Nie milkną echa po tragicznym wypadku polskich kierowców na Słowacji

Tragiczny wypadek, jaki miał miejsce w ostatnią niedzielę na północy Słowacji, wywołał ogromne poruszenie. Niefrasobliwie wyprzedzający na zakazie kierowcy Ferrari i Porsche, zderzyli się pierw sami ze sobą, po czym Porsche uderzyło jeszcze czołowo w jadącą z przeciwka Skodę. Kierowca auta zginął na miejscu. Sprawca był członkiem zorganizowanej wyprawy luksusowymi samochodami.

Zdarzenie udało się dobrze dokumentować dzięki kamerce zamontowanej w prawidłowo jadącym samochodzie, który jechał 30 września w kolumnie po krętej i wąskiej krajowej drodze nieopodal miasta Dolny Kubin na Słowacji. Pierw, na linii ciągłej, wyprzedził go Mercedes klasy C Coupe. Kolejne było żółte Ferrari 458 Italia. Kolumnę piratów drogowych, którzy omijali sznur wolniej jadących samochodów, zamykało Porsche Cayenne. O ile Mercedes zdążył, tak Ferrari nie – z przeciwka nadciągnęły samochody.

Kierowca chciał ratować się “wciśnięciem” między samochody, jednak na Porsche nie było już miejsca. SUV pierw uderzył w tył Ferrari, a potem kierował się na pobocze do ucieczki. Było na to za późno i zderzył się ze Skodą Fabią. Samochód został zmiażdżony, a kierowca, pomimo akcji ratunkowej, zginął na miejscu. Jego żona i syn odnieśli obrażenia i przebywają w szpitalu.

Chwilę po wypadku, słowacka policja zatrzymała kierowcę Porsche Cayenne i postawiła mu zarzuty, za które grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Obecnie, 42-latek przebywa w areszcie. Uszkodzone Ferrari i Porsche z kolei – na policyjnym parkingu.

Zdarzenie szerokim echem odbiło się w Polsce, gdzie od poniedziałku w internecie można przeczytać o coraz to nowszych ustaleniach. Zderzenie szeroko opisują od 3 dni także wszystkie większe słowackie media. Tragedia wywołała gorące dyskusje wśród tamtejszych internautów i ogromne oburzenie.

Policja będzie bezwzględna wobec kierowców, którzy bezmyślną i arogancką jazdą zagrozili życiu nie tylko swojemu, ale również innych użytkowników drogi

– powiedział rzecznik słowackiej policji, Radko Moravčík.

Mercedes, Ferrari i Porsche, według ustaleń portalu Cartests, jechały za południową granicę w zorganizowanej wyprawie z Zakopanego do Rajeckich Teplic. Ogółem brały w nim udział jeszcze, ponoć, Lamborghini Aventador i Ford Mustang. Do wypadku doszło w drodze powrotnej do Polski. Podróż miała być zakończeniem sezonu.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nie milkną echa po tragicznym wypadku polskich kierowców na Słowacji
Nie milkną echa po tragicznym wypadku polskich kierowców na Słowacji
Nie milkną echa po tragicznym wypadku polskich kierowców na Słowacji

Tragiczny wypadek, jaki miał miejsce w ostatnią niedzielę na północy Słowacji, wywołał ogromne poruszenie. Niefrasobliwie wyprzedzający na zakazie kierowcy Ferrari i Porsche, zderzyli się pierw sami ze sobą, po czym Porsche uderzyło jeszcze czołowo w jadącą z przeciwka Skodę. Kierowca auta zginął na miejscu. Sprawca był członkiem zorganizowanej wyprawy luksusowymi samochodami.

Zdarzenie udało się dobrze dokumentować dzięki kamerce zamontowanej w prawidłowo jadącym samochodzie, który jechał 30 września w kolumnie po krętej i wąskiej krajowej drodze nieopodal miasta Dolny Kubin na Słowacji. Pierw, na linii ciągłej, wyprzedził go Mercedes klasy C Coupe. Kolejne było żółte Ferrari 458 Italia. Kolumnę piratów drogowych, którzy omijali sznur wolniej jadących samochodów, zamykało Porsche Cayenne. O ile Mercedes zdążył, tak Ferrari nie – z przeciwka nadciągnęły samochody.

Kierowca chciał ratować się “wciśnięciem” między samochody, jednak na Porsche nie było już miejsca. SUV pierw uderzył w tył Ferrari, a potem kierował się na pobocze do ucieczki. Było na to za późno i zderzył się ze Skodą Fabią. Samochód został zmiażdżony, a kierowca, pomimo akcji ratunkowej, zginął na miejscu. Jego żona i syn odnieśli obrażenia i przebywają w szpitalu.

Chwilę po wypadku, słowacka policja zatrzymała kierowcę Porsche Cayenne i postawiła mu zarzuty, za które grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Obecnie, 42-latek przebywa w areszcie. Uszkodzone Ferrari i Porsche z kolei – na policyjnym parkingu.

Zdarzenie szerokim echem odbiło się w Polsce, gdzie od poniedziałku w internecie można przeczytać o coraz to nowszych ustaleniach. Zderzenie szeroko opisują od 3 dni także wszystkie większe słowackie media. Tragedia wywołała gorące dyskusje wśród tamtejszych internautów i ogromne oburzenie.

Policja będzie bezwzględna wobec kierowców, którzy bezmyślną i arogancką jazdą zagrozili życiu nie tylko swojemu, ale również innych użytkowników drogi

– powiedział rzecznik słowackiej policji, Radko Moravčík.

Mercedes, Ferrari i Porsche, według ustaleń portalu Cartests, jechały za południową granicę w zorganizowanej wyprawie z Zakopanego do Rajeckich Teplic. Ogółem brały w nim udział jeszcze, ponoć, Lamborghini Aventador i Ford Mustang. Do wypadku doszło w drodze powrotnej do Polski. Podróż miała być zakończeniem sezonu.