Będą kary za małe tablice na zwykłych autach. Winni urzędnicy, czy kierowcy?

Polskie urzędy, z refleksem szachisty, zorientowały się, że projekt małych tablic rejestracyjnych to bubel. Skrócone blachy stworzono z myślą o samochodach z importu amerykańskiego i japońskiego. Rozdaje się jednak także właścicielom zwykłych aut. Urzędy chcą za te nadużycia karać. Tylko kto tutaj jest tak na prawdę winny?

1 lipca bieżącego roku do użytku wprowadzono projekt małych tablic rejestracyjnych, który miał ułatwić życie właścicielom samochodów z niestandardowymi otworami. W polskich warunkach, najwięcej takich samochodów jeździ po drogach z importu amerykańskiego. Tablice miały być dedykowane, jednak nikt nie zastrzegł ich dla konkretnego rodzaju samochodów i nikt nie przygotował urzędów do weryfikowania, czy aby na pewno wydają je właścicielom specjalnych samochodów. Na skutki nie trzeba było długo czekać.

Amerykańskie tablice dla każdego

Sieć zalały dziesiątki zdjęć samochodów z klasycznymi, szerokimi otworami, gdzie zamontowano “amerykańskie rejestracje”, ku krytyce wielu internautów uznających to za nadużycie. Brali je właściciele dowolnego rodzaju aut – nowych, używanych, miejskich, rodzinnych, a nawet dostawczych. Motywację, w takich sytuacjach, nie trudno odgadnąć. Bo fajnie wyglądają i wyróżniają samochód.

Gdy dodać do tego krytykę właścicieli od samochodów amerykańskich, którzy wytykali wzorowi małych tablic złe wymiary i proporcje, kreuje nam się obraz jednego wielkiego bubla. O naszych odczuciach na ten temat mogliście przeczytać już w naszym popularnym tekście “Małe tablice rejestracyjne – po co nam to było?” z lipca, a ponadto – powstał nawet fanpage na Facebooku, który zbiera przykłady właściwego i niewłaściwego użycia małych tablic.

Groźne pisma

Po niespełna 3 miesiącach, nareszcie coś się w tej sprawie ruszyło. Krytyka dotarła najwyraźniej do organów państwowych i zaczęły one podejmować konkretne działania w kwestii nadużyć. Wytoczono działo o dużym kalibrze.

Wirtualna Polska donosi, że niektóre wydziały komunikacji zaczęły wysyłać do właścicieli samochodów z małymi tablicami pisma. Na przykładowym z Bolesławca, zawarta jest informacja o odpowiedzialności karnej za za fałszywe zeznania, powołując się na artykuł 233 kodeksu karnego. Należy poświadczyć, że dany samochód faktycznie posiada zmniejszone miejsce konstrukcyjnie przeznaczone na tablice rejestracyjne. Brzmi groźnie.

Prawo działa wstecz czy walka z nieuczciwymi kierowcami?

Działania urzędników, znów, spotykają się z ogromnymi kontrowersjami. Niektórzy właściciele samochodów z importu amerykańskiego i japońskiego uważają, że to najwyższy czas na rozpoczęcie walki z nieuczciwymi kierowcami. Zarzucają im, że nadużywają czegoś, co stworzono dla określonego grona. Zwracają uwagę, że pula takich numerów jest ograniczona przez ograniczoną liczbę kombinacji znaków. Obawiają się, że w ten sposób małych tablic szybko zabraknie.

Druga grupa krytykujących zwraca uwagę z kolei na inny aspekt. Zgoda, kierowcy dokonali się nadużycia. Jednak karać należy nie ich, tylko urzędników, bo prawo – jak mówią – nie działa wstecz. Mówią także, że to urzędy nie dopilnowały tego, aby rejestracje wydawano uprawnionym do tego właścicielom samochodów. Zamiast tego – rozdawano je bez mrugnięcia okiem. Skoro kierowcy uzyskali je bez komplikacji, to dlaczego mają ponosić odpowiedzialność za niedbalstwo państwowych instytucji?

W obu stanowiskach jest trochę prawdy, a ich ocenę – pozostawiamy Wam. Jedno trzeba jednak stwierdzić jasno. Urzędy wykazały się niedbalstwem, niedokładnością i brakiem wyobraźni. W posprzątaniu bałaganu, jaki narobił się w ostatnich miesiącach, może być spory problem.

