Opel Combo Life 2018 – pierwsze wrażenia z jazdy

Dziś, po raz drugi już, miałem styczność z Oplem Combo Life, czyli niemiecko-francuską propozycją dla osób, którym nie wystarcza przestrzeń, jaką oferuje duże kombi, czy SUV, a nie chcą pchać się w dosyć duże, osobowe VAN-y.

Królestwo przestrzeni

Oznacza to, że jeżeli masz żonę, trójkę dzieci i dwa duże psy, spokojnie zmieścisz się ze wszystkim do Opla Combo Life, zwłaszcza jeżeli zdecydujesz się na wersję XL.

Nowy Opel występuje bowiem w dwóch wersjach, standardowej o długości 4,4 m oraz przedłużonej – 4,75 m. Już pierwsza oferuje dużo przestrzeni, w tym możliwość wpięcia trzech fotelików dziecięcych w tylny rząd siedzeń oraz potężny bagażnik o pojemności 600 litrów.

Jeżeli komuś jest mało, nie ma problemu – wersja XL oferuje 850 litrów, a gdy złożymy siedzenia, mamy 2700 litrów. To ogromna przestrzeń, której nie oferują samochody z bardziej tradycyjnymi nadwoziami.

Z zewnątrz skromnie, w środku na bogato

Z zewnątrz oko przyciągają tylko fajne LED-y z przodu. Reszta wygląda tak sobie, nawet w połączeniu z niebrzydkimi, 17 calowymi felgami.

Dla mnie – doskonale. Od dawna szukam bowiem niepozornego auta z zewnątrz, które w środku będzie nowoczesne i nie pozbawione najnowszych, przydatnych technologii. Do tej pory w tym temacie radziła sobie Dacia, zwłaszcza nowy Duster, ale mimo wszystko bardziej z pierwszą częścią moich wymogów, niż z drugą. Czyli z nowoczesnymi technologiami.

Tymczasem w Combo Life mamy dużo więcej, niż mozna sie spodziewać po tym co widzimy z zewnątrz. Uwagę zwraca przede wszystkim duży dach panoramiczny, pod którym umieszczono półprzezroczystą półkę, podświetlaną, co robi świetne wrażenie nocą. Jeżeli już przy półkach i schowkach jesteśmy – Combo Life ma ich mnóstwo, łącznie 28 różnych miejsc, gdzie można odłożyć rzeczy różne.

Mutlimedia na poziomie

Z bardziej praktycznych rozwiązań wymienić muszę obsługę Android Auto oraz Apple CarPlay. Jest też bardzo przyzwoita nawigacja. Nie jestem tylko pewien czy obsługuje natężenie ruchu na żywo. Ale nawet jeżeli nie – co z tego. Podłączając smartfon do samochodu możemy bowiem korzystać z Map Google. Czego więcej trzeba?

Ponadto wiedzieć należy, że ekran dotykowy ma 8 cali i jest dobrej jakości. Mamy też kamerę cofania z trybem pseudo 360 stopni. Działa to tak, że kamera zaczyna nanosić zebrany obraz na ekran, ale dopiero gdy auto się porusza na wstecznym. Kamera cofania jest bardzo przydatna, ale system 360 stopni w tym wydaniu – już nie. Na pocieszenie zostaje ładowarka bezprzewodowa Qi.

Całe wnętrze wykonane jest z twardego plastiku, co jakoś szczególnie mi nie przeszkadza. Mamy bowiem miękkie wykończenie w podłokietniku w drzwiach. Są nawet dwa osobne podłokietniki dla kierowcy i pasażera. Nie ma więc szansy na niezręczne szturchanie się łokciami.

Mniejsza szansa, że w coś przydzwonimy

Z przydatnych bajerów wymienić trzeba przede wszystkim system utrzymywania pasa ruchu, który samodzielnie koryguje tor jazdy, gdy linie na drodze są dobrze widoczne. Wciąż nie działa to może tak dobrze jak w Skodzie, ale mimo wszystko może uratować nam życie, gdy zasłabniemy za kierownicą. To solidny argument.

Jakby tego było mało, jest również system rozpoznawania znaków oraz awaryjnego hamowania, w przypadku wykrycia kolizji. Tego w Dusterze, nawet najlepiej wyposażonym, nie znajdziecie.

Pod maską do 130 KM

Do dyspozycji mieliśmy samochody z 4 cylindrowym dieslem o pojemności 1.5 litra i mocy 130 KM oraz z 3 cylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 1.2 litra i mocy również 130 KM. Skrzynia – manualna, 6 stopniowa lub automatyczna, 8 stopniowa.

Mi udało sie dorwać do 6 stopniowego manuala połączonego z dieslem. Oznacza to 300 Nm od 1750 obr./min oraz przyspieszenie do 100 km/h w 10,6 sekundy. Dane technicznie piorunującego wrażenia nie robią, ale w zupełności wystarczy to do dynamicznej jazdy i bezstresowego wyprzedzania w trasie.

