Utknął w Cadillacu na 13 godzin, nie wiedział o awaryjnym uchwycie

Zdawałoby się, że zakres potencjalnych usterek w samochodzie jest zazwyczaj łatwy do przewidzenia. Rzeczywistość jednak nadal niektórych zaskakuje. Dobrym przykładem jest 75-letni właściciel Cadillaca XLR, który planował udać się swoim samochodem na letnią przejażdżkę. Na skutek awarii utknął w nim jednak na kolejne 13 godzin. Jak do tego doszło?

W ramach przypomnienia, Cadillac XLR to niszowy cabriolet produkowany przez tę amerykańską markę w latach 2004-2009 jako odpowiedź na Mercedesa SL. Właścicielem jednego, z kilkunastu tysięcy wyprodukowanych egzemplarzy jest (a po opisywanym zdarzeniu pewnie już więcej nie będzie) 75-letni mieszkaniec Cleveland w USA, Peter Pyros. Letniego dnia, 31 sierpnia bieżącego roku, postanowił on wybrać się na krótką przejażdżkę swoim cabrioletem z 2006 roku, który w momencie postoju w garażu miał zamknięty dach.

13 godzin śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Mężczyzna nie wziął ze sobą telefonu komórkowego, nie informując też domowników o swojej krótkiej wyprawie po okolicy. Był to ogromny błąd, który pan Pyros mógł przypłacić życiem. Chwilę po wejściu do auta, zamki zaryglowały się, a właściciel nacisnął przycisk uruchomienia zapłonu. Nic się nie stało. Kolejna próba – dalej nic. Próba uruchomienia silnika za pomocą kluczyka – bez zmian. Właściciel miał akurat pod ręką nowe baterie, które prędko wymienił w pilocie. Bez rezultatów.

Po pół godziny, jak mężczyzna powiedział Washington Post, poczuł się przerażony, nie mogąc ani uruchomić auta, ani się z niego wydostać. Panicznie próbował wszystkiego. Tłukł pięścią i obunóż którąś, z szyb, krzyczał przy krawędzi szyb o pomoc i szukał w środku dowolnych, twardych przedmiotów.

Mało brakowało

Nie pomagał fakt, że na zewnątrz panował upał nagrzewający pomieszczenie garażu. Dodatkowo, kabina pasażerska Cadillaca jest bardzo mała i ciasna. Pan Pyros przygotował się na okrutną śmierć, popadając w zrezygnowanie. Jedyne, co miał od ręką to kartka i długopis. Napisał na niej “to okropna śmierć, nie mogę wydostać się z auta”, aby nikt nie miał wątpliwości, że jego sytuacja to okrutny przypadek, a nie samobójstwo.

Właściciel Cadillaca utknął w swoim samochodzie na kolejne 13 godzin. Kto wie, jakby ta historia się skończyła, gdyby nie sąsiad pana Pyrosa. Usłyszał on wołania mężczyzny i napisał do niego SMS-a. Gdy ten nie odpowiedział, przeskoczył przez płot i dostrzegł znajomego uwięzionego w swoim samochodzie. Prędko wezwał straż pożarną, która skutecznie uwolniła 75-latka z pułapki. Udało się to, odpalając Cadillaca za pomocą popularnie zwanych “kabli”.

Jak na to zareagowali przedstawiciele GM?

Przedstawiciele General Motors, do którego należy Cadillac, zajęli niewiele później stanowisko w sprawie tej głośnej sprawy. Powiedzieli krótko – każdy XLR ma pod fotelami specjalny uchwyt awaryjny, który mógłby pomóc 75-latkowy wydostać się z samochodu. Jaki z tego morał? Czytajmy instrukcje obsługi samochodów.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Utknął w Cadillacu na 13 godzin, nie wiedział o awaryjnym uchwycie
Utknął w Cadillacu na 13 godzin, nie wiedział o awaryjnym uchwycie
Utknął w Cadillacu na 13 godzin, nie wiedział o awaryjnym uchwycie

Zdawałoby się, że zakres potencjalnych usterek w samochodzie jest zazwyczaj łatwy do przewidzenia. Rzeczywistość jednak nadal niektórych zaskakuje. Dobrym przykładem jest 75-letni właściciel Cadillaca XLR, który planował udać się swoim samochodem na letnią przejażdżkę. Na skutek awarii utknął w nim jednak na kolejne 13 godzin. Jak do tego doszło?

W ramach przypomnienia, Cadillac XLR to niszowy cabriolet produkowany przez tę amerykańską markę w latach 2004-2009 jako odpowiedź na Mercedesa SL. Właścicielem jednego, z kilkunastu tysięcy wyprodukowanych egzemplarzy jest (a po opisywanym zdarzeniu pewnie już więcej nie będzie) 75-letni mieszkaniec Cleveland w USA, Peter Pyros. Letniego dnia, 31 sierpnia bieżącego roku, postanowił on wybrać się na krótką przejażdżkę swoim cabrioletem z 2006 roku, który w momencie postoju w garażu miał zamknięty dach.

13 godzin śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Mężczyzna nie wziął ze sobą telefonu komórkowego, nie informując też domowników o swojej krótkiej wyprawie po okolicy. Był to ogromny błąd, który pan Pyros mógł przypłacić życiem. Chwilę po wejściu do auta, zamki zaryglowały się, a właściciel nacisnął przycisk uruchomienia zapłonu. Nic się nie stało. Kolejna próba – dalej nic. Próba uruchomienia silnika za pomocą kluczyka – bez zmian. Właściciel miał akurat pod ręką nowe baterie, które prędko wymienił w pilocie. Bez rezultatów.

Po pół godziny, jak mężczyzna powiedział Washington Post, poczuł się przerażony, nie mogąc ani uruchomić auta, ani się z niego wydostać. Panicznie próbował wszystkiego. Tłukł pięścią i obunóż którąś, z szyb, krzyczał przy krawędzi szyb o pomoc i szukał w środku dowolnych, twardych przedmiotów.

Mało brakowało

Nie pomagał fakt, że na zewnątrz panował upał nagrzewający pomieszczenie garażu. Dodatkowo, kabina pasażerska Cadillaca jest bardzo mała i ciasna. Pan Pyros przygotował się na okrutną śmierć, popadając w zrezygnowanie. Jedyne, co miał od ręką to kartka i długopis. Napisał na niej “to okropna śmierć, nie mogę wydostać się z auta”, aby nikt nie miał wątpliwości, że jego sytuacja to okrutny przypadek, a nie samobójstwo.

Właściciel Cadillaca utknął w swoim samochodzie na kolejne 13 godzin. Kto wie, jakby ta historia się skończyła, gdyby nie sąsiad pana Pyrosa. Usłyszał on wołania mężczyzny i napisał do niego SMS-a. Gdy ten nie odpowiedział, przeskoczył przez płot i dostrzegł znajomego uwięzionego w swoim samochodzie. Prędko wezwał straż pożarną, która skutecznie uwolniła 75-latka z pułapki. Udało się to, odpalając Cadillaca za pomocą popularnie zwanych “kabli”.

Jak na to zareagowali przedstawiciele GM?

Przedstawiciele General Motors, do którego należy Cadillac, zajęli niewiele później stanowisko w sprawie tej głośnej sprawy. Powiedzieli krótko – każdy XLR ma pod fotelami specjalny uchwyt awaryjny, który mógłby pomóc 75-latkowy wydostać się z samochodu. Jaki z tego morał? Czytajmy instrukcje obsługi samochodów.