Stare, dobre Peugeoty 307 dalej się palą, nawet chwilę po zakupie

Kolejny kierowca nie miał szczęścia do nowego nabytku, chwilę po zakupie widząc go w płomieniach. Tym razem nie Mercedes, a Peugeot odmówił posłuszeństwa w drodze powrotnej do domu. Warto zaznaczyć który to model, bowiem tendencję do płonięcia ma on we krwi. U 307 – po staremu.

Wytykanie Peugeotowi 307 tendencji do samozapłonu nie jest żadną złośliwością, a raczej wypunktowaniem poważnej bolączki tego samochodu, z którą zmaga się on od lat. Po raz pierwszy o fali pożarów z udziałem francuskiego kompaktu media huczały już 13 lat temu, w 2005 roku, kiedy to feralne egzemplarze stawały w płomieniach także nad Wisłą – pisano nawet o 10 egzemplarzach.

Wtedy był to względnie nowy samochód, którego opisywane zdarzenia były niecodzienną i ciężką choroba wieku dziecięcego. Problem dotyczył nawet 28 tysięcy egzemplarzy z benzynowymi silnikami 1.6 i 2.0 wyprodukowanych do czerwca 2003 roku. Najczęściej diagnozowaną przyczyną samozapłonów zwarcia w instalacji elektrycznej. Dopiero później namierzono konkretnych winowajców – wadliwy moduł elektrycznego wspomagania kierownicy i pompę ABS. Klienci byli przerażeni, bowiem często samochody płonęły w okolicach osiedli i chodników, niekiedy cudem nie raniąc nikogo postronnego.

Lata mijają, 307 dalej płonie

Od opisywanych wydarzeń minęło już 13 lat. Pomimo tej kontrowersyjnej afery, która kosztowała Francuzów miliony dolarów i straty wizerunkowe – Peugeot 307 cieszy się powodzeniem wśród europejskich kierowców. Jest w czym wybierać także wśród ofert na rynku aut używanych. Swój egzemplarz znalazł pewien 35-letni mieszkaniec woj. lubelskiego w puławskim komisie.

Na początku września mężczyzna kupił tam 307-kę w wersji 3-drzwiowej. Gdy poruszał się samochodem do swojego domu w Łęcznej, poczuł niepokojący zapach spalenizny w kabinie pasażerskiej. Chwilę później spod maski zaczął się wydobywać dym, który prędko przerodził się w ogień. Ten doprowadził do pożaru przedniej części nadwozia. Ten sam schemat, co przed laty.

Według relacji straży pożarnej, które pomogła ugasić pechowy samochód, Peugeot nie nadaje się już do odratowania. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru.

źródło: Interia

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Stare, dobre Peugeoty 307 dalej się palą, nawet chwilę po zakupie
Stare, dobre Peugeoty 307 dalej się palą, nawet chwilę po zakupie
Stare, dobre Peugeoty 307 dalej się palą, nawet chwilę po zakupie

Kolejny kierowca nie miał szczęścia do nowego nabytku, chwilę po zakupie widząc go w płomieniach. Tym razem nie Mercedes, a Peugeot odmówił posłuszeństwa w drodze powrotnej do domu. Warto zaznaczyć który to model, bowiem tendencję do płonięcia ma on we krwi. U 307 – po staremu.

Wytykanie Peugeotowi 307 tendencji do samozapłonu nie jest żadną złośliwością, a raczej wypunktowaniem poważnej bolączki tego samochodu, z którą zmaga się on od lat. Po raz pierwszy o fali pożarów z udziałem francuskiego kompaktu media huczały już 13 lat temu, w 2005 roku, kiedy to feralne egzemplarze stawały w płomieniach także nad Wisłą – pisano nawet o 10 egzemplarzach.

Wtedy był to względnie nowy samochód, którego opisywane zdarzenia były niecodzienną i ciężką choroba wieku dziecięcego. Problem dotyczył nawet 28 tysięcy egzemplarzy z benzynowymi silnikami 1.6 i 2.0 wyprodukowanych do czerwca 2003 roku. Najczęściej diagnozowaną przyczyną samozapłonów zwarcia w instalacji elektrycznej. Dopiero później namierzono konkretnych winowajców – wadliwy moduł elektrycznego wspomagania kierownicy i pompę ABS. Klienci byli przerażeni, bowiem często samochody płonęły w okolicach osiedli i chodników, niekiedy cudem nie raniąc nikogo postronnego.

Lata mijają, 307 dalej płonie

Od opisywanych wydarzeń minęło już 13 lat. Pomimo tej kontrowersyjnej afery, która kosztowała Francuzów miliony dolarów i straty wizerunkowe – Peugeot 307 cieszy się powodzeniem wśród europejskich kierowców. Jest w czym wybierać także wśród ofert na rynku aut używanych. Swój egzemplarz znalazł pewien 35-letni mieszkaniec woj. lubelskiego w puławskim komisie.

Na początku września mężczyzna kupił tam 307-kę w wersji 3-drzwiowej. Gdy poruszał się samochodem do swojego domu w Łęcznej, poczuł niepokojący zapach spalenizny w kabinie pasażerskiej. Chwilę później spod maski zaczął się wydobywać dym, który prędko przerodził się w ogień. Ten doprowadził do pożaru przedniej części nadwozia. Ten sam schemat, co przed laty.

Według relacji straży pożarnej, które pomogła ugasić pechowy samochód, Peugeot nie nadaje się już do odratowania. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru.

źródło: Interia