Nie będzie wyprzedzania rowerzystów na podwójnej ciągłej. Będą mandaty

Dwa tygodnie temu informowaliśmy na łamach LL o propozycji posła Galla. Parlamentarzysta chciał, aby dopuszczono wyprzedzanie rowerzystów na ciągłej. Ministerstwo nie zgadza się na łagodzenie obowiązujących przepisów prawa. Twierdzi natomiast, że  trzeba zdecydowanie eliminować takie zachowania poprzez skuteczne działania restrykcyjne, czyli mandaty.

Wyprzedzanie rowerzysty poruszającego się po jezdni zdarza się być problematyczne. Sprawę komplikuje często obecna linia ciągła. Zmusza albo do podążania za rowerzystą i tworzenia zatoru na drodze, albo do łamania przepisów. Należy również pamiętać, że wyprzedzanie rowerzysty bez zachowania wymaganego przepisami odstępu (obecnie jest to 1 metr) zagrożone jest mandatem w wysokości 300 zł. Ten stan rzeczy chciał zmienić poseł Ryszard Galla (interpelacja nr 26628), parlamentarzysta wyszedł z propozycją, aby manewr wyprzedzania rowerzysty na linii ciągłej był dozwolony.

Cytując posła Galla – (…) wyprzedzając rowerzystę przy podwójnej linii ciągłej, oprócz nienajeżdżania na podwójną linię ciągłą lub jej przejeżdżania, kierowca musi także zachować bezpieczny odstęp od rowerzysty, to jest minimum 1 metr. W praktyce oznacza to, że wyprzedzenie rowerzysty zgodnie z przepisami może być niemożliwe przez wiele kilometrów. Kierowcy pytają się więc: czy jest sens respektowania przepisu, który mija się ze zdrowym rozsądkiem? Za jego nierespektowanie taryfikator przewiduje mandat w wysokości 200 złotych i 5 punktów karnych. Za niezachowanie bezpiecznego odstępu od rowerzysty również przewidziany jest mandat.

Ministerstwo odpowiada. Zmian nie będzie, ale Wy kierowcy kombinujcie

Stanowisko resortu jest jasne. Nie będziemy wyprzedzać na linii ciągłej. Marek Chodkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury twierdzi – wprowadzenie możliwości wyprzedzania rowerzystów na tak oznakowanym odcinku drogi, skutkującej najechaniem pojazdu wyprzedzającego na linię P-4 lub jej przekroczeniem w ocenie resortu infrastruktury mogłoby skutkować kolejnymi wnioskami o rozszerzenie tej możliwości także na inne przypadki (np. możliwość omijania autobusu korzystającego z przystanku wyznaczonego na jezdni linią przystankową P-17, wzdłuż linii P-4), co w konsekwencji mogłoby prowadzić do deprecjacji znaku poziomego P-4.

Dalej Chodkiewicz wyjaśnia – (…) w trosce o bezpieczeństwo wszystkich użytkowników polskich dróg wszelkie naganne zachowania kierowców opisane w treści interpelacji powinny być skutecznie eliminowane, jednak nie poprzez łagodzenie obowiązujących przepisów prawa, co w konsekwencji może skutkować sytuacjami niebezpiecznymi, a poprzez skuteczne działania restrykcyjne, pozostające we właściwości organów uprawnionych do kontroli ruchu drogowego. Tłumaczyć to można – nie zgadzamy się na wyprzedzanie rowerzystów na linii ciągłej, ale jesteśmy za wlepianiem większej liczby mandatów za tego typu zachowania. Uczyć poprzez karę.

Mając na uwadze powyższe, a szczególności bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego, pragnę wskazać, że w mojej ocenie zmiana obowiązujących przepisów prawa w przedmiocie znaczenia i zakresu obowiązywania znaku poziomego P-4, nie wydaje się uzasadniona – kończy Chodkiewicz.

