Honda Jazz X-Road – jednak nie jest tak beznadziejna, jak mi się wcześniej wydawało – TEST

W zasadzie to Honda Jazz jest całkiem ok, a w kwestii ilości miejsca na nogi z tyłu jest nawet bezkonkurencyjna. Mimo wszystko to koszmarnie brzydkie auto, zwłaszcza w odmianie X-Road. Ma też bardzo hałaśliwy silnik oraz przestarzałe multimedia.

Jakieś 2 miesiące temu miałem już okazję przejechać się Hondą Jazz. I to w najmocniejszej wersji 130 KM. Byłem nią jednak rozczarowany. Akurat jeżdżąc Jazzem wybrałem się na premierę nowej Skody Fabii, która w porównaniu do Hondy okazała się bardzo cicha i komfortowa. Aż nie mogłem uwierzyć, jak bardzo mogą różnić się od siebie dwa podobne samochody wyprodukowane w roku 2018. Poza tym jest jescze nowy Civic. To również zupełnie inna klasa niż Jazz. Zawieszenie pracuje jak marzenie, silnik jest cichy i dynamiczny, a wygląd przyciąga oko.

Zadowolony napisałem więc artykuł, że Fabia jest o dużo lepsza i zająłem się innymi sprawami. Tymczasem teraz w moje ręce trafiła Honda Jazz ze słabszym silnikiem 1.3 102 KM, która która okazała się o niebo lepsza odmiany Dynamic, czyli 1.5 130 KM. Jak to w ogóle możliwe?

Bardziej komfortowe zawieszenie

Po pierwsze – w wersji 130 KM – zupełnie nie wiem po co, zainstalowano sztywniejsze zawieszenie, z którym fatalnie jeździło się po mieście. Wersja 102 KM, w tym przypadku w opcji X-Road, jest pod tym względem bardziej miękka i komfortowa. Czytam właśnie wypowiedź innego testera o tym, że auto podobno nadmiernie wychyla się w zakrętach, ale to zwykłe pierdzielenie. Nawet jadąc z prędkościami autostradowymi, po drodze lokalnej – czyli i tak mocno za szybko – auto wciąż prowadzi się dobrze. Nie wiem ile trzeba by było jechać, by narzekać? 180 km/h? Absurd.

Druga sprawa, Honda z jakiegoś powodu postanowiła w najmocniejszej wersji silnikowej NIE oferować maksymalnego wyposażenia. A w wersji 1.3 X-Road już można je zamówić i ja je miałem. Wnętrze jest dzięki temu przyjemniejsze, bo zniknęły 3 tandetne pokrętła na tandetnym plastiku, a pojawił się przyjemniejszy dla oka panel dotykowy wraz z klimatyzacją automatyczną. Kolejna sprawa, przy najmocniejszym silniku nie dostaniemy kamery cofania. A słabszej odmianie ją mamy i jest całkiem dobrej jakości.

Nie znam innego 4 metrowego auta, które jest tak duże

Kolejny fakt, który warto wiedzieć o Hondzie Jazz jest taki, że nie ma innego auta o długości 4 metrów (dokładnie to 4028 mm), które miałoby tyle miejsca w środku. Chodzi mi przede wszystkim o miejsce na tylnej kanapie. Tutaj w miarę komfortowo zmieszczą się 4 wysokie osoby i bagaż. Tymczasem w Skodzie Fabii, Ibizie, czy Citroenie C3, można o tym zapomnieć.

Silnik jest taki sobie

Silnik – wiadomo – tutaj jest słabszy. Ale nie jest źle. Wersja 130 KM wprawdzie dawała już cień frajdy, bo auto jest lekkie (1100 kg), ale i wersją 1.3 da się sprawnie wyprzedzić ciężarówki. Turbodoładowania nie ma, więc by auto sprawnie wyprzedzało, trzeba redukować do trójki i wkręcać silnik na wysokie obroty. Dlatego pod tym względem wolę jednak silniki turbodoładowane.