Dziwi jedynie fakt, że rozsądniejsza skrzynia biegów, tj. 8 stopniowy automat, potrzebuje do rozpędzenia się do 100 km/h więcej, bo aż 11,4 sekundy. Mimo wszystko wybieram takie rozwiązanie, niż konieczność majstrowania przy lewarku, zwłaszcza jeżdżąc w korkach. Poza tym aktualnie jeżdżę taką konfiguracją, tj. 1.5 diesel 130 KM + 8 stopniowy automat, tyle że w nadwoziu Grandland X i złego słowa na to nie powiem. To znakomite połączenie dynamiki z oszczędnością i wygodą.

Wady

Akurat tak się zdarzyło, że na premierę Combo Life przyjechałem bardzo udanym Grandlandem X i muszę stwierdzić Combo Life nieco brakuje, jeżeli chodzi o pozycję za kierownicą. Siedzisko było krótsze i nie mogłem jego przedniej części unieść do góry, w przeciwieństwie do Grandlanda. Trochę też kijowo sięgało mi się do drążka zmiany biegów. Gdy znów przybliżałem fotel, to miałem za mało miejsca na nogi.

Więcej rzeczy wyjdzie pewnie wtedy, gdy uda mi się pojeździć tym autem dłużej, niż 2 godziny podczas premiery.

Nie zmienia to jednak faktu, że gdy wybierze się automat, może być to samochód, którego poszukuję. Czyli niepozorny z zewnątrz, bo w końcu daleko mu do sylwetki aut sportowych, a mimo to bardzo komfortowy dla kierowcy i pasażerów oraz naszpikowany najnowszymi technologiami, z Android Auto i systemem utrzymywania pasa ruchu na czele.

Ceny

No nie jest to najtańsze auto na świecie, jak choćby Dacia Duster, bo ceny startują od 68 800 zł. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że auto oferuje rzeczy, których mój tani i wszechstronny ulubieniec, nie ma nawet w opcjach.

Moim zdaniem warto przyjrzeć się temu co oferuje Opel i dać mu szansę na jeździe testowej. A więcej na temat zalet i wad nowego modelu w gamie będę mógł napisać, gdy pojeżdżę nim nieco dłużej.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Opel Combo Life 2018 – pierwsze wrażenia z jazdy
Opel Combo Life 2018 – pierwsze wrażenia z jazdy
Opel Combo Life 2018 – pierwsze wrażenia z jazdy

Dziś, po raz drugi już, miałem styczność z Oplem Combo Life, czyli niemiecko-francuską propozycją dla osób, którym nie wystarcza przestrzeń, jaką oferuje duże kombi, czy SUV, a nie chcą pchać się w dosyć duże, osobowe VAN-y.

Królestwo przestrzeni

Oznacza to, że jeżeli masz żonę, trójkę dzieci i dwa duże psy, spokojnie zmieścisz się ze wszystkim do Opla Combo Life, zwłaszcza jeżeli zdecydujesz się na wersję XL.

Nowy Opel występuje bowiem w dwóch wersjach, standardowej o długości 4,4 m oraz przedłużonej – 4,75 m. Już pierwsza oferuje dużo przestrzeni, w tym możliwość wpięcia trzech fotelików dziecięcych w tylny rząd siedzeń oraz potężny bagażnik o pojemności 600 litrów.

Jeżeli komuś jest mało, nie ma problemu – wersja XL oferuje 850 litrów, a gdy złożymy siedzenia, mamy 2700 litrów. To ogromna przestrzeń, której nie oferują samochody z bardziej tradycyjnymi nadwoziami.

Z zewnątrz skromnie, w środku na bogato

Z zewnątrz oko przyciągają tylko fajne LED-y z przodu. Reszta wygląda tak sobie, nawet w połączeniu z niebrzydkimi, 17 calowymi felgami.

Dla mnie – doskonale. Od dawna szukam bowiem niepozornego auta z zewnątrz, które w środku będzie nowoczesne i nie pozbawione najnowszych, przydatnych technologii. Do tej pory w tym temacie radziła sobie Dacia, zwłaszcza nowy Duster, ale mimo wszystko bardziej z pierwszą częścią moich wymogów, niż z drugą. Czyli z nowoczesnymi technologiami.

Tymczasem w Combo Life mamy dużo więcej, niż mozna sie spodziewać po tym co widzimy z zewnątrz. Uwagę zwraca przede wszystkim duży dach panoramiczny, pod którym umieszczono półprzezroczystą półkę, podświetlaną, co robi świetne wrażenie nocą. Jeżeli już przy półkach i schowkach jesteśmy – Combo Life ma ich mnóstwo, łącznie 28 różnych miejsc, gdzie można odłożyć rzeczy różne.

