Renault Trafic SpaceClass Grand – minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem – TEST

Zauważyłem, że większość osób wciąż przekonana jest, iż osobowe busy oferują zauważalnie gorszy komfort podróżowania w porównaniu do osobówek. W sumie sam do niedawna myślałem tak samo, dopóki nie przejechałem się kilkoma nowoczesnymi VANami.

Kiedyś takie auta – w pamięci mam przede wszystkim FS/Daewoo Lublin – były naprawdę dramatycznie różne, jeżeli chodzi o wykończenie, wyciszenie, dynamikę, o wyposażeniu już nie wspominając. Tymczasem w Traficu dostajemy prawie to samo, co w Clio, czy Capturze, może poza światłami mijania LED.

Poza tym minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem

Jedzie się nimi dużo wygodniej. Z czego to wynika? Mamy ogromny rozstaw osi, w tym przypadku – 3,5 m, więc znacznie mniej czuć nierówności.

Ta zaleta ma też swoje ciemne strony. Wszyscy są przestraszni wymiarami zewnętrznymi, bo Trafic wygląda na ogromne auto. Faktycznie, wersja długa mierzy 5,4 m, czyli 7 cm więcej od Nissana Navary. Ale jeżeli komuś to przeszkadza, ten może zdecydować się na SpaceClassa w wersji krótszej, który ma 4,99 m długości. Dokładnie tyle samo, co nowy Opel Insignia w kombi.

Aby sobie jeszcze bardziej uświadomić sobie różnicę w rozstawie osi, wspominana Insignia ma je ustawione w odległości 2,8 m. Krótszy Trafic – 3,1 m, zaś dłuższy – 3,5 m. Oznacza to, że pomiędzy osie SpaceClassa Grand można zmieścić – w całości – 4 osobowego Citroena C1!

Po drugie – pozycja za kierownicą jest o niebo lepsza na dłuższe wycieczki

Człowiek nie jest aż tak wygięty, jak w osobówce. Siedzi się wyżej, więc nie mamy tak mocno zadartych nóg, a właścicieli dużych SUV-ów obserwujemy z góry. Do tego miejsca w kabinie jest mnóstwo. Nie ma opcji żeby ocierać się łokciami z pasażerem, bo każdy ma osobny podłokietnik, przynajmniej w pierwszym rzędzie.

Wyposażenie

W moim egzemplarzu miałem 7 calowy ekran LCD. Może nie z super multimediami, bo identyczne można spotkać w Dacii, ale jeżeli komuś to przeszkadza, ten za 3500 zł może dorzucić multimedia z aut osobowych o nazwie R-Link. Prawdopodobnie nie ma tam obsługi Android Auto – nie jestem pewien, bo sam miałem prostszą nawigację Media Nav Evolution. Mamy za to całkiem przyzwoitą obsługę korków na żywo TomTom Trafic.

Kamera cofania nie ma wprawdzie trybu 360 stopni, ale jest dobrej jakości. Manewrowanie po ciasnych parkingach ułatwiają także czujniki parkowania umieszczone z przodu i z tyłu. W efekcie jazda po mieście autem o długości 5,4 m nie było taka trudna, jak zakładałem.

Wrażenia z jazdy

Jest nawet jeden aspekt, w którym Renault Trafic SpaceClass Grand podobał mi się bardziej, niż mój ulubiony osobowy VAN, czyli Mercedes klasy V. Masa własna Trafica – zależnie od wyposażenia rzecz jasna – jest około 500 kg mniejsza, niż w klasie V. To powoduje, że auto nie sprawia wrażenia takiego ciężkiego, przez co moim zdaniem Spaceclassem jeździ się odrobinę przyjemniej. Długa wersja Trafica, gotowa do jazdy, waży bowiem od 1986 do 2189 kg.

Mocy pod dostatkiem, ale nie jest to rakieta

Zaglądając pod maskę byłem nieco zaskoczony, bowiem największy i jedyny w sumie silnik dostępny w tym aucie ma 1.6 litra pojemności i napędzany jest ropą. Moc 125 KM lub 145 KM (oraz 320 Nm lub 340 Nm), a ja miałem do czynienia z tą mocniejszą odmianą. Największa wada napędu to brak skrzyni automatycznej, do czego trochę się już przyzwyczaiłem. Manual ma 6 przełożeń i nie można mu nic zarzucić, poza tym że jest manualem.

Wrażenia z jazdy były całkiem niezłe. Jeden z pasażerów nawet dopytywał mnie co to za silnik i był wyraźnie zaskoczony, że bus może być tak dynamiczny. Po pierwszej trasie również byłem pozytywnie nastawiony do tego silnika, bo wyprzedzanie okazało się naprawdę bezproblemowe. Z drugiej strony jeździłem też 190 konnym Mercedesem klasy V i przyznać muszę, że pod względem dynamiki może być jeszcze lepiej. Trzeba mieć jednak na uwadze, że taki Mercedes kosztuje 100 000 zł więcej od Renault.