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nie będzie wyprzedzania rowerzystów na podwójnej ciągłej. Będą mandaty
Nie będzie wyprzedzania rowerzystów na podwójnej ciągłej. Będą mandaty
Nie będzie wyprzedzania rowerzystów na podwójnej ciągłej. Będą mandaty

Dwa tygodnie temu informowaliśmy na łamach LL o propozycji posła Galla. Parlamentarzysta chciał, aby dopuszczono wyprzedzanie rowerzystów na ciągłej. Ministerstwo nie zgadza się na łagodzenie obowiązujących przepisów prawa. Twierdzi natomiast, że  trzeba zdecydowanie eliminować takie zachowania poprzez skuteczne działania restrykcyjne, czyli mandaty.

Wyprzedzanie rowerzysty poruszającego się po jezdni zdarza się być problematyczne. Sprawę komplikuje często obecna linia ciągła. Zmusza albo do podążania za rowerzystą i tworzenia zatoru na drodze, albo do łamania przepisów. Należy również pamiętać, że wyprzedzanie rowerzysty bez zachowania wymaganego przepisami odstępu (obecnie jest to 1 metr) zagrożone jest mandatem w wysokości 300 zł. Ten stan rzeczy chciał zmienić poseł Ryszard Galla (interpelacja nr 26628), parlamentarzysta wyszedł z propozycją, aby manewr wyprzedzania rowerzysty na linii ciągłej był dozwolony.

Cytując posła Galla – (…) wyprzedzając rowerzystę przy podwójnej linii ciągłej, oprócz nienajeżdżania na podwójną linię ciągłą lub jej przejeżdżania, kierowca musi także zachować bezpieczny odstęp od rowerzysty, to jest minimum 1 metr. W praktyce oznacza to, że wyprzedzenie rowerzysty zgodnie z przepisami może być niemożliwe przez wiele kilometrów. Kierowcy pytają się więc: czy jest sens respektowania przepisu, który mija się ze zdrowym rozsądkiem? Za jego nierespektowanie taryfikator przewiduje mandat w wysokości 200 złotych i 5 punktów karnych. Za niezachowanie bezpiecznego odstępu od rowerzysty również przewidziany jest mandat.

Ministerstwo odpowiada. Zmian nie będzie, ale Wy kierowcy kombinujcie

Stanowisko resortu jest jasne. Nie będziemy wyprzedzać na linii ciągłej. Marek Chodkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury twierdzi – wprowadzenie możliwości wyprzedzania rowerzystów na tak oznakowanym odcinku drogi, skutkującej najechaniem pojazdu wyprzedzającego na linię P-4 lub jej przekroczeniem w ocenie resortu infrastruktury mogłoby skutkować kolejnymi wnioskami o rozszerzenie tej możliwości także na inne przypadki (np. możliwość omijania autobusu korzystającego z przystanku wyznaczonego na jezdni linią przystankową P-17, wzdłuż linii P-4), co w konsekwencji mogłoby prowadzić do deprecjacji znaku poziomego P-4.

Dalej Chodkiewicz wyjaśnia – (…) w trosce o bezpieczeństwo wszystkich użytkowników polskich dróg wszelkie naganne zachowania kierowców opisane w treści interpelacji powinny być skutecznie eliminowane, jednak nie poprzez łagodzenie obowiązujących przepisów prawa, co w konsekwencji może skutkować sytuacjami niebezpiecznymi, a poprzez skuteczne działania restrykcyjne, pozostające we właściwości organów uprawnionych do kontroli ruchu drogowego. Tłumaczyć to można – nie zgadzamy się na wyprzedzanie rowerzystów na linii ciągłej, ale jesteśmy za wlepianiem większej liczby mandatów za tego typu zachowania. Uczyć poprzez karę.

Mając na uwadze powyższe, a szczególności bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego, pragnę wskazać, że w mojej ocenie zmiana obowiązujących przepisów prawa w przedmiocie znaczenia i zakresu obowiązywania znaku poziomego P-4, nie wydaje się uzasadniona – kończy Chodkiewicz.