Grandland X 2019, 1.5 Turbo D 130 KM i 8 stopniowy automat – najlepszy Opel, jakim do tej pory jeździłem – test

Do tej pory moimi ulubieńcami w tym segmencie były Tiguan i Karoq, ale po tygodniu za kierownicą Grandlanda X stwierdzam, że może on mocno namieszać na rynku. Auto jest bardzo ładne, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, świetnie się prowadzi, a pod względem przydatnych gadżetów w niczym nie ustępuje konkurentom z VAG.

Jak już wspomniałem, ostatni tydzień miałem okazję spędzić za kierownicą Opla Grandland X z nowym napędem. 120 konny diesel został bowiem zastąpiony wersją 130 KM z momentem obrotowym 300 Nm od 1750 obr./min. Pojemność – 1.5 litra, zamiast 1.6 – jak wcześniej. Do tego 6 stopniowy automat zastąpiony został automatem o 8 przełożeniach. Efekt – przy 120 km/h mamy 2000 obr./min, co przekłada się na bardzo oszczędną jazdę.

Ale po kolei. Jeździłem też Nissanem Qashqai 2018, Volkswagenem Tiguan, Skodą Karoq, Mitsubishi Eclipse Cross, czy Peugeotem 3008, czyli bezpośrednim konkurentami nowego Opla. I przyznać muszę, że Opel Grandland X daje nieprawdopodobną frajdę z jazdy, jak na te swoje 130 KM. Moim zdaniem wizualnie prezentuje się lepiej od bliźniaczego Peugeota i przypomina trochę Mazdę CX-5, tylko w nieco lepszym wydaniu.

W moim subiektywnym odczuciu najlepszymi autami z kategorii był do tej pory Tiguan oraz Karoq. Ale po piętach deptał im Qashqai po tegorocznym liftingu, Peugeot 3008 oraz Mitsubishi Eclipse Cross, które jednak na tle Grandlanda X, wydaje się okropnie brzydkie.

Silnik skrojony na miarę

Dlaczego Grandland jest taki fajny? Przede wszystkim ze względu na napęd. Ów 130 konny diesel oraz 8 stopniowy automat wydają się idealnie skrojone pod nowego SUV-a od Opla. Silnik pracuje cicho, a auto wyrywa do przodu gdy tylko naciśniemy pedał gazu. Po mieście i autostradach jeździło mi się po prostu rewelacyjnie i przez tydzień pokonałem nim niemal 2000 km. Zużycie paliwa to rewelacja. Jadąc drogami krajowymi można spokojnie zejść poniżej 5 litrów na 100 km, zaś po autostradach – z prędkościami w granicach do 180 km/h – trudno jest przebić się przez granicę 10 litrów na 100 km.

Ładny z zewnątrz, ładny wewnątrz

Wygląd zewnętrzny bardzo fajnie podkreślają LED-y z przodu oraz z tyłu. Wnętrze jest w stylu Opla, ale zostało wykonane staranniej, niż choćby w Insignii, którą miałem okazję jeździć nie tak dawno. Mało tego, prosto z Grandlanda przesiadłem się do nowej Astry i czuję jednak lekki regres, jeżeli chodzi o jakość wykonania. Grandland pod tym względem jest naprawdę świetny, jak na Opla.

Do tego siedzi się bardzo wygodnie, bo fotel ma rozsuwane siedzisko i możliwość regulacji nie tylko całej wysokości, ale także wysokości przedniej części siedzenia. Dzięki temu można się wpasować naprawdę idealnie.

Nowoczesne multimedia

Multimedia są znane i lubiane przeze mnie, bo nie zostały zrobione przez Opla, a przez PSA. Bliźniacze oprogramowanie ekranu dotykowego znajdziemy bowiem w nowych Peugeotach i Citroenach. Jest Android Auto, jest Apple CarPlay, jest obsługa Map Google, a także wbudowana nawigacja.