Wady

Ciężko coś znaleźć. Może to, że nie ma dachu panoramicznego, jak w osobówkach. Przydałyby się też światła LED jako mijania i drogowe, ale z drugiej strony halogeny w Renault i tak świeciły zaskakująco dobrze. Audio też mogłoby być odrobinę lepsze, bo głowy nie urywało.

Kolejna wada, w porównaniu do osobówek, to trudniejsze zamykanie tylnych, przesuwanych drzwi. Trzeba użyć większej siły. Również kalpa bagażnika jest gigantyczna i wymaga miejsca oraz przyzwyczajenia, by ją podnieść do góry.

Podsumowanie i ceny

SpaceClass to po prostu lepiej wyposażona odmiana standardowego Trafica. Ceny zwykłego Trafica zaczynają się od 99 900 zł, a kończą na 122 000 zł. Tymczasem ceny SpaceClassa zaczynają się od 150 500 zł, kończą zaś na 161 150 zł + wyposażenie dodatkowe. Różnice z zewnątrz są subtelne, dotyczą głównie felg oraz LED-ów do jazdy dziennej w SpaceClassie. W zwykłym modelu po prostu ich nie ma.

Jeżeli ktoś chce wersję na bogato, musi przygotować 18 900 zł na pakiet Signature. W jego skład wchodzi tapicerka skórzana, 2 obracane fotele, stolik, czy dodatkowe poduszki powietrzne. 3500 zł dopłaty wymagają najlepsze multimedia, 1600 zł prawe drzwi tylne, 3500 zł klimatyzacja automatyczna, 650 zł podgrzewane siedzenia z przodu, 2200 zł kamera cofania + dodatkowe czujniki, zaś kolejne 1250 zł – system bezkluczykowy.

Oznacza to, że za dobrze skonfigurowanego SpaceClassa Grand trzeba wyłożyć 174 200 zł. A jeżeli ktoś chce skórę, obracane fotele i stolik, wtedy przygotować trzeba 193 100 zł. I choć mimo wszystko nie jest to Mercedes klasy V, którego dopasiona wersja (m.in. z lodówką) kosztuje 350 000 zł, to moim zdaniem i tak uczciwa oferta na tle konkurentów.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Renault Trafic SpaceClass Grand – minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem – TEST
Renault Trafic SpaceClass Grand – minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem – TEST
Renault Trafic SpaceClass Grand – minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem – TEST

Zauważyłem, że większość osób wciąż przekonana jest, iż osobowe busy oferują zauważalnie gorszy komfort podróżowania w porównaniu do osobówek. W sumie sam do niedawna myślałem tak samo, dopóki nie przejechałem się kilkoma nowoczesnymi VANami.

Kiedyś takie auta – w pamięci mam przede wszystkim FS/Daewoo Lublin – były naprawdę dramatycznie różne, jeżeli chodzi o wykończenie, wyciszenie, dynamikę, o wyposażeniu już nie wspominając. Tymczasem w Traficu dostajemy prawie to samo, co w Clio, czy Capturze, może poza światłami mijania LED.

Poza tym minibusy oferują coś, czego w żadnej osobówce się nie znalazłem

Jedzie się nimi dużo wygodniej. Z czego to wynika? Mamy ogromny rozstaw osi, w tym przypadku – 3,5 m, więc znacznie mniej czuć nierówności.

Ta zaleta ma też swoje ciemne strony. Wszyscy są przestraszni wymiarami zewnętrznymi, bo Trafic wygląda na ogromne auto. Faktycznie, wersja długa mierzy 5,4 m, czyli 7 cm więcej od Nissana Navary. Ale jeżeli komuś to przeszkadza, ten może zdecydować się na SpaceClassa w wersji krótszej, który ma 4,99 m długości. Dokładnie tyle samo, co nowy Opel Insignia w kombi.

Aby sobie jeszcze bardziej uświadomić sobie różnicę w rozstawie osi, wspominana Insignia ma je ustawione w odległości 2,8 m. Krótszy Trafic – 3,1 m, zaś dłuższy – 3,5 m. Oznacza to, że pomiędzy osie SpaceClassa Grand można zmieścić – w całości – 4 osobowego Citroena C1!

Po drugie – pozycja za kierownicą jest o niebo lepsza na dłuższe wycieczki

Człowiek nie jest aż tak wygięty, jak w osobówce. Siedzi się wyżej, więc nie mamy tak mocno zadartych nóg, a właścicieli dużych SUV-ów obserwujemy z góry. Do tego miejsca w kabinie jest mnóstwo. Nie ma opcji żeby ocierać się łokciami z pasażerem, bo każdy ma osobny podłokietnik, przynajmniej w pierwszym rzędzie.