Skrzynia ma 6 przełożeń i jest manualna. Biegi wchodzą lekko, ale w roku 2018 nie powinno to już nikogo dziwić. Można też zamówić automat CVT. Jeździłem Jazzem w takiej konfiguracji jakiś czas temu i tak średnio bym powiedział. Niby przyspiesza, ale dosyć wolno. I potwierdza to rozpędzanie się do 100 km/h. Jazz w manualu potrzebuje do tego 11,4 s, a z automatem – 12,3 s. Dla porównania wersji o mocy 130 KM zajmuje to tylko 8,7 s.

Wyposażenie

Audio składające się z 6 głośników grało całkiem przyzwoicie. Mamy też Bluetooth oraz system multimedialny bazujący na Androidzie (4.0.4), na którym nie można jednak instalować aplikacji ze sklepu. Pożytek z tego więc żaden. Nawigacja jest, ale nie obsługuje ani ruchu na żywo, ani automatycznych aktualizacji. Trzeba ganiać z pendrive, by tego dokonać.

Duża zaleta Jazza to obecność jasnych reflektorów LED (w Fabii pojawiły się dopiero w tym roku), które sprawiają że jazda nocą jest znacznie bezpieczniejsza. Mamy też 2 porty USB do ładowania telefonu, co też nie jest oczywistością w najnowszych samochodach. Są podgrzewane fotele z przodu, 4 szyby elektryczne z automatycznym opuszczaniem i podnoszeniem z przodu. Wystarczy wcisnąć przycisk, a szyba dojedzie do końca. W większości aut tej klasy przyciski trzeba trzymać. Tylna kanapa też jest fajna. Patent nazywa się Magic Seats i umożliwia podniesienie siedziska do góry. Dzięki temu przewieźć można telewizor bez konieczności składnia oparć. Aby nie było tak pięknie, w przeciwieństwie do Hondy Civic, tutaj nie znajdziemy systemu Android Auto. Szkoda.

Największe wtopy

Z największych wtop tego samochodu należy wymienić ilość dźwięków, które dobiegają do uszu kierowcy. Przede wszystkim słychać silnik. Nie jest to jakiś dramat, ale jednak kłamałbym mówiąc, że w Fabii jest tak samo. Bo jest zauważalnie lepiej. Nawet, gdy obroty 3 cylindrowej Fabii trzymamy na takim samym poziomie, jak w Hondzie, to 4 cylindry od Hondy po prostu robią więcej jazgotu.

Poza tym Honda Jazz w odmianie X-Road jest brzydka jak noc. Już zwykły Jazz nie zachwyca, ale jescze daje radę. Jednak tutaj producent poszedł na całość i dołożył przedziwne plastikowe wstawki w drzwiach i plastiki na nadkola. W połączeniu z ciemnym lakierem wygląda to strasznie. Ja wiem, że Citroen C3, czy Cactus mają tak samo, ale tam jest to w miarę ładne.

Drogo, ale tylko w podstawowym wyposażeniu

Pod względem cen Jazz to trochę kosmos, bo jest jednym z droższych aut w swojej stawce. Dostajemy za to wprawdzie sporo miejsca, jak na wymiary zewnętrzne, ale mimo wszystko cennik nie wygląda jak promocja. Podstawa kosztuje 63 000 zł! Wersja X-Road to już wydatek 78 500 zł. Za to im wyższe wyposażenie, tym Jazz staje się bardziej opłacalny. W cenniku Hondy nie ma bowiem dopłat za wyposażenie opcjonalne, jak w autach niemieckich i to się chwali.

