Hybrydy w Polsce coraz popularniejsze – i to pomimo braku wsparcia rządu

Popularność samochodów z napędem hybrydowym rośnie w lawinowym tempie. Spalinowo-elektryczne auta zdobywają popularność zarówno na rynku wtórnym, jak i wśród aut nowych. Sytuacja w Polsce odzwierciedla europejskie tendencje. Co więcej, hybrydy kupuje się u nas na przekór braku rządowego wsparcia, które pomogło takim samochodom na Zachodzie!

Jeszcze 10 lat temu fora internetowe roiły się od głosów, że hybryda jest całkowicie bezsensownym rozwiązaniem. Za droga, zbyt skomplikowana konstrukcyjnie, wyje przy przyspieszeniu i jeszcze te baterie, ile wytrzymają? Samochodom takim jak Toyota Prius lub Honda Civic IMA wróżono marketingową klapę i szybką kapitulację.

Praca u podstaw przynosi efekty

I o ile faktycznie, Honda ze swoim niezbyt dobrze rozplanowanym i mało konsekwentnie dopracowywanym napędem (silnik spalinowy stale pracuje) nie zawojowała rynku, tak technologia Hybrid Synergy Drive to najlepsze, co wymyślili japońscy konstruktorzy w ostatnich latach. Nie tylko od strony technicznej, ale i sprzedażowej – hybrydowe Toyoty schodzą jak ciepłe bułeczki.

Wszystko zadziałało na zasadzie pozytywistycznej pracy u podstaw. Na początku było trudno, trzeba było przekonać klientów i wytłumaczyć im, o co chodzi. Potem trzeba było dopracować koncepcję nadwozia i zaoferować je także Europejczykom.

Nie Priusem, a Aurisem podbijaj Europę

Dalej było udoskonalanie napędu, dodanie trybów jazdy (electric, eco i power) i coraz lepsza rozpoznawalność. Końcowo, musiały minąć aż 3 generacje Priusa, aby konsumenci oswoili się z napędem spailinowo-elektrycznym i przestali go traktować jako kuriozum. Jednak to nie Prius dał Toyocie to, czym teraz się szczyci.

Japończycy musieli dopiero dodać do oferty standardowych modeli wariant hybrydowy, aby trafił on wreszcie pod strzechy. Najpierw był Yaris HSD, potem Auris. Obecnie, napęd ten oferowany jest jeszcze nabywcom kompaktowego crossovera C-HR i dużego SUV-a RAV4. I to jeszcze nie wszystko. W przyszłym roku do sprzedaży trafi Camry, jedynie w wersji hybrydowej!

Europa przekonana

Efekty już teraz są imponujące. W lipcu pisaliśmy Wam, że obecnie już 46%, czyli prawie połowa sprzedanych Toyot w Europie to samochody hybrydowe. I nie, żeby to była jakaś symboliczna liczba. Od stycznia Europejczycy kupili już ponad 270 tysięcy hybrydowych Toyot i wszystko wskazuje na to, że ta tendencja się będzie dalej umacniała.

Czy sukces ten powstał całkowicie naturalnie? Nie do końca. Rządy wielu europejskich państw w ostatnich latach stosowały różnego rodzaju środki zachęcające do zakupu samochodów elektrycznych i właśnie, także hybrydowych. Oprócz ulg podatkowych, można było także w niektórych miastach parkować za darmo. Działania rządów były zatem zapewne istotnym środkiem stymulującym.

Polak coraz przychylniej patrzy na hybrydę

Nastroje te znajdują swoje odzwierciedlenie także w Polsce, gdzie wzrosty również utrzymują się na świetnym poziomie. I to bez rządowych przywilejów ani dotacji! Jak na razie, w 2018 roku zarejestrowano ponad 16,5 tysiąca samochodów hybrydowych.

Na tle analogicznego okresu z zeszłego roku, to wzrost o 35,6%. Dlaczego tę informację poprzedziliśmy takim szerokim opisem historii sukcesu hybrydowego napędu u Toyoty? Ano dlatego, że wspomniane ze 16,5 sprzedanych w 2018 hybrydowych samochodów, Toyoty HSD to 12,7 tysiąca aut. Wraz z pokrewnym Lexusem, to aż 85% rynku – podaje instytut SAMAR.

Toyota, Toyota, i długo nic

Daleko za Toyotą stawkę tworzą kolejno: Audi, Kia, BMW, Mercedes, Hyundai, Volvo, Porsche i na końcu – niszowe nawet wśród niszowych, Infiniti. Warto dodać, że we wspomnianych danych zalicza się zarówno klasyczne hybrydy (Toyota HSD, Kia Niro, Hyundai iONIQ), hybrydy miękkie (Audi A6) i hybrydy typu plug-in, czyli np. Toyota Prius Prime.

