Mercedes-Benz V250d – VAN z wnętrzem limuzyny – test

Największą zaletą Mercedesa klasy V jest to, że praktycznie nie ma konkurencji. A to oznacza, że decydując się na luksusowego VAN-a raczej nie będziesz miał problemów z wyborem. Najbliższy znany mi odpowiednik klasy V to chyba Volkswagen Multivan, ale nawet w najlepszym wydaniu trochę mu brakuje do Mercedesa. Zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i materiałów użytych do wykończenia wnętrza.

VAN zamiast dużego SUV-a

Mam wrażenie, że mało rodzin osób w ogóle bierze pod uwagę tego typu BUS-y, decydując się na zakup dużego samochodu rodzinnego, a wbrew pozorom jest to całkiem fajny pomysł. Po pierwsze mamy naprawdę ogrom miejsca w środku, który na zewnątrz zamyka się w długości 5 metrów. Mniej więcej tyle samo mierzy Opel Insignia Kombi, czy Volvo V90. A jakby ktoś chciał mieć jeszcze więcej miejsca, to V klasa występuje też w 3 długościach. 4,9 m, 5,1 m i 5,4 m.

Jeżeli mimo wszystko takie gabaryty Cię przerażają i boisz się manewrowania na parkingu, to i tak nie powinieneś się niczym przejmować. W Mercedesie masz bowiem do dyspozycji świetne kamery 360 stopni. A jeżeli i to nie pomoże, zawsze można użyć systemu automatycznego parkowania.

Drugi powód dla którego ludzie omijają VAN-y to wyposażenie i wykończenie. Kabiny minibusów jeszcze do niedawna były znacznie mniej przyjemne, niż w pierwszym z brzegu kombi. Tymczasem nie w tym przypadku. Już z zewnątrz auto wygląda całkiem przyjemnie dla oka, na co wpływ mają przede wszystkim 19 calowe felgi AMG, zgrabna linia nadwozia – jak na busa rzecz jasna – oraz wypasione LEDy.

Wnętrze jak z limuzyny

Wnętrze to osobna, dużo ciekawsza historia. Mamy elektrycznie otwierane drzwi z tyłu – i to po obu stronach. Ogromna klapa bagażnika też otwierana jest elektrycznie. To naprawdę spore udogodnienie, bo otwieranie tak dużych drzwi ręcznie wymaga użycia większej siły. Do tego możemy otworzyć tylko część klapy bagażnika, dzięki czemu dostajemy szybki dostęp do półki. W jej wnętrzu znajdują się rozkładane skrzynki. To całkiem przydatna sprawa przy noszeniu rzeczy z auta.

Ponadto ten egzemplarz dostępny był w jasnym wykończeniu, co – jak na busa – prezentuje się fenomenalnie. Miejsc do siedzenia miałem 7, ale zamiast tylnej kanapy można zamówić dwa wygodniejsze fotele. Jest też opcja wstawienia dwóch rzędów po 3 miejsca siedzące, a nawet możliwość dołożenia stolika na środku.

Z rzeczy, których w VAN-ach się nie widuje, wymienić należy ogromny dach panoramiczny. Pierwszy raz widzę coś takiego. Są nawet elektryczne fotele przednie z funkcją ogrzewania i wentylacji. Jest nawet oświetlenie ambientowe, dostępne w 3 różnych kolorach, ciągnące się przez całe wnętrze Mercedesa.

Miałem również miejsce na napoje z funkcją chłodzenia oraz ogrzewania, co rzeczywiście działa. A jeżeli ktoś nie chce bawić się w półśrodki, ten może otworzyć schowek centralny, pod którym znajduje się mała lodówka.

Rozwiązano nawet problem komunikacji pomiędzy wszystkimi rzędami siedzeń. Auto wyposażono bowiem w mikrofony, które wzmacniają głos w kabinie, dzięki czemu nie trzeba krzyczeć, żeby się dogadać. Są też takie oczywiste oczywistości, jak asystent martwego pola, czy aktywny tempomat.

Do zawieszenia nie można się przyczepić. Zwłaszcza, że do klasy V przesiadłem się prosto z ultra twardego Renault Clio R.S. Wydawało mi się więc, że auto płynie po drodze. Równie dobrze prezentuje się kwestia wyciszenia, bo naprawę niewiele dźwięków z silnika i kół dobiega do uszu kierowcy.

