Silnik Wankla wróci u Mazdy jako generator mocy w autach elektrycznych

Kultowy silnik Wankla umarł wraz z zakończeniem produkcji Mazdy RX-8, jednak wciąż wielu fanów tej jednostki cicho liczy na wskrzeszenie. I faktycznie, silnik rotacyjny niebawem powróci do użytku przez Mazdę, jednak jego rola zostanie zmarginalizowana…

Silnik Wankla to niszowa i nietypowa jednostka, którą po raz pierwszy zastosowała i spopularyzowała, nieistniejąca dziś, niemiecka marka NSU. Jednostka napędowa, gdzie tłok obraca się wokół cylindra, zadebiutowała w modelu Spider, a następnie napędzała m.in. majestatycznego sedana Ro 80.

Na ówczesnym etapie konstrukcyjnym, silnik rotacyjny przysparzał dużo kłopotów i wymagał systematycznego udoskonalania. Był paliwożerny, stosunkowo szybko się zużywał i przez to – nie wzbudzał zainteresowania konkurencyjnych firm. Wraz z likwidacją NSU, silnik Wankla odszedł w zapomnienie, nie licząc wąskiego grona maniaków dawnych samochodów marki. Na krótko.

Drugie życie u Mazdy

Minęła niespełna dekada, gdy konstrukcją silnika rotacyjnego zainteresowała się Mazda. Japońscy konstruktorzy poświęcili sporo czasu w celu dopracowania tej oryginalnej jednostki i pozbycia się jej najpopularniejszych wad, jakie trapiły ją w latach 60. pod maskami NSU.

Pierw, Wankel napędzał model RX-7 w trzech generacjach, a w 2003 roku trafił do futurystycznego RX-8. Jednostka o nazwie Renesis spotkała się z ogromnym uznaniem zdobywając nawet tytuł silnika roku, choć nie obyło się bez niedociągnięć, które skutkowały skargami właścicieli na irytujące awarie. Przy okazji modernizacji w 2009 roku, Japończycy poprawili dotychczasowe niedociągnięcia, produkując RX-8 jeszcze kolejne 3 lata.

Będzie i trzecie życie

W 2012 roku, po 9 latach produkcji, wysłużona RX-8 została wycofana ze sprzedaży bez bezpośredniego następcy. Choć fani tego modelu i jego oryginalnego silnika byli zawiedzeni, Mazda uspokajała – to jeszcze nie koniec silnika Wankla, póki my jesteśmy!

Po 6 latach sprawy nareszcie stają się konkretne. Mazda potwierdziła, że już w 2020 roku poznamy jej dwa, pierwsze w historii samochody elektryczne. Co to ma wspólnego z silnikiem rotacyjnym? Jeden z nich ma bowiem otrzymać tzw. range extender. Popularne rozwiązanie mające wspierać baterie i być awaryjnym źródłem napędu, zostanie zinterpretowane na nowo przez Mazdę.

Spalinowym generatorem będzie właśnie silnik Wankla. Korzyści, ponoć mają być ogromne. Jednostka ma niewielkie gabaryty, przez co wymaga mniej miejsca pod karoserią.

Napęd elektryczny wspomagany silnikiem spalinowym, zdaniem Mazdy ma być przyszłością. Do 2030 roku japońska marka chce, aby auta z silnik spalinowy współpracujący z elektrycznym napędzał 95% sprzedawanych samochodów. Ambitne.

źródło: Autokult

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Silnik Wankla wróci u Mazdy jako generator mocy w autach elektrycznych
Silnik Wankla wróci u Mazdy jako generator mocy w autach elektrycznych
Silnik Wankla wróci u Mazdy jako generator mocy w autach elektrycznych

Kultowy silnik Wankla umarł wraz z zakończeniem produkcji Mazdy RX-8, jednak wciąż wielu fanów tej jednostki cicho liczy na wskrzeszenie. I faktycznie, silnik rotacyjny niebawem powróci do użytku przez Mazdę, jednak jego rola zostanie zmarginalizowana…

Silnik Wankla to niszowa i nietypowa jednostka, którą po raz pierwszy zastosowała i spopularyzowała, nieistniejąca dziś, niemiecka marka NSU. Jednostka napędowa, gdzie tłok obraca się wokół cylindra, zadebiutowała w modelu Spider, a następnie napędzała m.in. majestatycznego sedana Ro 80.

Na ówczesnym etapie konstrukcyjnym, silnik rotacyjny przysparzał dużo kłopotów i wymagał systematycznego udoskonalania. Był paliwożerny, stosunkowo szybko się zużywał i przez to – nie wzbudzał zainteresowania konkurencyjnych firm. Wraz z likwidacją NSU, silnik Wankla odszedł w zapomnienie, nie licząc wąskiego grona maniaków dawnych samochodów marki. Na krótko.

Drugie życie u Mazdy

Minęła niespełna dekada, gdy konstrukcją silnika rotacyjnego zainteresowała się Mazda. Japońscy konstruktorzy poświęcili sporo czasu w celu dopracowania tej oryginalnej jednostki i pozbycia się jej najpopularniejszych wad, jakie trapiły ją w latach 60. pod maskami NSU.

Pierw, Wankel napędzał model RX-7 w trzech generacjach, a w 2003 roku trafił do futurystycznego RX-8. Jednostka o nazwie Renesis spotkała się z ogromnym uznaniem zdobywając nawet tytuł silnika roku, choć nie obyło się bez niedociągnięć, które skutkowały skargami właścicieli na irytujące awarie. Przy okazji modernizacji w 2009 roku, Japończycy poprawili dotychczasowe niedociągnięcia, produkując RX-8 jeszcze kolejne 3 lata.

Będzie i trzecie życie

W 2012 roku, po 9 latach produkcji, wysłużona RX-8 została wycofana ze sprzedaży bez bezpośredniego następcy. Choć fani tego modelu i jego oryginalnego silnika byli zawiedzeni, Mazda uspokajała – to jeszcze nie koniec silnika Wankla, póki my jesteśmy!

Po 6 latach sprawy nareszcie stają się konkretne. Mazda potwierdziła, że już w 2020 roku poznamy jej dwa, pierwsze w historii samochody elektryczne. Co to ma wspólnego z silnikiem rotacyjnym? Jeden z nich ma bowiem otrzymać tzw. range extender. Popularne rozwiązanie mające wspierać baterie i być awaryjnym źródłem napędu, zostanie zinterpretowane na nowo przez Mazdę.

Spalinowym generatorem będzie właśnie silnik Wankla. Korzyści, ponoć mają być ogromne. Jednostka ma niewielkie gabaryty, przez co wymaga mniej miejsca pod karoserią.

Napęd elektryczny wspomagany silnikiem spalinowym, zdaniem Mazdy ma być przyszłością. Do 2030 roku japońska marka chce, aby auta z silnik spalinowy współpracujący z elektrycznym napędzał 95% sprzedawanych samochodów. Ambitne.

źródło: Autokult