CBA sprawdza, co z projektem nowej Syreny – była dotacja, nie ma auta

O plastikowej nostalgii, z której nic nie wynika, powiedziano chyba już wszystko. Na przestrzeni ostatnich lat dużo słyszeliśmy o projektach “wskrzeszających” legendarne auta z PRL-u. Nowy Polonez, nowa Warszawa, a nawet nowa Syrenka. Ta ostatnia poważnie miała wyjechać na drogi. Wzięto na to dotację. Auta dalej nie ma, dlatego sprawę zaczęło badać CBA.

Pewnie nie byłoby wylewu tej mdłej i mało wyrafinowanej nostalgii do motoryzacji PRL-u, gdyby polska motoryzacja przetrwała do dzisiaj. Niestety, po tej nie zostało już praktycznie śladu, a patrząc na poczynania Skody, Dacii czy Łady – wielu wpada w kompleksy. Polski przemysł nie miał szczęścia i nie zdobył uznania zachodnich koncernów, które dla Czechów i Rumunów były gwarantem przetrwania.

Pusta nostalgia

Nie mogąc się z tym pogodzić, sporo śmiałków w ostatnich latach wysunęło pomysł stworzenia polskiego samochodu od podstaw. Bo czemu nie! I to nie od zera, tylko garściami czerpiącego z legend PRL-u. Oprócz nowego Poloneza i Warszawy, ciężko już zliczyć ile razy mówiono o “nowej Syrence”. Zwykle kończyło się na gdybaniu, choć ostatni przypadek miał się zmaterializować. Miał.

Pewna firma z Kutna uparła się, że stworzy Syrenę w nowoczesnej formie. Firma AMZ poczyniła naprawdę dużo, aby dać nadzieje na pierwsze polskie auto osobowe od 2002 roku, kiedy to zakończono produkcję Poloneza. Po raz pierwszy o planach kutnowskie przedsiębiorstwo poinformowało w 2011 roku.

W kolejnych latach udało się zbudować kilka prototypów, które miały obrazować postęp w pracach. Wówczas zostało jednak dużo do zrobienia – egzemplarze były fatalnie wykonane, a nawet z dalszej perspektywy raziło nieudolne spasowanie np. elementów nadwozia czy uszczelek.

Dotacja na zachętę

Podchodzono do tego wyrozumiale, w końcu pierwsze koty za płoty. W międzyczasie, w 2013 roku, udało się znaleźć partnera – zawarto konsorcjum z Przemysłowym Instytutem Motoryzacji (PIMOT). Udało się też zdobyć dofinansowanie z unijnego programu “Innowacyjna Gospodarka” na lata 2007-2013. Wartość projektu określono na kwotę 7,5 miliona złotych, z czego unijna pomoc wyniosła aż 4,5 miliona złotych.

Samochód planowano wdrożyć do małoseryjnej produkcji już w marcu 2016 roku. Pierw 50 egzemplarzy rocznie, potem – nawet 300. Projekt nowej Syrenki gorąco wspierało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, licząc, że rozgłos zapewni w przyszłości polskiemu autu sukces.

W założeniu, podobnie jak pierwowzór, auto ma mieć konstrukcję ramową. „Syrenka” ma być samochodem klasy średniej, dedykowanym głównie osobom, które mają sentyment do polskiej motoryzacji

– mówił w 2015 r. Dariusz Fabisiak, prezes zarządu AMZ-KUTNO.

Gdzie jest ta Syrenka?

Skończył się 2016 rok, a nic w kształcie nowej Syrenki nie wyjechało na drogi. Już rok temu pisaliśmy o obawach co do przyszłości tego projektu. Pytając się innego pracownika AMZ Kutno, Karola Szadkowskiego, stwierdził on wówczas, że nie udziela żadnych informacji na temat projektu. Mówiło się, że prace nie zostały wstrzymane.

Od września 2017 minął kolejny rok. Samochodu – dalej nie ma. Wątpliwości zaczęły mieć (nareszcie) organy państwowe, które chcą teraz sprawdzić, co się dzieje z projektem. Centralne Biuro Antykorupcyjne zaczęło weryfikować, czy decyzja Narodowego Centrum Badań i Rozwoju o unijnej dotacji była zasadna.

Będą nas podczas kontroli szczególnie interesowały losy programu reaktywacji polskiego przemysłu motoryzacyjnego i wdrożenia pojazdu osobowego +Syrenka+

– powiedział Polskiej Agencji Prasowej Karol Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA.