Zawieszenie pracuje bardzo przyjemnie. Fajnie wybiera nierówności, a do kabiny nie dobiegają niemal żadne odgłosy z okolic kół. To miła odmiana po Insignii, gdzie trochę na to marudziłem. Czuć jednak że to SUV, bo Insignia w trasie prowadziła się odrobinę bardziej stabilnie. Ale nie ma co narzekać, bo naprawdę nie jest źle. Taka uroda SUV-ów i nic się na to nie poradzi.

Równie dobre wyposażenie

Dobrym dodatkiem były też światła przednie o nazwie AFL3 LED. Oznacza to, że potrafiły się przełączać automatycznie między trybem mijania i drogowym. To znacznie poprawiało widoczność w nocy, bo LED-y w porównaniu do halogenów, jak i ksenonów, świecą zauważalnie jaśniej. Szkoda tylko, że Opel nie zdecydował się na zamontowanie jeszcze lepszych reflektorów – Intellilux – znanych m.in. z Astry i Insignii.

W mojej wersji tego zabrakło, jednak auto można wyposażyć w duże, panoramiczne okno dachowe. Z przydatnych rzeczy wymienić warto podgrzewaną szybę przednią, fotele oraz koło kierownicy. Te rzeczy docenimy w zimie. Wymaga to jednak dopłaty – niezależnie od wyposażenia (poza najwyższym – Ultimate). Podobnie dopłacić trzeba do skóry z fotelami wentylowanymi oraz adaptacyjnego tempomatu. Ja go nie miałem, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, bo i tempomaty aktywne mają swoje wady. Często hamują auto – zwłaszcza przy wyprzedzaniu – kiedy wcale tego nie chcemy.

Bezpieczeństwo na dobrym poziomie

Bardziej cieszyła mnie obecność asystenta utrzymywania pasa ruchu, który potrafił samodzielnie zmienić tor jazdy samochodu i naprowadzić nas pas ruchu. Tego nie znajdziemy m.in. w Eclipse Cross, a w Nissanie jest dopiero od tego roku. A to może ocalić nam życie, gdy zaśniemy lub zasłabniemy za kierownicą. Warto też zdecydować się na pakiet 5*NCAP, zawierający m.in. system unikania kolizji.

Wady

No nie jest tak, że wad nie ma. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale wiele osób z pewnością przyczepi się do braku w ofercie opcji z napędem 4×4. W Grandlandzie X napędzana jest jedynie oś przednia. Jednak z moich doświadczeń wynika, że dobre opony zimowe w połączeniu z prześwitem 19 cm i tak sprawią, że wyjedziemy zimą z każdej zaspy. Po 4 latach jeżdżenia nowymi autami napęd na 4×4 jest dla mnie trochę przereklamowany, bo przydawał mi się rzadziej, niż sądziłem. Zasadniczo to nie przypominam sobie żadnego razu, kiedy był mi potrzebny. Nawet gdy jeździłem przednim napędem zimą po Bieszczadach, podczas intensywnych opadów śniegu.

Ceny

Ceny roku modelowego 2019 zaczynają się aktualnie – w promocji – od 91 900 zł. Wersja Elit z omawianym dieslem 1.5 i 8 stopniowym automatem to już koszt 124 200 zł + wyposażenie opcjonalne, którego lista jest długa. Najdroższą opcją jest 2 litrowy diesel o mocy 177 KM w wyposażeniu Ultimate. Jego koszt to 147 600 zł. A jeżeli komuś zależy na osiągach, ten może zdecydować się na 180 konną benzynę o pojemności 1.6 litra, która 100 km/h osiąga w 8,5 sekundy.