Co wybrać? Fabia, Ibiza i Polo, choć są o niebo lepiej wyciszone i mają lepsze multimedia, w moich oczach dużo tracą na tym, że gdy kierowca ma 1,9 m wzrostu, to miejsce za nim staje się bezużyteczne. Jedno jest pewne – jeżeli Jazz, to tylko z silnikiem 1.3, 102 KM.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Honda Jazz X-Road – jednak nie jest tak beznadziejna, jak mi się wcześniej wydawało – TEST
Honda Jazz X-Road – jednak nie jest tak beznadziejna, jak mi się wcześniej wydawało – TEST
Honda Jazz X-Road – jednak nie jest tak beznadziejna, jak mi się wcześniej wydawało – TEST

W zasadzie to Honda Jazz jest całkiem ok, a w kwestii ilości miejsca na nogi z tyłu jest nawet bezkonkurencyjna. Mimo wszystko to koszmarnie brzydkie auto, zwłaszcza w odmianie X-Road. Ma też bardzo hałaśliwy silnik oraz przestarzałe multimedia.

Jakieś 2 miesiące temu miałem już okazję przejechać się Hondą Jazz. I to w najmocniejszej wersji 130 KM. Byłem nią jednak rozczarowany. Akurat jeżdżąc Jazzem wybrałem się na premierę nowej Skody Fabii, która w porównaniu do Hondy okazała się bardzo cicha i komfortowa. Aż nie mogłem uwierzyć, jak bardzo mogą różnić się od siebie dwa podobne samochody wyprodukowane w roku 2018. Poza tym jest jescze nowy Civic. To również zupełnie inna klasa niż Jazz. Zawieszenie pracuje jak marzenie, silnik jest cichy i dynamiczny, a wygląd przyciąga oko.

Zadowolony napisałem więc artykuł, że Fabia jest o dużo lepsza i zająłem się innymi sprawami. Tymczasem teraz w moje ręce trafiła Honda Jazz ze słabszym silnikiem 1.3 102 KM, która która okazała się o niebo lepsza odmiany Dynamic, czyli 1.5 130 KM. Jak to w ogóle możliwe?

Bardziej komfortowe zawieszenie

Po pierwsze – w wersji 130 KM – zupełnie nie wiem po co, zainstalowano sztywniejsze zawieszenie, z którym fatalnie jeździło się po mieście. Wersja 102 KM, w tym przypadku w opcji X-Road, jest pod tym względem bardziej miękka i komfortowa. Czytam właśnie wypowiedź innego testera o tym, że auto podobno nadmiernie wychyla się w zakrętach, ale to zwykłe pierdzielenie. Nawet jadąc z prędkościami autostradowymi, po drodze lokalnej – czyli i tak mocno za szybko – auto wciąż prowadzi się dobrze. Nie wiem ile trzeba by było jechać, by narzekać? 180 km/h? Absurd.

Druga sprawa, Honda z jakiegoś powodu postanowiła w najmocniejszej wersji silnikowej NIE oferować maksymalnego wyposażenia. A w wersji 1.3 X-Road już można je zamówić i ja je miałem. Wnętrze jest dzięki temu przyjemniejsze, bo zniknęły 3 tandetne pokrętła na tandetnym plastiku, a pojawił się przyjemniejszy dla oka panel dotykowy wraz z klimatyzacją automatyczną. Kolejna sprawa, przy najmocniejszym silniku nie dostaniemy kamery cofania. A słabszej odmianie ją mamy i jest całkiem dobrej jakości.

Nie znam innego 4 metrowego auta, które jest tak duże

Kolejny fakt, który warto wiedzieć o Hondzie Jazz jest taki, że nie ma innego auta o długości 4 metrów (dokładnie to 4028 mm), które miałoby tyle miejsca w środku. Chodzi mi przede wszystkim o miejsce na tylnej kanapie. Tutaj w miarę komfortowo zmieszczą się 4 wysokie osoby i bagaż. Tymczasem w Skodzie Fabii, Ibizie, czy Citroenie C3, można o tym zapomnieć.

Silnik jest taki sobie

Silnik – wiadomo – tutaj jest słabszy. Ale nie jest źle. Wersja 130 KM wprawdzie dawała już cień frajdy, bo auto jest lekkie (1100 kg), ale i wersją 1.3 da się sprawnie wyprzedzić ciężarówki. Turbodoładowania nie ma, więc by auto sprawnie wyprzedzało, trzeba redukować do trójki i wkręcać silnik na wysokie obroty. Dlatego pod tym względem wolę jednak silniki turbodoładowane.