źródło zdjęć: facebook.com/Tabliceamerykanskie

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Będą kary za małe tablice na zwykłych autach. Winni urzędnicy, czy kierowcy?
Będą kary za małe tablice na zwykłych autach. Winni urzędnicy, czy kierowcy?
Będą kary za małe tablice na zwykłych autach. Winni urzędnicy, czy kierowcy?

Polskie urzędy, z refleksem szachisty, zorientowały się, że projekt małych tablic rejestracyjnych to bubel. Skrócone blachy stworzono z myślą o samochodach z importu amerykańskiego i japońskiego. Rozdaje się jednak także właścicielom zwykłych aut. Urzędy chcą za te nadużycia karać. Tylko kto tutaj jest tak na prawdę winny?

1 lipca bieżącego roku do użytku wprowadzono projekt małych tablic rejestracyjnych, który miał ułatwić życie właścicielom samochodów z niestandardowymi otworami. W polskich warunkach, najwięcej takich samochodów jeździ po drogach z importu amerykańskiego. Tablice miały być dedykowane, jednak nikt nie zastrzegł ich dla konkretnego rodzaju samochodów i nikt nie przygotował urzędów do weryfikowania, czy aby na pewno wydają je właścicielom specjalnych samochodów. Na skutki nie trzeba było długo czekać.

Amerykańskie tablice dla każdego

Sieć zalały dziesiątki zdjęć samochodów z klasycznymi, szerokimi otworami, gdzie zamontowano “amerykańskie rejestracje”, ku krytyce wielu internautów uznających to za nadużycie. Brali je właściciele dowolnego rodzaju aut – nowych, używanych, miejskich, rodzinnych, a nawet dostawczych. Motywację, w takich sytuacjach, nie trudno odgadnąć. Bo fajnie wyglądają i wyróżniają samochód.

Gdy dodać do tego krytykę właścicieli od samochodów amerykańskich, którzy wytykali wzorowi małych tablic złe wymiary i proporcje, kreuje nam się obraz jednego wielkiego bubla. O naszych odczuciach na ten temat mogliście przeczytać już w naszym popularnym tekście “Małe tablice rejestracyjne – po co nam to było?” z lipca, a ponadto – powstał nawet fanpage na Facebooku, który zbiera przykłady właściwego i niewłaściwego użycia małych tablic.

Groźne pisma

Po niespełna 3 miesiącach, nareszcie coś się w tej sprawie ruszyło. Krytyka dotarła najwyraźniej do organów państwowych i zaczęły one podejmować konkretne działania w kwestii nadużyć. Wytoczono działo o dużym kalibrze.

Wirtualna Polska donosi, że niektóre wydziały komunikacji zaczęły wysyłać do właścicieli samochodów z małymi tablicami pisma. Na przykładowym z Bolesławca, zawarta jest informacja o odpowiedzialności karnej za za fałszywe zeznania, powołując się na artykuł 233 kodeksu karnego. Należy poświadczyć, że dany samochód faktycznie posiada zmniejszone miejsce konstrukcyjnie przeznaczone na tablice rejestracyjne. Brzmi groźnie.

Prawo działa wstecz czy walka z nieuczciwymi kierowcami?

Działania urzędników, znów, spotykają się z ogromnymi kontrowersjami. Niektórzy właściciele samochodów z importu amerykańskiego i japońskiego uważają, że to najwyższy czas na rozpoczęcie walki z nieuczciwymi kierowcami. Zarzucają im, że nadużywają czegoś, co stworzono dla określonego grona. Zwracają uwagę, że pula takich numerów jest ograniczona przez ograniczoną liczbę kombinacji znaków. Obawiają się, że w ten sposób małych tablic szybko zabraknie.

Druga grupa krytykujących zwraca uwagę z kolei na inny aspekt. Zgoda, kierowcy dokonali się nadużycia. Jednak karać należy nie ich, tylko urzędników, bo prawo – jak mówią – nie działa wstecz. Mówią także, że to urzędy nie dopilnowały tego, aby rejestracje wydawano uprawnionym do tego właścicielom samochodów. Zamiast tego – rozdawano je bez mrugnięcia okiem. Skoro kierowcy uzyskali je bez komplikacji, to dlaczego mają ponosić odpowiedzialność za niedbalstwo państwowych instytucji?

W obu stanowiskach jest trochę prawdy, a ich ocenę – pozostawiamy Wam. Jedno trzeba jednak stwierdzić jasno. Urzędy wykazały się niedbalstwem, niedokładnością i brakiem wyobraźni. W posprzątaniu bałaganu, jaki narobił się w ostatnich miesiącach, może być spory problem.

źródło zdjęć: facebook.com/Tabliceamerykanskie