Wskrzeszenie Borgwarda to nieporozumienie – firma notuje same straty

Niektóre części odległej historii lepiej zostawić w spokoju i nic z nimi nie robić. Zasada ta doskonale sprawdza się ostatnio w motoryzacji. Nie tak dawno Volkswagen stwierdził, że wskrzeszenie Garbusa było nieporozumieniem i utopieniem pieniędzy. Teraz, tak samo twierdzą Chińczycy, którzy próbowali tchnąć życie w martwego od pół wieku Borgwarda.

Z dziś żyjących raczej mało kto pamięta dobrze Borgwarda. Ta niemiecka marka powstała przed II Wojną Światową w Bremie, w 1929 roku, specjalizując się w luksusowych limuzynach. Producent przez kolejne lata działalności zyskał przyzwoitą rozpoznawalność i zapadał w pamięci np. dzięki charakterystycznemu logo w kształcie rombu (Renault nie jedyne).

Niestety, z początkiem lat 60. Borwgward popadł w kryzys. Upadłość ogłoszono ostatecznie w 1961 roku, choć producent był wypłacalny. Linie produkcyjne sprzedano do Meksyku, pracę straciło 20 tysięcy osób, a RFN-owski przemysł stracił wyjątkowego producenta pięknych krążowników.

Ślad po marce szybko zaniknął. Modele takie jak Isabella czy Hansa to dziś prawdziwe, kolekcjonerskie perełki dla koneserów motoryzacji, jednak ich powszechna rozpoznawalność raczej średnia. Zdawałoby się, że historia producenta z Bremy to zamierzchła przeszłość sprzed pół wieku. Chińczycy z koncernu Foton mieli na ten temat jednak inne zdanie.

W 2014 roku wykupili oni prawa do nazwy i loga marki Borgward i zadeklarowali się, że producent wróci do życia w ciągu najbliższego roku. Z marki luksusowych limuzyn nie zostało śladu – teraz Borgward miał produkować, a jakżeby inaczej, tylko i wyłącznie SUV-y. Różnej wielkości.

Pierw na rynek trafił średniej wielkości model BX7, do złudzenia przypominający Audi Q5. Kolejny, był zaprezentowany w zeszłym roku kompaktowy BX5. Sprzedaż obu modeli ruszyła już trzy lata temu w Chinach, a w dawnej ojczyźnie nowe Borgwardy można kupić od lipca tego roku.

I choć chiński Borgward ma plany wypuszczenia na rynek jeszcze trzeciego modelu, SUV-a Coupe BX6, to jednak sytuacja w firmie jest nieciekawa. Choć Borgward sprzedaje samochody dopiero od 2015 roku, to już notuje straty i spadającą sprzedaż – podaje Automotive News.

W bieżącym roku Chińczycy doliczyli się 23-procentowego spadku. Dotychczas, łącznie sprzedano zaledwie 19 tysięcy aut, i to włączając ogromny i chłonny rynek chiński, z którym wiązano największe nadzieje. W sierpniu spółka Foton odnotowała stratę w kwocie równowartości prawie miliarda złotych, a sytuacja nie wydaje się poprawić.

Z tego względu, właściciel Borgwarda chce sprzedaż co najmniej 67% swoich udziałów. I tyle było z nieudolnego wskrzeszania trupa.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Wskrzeszenie Borgwarda to nieporozumienie – firma notuje same straty
Wskrzeszenie Borgwarda to nieporozumienie – firma notuje same straty
Wskrzeszenie Borgwarda to nieporozumienie – firma notuje same straty

Niektóre części odległej historii lepiej zostawić w spokoju i nic z nimi nie robić. Zasada ta doskonale sprawdza się ostatnio w motoryzacji. Nie tak dawno Volkswagen stwierdził, że wskrzeszenie Garbusa było nieporozumieniem i utopieniem pieniędzy. Teraz, tak samo twierdzą Chińczycy, którzy próbowali tchnąć życie w martwego od pół wieku Borgwarda.

Z dziś żyjących raczej mało kto pamięta dobrze Borgwarda. Ta niemiecka marka powstała przed II Wojną Światową w Bremie, w 1929 roku, specjalizując się w luksusowych limuzynach. Producent przez kolejne lata działalności zyskał przyzwoitą rozpoznawalność i zapadał w pamięci np. dzięki charakterystycznemu logo w kształcie rombu (Renault nie jedyne).

Niestety, z początkiem lat 60. Borwgward popadł w kryzys. Upadłość ogłoszono ostatecznie w 1961 roku, choć producent był wypłacalny. Linie produkcyjne sprzedano do Meksyku, pracę straciło 20 tysięcy osób, a RFN-owski przemysł stracił wyjątkowego producenta pięknych krążowników.

Ślad po marce szybko zaniknął. Modele takie jak Isabella czy Hansa to dziś prawdziwe, kolekcjonerskie perełki dla koneserów motoryzacji, jednak ich powszechna rozpoznawalność raczej średnia. Zdawałoby się, że historia producenta z Bremy to zamierzchła przeszłość sprzed pół wieku. Chińczycy z koncernu Foton mieli na ten temat jednak inne zdanie.

W 2014 roku wykupili oni prawa do nazwy i loga marki Borgward i zadeklarowali się, że producent wróci do życia w ciągu najbliższego roku. Z marki luksusowych limuzyn nie zostało śladu – teraz Borgward miał produkować, a jakżeby inaczej, tylko i wyłącznie SUV-y. Różnej wielkości.

Pierw na rynek trafił średniej wielkości model BX7, do złudzenia przypominający Audi Q5. Kolejny, był zaprezentowany w zeszłym roku kompaktowy BX5. Sprzedaż obu modeli ruszyła już trzy lata temu w Chinach, a w dawnej ojczyźnie nowe Borgwardy można kupić od lipca tego roku.

I choć chiński Borgward ma plany wypuszczenia na rynek jeszcze trzeciego modelu, SUV-a Coupe BX6, to jednak sytuacja w firmie jest nieciekawa. Choć Borgward sprzedaje samochody dopiero od 2015 roku, to już notuje straty i spadającą sprzedaż – podaje Automotive News.

W bieżącym roku Chińczycy doliczyli się 23-procentowego spadku. Dotychczas, łącznie sprzedano zaledwie 19 tysięcy aut, i to włączając ogromny i chłonny rynek chiński, z którym wiązano największe nadzieje. W sierpniu spółka Foton odnotowała stratę w kwocie równowartości prawie miliarda złotych, a sytuacja nie wydaje się poprawić.

Z tego względu, właściciel Borgwarda chce sprzedaż co najmniej 67% swoich udziałów. I tyle było z nieudolnego wskrzeszania trupa.