Nissan Pulsar znika z rynku po 4 latach, bo nikt go nie kupował

Nissan z doskonałą zręcznością przewidział nadchodzącą modę na crossovery, ale pomimo tego chciał spróbować jeszcze sił w klasie tradycyjnych aut. Kompaktowy Pulsar, spadkobierca Almery i Tiidy, miał zabiegać o serca konserwatywnych klientów. Skończyło się jedną wielką klapą. Po 4 latach po cichu znika z rynku, choć w Polsce nie ma go od dawna.

Decyzja o opracowaniu kompaktowego Qashqaia to najlepsze, czego podjął się Nissan w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Uratował spadającą sprzedaż w Europie, wskazał marce kierunek rozwoju i przede wszystkim doprowadził do postępującego szaleństwa na punkcie crossoverów. Z tak dobrymi wynikami sprzedaży wydawało się, że Japończykom nie będzie już w Europie więcej potrzebny do szczęścia zwykły kompakt. Do czasu.

Skazany na porażkę

Rok po premierze drugiej generacji Qashqaia, w 2014 roku, Japończycy postanowili spróbować jeszcze raz z kompaktowymi osobówkami. Od czasu wycofania ekscentrycznej Tiidy ze sprzedaży, byli tam nieprzerwanie nieobecni od końca 2010 roku. Wzięto drugą generację Tiidy z Chin (w produkcji od 2011), doprawiono inaczej stylizowanym przodem i tyłem, przeznaczono do produkcji w Hiszpanii i okraszono nieznanym w Europie imieniem Pulsar (doskonale kojarzonym od lat w Australii).

Zdaniem wielu, samochód już w momencie debiutu w połowie 2014 roku wyglądał, jakby był wycofywany z produkcji. Nissan bronił się jednak, że to tradycyjne auto dla tradycyjnie nastawionych klientów. Celem nie mają być fajerwerki designerskie, tylko atrakcyjna cena i przestronna, solidnie wykonana kabina. I faktycznie, w kwestii przestronności europejski Pulsar nie miał sobie równych. Rok po premierze trochę chętnych na tę koncepcję się znalazło – dokładnie 43 267 klientów. Potem było jednak coraz gorzej.

Koniec złudzeń – żywiołem Nissana są crossovery

Już w 2016 roku notowania Pulsara spadły do fatalnego poziomu nieco ponad 30 tysięcy sztuk, co na tle konkurentów było uwłaczające. Nie czekając na osiągnięcie kolejnej granicy, już w kwietniu 2017 roku polskie przedstawicielstwo Nissana ogłosiło, że wycofuje Pulsara ze sprzedaży. Sprzedaż była marginalna, a import kompaktu z hiszpańskich zakładów był niepotrzebnym marnowaniem czasu i przestrzeni w magazynach. Europa poczekała jeszcze półtora roku, a scenariusz poszedł w przewidzianym kierunku.

W 2017 roku sprzedaż Pulsara zanotowała kolejny spadek, zjeżdżając do granicy zaledwie 25 tysięcy sztuk. W połowie września przestano mieć wreszcie złudzenia i ogłoszono koniec tej farsy. Pulsar znika ze sprzedaży, kończąc swój żywot po zaledwie 4 latach – donosi Carscoops. Nie ma co się łudzić – samochody osobowe nie są już od dawna specjałem Nissana, a ostatnim śladem w tej klasie zostaje Micra. Najlepiej idzie jednak Japończykom sprzedaż modeli Juke, Qashqai i X-Trail i wszystko wskazuje na to, że ten trend się utrzyma. O Primerach, Almerach, Tiidach i Pulsarach – zapomnijcie.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nissan Pulsar znika z rynku po 4 latach, bo nikt go nie kupował
Nissan Pulsar znika z rynku po 4 latach, bo nikt go nie kupował
Nissan Pulsar znika z rynku po 4 latach, bo nikt go nie kupował

Nissan z doskonałą zręcznością przewidział nadchodzącą modę na crossovery, ale pomimo tego chciał spróbować jeszcze sił w klasie tradycyjnych aut. Kompaktowy Pulsar, spadkobierca Almery i Tiidy, miał zabiegać o serca konserwatywnych klientów. Skończyło się jedną wielką klapą. Po 4 latach po cichu znika z rynku, choć w Polsce nie ma go od dawna.

Decyzja o opracowaniu kompaktowego Qashqaia to najlepsze, czego podjął się Nissan w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Uratował spadającą sprzedaż w Europie, wskazał marce kierunek rozwoju i przede wszystkim doprowadził do postępującego szaleństwa na punkcie crossoverów. Z tak dobrymi wynikami sprzedaży wydawało się, że Japończykom nie będzie już w Europie więcej potrzebny do szczęścia zwykły kompakt. Do czasu.

Skazany na porażkę

Rok po premierze drugiej generacji Qashqaia, w 2014 roku, Japończycy postanowili spróbować jeszcze raz z kompaktowymi osobówkami. Od czasu wycofania ekscentrycznej Tiidy ze sprzedaży, byli tam nieprzerwanie nieobecni od końca 2010 roku. Wzięto drugą generację Tiidy z Chin (w produkcji od 2011), doprawiono inaczej stylizowanym przodem i tyłem, przeznaczono do produkcji w Hiszpanii i okraszono nieznanym w Europie imieniem Pulsar (doskonale kojarzonym od lat w Australii).

Zdaniem wielu, samochód już w momencie debiutu w połowie 2014 roku wyglądał, jakby był wycofywany z produkcji. Nissan bronił się jednak, że to tradycyjne auto dla tradycyjnie nastawionych klientów. Celem nie mają być fajerwerki designerskie, tylko atrakcyjna cena i przestronna, solidnie wykonana kabina. I faktycznie, w kwestii przestronności europejski Pulsar nie miał sobie równych. Rok po premierze trochę chętnych na tę koncepcję się znalazło – dokładnie 43 267 klientów. Potem było jednak coraz gorzej.

Koniec złudzeń – żywiołem Nissana są crossovery

Już w 2016 roku notowania Pulsara spadły do fatalnego poziomu nieco ponad 30 tysięcy sztuk, co na tle konkurentów było uwłaczające. Nie czekając na osiągnięcie kolejnej granicy, już w kwietniu 2017 roku polskie przedstawicielstwo Nissana ogłosiło, że wycofuje Pulsara ze sprzedaży. Sprzedaż była marginalna, a import kompaktu z hiszpańskich zakładów był niepotrzebnym marnowaniem czasu i przestrzeni w magazynach. Europa poczekała jeszcze półtora roku, a scenariusz poszedł w przewidzianym kierunku.

W 2017 roku sprzedaż Pulsara zanotowała kolejny spadek, zjeżdżając do granicy zaledwie 25 tysięcy sztuk. W połowie września przestano mieć wreszcie złudzenia i ogłoszono koniec tej farsy. Pulsar znika ze sprzedaży, kończąc swój żywot po zaledwie 4 latach – donosi Carscoops. Nie ma co się łudzić – samochody osobowe nie są już od dawna specjałem Nissana, a ostatnim śladem w tej klasie zostaje Micra. Najlepiej idzie jednak Japończykom sprzedaż modeli Juke, Qashqai i X-Trail i wszystko wskazuje na to, że ten trend się utrzyma. O Primerach, Almerach, Tiidach i Pulsarach – zapomnijcie.