 8 stopniowym automatem – potrafi bardzo sprawnie przyspieszać. Pierwsza setka pojawia się na liczniku już po 8,3 sekundy. Do tego gdy jedziemy sobie spokojnie, silnika nie słychać w ogóle.

Mała pojemność ma swoje zalety. Jadąc spokojnie po drodze krajowej, w pełni przepisowo, zużycie paliwa oscylowało w okolicach 6 litrów. Jak na benzynę o mocy 225 KM – rewelacja. Gdy jednak będziemy bawili się pełną mocą, raczej nie ma co liczyć na mniej niż 10 litrów w trasie. To mimo wszystko świetny wynik jak na dużego SUV-a o długości niemal 4,6 m!

Bardzo zaskakująca jest masa własna

Która nie przekracza 1,5 tony. Bladego pojęcia nie mam, jak inżynierowie DS tego dokonali. Auto prowadzi się komfortowo jak solidna limuzyna, a waży tyle, co nic. W kategorii wymiary zewnętrzne DS 7 podoba mi sie bardziej, niż Peugeot 5008. Jest od niego krótszy – o niemal 7 cm, ale też szerszy – o 6 cm. 5008 wydawał mi się właśnie taki długawy i wąski.

DS 7 jest też dłuższy od Tiguana, ale krótszy od Tiguana Allspace. Podobnie – krótszy od Audi Q5, ale dłuższy od Q3. To samo tyczy się Volvo, bo DS 7 mieści się pomiędzy XC60, a XC40. No i jest nieco krótszy od Lexusa NX. Nie zmienia to jednak faktu, że przez swoją szerokość, DS 7 zrobił na mnie wrażenie dużego i przestrzennego.

Wyposażenie i gadżety

Bardzo fajnym gadżetem jest Night Vision, czyli kamera na podczerwień. Jej obraz można sobie wyświetlić na ekranie za kierownicą i patrzeć jak wykrywa ludzi, obrysowując ich żółtą ramką. Wiele razy zwróciłem uwagę, że ktoś pojawił się na ekranie szybciej, niż zauważyłem go przez szybę.

Ma to też bardziej praktyczny wymiar. Otóż gdy zbliżymy się do pieszego, a samochód uzna że może dojść do kolizji, wtedy wyświetli na ekranie jego położenie. Oczywiście jeżeli nie zareagujemy, DS 7 potrafi samodzielnie się zatrzymać.

Na pochwałę zasługują też reflektory DS Active LED Vision i jak nazwa sugeruje, są to aktywne LED-y. W praktyce oznacza to, że w ogóle nie dotykamy przełącznika świateł. Auto samo przełącza światła dzienne na mijania i drogowe. Potrafi też zmieniać wiązkę światła tak, by oświetlać jak najwięcej, jednocześnie nie oślepiając innych. Działa to naprawdę znakomicie na tle podobnych systemów, z jakimi miałem do czynienia.

Kolejna rzecz to aktywny tempomat połączony z asystentem pasa ruchu działający najlepiej w historii wszystkich samochodów PSA, jakimi jeździłem. W sumie dotyczy to nie tylko PSA, ale i większości innych producentów. Auto potrafi samo utrzymywać pas ruchu, a także trzymać się w określonej odległości od pojazdu przed nami, co przydaje się także w korkach. Jest też bardzo wygodny asystent parkowania, ale akurat to już standard.

Wady

Jeżeli wciśniemy gaz w podłogę, wtedy mam wrażenie, że wsiadam do starej, wolnossącej Hondy. Auto wprawdzie wyrywa do przodu jak trzeba, ale wydaje przy tym naprawdę dużo średnio przyjemnego hałasu. Wtedy czuć, że silnik ma tylko 1.6 litra pojemności i 4 cylindry. Ale co dziwne, ostatnio jeździłem 200 konną Astrą z silnikiem o takiej samej pojemności i mam wrażenie, że był lepiej wyciszony przy wysokich obrotach. Czyli jednak można.

Na początku nie pasowało mi też, że DS 7 przy manewrowaniu na parkingu, zwłaszcza mokrym, jakoś dziwnie przeskakuje do przodu. Po prostu gdy koła wychylają się maksymalnie, to przy wciśnięciu gazu auto ma ochotę jechać w przód, a nie w bok. Takie wrażenie wyjaśnia fakt, że DS 7 ma średnicę zawracania wynoszącą 10,5 m. To o metr mniej, niż niemal wszyscy konkurenci DS-a. Z tego też względu autem bardzo sprawnie manewruje się na parkingach. DS 7 jest zaskakująco zwinny i zwrotny jak na tej wielkości SUV-a. Tyle, że sprawia przy tym – zwłaszcza na mokrym – takie niezbyt premium wrażenie.

Ale mimo wszystko przez większą część testu wyżej wymienione wady nie denerwowały mnie zbyt mocno. I gdy już całkiem zapomniałem, że DS 7 to dzieło PSA, wtedy uruchomiłem obraz z kamery cofania. To jednak nie jest to samo, co spotkać można w Volvo, Volkswagenie, czy nawet Skodzie – o Mercedesie, czy BMW już nie wspominając. By kamera cofania była użyteczna, musiałem ją wycierać po każdej podróży w deszczu.