Pod maska 190 KM

Silnik zamontowany pod maską generuje 190 KM oraz 440 Nm, co w zupełności pozwala na dynamiczną jazdę. Setka pojawia się na liczniku po 9,1 s, a V klasę w wersji V 250d rozpędzić można do 206 km/h. Chociaż silnik ma 4 cylindry i 2,15 litra pojemności, to jego dźwięk nie jest nieprzyjemny dla ucha.

Wady

Nie miałem systemu bezkluczykowego i jest to trochę dziwne, jak na samochód za ponad 300 000 zł. System utrzymywania pasa ruchu też nie działa tak fajnie, jak w osobówkach Mercedesa, czyli nie potrafi samodzielnie utrzymywać swojego pasa. Może jedynie wibrować kierownicą, kiedy opuszczamy pas. Średnio przydatne.

Nie zauważyłem też obsługi Android Auto, co oznacza że jesteśmy skazani na nawigację Mercedesa i nie możemy korzystać z Map Google na ekranie samochodowym. Tymczasem w limuzynach Mercedesach nie miewam z tym kłopotu.

Ceny

Jest drogo, ale nie aż tak, jak do tej pory przyzwyczajał mnie Mercedes. Wszystko pewnie dlatego, że to jednak bus to bus i nie może kosztować tyle samo, co klasa S. Absolutne minimum, jakie trzeba wyłożyć na klasę V, to 177 000 zł. By cieszyć się topowym wyposażeniem i silnikiem o mocy 190 KM, trzeba już szykować pomiędzy ok. 330-350 tys. zł. Zależnie od tego, jak rozpędzimy się z opcjami.

Dlatego jeżeli myślisz o wygodnym aucie dla rodziny z trójką dzieci i po głowie chodzą Ci tylko luksusowe, duże SUV-y, pomyśl o czymś wygodniejszym i wybierz się na jazdę testową klasą V. Tutaj bowiem mocy jest pod dostatkiem, a wykończenie wnętrza zwala z nóg. No i wcale nie jest źle, jeżeli chodzi o manewrowanie po ciasnych parkingach.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Mercedes-Benz V250d – VAN z wnętrzem limuzyny – test
Mercedes-Benz V250d – VAN z wnętrzem limuzyny – test
Mercedes-Benz V250d – VAN z wnętrzem limuzyny – test

Największą zaletą Mercedesa klasy V jest to, że praktycznie nie ma konkurencji. A to oznacza, że decydując się na luksusowego VAN-a raczej nie będziesz miał problemów z wyborem. Najbliższy znany mi odpowiednik klasy V to chyba Volkswagen Multivan, ale nawet w najlepszym wydaniu trochę mu brakuje do Mercedesa. Zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i materiałów użytych do wykończenia wnętrza.

VAN zamiast dużego SUV-a

Mam wrażenie, że mało rodzin osób w ogóle bierze pod uwagę tego typu BUS-y, decydując się na zakup dużego samochodu rodzinnego, a wbrew pozorom jest to całkiem fajny pomysł. Po pierwsze mamy naprawdę ogrom miejsca w środku, który na zewnątrz zamyka się w długości 5 metrów. Mniej więcej tyle samo mierzy Opel Insignia Kombi, czy Volvo V90. A jakby ktoś chciał mieć jeszcze więcej miejsca, to V klasa występuje też w 3 długościach. 4,9 m, 5,1 m i 5,4 m.

Jeżeli mimo wszystko takie gabaryty Cię przerażają i boisz się manewrowania na parkingu, to i tak nie powinieneś się niczym przejmować. W Mercedesie masz bowiem do dyspozycji świetne kamery 360 stopni. A jeżeli i to nie pomoże, zawsze można użyć systemu automatycznego parkowania.

Drugi powód dla którego ludzie omijają VAN-y to wyposażenie i wykończenie. Kabiny minibusów jeszcze do niedawna były znacznie mniej przyjemne, niż w pierwszym z brzegu kombi. Tymczasem nie w tym przypadku. Już z zewnątrz auto wygląda całkiem przyjemnie dla oka, na co wpływ mają przede wszystkim 19 calowe felgi AMG, zgrabna linia nadwozia – jak na busa rzecz jasna – oraz wypasione LEDy.