Mutlimedia na poziomie

Z bardziej praktycznych rozwiązań wymienić muszę obsługę Android Auto oraz Apple CarPlay. Jest też bardzo przyzwoita nawigacja. Nie jestem tylko pewien czy obsługuje natężenie ruchu na żywo. Ale nawet jeżeli nie – co z tego. Podłączając smartfon do samochodu możemy bowiem korzystać z Map Google. Czego więcej trzeba?

Ponadto wiedzieć należy, że ekran dotykowy ma 8 cali i jest dobrej jakości. Mamy też kamerę cofania z trybem pseudo 360 stopni. Działa to tak, że kamera zaczyna nanosić zebrany obraz na ekran, ale dopiero gdy auto się porusza na wstecznym. Kamera cofania jest bardzo przydatna, ale system 360 stopni w tym wydaniu – już nie. Na pocieszenie zostaje ładowarka bezprzewodowa Qi.

Całe wnętrze wykonane jest z twardego plastiku, co jakoś szczególnie mi nie przeszkadza. Mamy bowiem miękkie wykończenie w podłokietniku w drzwiach. Są nawet dwa osobne podłokietniki dla kierowcy i pasażera. Nie ma więc szansy na niezręczne szturchanie się łokciami.

Mniejsza szansa, że w coś przydzwonimy

Z przydatnych bajerów wymienić trzeba przede wszystkim system utrzymywania pasa ruchu, który samodzielnie koryguje tor jazdy, gdy linie na drodze są dobrze widoczne. Wciąż nie działa to może tak dobrze jak w Skodzie, ale mimo wszystko może uratować nam życie, gdy zasłabniemy za kierownicą. To solidny argument.

Jakby tego było mało, jest również system rozpoznawania znaków oraz awaryjnego hamowania, w przypadku wykrycia kolizji. Tego w Dusterze, nawet najlepiej wyposażonym, nie znajdziecie.

Pod maską do 130 KM

Do dyspozycji mieliśmy samochody z 4 cylindrowym dieslem o pojemności 1.5 litra i mocy 130 KM oraz z 3 cylindrowym silnikiem benzynowym o pojemności 1.2 litra i mocy również 130 KM. Skrzynia – manualna, 6 stopniowa lub automatyczna, 8 stopniowa.

Mi udało sie dorwać do 6 stopniowego manuala połączonego z dieslem. Oznacza to 300 Nm od 1750 obr./min oraz przyspieszenie do 100 km/h w 10,6 sekundy. Dane technicznie piorunującego wrażenia nie robią, ale w zupełności wystarczy to do dynamicznej jazdy i bezstresowego wyprzedzania w trasie.

Dziwi jedynie fakt, że rozsądniejsza skrzynia biegów, tj. 8 stopniowy automat, potrzebuje do rozpędzenia się do 100 km/h więcej, bo aż 11,4 sekundy. Mimo wszystko wybieram takie rozwiązanie, niż konieczność majstrowania przy lewarku, zwłaszcza jeżdżąc w korkach. Poza tym aktualnie jeżdżę taką konfiguracją, tj. 1.5 diesel 130 KM + 8 stopniowy automat, tyle że w nadwoziu Grandland X i złego słowa na to nie powiem. To znakomite połączenie dynamiki z oszczędnością i wygodą.

Wady

Akurat tak się zdarzyło, że na premierę Combo Life przyjechałem bardzo udanym Grandlandem X i muszę stwierdzić Combo Life nieco brakuje, jeżeli chodzi o pozycję za kierownicą. Siedzisko było krótsze i nie mogłem jego przedniej części unieść do góry, w przeciwieństwie do Grandlanda. Trochę też kijowo sięgało mi się do drążka zmiany biegów. Gdy znów przybliżałem fotel, to miałem za mało miejsca na nogi.

Więcej rzeczy wyjdzie pewnie wtedy, gdy uda mi się pojeździć tym autem dłużej, niż 2 godziny podczas premiery.

Nie zmienia to jednak faktu, że gdy wybierze się automat, może być to samochód, którego poszukuję. Czyli niepozorny z zewnątrz, bo w końcu daleko mu do sylwetki aut sportowych, a mimo to bardzo komfortowy dla kierowcy i pasażerów oraz naszpikowany najnowszymi technologiami, z Android Auto i systemem utrzymywania pasa ruchu na czele.

Ceny

No nie jest to najtańsze auto na świecie, jak choćby Dacia Duster, bo ceny startują od 68 800 zł. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że auto oferuje rzeczy, których mój tani i wszechstronny ulubieniec, nie ma nawet w opcjach.

Moim zdaniem warto przyjrzeć się temu co oferuje Opel i dać mu szansę na jeździe testowej. A więcej na temat zalet i wad nowego modelu w gamie będę mógł napisać, gdy pojeżdżę nim nieco dłużej.