Opel po roku modernizuje nową Insignię, bo chce jej się szybciej pozbyć

Jak to, to już? – można pomyśleć. I faktycznie, informacje o modernizacji świeżej Insignii, która zadebiutowała dopiero półtora roku temu, mogą zaskakiwać. Ten pośpiech Opla można jednak bardzo łatwo wytłumaczyć. Nowy właściciel, PSA, chce się czym prędzej pozbyć auta wykorzystującego jeszcze technikę GM. Generuje to nadmierne koszty.

Opel Insignia trafił na rynek w 2008 roku, zastępując z hukiem wysłużoną Vectrę. Samochód reprezentował nową jakość, odznaczając się miłą dla oka i muskularną sylwetką, a także dobrze wykończonym wnętrzem. Z czasem wyszły na wierzch jednak i wady tego modelu, czyli ciasne wnętrze i np. sporadyczne problemy z elektroniką. Pomimo tego, pierwsza generacja dzielnie wytrwała w produkcji aż do 2017 roku.

Ostatni Opel z amerykańskim rodowodem

Na początku zeszłego roku Opel zaprezentował długo wyczekiwaną drugą generację, która rekompensowała bolączki poprzednika i została autem na miarę obecnej epoki. Samochód stał się większy, a także zyskał przestronne i dobrze wykonane wnętrze. Zupełnie nieplanowanie, został także epokowym samochodem.

Druga generacja Opla Insignia, produkowana od początku 2017 roku, to bowiem ostatni w historii Opel opracowany, skonstruowany i zaprezentowany pod skrzydłami General Motors. Niespełna 4 miesiące później marka zmieniła właściciela, po kilku dekadach zamieniając zwierzchnictwo z amerykańskiego na francuskie. Od ponad roku, Oplem zarządza teraz PSA Peugeot-Citroen.

Francuskie porządki, które dają skutki

Francuzi już od pierwszych tygodni swoich rządów wprowadzili bezkompromisowe porządki. Wycofano z oferty nierentowną Merivę. Porzucono projekt nowej Corsy i zarządzono opracowanie jej jeszcze raz, z wykorzystaniem platformy PSA. Zarządzono cięcia w załogach fabryk Opla i Vauxhalla, a także zmarginalizowano rolę centrum rozwojowego w Russelsheim.

Efekt okazał się piorunujący – w lipcu Opel przyniósł zysk, po raz pierwszy od 1999 roku. Czy Francuzi spoczywają przez to na laurach? Wręcz przeciwnie. Właśnie ogłoszono kolejne, ambitne plany na przyszłość.

Pozbywanie się dziedzictwa GM

W przyszłym roku będzie miała prawdziwa rzeź. Znikną wszystkie mało popularne i nieopłacalne modele: Adam, Karl, Astra Sedan, GTC, Zafira i Cascada. Ponadto, przyspieszone zostaną prace nad następcą Astry i Insignii. Dlaczego? Po wspomnianych cięciach, te dwa modele pozostaną ostatnimi produktami Opla z czasów General Motors.

PSA chce jak najszybciej się pozbyć tych modeli z oferty. Nowa Astra, zbudowana na bazie Peugeota 308, zadebiutuje w 2021 roku. Podobnie szybko z oferty zniknie Insignia II. Być może, właśnie to tłumaczy przyśpieszenie cyklu życiowego obecnego modelu. Już po półtora roku od debiutu, przyłapano zamaskowany egzemplarz, który zwiastuje modernizację.

Szybki lifting

Zmieni się grill i kształt reflektorów, które być może – zostaną dopasowane do nowego stylu marki, który zapoczątkuje w 2019 roku nowa Corsa. Debiut zmodernizowanego modelu może mieć miejsce już w połowie przyszłego roku, czyli niespełna 2 i pół roku po debiucie.

Mówi się, że produkcja drugiej generacji Insignii będzie trwać do 2023 roku. Nowy model powstanie prawdopodobnie na platformie Peugeota 508 i nieco zmieni koncepcję. Będzie to pierwsza Insignia, która nie będzie oferowana na światowych rynkach pod inną marką.