źródło: Interia

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Hybrydy w Polsce coraz popularniejsze – i to pomimo braku wsparcia rządu
Hybrydy w Polsce coraz popularniejsze – i to pomimo braku wsparcia rządu
Hybrydy w Polsce coraz popularniejsze – i to pomimo braku wsparcia rządu

Popularność samochodów z napędem hybrydowym rośnie w lawinowym tempie. Spalinowo-elektryczne auta zdobywają popularność zarówno na rynku wtórnym, jak i wśród aut nowych. Sytuacja w Polsce odzwierciedla europejskie tendencje. Co więcej, hybrydy kupuje się u nas na przekór braku rządowego wsparcia, które pomogło takim samochodom na Zachodzie!

Jeszcze 10 lat temu fora internetowe roiły się od głosów, że hybryda jest całkowicie bezsensownym rozwiązaniem. Za droga, zbyt skomplikowana konstrukcyjnie, wyje przy przyspieszeniu i jeszcze te baterie, ile wytrzymają? Samochodom takim jak Toyota Prius lub Honda Civic IMA wróżono marketingową klapę i szybką kapitulację.

Praca u podstaw przynosi efekty

I o ile faktycznie, Honda ze swoim niezbyt dobrze rozplanowanym i mało konsekwentnie dopracowywanym napędem (silnik spalinowy stale pracuje) nie zawojowała rynku, tak technologia Hybrid Synergy Drive to najlepsze, co wymyślili japońscy konstruktorzy w ostatnich latach. Nie tylko od strony technicznej, ale i sprzedażowej – hybrydowe Toyoty schodzą jak ciepłe bułeczki.

Wszystko zadziałało na zasadzie pozytywistycznej pracy u podstaw. Na początku było trudno, trzeba było przekonać klientów i wytłumaczyć im, o co chodzi. Potem trzeba było dopracować koncepcję nadwozia i zaoferować je także Europejczykom.

Nie Priusem, a Aurisem podbijaj Europę

Dalej było udoskonalanie napędu, dodanie trybów jazdy (electric, eco i power) i coraz lepsza rozpoznawalność. Końcowo, musiały minąć aż 3 generacje Priusa, aby konsumenci oswoili się z napędem spailinowo-elektrycznym i przestali go traktować jako kuriozum. Jednak to nie Prius dał Toyocie to, czym teraz się szczyci.

Japończycy musieli dopiero dodać do oferty standardowych modeli wariant hybrydowy, aby trafił on wreszcie pod strzechy. Najpierw był Yaris HSD, potem Auris. Obecnie, napęd ten oferowany jest jeszcze nabywcom kompaktowego crossovera C-HR i dużego SUV-a RAV4. I to jeszcze nie wszystko. W przyszłym roku do sprzedaży trafi Camry, jedynie w wersji hybrydowej!

Europa przekonana

Efekty już teraz są imponujące. W lipcu pisaliśmy Wam, że obecnie już 46%, czyli prawie połowa sprzedanych Toyot w Europie to samochody hybrydowe. I nie, żeby to była jakaś symboliczna liczba. Od stycznia Europejczycy kupili już ponad 270 tysięcy hybrydowych Toyot i wszystko wskazuje na to, że ta tendencja się będzie dalej umacniała.

Czy sukces ten powstał całkowicie naturalnie? Nie do końca. Rządy wielu europejskich państw w ostatnich latach stosowały różnego rodzaju środki zachęcające do zakupu samochodów elektrycznych i właśnie, także hybrydowych. Oprócz ulg podatkowych, można było także w niektórych miastach parkować za darmo. Działania rządów były zatem zapewne istotnym środkiem stymulującym.

Polak coraz przychylniej patrzy na hybrydę

Nastroje te znajdują swoje odzwierciedlenie także w Polsce, gdzie wzrosty również utrzymują się na świetnym poziomie. I to bez rządowych przywilejów ani dotacji! Jak na razie, w 2018 roku zarejestrowano ponad 16,5 tysiąca samochodów hybrydowych.

Na tle analogicznego okresu z zeszłego roku, to wzrost o 35,6%. Dlaczego tę informację poprzedziliśmy takim szerokim opisem historii sukcesu hybrydowego napędu u Toyoty? Ano dlatego, że wspomniane ze 16,5 sprzedanych w 2018 hybrydowych samochodów, Toyoty HSD to 12,7 tysiąca aut. Wraz z pokrewnym Lexusem, to aż 85% rynku – podaje instytut SAMAR.

Toyota, Toyota, i długo nic

Daleko za Toyotą stawkę tworzą kolejno: Audi, Kia, BMW, Mercedes, Hyundai, Volvo, Porsche i na końcu – niszowe nawet wśród niszowych, Infiniti. Warto dodać, że we wspomnianych danych zalicza się zarówno klasyczne hybrydy (Toyota HSD, Kia Niro, Hyundai iONIQ), hybrydy miękkie (Audi A6) i hybrydy typu plug-in, czyli np. Toyota Prius Prime.

źródło: Interia