Czynności kontrolne będą prowadzone przez najbliższe 3 miesiące, do drugiej połowy grudnia. Wtedy okaże się, czy podpisane umowy był zawierane prawidłowo.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

CBA sprawdza, co z projektem nowej Syreny – była dotacja, nie ma auta
CBA sprawdza, co z projektem nowej Syreny – była dotacja, nie ma auta
CBA sprawdza, co z projektem nowej Syreny – była dotacja, nie ma auta

O plastikowej nostalgii, z której nic nie wynika, powiedziano chyba już wszystko. Na przestrzeni ostatnich lat dużo słyszeliśmy o projektach “wskrzeszających” legendarne auta z PRL-u. Nowy Polonez, nowa Warszawa, a nawet nowa Syrenka. Ta ostatnia poważnie miała wyjechać na drogi. Wzięto na to dotację. Auta dalej nie ma, dlatego sprawę zaczęło badać CBA.

Pewnie nie byłoby wylewu tej mdłej i mało wyrafinowanej nostalgii do motoryzacji PRL-u, gdyby polska motoryzacja przetrwała do dzisiaj. Niestety, po tej nie zostało już praktycznie śladu, a patrząc na poczynania Skody, Dacii czy Łady – wielu wpada w kompleksy. Polski przemysł nie miał szczęścia i nie zdobył uznania zachodnich koncernów, które dla Czechów i Rumunów były gwarantem przetrwania.

Pusta nostalgia

Nie mogąc się z tym pogodzić, sporo śmiałków w ostatnich latach wysunęło pomysł stworzenia polskiego samochodu od podstaw. Bo czemu nie! I to nie od zera, tylko garściami czerpiącego z legend PRL-u. Oprócz nowego Poloneza i Warszawy, ciężko już zliczyć ile razy mówiono o “nowej Syrence”. Zwykle kończyło się na gdybaniu, choć ostatni przypadek miał się zmaterializować. Miał.

Pewna firma z Kutna uparła się, że stworzy Syrenę w nowoczesnej formie. Firma AMZ poczyniła naprawdę dużo, aby dać nadzieje na pierwsze polskie auto osobowe od 2002 roku, kiedy to zakończono produkcję Poloneza. Po raz pierwszy o planach kutnowskie przedsiębiorstwo poinformowało w 2011 roku.

W kolejnych latach udało się zbudować kilka prototypów, które miały obrazować postęp w pracach. Wówczas zostało jednak dużo do zrobienia – egzemplarze były fatalnie wykonane, a nawet z dalszej perspektywy raziło nieudolne spasowanie np. elementów nadwozia czy uszczelek.

Dotacja na zachętę

Podchodzono do tego wyrozumiale, w końcu pierwsze koty za płoty. W międzyczasie, w 2013 roku, udało się znaleźć partnera – zawarto konsorcjum z Przemysłowym Instytutem Motoryzacji (PIMOT). Udało się też zdobyć dofinansowanie z unijnego programu “Innowacyjna Gospodarka” na lata 2007-2013. Wartość projektu określono na kwotę 7,5 miliona złotych, z czego unijna pomoc wyniosła aż 4,5 miliona złotych.

Samochód planowano wdrożyć do małoseryjnej produkcji już w marcu 2016 roku. Pierw 50 egzemplarzy rocznie, potem – nawet 300. Projekt nowej Syrenki gorąco wspierało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, licząc, że rozgłos zapewni w przyszłości polskiemu autu sukces.

W założeniu, podobnie jak pierwowzór, auto ma mieć konstrukcję ramową. „Syrenka” ma być samochodem klasy średniej, dedykowanym głównie osobom, które mają sentyment do polskiej motoryzacji

– mówił w 2015 r. Dariusz Fabisiak, prezes zarządu AMZ-KUTNO.

Gdzie jest ta Syrenka?

Skończył się 2016 rok, a nic w kształcie nowej Syrenki nie wyjechało na drogi. Już rok temu pisaliśmy o obawach co do przyszłości tego projektu. Pytając się innego pracownika AMZ Kutno, Karola Szadkowskiego, stwierdził on wówczas, że nie udziela żadnych informacji na temat projektu. Mówiło się, że prace nie zostały wstrzymane.

Od września 2017 minął kolejny rok. Samochodu – dalej nie ma. Wątpliwości zaczęły mieć (nareszcie) organy państwowe, które chcą teraz sprawdzić, co się dzieje z projektem. Centralne Biuro Antykorupcyjne zaczęło weryfikować, czy decyzja Narodowego Centrum Badań i Rozwoju o unijnej dotacji była zasadna.

Będą nas podczas kontroli szczególnie interesowały losy programu reaktywacji polskiego przemysłu motoryzacyjnego i wdrożenia pojazdu osobowego +Syrenka+

– powiedział Polskiej Agencji Prasowej Karol Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA.

Czynności kontrolne będą prowadzone przez najbliższe 3 miesiące, do drugiej połowy grudnia. Wtedy okaże się, czy podpisane umowy był zawierane prawidłowo.