Obecnie, przypominamy, Insignia nosi znaczek Buicka w USA i Chinach, a w Australii – Holdena. W przeszłości, Ople oferowano także jako Chevrolety, Saturny i Cadillaki. To były porządki General Motors. PSA patrzy na Opla zupełnie inaczej, co już udowodniło i będzie udowadniać dalej.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Opel po roku modernizuje nową Insignię, bo chce jej się szybciej pozbyć
Opel po roku modernizuje nową Insignię, bo chce jej się szybciej pozbyć
Opel po roku modernizuje nową Insignię, bo chce jej się szybciej pozbyć

Jak to, to już? – można pomyśleć. I faktycznie, informacje o modernizacji świeżej Insignii, która zadebiutowała dopiero półtora roku temu, mogą zaskakiwać. Ten pośpiech Opla można jednak bardzo łatwo wytłumaczyć. Nowy właściciel, PSA, chce się czym prędzej pozbyć auta wykorzystującego jeszcze technikę GM. Generuje to nadmierne koszty.

Opel Insignia trafił na rynek w 2008 roku, zastępując z hukiem wysłużoną Vectrę. Samochód reprezentował nową jakość, odznaczając się miłą dla oka i muskularną sylwetką, a także dobrze wykończonym wnętrzem. Z czasem wyszły na wierzch jednak i wady tego modelu, czyli ciasne wnętrze i np. sporadyczne problemy z elektroniką. Pomimo tego, pierwsza generacja dzielnie wytrwała w produkcji aż do 2017 roku.

Ostatni Opel z amerykańskim rodowodem

Na początku zeszłego roku Opel zaprezentował długo wyczekiwaną drugą generację, która rekompensowała bolączki poprzednika i została autem na miarę obecnej epoki. Samochód stał się większy, a także zyskał przestronne i dobrze wykonane wnętrze. Zupełnie nieplanowanie, został także epokowym samochodem.

Druga generacja Opla Insignia, produkowana od początku 2017 roku, to bowiem ostatni w historii Opel opracowany, skonstruowany i zaprezentowany pod skrzydłami General Motors. Niespełna 4 miesiące później marka zmieniła właściciela, po kilku dekadach zamieniając zwierzchnictwo z amerykańskiego na francuskie. Od ponad roku, Oplem zarządza teraz PSA Peugeot-Citroen.

Francuskie porządki, które dają skutki

Francuzi już od pierwszych tygodni swoich rządów wprowadzili bezkompromisowe porządki. Wycofano z oferty nierentowną Merivę. Porzucono projekt nowej Corsy i zarządzono opracowanie jej jeszcze raz, z wykorzystaniem platformy PSA. Zarządzono cięcia w załogach fabryk Opla i Vauxhalla, a także zmarginalizowano rolę centrum rozwojowego w Russelsheim.

Efekt okazał się piorunujący – w lipcu Opel przyniósł zysk, po raz pierwszy od 1999 roku. Czy Francuzi spoczywają przez to na laurach? Wręcz przeciwnie. Właśnie ogłoszono kolejne, ambitne plany na przyszłość.

Pozbywanie się dziedzictwa GM

W przyszłym roku będzie miała prawdziwa rzeź. Znikną wszystkie mało popularne i nieopłacalne modele: Adam, Karl, Astra Sedan, GTC, Zafira i Cascada. Ponadto, przyspieszone zostaną prace nad następcą Astry i Insignii. Dlaczego? Po wspomnianych cięciach, te dwa modele pozostaną ostatnimi produktami Opla z czasów General Motors.

PSA chce jak najszybciej się pozbyć tych modeli z oferty. Nowa Astra, zbudowana na bazie Peugeota 308, zadebiutuje w 2021 roku. Podobnie szybko z oferty zniknie Insignia II. Być może, właśnie to tłumaczy przyśpieszenie cyklu życiowego obecnego modelu. Już po półtora roku od debiutu, przyłapano zamaskowany egzemplarz, który zwiastuje modernizację.

Szybki lifting

Zmieni się grill i kształt reflektorów, które być może – zostaną dopasowane do nowego stylu marki, który zapoczątkuje w 2019 roku nowa Corsa. Debiut zmodernizowanego modelu może mieć miejsce już w połowie przyszłego roku, czyli niespełna 2 i pół roku po debiucie.

Mówi się, że produkcja drugiej generacji Insignii będzie trwać do 2023 roku. Nowy model powstanie prawdopodobnie na platformie Peugeota 508 i nieco zmieni koncepcję. Będzie to pierwsza Insignia, która nie będzie oferowana na światowych rynkach pod inną marką.

Obecnie, przypominamy, Insignia nosi znaczek Buicka w USA i Chinach, a w Australii – Holdena. W przeszłości, Ople oferowano także jako Chevrolety, Saturny i Cadillaki. To były porządki General Motors. PSA patrzy na Opla zupełnie inaczej, co już udowodniło i będzie udowadniać dalej.