Wyposażenie

W moim egzemplarzu miałem 7 calowy ekran LCD. Może nie z super multimediami, bo identyczne można spotkać w Dacii, ale jeżeli komuś to przeszkadza, ten za 3500 zł może dorzucić multimedia z aut osobowych o nazwie R-Link. Prawdopodobnie nie ma tam obsługi Android Auto – nie jestem pewien, bo sam miałem prostszą nawigację Media Nav Evolution. Mamy za to całkiem przyzwoitą obsługę korków na żywo TomTom Trafic.

Kamera cofania nie ma wprawdzie trybu 360 stopni, ale jest dobrej jakości. Manewrowanie po ciasnych parkingach ułatwiają także czujniki parkowania umieszczone z przodu i z tyłu. W efekcie jazda po mieście autem o długości 5,4 m nie było taka trudna, jak zakładałem.

Wrażenia z jazdy

Jest nawet jeden aspekt, w którym Renault Trafic SpaceClass Grand podobał mi się bardziej, niż mój ulubiony osobowy VAN, czyli Mercedes klasy V. Masa własna Trafica – zależnie od wyposażenia rzecz jasna – jest około 500 kg mniejsza, niż w klasie V. To powoduje, że auto nie sprawia wrażenia takiego ciężkiego, przez co moim zdaniem Spaceclassem jeździ się odrobinę przyjemniej. Długa wersja Trafica, gotowa do jazdy, waży bowiem od 1986 do 2189 kg.

Mocy pod dostatkiem, ale nie jest to rakieta

Zaglądając pod maskę byłem nieco zaskoczony, bowiem największy i jedyny w sumie silnik dostępny w tym aucie ma 1.6 litra pojemności i napędzany jest ropą. Moc 125 KM lub 145 KM (oraz 320 Nm lub 340 Nm), a ja miałem do czynienia z tą mocniejszą odmianą. Największa wada napędu to brak skrzyni automatycznej, do czego trochę się już przyzwyczaiłem. Manual ma 6 przełożeń i nie można mu nic zarzucić, poza tym że jest manualem.

Wrażenia z jazdy były całkiem niezłe. Jeden z pasażerów nawet dopytywał mnie co to za silnik i był wyraźnie zaskoczony, że bus może być tak dynamiczny. Po pierwszej trasie również byłem pozytywnie nastawiony do tego silnika, bo wyprzedzanie okazało się naprawdę bezproblemowe. Z drugiej strony jeździłem też 190 konnym Mercedesem klasy V i przyznać muszę, że pod względem dynamiki może być jeszcze lepiej. Trzeba mieć jednak na uwadze, że taki Mercedes kosztuje 100 000 zł więcej od Renault.

Wady

Ciężko coś znaleźć. Może to, że nie ma dachu panoramicznego, jak w osobówkach. Przydałyby się też światła LED jako mijania i drogowe, ale z drugiej strony halogeny w Renault i tak świeciły zaskakująco dobrze. Audio też mogłoby być odrobinę lepsze, bo głowy nie urywało.

Kolejna wada, w porównaniu do osobówek, to trudniejsze zamykanie tylnych, przesuwanych drzwi. Trzeba użyć większej siły. Również kalpa bagażnika jest gigantyczna i wymaga miejsca oraz przyzwyczajenia, by ją podnieść do góry.

Podsumowanie i ceny

SpaceClass to po prostu lepiej wyposażona odmiana standardowego Trafica. Ceny zwykłego Trafica zaczynają się od 99 900 zł, a kończą na 122 000 zł. Tymczasem ceny SpaceClassa zaczynają się od 150 500 zł, kończą zaś na 161 150 zł + wyposażenie dodatkowe. Różnice z zewnątrz są subtelne, dotyczą głównie felg oraz LED-ów do jazdy dziennej w SpaceClassie. W zwykłym modelu po prostu ich nie ma.

Jeżeli ktoś chce wersję na bogato, musi przygotować 18 900 zł na pakiet Signature. W jego skład wchodzi tapicerka skórzana, 2 obracane fotele, stolik, czy dodatkowe poduszki powietrzne. 3500 zł dopłaty wymagają najlepsze multimedia, 1600 zł prawe drzwi tylne, 3500 zł klimatyzacja automatyczna, 650 zł podgrzewane siedzenia z przodu, 2200 zł kamera cofania + dodatkowe czujniki, zaś kolejne 1250 zł – system bezkluczykowy.

Oznacza to, że za dobrze skonfigurowanego SpaceClassa Grand trzeba wyłożyć 174 200 zł. A jeżeli ktoś chce skórę, obracane fotele i stolik, wtedy przygotować trzeba 193 100 zł. I choć mimo wszystko nie jest to Mercedes klasy V, którego dopasiona wersja (m.in. z lodówką) kosztuje 350 000 zł, to moim zdaniem i tak uczciwa oferta na tle konkurentów.