Wnętrze jak z limuzyny

Wnętrze to osobna, dużo ciekawsza historia. Mamy elektrycznie otwierane drzwi z tyłu – i to po obu stronach. Ogromna klapa bagażnika też otwierana jest elektrycznie. To naprawdę spore udogodnienie, bo otwieranie tak dużych drzwi ręcznie wymaga użycia większej siły. Do tego możemy otworzyć tylko część klapy bagażnika, dzięki czemu dostajemy szybki dostęp do półki. W jej wnętrzu znajdują się rozkładane skrzynki. To całkiem przydatna sprawa przy noszeniu rzeczy z auta.

Ponadto ten egzemplarz dostępny był w jasnym wykończeniu, co – jak na busa – prezentuje się fenomenalnie. Miejsc do siedzenia miałem 7, ale zamiast tylnej kanapy można zamówić dwa wygodniejsze fotele. Jest też opcja wstawienia dwóch rzędów po 3 miejsca siedzące, a nawet możliwość dołożenia stolika na środku.

Z rzeczy, których w VAN-ach się nie widuje, wymienić należy ogromny dach panoramiczny. Pierwszy raz widzę coś takiego. Są nawet elektryczne fotele przednie z funkcją ogrzewania i wentylacji. Jest nawet oświetlenie ambientowe, dostępne w 3 różnych kolorach, ciągnące się przez całe wnętrze Mercedesa.

Miałem również miejsce na napoje z funkcją chłodzenia oraz ogrzewania, co rzeczywiście działa. A jeżeli ktoś nie chce bawić się w półśrodki, ten może otworzyć schowek centralny, pod którym znajduje się mała lodówka.

Rozwiązano nawet problem komunikacji pomiędzy wszystkimi rzędami siedzeń. Auto wyposażono bowiem w mikrofony, które wzmacniają głos w kabinie, dzięki czemu nie trzeba krzyczeć, żeby się dogadać. Są też takie oczywiste oczywistości, jak asystent martwego pola, czy aktywny tempomat.

Do zawieszenia nie można się przyczepić. Zwłaszcza, że do klasy V przesiadłem się prosto z ultra twardego Renault Clio R.S. Wydawało mi się więc, że auto płynie po drodze. Równie dobrze prezentuje się kwestia wyciszenia, bo naprawę niewiele dźwięków z silnika i kół dobiega do uszu kierowcy.

Pod maska 190 KM

Silnik zamontowany pod maską generuje 190 KM oraz 440 Nm, co w zupełności pozwala na dynamiczną jazdę. Setka pojawia się na liczniku po 9,1 s, a V klasę w wersji V 250d rozpędzić można do 206 km/h. Chociaż silnik ma 4 cylindry i 2,15 litra pojemności, to jego dźwięk nie jest nieprzyjemny dla ucha.

Wady

Nie miałem systemu bezkluczykowego i jest to trochę dziwne, jak na samochód za ponad 300 000 zł. System utrzymywania pasa ruchu też nie działa tak fajnie, jak w osobówkach Mercedesa, czyli nie potrafi samodzielnie utrzymywać swojego pasa. Może jedynie wibrować kierownicą, kiedy opuszczamy pas. Średnio przydatne.

Nie zauważyłem też obsługi Android Auto, co oznacza że jesteśmy skazani na nawigację Mercedesa i nie możemy korzystać z Map Google na ekranie samochodowym. Tymczasem w limuzynach Mercedesach nie miewam z tym kłopotu.

Ceny

Jest drogo, ale nie aż tak, jak do tej pory przyzwyczajał mnie Mercedes. Wszystko pewnie dlatego, że to jednak bus to bus i nie może kosztować tyle samo, co klasa S. Absolutne minimum, jakie trzeba wyłożyć na klasę V, to 177 000 zł. By cieszyć się topowym wyposażeniem i silnikiem o mocy 190 KM, trzeba już szykować pomiędzy ok. 330-350 tys. zł. Zależnie od tego, jak rozpędzimy się z opcjami.

Dlatego jeżeli myślisz o wygodnym aucie dla rodziny z trójką dzieci i po głowie chodzą Ci tylko luksusowe, duże SUV-y, pomyśl o czymś wygodniejszym i wybierz się na jazdę testową klasą V. Tutaj bowiem mocy jest pod dostatkiem, a wykończenie wnętrza zwala z nóg. No i wcale nie jest źle, jeżeli chodzi o manewrowanie po ciasnych parkingach.