Skrzynia ma 6 przełożeń i jest manualna. Biegi wchodzą lekko, ale w roku 2018 nie powinno to już nikogo dziwić. Można też zamówić automat CVT. Jeździłem Jazzem w takiej konfiguracji jakiś czas temu i tak średnio bym powiedział. Niby przyspiesza, ale dosyć wolno. I potwierdza to rozpędzanie się do 100 km/h. Jazz w manualu potrzebuje do tego 11,4 s, a z automatem – 12,3 s. Dla porównania wersji o mocy 130 KM zajmuje to tylko 8,7 s.

Wyposażenie

Audio składające się z 6 głośników grało całkiem przyzwoicie. Mamy też Bluetooth oraz system multimedialny bazujący na Androidzie (4.0.4), na którym nie można jednak instalować aplikacji ze sklepu. Pożytek z tego więc żaden. Nawigacja jest, ale nie obsługuje ani ruchu na żywo, ani automatycznych aktualizacji. Trzeba ganiać z pendrive, by tego dokonać.

Duża zaleta Jazza to obecność jasnych reflektorów LED (w Fabii pojawiły się dopiero w tym roku), które sprawiają że jazda nocą jest znacznie bezpieczniejsza. Mamy też 2 porty USB do ładowania telefonu, co też nie jest oczywistością w najnowszych samochodach. Są podgrzewane fotele z przodu, 4 szyby elektryczne z automatycznym opuszczaniem i podnoszeniem z przodu. Wystarczy wcisnąć przycisk, a szyba dojedzie do końca. W większości aut tej klasy przyciski trzeba trzymać. Tylna kanapa też jest fajna. Patent nazywa się Magic Seats i umożliwia podniesienie siedziska do góry. Dzięki temu przewieźć można telewizor bez konieczności składnia oparć. Aby nie było tak pięknie, w przeciwieństwie do Hondy Civic, tutaj nie znajdziemy systemu Android Auto. Szkoda.

Największe wtopy

Z największych wtop tego samochodu należy wymienić ilość dźwięków, które dobiegają do uszu kierowcy. Przede wszystkim słychać silnik. Nie jest to jakiś dramat, ale jednak kłamałbym mówiąc, że w Fabii jest tak samo. Bo jest zauważalnie lepiej. Nawet, gdy obroty 3 cylindrowej Fabii trzymamy na takim samym poziomie, jak w Hondzie, to 4 cylindry od Hondy po prostu robią więcej jazgotu.

Poza tym Honda Jazz w odmianie X-Road jest brzydka jak noc. Już zwykły Jazz nie zachwyca, ale jescze daje radę. Jednak tutaj producent poszedł na całość i dołożył przedziwne plastikowe wstawki w drzwiach i plastiki na nadkola. W połączeniu z ciemnym lakierem wygląda to strasznie. Ja wiem, że Citroen C3, czy Cactus mają tak samo, ale tam jest to w miarę ładne.

Drogo, ale tylko w podstawowym wyposażeniu

Pod względem cen Jazz to trochę kosmos, bo jest jednym z droższych aut w swojej stawce. Dostajemy za to wprawdzie sporo miejsca, jak na wymiary zewnętrzne, ale mimo wszystko cennik nie wygląda jak promocja. Podstawa kosztuje 63 000 zł! Wersja X-Road to już wydatek 78 500 zł. Za to im wyższe wyposażenie, tym Jazz staje się bardziej opłacalny. W cenniku Hondy nie ma bowiem dopłat za wyposażenie opcjonalne, jak w autach niemieckich i to się chwali.

Co wybrać? Fabia, Ibiza i Polo, choć są o niebo lepiej wyciszone i mają lepsze multimedia, w moich oczach dużo tracą na tym, że gdy kierowca ma 1,9 m wzrostu, to miejsce za nim staje się bezużyteczne. Jedno jest pewne – jeżeli Jazz, to tylko z silnikiem 1.3, 102 KM.