Dlatego jeżeli przymierzałeś się do Skody lub Volkswagena, koniecznie powinieneś chociaż udać się na jazdę testową nowym Oplem. Pod względem wyposażenia, komfortu i możliwości trudno mu bowiem zarzucić jakiekolwiek braki, w porównaniu konkurencji spod znaku VAG.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Grandland X 2019, 1.5 Turbo D 130 KM i 8 stopniowy automat – najlepszy Opel, jakim do tej pory jeździłem – test
Grandland X 2019, 1.5 Turbo D 130 KM i 8 stopniowy automat – najlepszy Opel, jakim do tej pory jeździłem – test
Grandland X 2019, 1.5 Turbo D 130 KM i 8 stopniowy automat – najlepszy Opel, jakim do tej pory jeździłem – test

Do tej pory moimi ulubieńcami w tym segmencie były Tiguan i Karoq, ale po tygodniu za kierownicą Grandlanda X stwierdzam, że może on mocno namieszać na rynku. Auto jest bardzo ładne, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, świetnie się prowadzi, a pod względem przydatnych gadżetów w niczym nie ustępuje konkurentom z VAG.

Jak już wspomniałem, ostatni tydzień miałem okazję spędzić za kierownicą Opla Grandland X z nowym napędem. 120 konny diesel został bowiem zastąpiony wersją 130 KM z momentem obrotowym 300 Nm od 1750 obr./min. Pojemność – 1.5 litra, zamiast 1.6 – jak wcześniej. Do tego 6 stopniowy automat zastąpiony został automatem o 8 przełożeniach. Efekt – przy 120 km/h mamy 2000 obr./min, co przekłada się na bardzo oszczędną jazdę.

Ale po kolei. Jeździłem też Nissanem Qashqai 2018, Volkswagenem Tiguan, Skodą Karoq, Mitsubishi Eclipse Cross, czy Peugeotem 3008, czyli bezpośrednim konkurentami nowego Opla. I przyznać muszę, że Opel Grandland X daje nieprawdopodobną frajdę z jazdy, jak na te swoje 130 KM. Moim zdaniem wizualnie prezentuje się lepiej od bliźniaczego Peugeota i przypomina trochę Mazdę CX-5, tylko w nieco lepszym wydaniu.

W moim subiektywnym odczuciu najlepszymi autami z kategorii był do tej pory Tiguan oraz Karoq. Ale po piętach deptał im Qashqai po tegorocznym liftingu, Peugeot 3008 oraz Mitsubishi Eclipse Cross, które jednak na tle Grandlanda X, wydaje się okropnie brzydkie.

Silnik skrojony na miarę

Dlaczego Grandland jest taki fajny? Przede wszystkim ze względu na napęd. Ów 130 konny diesel oraz 8 stopniowy automat wydają się idealnie skrojone pod nowego SUV-a od Opla. Silnik pracuje cicho, a auto wyrywa do przodu gdy tylko naciśniemy pedał gazu. Po mieście i autostradach jeździło mi się po prostu rewelacyjnie i przez tydzień pokonałem nim niemal 2000 km. Zużycie paliwa to rewelacja. Jadąc drogami krajowymi można spokojnie zejść poniżej 5 litrów na 100 km, zaś po autostradach – z prędkościami w granicach do 180 km/h – trudno jest przebić się przez granicę 10 litrów na 100 km.

Ładny z zewnątrz, ładny wewnątrz

Wygląd zewnętrzny bardzo fajnie podkreślają LED-y z przodu oraz z tyłu. Wnętrze jest w stylu Opla, ale zostało wykonane staranniej, niż choćby w Insignii, którą miałem okazję jeździć nie tak dawno. Mało tego, prosto z Grandlanda przesiadłem się do nowej Astry i czuję jednak lekki regres, jeżeli chodzi o jakość wykonania. Grandland pod tym względem jest naprawdę świetny, jak na Opla.

Do tego siedzi się bardzo wygodnie, bo fotel ma rozsuwane siedzisko i możliwość regulacji nie tylko całej wysokości, ale także wysokości przedniej części siedzenia. Dzięki temu można się wpasować naprawdę idealnie.

Nowoczesne multimedia

Multimedia są znane i lubiane przeze mnie, bo nie zostały zrobione przez Opla, a przez PSA. Bliźniacze oprogramowanie ekranu dotykowego znajdziemy bowiem w nowych Peugeotach i Citroenach. Jest Android Auto, jest Apple CarPlay, jest obsługa Map Google, a także wbudowana nawigacja.

