Popyt na nowe Suzuki Jimny przerósł oczekiwania marki

Podczas czerwcowej premiery nowego Suzuki Jimny ciężko było nie zauważyć ogromnego zainteresowania w sieci. Przedstawienie po 20 latach drugiej generacji jedynego w swoim rodzaju japońskiego mikroauta to wielkie wydarzenie i widać to po kolejce chętnych. Suzuki chwali i żali się zarazem – nie przygotowaliśmy się na tyle zamówień!

Historia mikroskopijnej, niespełna 4-metrowej terenówki od Suzuki sięga 1970 roku. Przedstawiony 11 lat później Samurai wywołał furorę i doczekał się statusu auta kultowego. Jimny z 1998 roku tylko kontynuowało tę wyrabianą latami renomę. Historia tej małej terenówki trwała aż do bieżącego roku, kiedy to wreszcie po 20 latach zdecydowano się zakończyć jego produkcję.

Suzuki miał zatem bardzo dużo czasu na skonstruowanie następcy. Miewątpliwie, efekt prac obrazuje dokładnie, to, czego oczekiwano – a nawet nieco to przerósł. Nowe Jimny to ukojenie w schematycznym i wtórnym świecie motoryzacji.

Swoją banalną, kanciastą sylwetką i unikalnym wzornictwem przenosi do lat 90. Zarazem, wygląda niesłychanie nowocześnie i budzi najbardziej pożądane przez marketingowców uczucie, czyli chcę to kupić!

Okazuje się, że osób, które tak pomyślały jest o wiele więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. I to w samej Japonii, a pozostaje przecież jeszcze reszta świata!

W samej Wielkiej Brytanii, zebrano już 4500 zamówień na mikroterenówkę – zdradził szef brytyjskiego oddziału marki dla Autocara. Do końca roku swoje auta odbierze jednak tylko 1100 szczęśliwców. W przyszłym roku też nie będzie różowo. Lista zamówień bowiem dalej rośnie, a Suzuki już teraz zapowiada, że w 2019 roku będzie w stanie dostarczyć jedynie 2000 egzemplarzy.

Z rynkami, które nie mają ruchu lewostronnego wzorem Wysp i Japonii, ponoć ma być lepiej, choć dalej – nie ma co oczekiwać otrzymania zamówionych aut na czas przez wszystkich zainteresowanych. Suzuki ewidentnie przyzwyczaiło się do niszowej roli Jimny’ego i nie oceniło, że tak nietuzinkowy następca może tę tendencję odmienić w tak drastyczny sposób.

Jeśli chcecie się dopisać do kolejki chętnych, przypominamy. Nowe Jimny jest oferowane z jednym silnikiem. Wolnossący, czterocylindrowy benzyniak ma zaskakująco dużą (jak na dobę downsizingu) pojemność 1,5 litra i moc 100 KM. Do tego do wyboru 5-biegowy manual lub 4-biegowy automat i napęd 4×4 w standardzie. Czy może być piękniej?

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Popyt na nowe Suzuki Jimny przerósł oczekiwania marki
Popyt na nowe Suzuki Jimny przerósł oczekiwania marki
Popyt na nowe Suzuki Jimny przerósł oczekiwania marki

Podczas czerwcowej premiery nowego Suzuki Jimny ciężko było nie zauważyć ogromnego zainteresowania w sieci. Przedstawienie po 20 latach drugiej generacji jedynego w swoim rodzaju japońskiego mikroauta to wielkie wydarzenie i widać to po kolejce chętnych. Suzuki chwali i żali się zarazem – nie przygotowaliśmy się na tyle zamówień!

Historia mikroskopijnej, niespełna 4-metrowej terenówki od Suzuki sięga 1970 roku. Przedstawiony 11 lat później Samurai wywołał furorę i doczekał się statusu auta kultowego. Jimny z 1998 roku tylko kontynuowało tę wyrabianą latami renomę. Historia tej małej terenówki trwała aż do bieżącego roku, kiedy to wreszcie po 20 latach zdecydowano się zakończyć jego produkcję.

Suzuki miał zatem bardzo dużo czasu na skonstruowanie następcy. Miewątpliwie, efekt prac obrazuje dokładnie, to, czego oczekiwano – a nawet nieco to przerósł. Nowe Jimny to ukojenie w schematycznym i wtórnym świecie motoryzacji.

Swoją banalną, kanciastą sylwetką i unikalnym wzornictwem przenosi do lat 90. Zarazem, wygląda niesłychanie nowocześnie i budzi najbardziej pożądane przez marketingowców uczucie, czyli chcę to kupić!

Okazuje się, że osób, które tak pomyślały jest o wiele więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. I to w samej Japonii, a pozostaje przecież jeszcze reszta świata!

W samej Wielkiej Brytanii, zebrano już 4500 zamówień na mikroterenówkę – zdradził szef brytyjskiego oddziału marki dla Autocara. Do końca roku swoje auta odbierze jednak tylko 1100 szczęśliwców. W przyszłym roku też nie będzie różowo. Lista zamówień bowiem dalej rośnie, a Suzuki już teraz zapowiada, że w 2019 roku będzie w stanie dostarczyć jedynie 2000 egzemplarzy.

Z rynkami, które nie mają ruchu lewostronnego wzorem Wysp i Japonii, ponoć ma być lepiej, choć dalej – nie ma co oczekiwać otrzymania zamówionych aut na czas przez wszystkich zainteresowanych. Suzuki ewidentnie przyzwyczaiło się do niszowej roli Jimny’ego i nie oceniło, że tak nietuzinkowy następca może tę tendencję odmienić w tak drastyczny sposób.

Jeśli chcecie się dopisać do kolejki chętnych, przypominamy. Nowe Jimny jest oferowane z jednym silnikiem. Wolnossący, czterocylindrowy benzyniak ma zaskakująco dużą (jak na dobę downsizingu) pojemność 1,5 litra i moc 100 KM. Do tego do wyboru 5-biegowy manual lub 4-biegowy automat i napęd 4×4 w standardzie. Czy może być piękniej?