Ceny

W teorii jest bardzo tanio, bo tego sporego SUV-a, którego naprawdę można śmiało zaliczyć do klasy premium zapłacić trzeba zaledwie 125 tys. zł. No, może nie z tym benzyniakiem 1.6, ani tym bardziej z 3 cylindrowym benzyniakiem 1.2, ale z 2 litrowym dieslem o mocy 180 KM – już tak.

Rzecz w tym, że najwyższe wyposażenie i 225 KM, bo taką wersją przyszło mi jeździć, podnosi już cenę do niemal 200 tys. zł. Do tego wystarczy dorzucić trochę opcji i z łatwością można przekroczyć 230 tys. zł. To zauważalnie w więcej, niż trzeba zapłacić za Volkswagena Tiguana/Allspace, Skodę Karoq/Kodiaq, czy Hondę CR-V. Ale w DS 7 wnętrze i poczucie komfortu to jednak zupełnie inna bajka.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

DS 7 Crossback 225 KM – podróżowanie na łóżku wodnym – test
DS 7 Crossback 225 KM – podróżowanie na łóżku wodnym – test
DS 7 Crossback 225 KM – podróżowanie na łóżku wodnym – test

Jak wsiadłem do środka – kosmos. Lexus, Mercedes, BMW mogą się schować ze swoimi pomysłami na wnętrze, materiałami i wykończeniem. Nawet Volvo, które dotąd było moim numerem jeden, wydaje mi się trochę mniej fajne, odkąd pojeździłem DS 7 Crossback.

Wnętrze przykuwa oczy przede wszystkim ogromnym, 12″ calowym, znakomitym ekranem dotykowym. Zamiast liczników też jest ekran LCD. Wracając do ekranu na konsoli centralnej – nie widziałem nic lepszego od dawna. Mieści wszystkie konieczne informacje, a nawet jak korzystamy z nawigacji, czy tez z Android Auto, wciąż możemy sterować temperaturą wnętrza, czy przejść do ustawień.

Ponadto robotę robi dźwignia zmiany biegów automatu, która od góry jest płaska. Dzięki temu można na niej wygodnie podeprzeć nadgarstek i bardzo swobodnie sterować przyciskami funkcyjnymi oraz ekranem dotykowym. Tak to powinno być zorganizowane w każdym innym aucie. Tymczasem w konkurencyjnych samochodach często chwytam się np. górnej krawędzi ekranu, żeby kliknąć to, co chcę kliknąć, bo inaczej lata mi ręka.

Zawieszenie buja jak na łóżku wodnym

Ale w takim pozytywnym sensie. Dzięki temu nierówności nawierzchni z magiczny sposób znikają gdzieś pomiędzy kołami, a moim tyłkiem. To auto jest wręcz stworzone do statecznego przemieszczania sie z punktu A do punktu B. Naprawdę dawno jeździłem czymś, co fajniej radzi sobie z miejskimi dziurami, niż DS 7.

Producent chwali się, że auto wykorzystuje system o nazwie Active Scan Suspension. Oznacza to, że obraz przed autem jest skanowany w odległości do 25 m i na tej podstawie zawieszenia automatycznie dopasowuje tryb pracy. Działa to do prędkości 130 km/h.

A jeżeli komuś to nie pasuje, bo pewnie znajdzie się całkiem dużo taki osób, to zawsze można przełączyć się w tryb jazdy Sport. Dzieki temu zawieszenie będzie zachowywało się jak „Normal” w większości innych samochodów. W każdym razie ja takie bujanie bardzo polubiłem. Mało tego, aby silnik nie szarpał mnie za mocno do przodu, odpalałem sobie jeszcze tryb Eco, włączałem ciekawego audiooboka i jechałem powoli, przyjemnie do celu. No coś wspaniałego.

225 KM z pojemności 1.6

A silnik ma spore możliwości, bowiem jego moc wynosi aż 225 KM, zaś moment obrotowy 300 Nm dostępny jest już od 1900 obr./min. W efekcie auto – zestawione z 8 stopniowym automatem – potrafi bardzo sprawnie przyspieszać. Pierwsza setka pojawia się na liczniku już po 8,3 sekundy. Do tego gdy jedziemy sobie spokojnie, silnika nie słychać w ogóle.

Mała pojemność ma swoje zalety. Jadąc spokojnie po drodze krajowej, w pełni przepisowo, zużycie paliwa oscylowało w okolicach 6 litrów. Jak na benzynę o mocy 225 KM – rewelacja. Gdy jednak będziemy bawili się pełną mocą, raczej nie ma co liczyć na mniej niż 10 litrów w trasie. To mimo wszystko świetny wynik jak na dużego SUV-a o długości niemal 4,6 m!

Bardzo zaskakująca jest masa własna

Która nie przekracza 1,5 tony. Bladego pojęcia nie mam, jak inżynierowie DS tego dokonali. Auto prowadzi się komfortowo jak solidna limuzyna, a waży tyle, co nic. W kategorii wymiary zewnętrzne DS 7 podoba mi sie bardziej, niż Peugeot 5008. Jest od niego krótszy – o niemal 7 cm, ale też szerszy – o 6 cm. 5008 wydawał mi się właśnie taki długawy i wąski.