Zawieszenie pracuje bardzo przyjemnie. Fajnie wybiera nierówności, a do kabiny nie dobiegają niemal żadne odgłosy z okolic kół. To miła odmiana po Insignii, gdzie trochę na to marudziłem. Czuć jednak że to SUV, bo Insignia w trasie prowadziła się odrobinę bardziej stabilnie. Ale nie ma co narzekać, bo naprawdę nie jest źle. Taka uroda SUV-ów i nic się na to nie poradzi.

Równie dobre wyposażenie

Dobrym dodatkiem były też światła przednie o nazwie AFL3 LED. Oznacza to, że potrafiły się przełączać automatycznie między trybem mijania i drogowym. To znacznie poprawiało widoczność w nocy, bo LED-y w porównaniu do halogenów, jak i ksenonów, świecą zauważalnie jaśniej. Szkoda tylko, że Opel nie zdecydował się na zamontowanie jeszcze lepszych reflektorów – Intellilux – znanych m.in. z Astry i Insignii.

W mojej wersji tego zabrakło, jednak auto można wyposażyć w duże, panoramiczne okno dachowe. Z przydatnych rzeczy wymienić warto podgrzewaną szybę przednią, fotele oraz koło kierownicy. Te rzeczy docenimy w zimie. Wymaga to jednak dopłaty – niezależnie od wyposażenia (poza najwyższym – Ultimate). Podobnie dopłacić trzeba do skóry z fotelami wentylowanymi oraz adaptacyjnego tempomatu. Ja go nie miałem, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, bo i tempomaty aktywne mają swoje wady. Często hamują auto – zwłaszcza przy wyprzedzaniu – kiedy wcale tego nie chcemy.

Bezpieczeństwo na dobrym poziomie

Bardziej cieszyła mnie obecność asystenta utrzymywania pasa ruchu, który potrafił samodzielnie zmienić tor jazdy samochodu i naprowadzić nas pas ruchu. Tego nie znajdziemy m.in. w Eclipse Cross, a w Nissanie jest dopiero od tego roku. A to może ocalić nam życie, gdy zaśniemy lub zasłabniemy za kierownicą. Warto też zdecydować się na pakiet 5*NCAP, zawierający m.in. system unikania kolizji.

Wady

No nie jest tak, że wad nie ma. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale wiele osób z pewnością przyczepi się do braku w ofercie opcji z napędem 4×4. W Grandlandzie X napędzana jest jedynie oś przednia. Jednak z moich doświadczeń wynika, że dobre opony zimowe w połączeniu z prześwitem 19 cm i tak sprawią, że wyjedziemy zimą z każdej zaspy. Po 4 latach jeżdżenia nowymi autami napęd na 4×4 jest dla mnie trochę przereklamowany, bo przydawał mi się rzadziej, niż sądziłem. Zasadniczo to nie przypominam sobie żadnego razu, kiedy był mi potrzebny. Nawet gdy jeździłem przednim napędem zimą po Bieszczadach, podczas intensywnych opadów śniegu.

Ceny

Ceny roku modelowego 2019 zaczynają się aktualnie – w promocji – od 91 900 zł. Wersja Elit z omawianym dieslem 1.5 i 8 stopniowym automatem to już koszt 124 200 zł + wyposażenie opcjonalne, którego lista jest długa. Najdroższą opcją jest 2 litrowy diesel o mocy 177 KM w wyposażeniu Ultimate. Jego koszt to 147 600 zł. A jeżeli komuś zależy na osiągach, ten może zdecydować się na 180 konną benzynę o pojemności 1.6 litra, która 100 km/h osiąga w 8,5 sekundy.

Dlatego jeżeli przymierzałeś się do Skody lub Volkswagena, koniecznie powinieneś chociaż udać się na jazdę testową nowym Oplem. Pod względem wyposażenia, komfortu i możliwości trudno mu bowiem zarzucić jakiekolwiek braki, w porównaniu konkurencji spod znaku VAG.