DS 7 jest też dłuższy od Tiguana, ale krótszy od Tiguana Allspace. Podobnie – krótszy od Audi Q5, ale dłuższy od Q3. To samo tyczy się Volvo, bo DS 7 mieści się pomiędzy XC60, a XC40. No i jest nieco krótszy od Lexusa NX. Nie zmienia to jednak faktu, że przez swoją szerokość, DS 7 zrobił na mnie wrażenie dużego i przestrzennego.

Wyposażenie i gadżety

Bardzo fajnym gadżetem jest Night Vision, czyli kamera na podczerwień. Jej obraz można sobie wyświetlić na ekranie za kierownicą i patrzeć jak wykrywa ludzi, obrysowując ich żółtą ramką. Wiele razy zwróciłem uwagę, że ktoś pojawił się na ekranie szybciej, niż zauważyłem go przez szybę.

Ma to też bardziej praktyczny wymiar. Otóż gdy zbliżymy się do pieszego, a samochód uzna że może dojść do kolizji, wtedy wyświetli na ekranie jego położenie. Oczywiście jeżeli nie zareagujemy, DS 7 potrafi samodzielnie się zatrzymać.

Na pochwałę zasługują też reflektory DS Active LED Vision i jak nazwa sugeruje, są to aktywne LED-y. W praktyce oznacza to, że w ogóle nie dotykamy przełącznika świateł. Auto samo przełącza światła dzienne na mijania i drogowe. Potrafi też zmieniać wiązkę światła tak, by oświetlać jak najwięcej, jednocześnie nie oślepiając innych. Działa to naprawdę znakomicie na tle podobnych systemów, z jakimi miałem do czynienia.

Kolejna rzecz to aktywny tempomat połączony z asystentem pasa ruchu działający najlepiej w historii wszystkich samochodów PSA, jakimi jeździłem. W sumie dotyczy to nie tylko PSA, ale i większości innych producentów. Auto potrafi samo utrzymywać pas ruchu, a także trzymać się w określonej odległości od pojazdu przed nami, co przydaje się także w korkach. Jest też bardzo wygodny asystent parkowania, ale akurat to już standard.

Wady

Jeżeli wciśniemy gaz w podłogę, wtedy mam wrażenie, że wsiadam do starej, wolnossącej Hondy. Auto wprawdzie wyrywa do przodu jak trzeba, ale wydaje przy tym naprawdę dużo średnio przyjemnego hałasu. Wtedy czuć, że silnik ma tylko 1.6 litra pojemności i 4 cylindry. Ale co dziwne, ostatnio jeździłem 200 konną Astrą z silnikiem o takiej samej pojemności i mam wrażenie, że był lepiej wyciszony przy wysokich obrotach. Czyli jednak można.

Na początku nie pasowało mi też, że DS 7 przy manewrowaniu na parkingu, zwłaszcza mokrym, jakoś dziwnie przeskakuje do przodu. Po prostu gdy koła wychylają się maksymalnie, to przy wciśnięciu gazu auto ma ochotę jechać w przód, a nie w bok. Takie wrażenie wyjaśnia fakt, że DS 7 ma średnicę zawracania wynoszącą 10,5 m. To o metr mniej, niż niemal wszyscy konkurenci DS-a. Z tego też względu autem bardzo sprawnie manewruje się na parkingach. DS 7 jest zaskakująco zwinny i zwrotny jak na tej wielkości SUV-a. Tyle, że sprawia przy tym – zwłaszcza na mokrym – takie niezbyt premium wrażenie.

Ale mimo wszystko przez większą część testu wyżej wymienione wady nie denerwowały mnie zbyt mocno. I gdy już całkiem zapomniałem, że DS 7 to dzieło PSA, wtedy uruchomiłem obraz z kamery cofania. To jednak nie jest to samo, co spotkać można w Volvo, Volkswagenie, czy nawet Skodzie – o Mercedesie, czy BMW już nie wspominając. By kamera cofania była użyteczna, musiałem ją wycierać po każdej podróży w deszczu.

Ceny

W teorii jest bardzo tanio, bo tego sporego SUV-a, którego naprawdę można śmiało zaliczyć do klasy premium zapłacić trzeba zaledwie 125 tys. zł. No, może nie z tym benzyniakiem 1.6, ani tym bardziej z 3 cylindrowym benzyniakiem 1.2, ale z 2 litrowym dieslem o mocy 180 KM – już tak.

Rzecz w tym, że najwyższe wyposażenie i 225 KM, bo taką wersją przyszło mi jeździć, podnosi już cenę do niemal 200 tys. zł. Do tego wystarczy dorzucić trochę opcji i z łatwością można przekroczyć 230 tys. zł. To zauważalnie w więcej, niż trzeba zapłacić za Volkswagena Tiguana/Allspace, Skodę Karoq/Kodiaq, czy Hondę CR-V. Ale w DS 7 wnętrze i poczucie komfortu to jednak zupełnie inna bajka.