Nowy Mercedes GLE – zupełnie inny, ale wciąż nie do pomylenia!

Po miesiącach oczekiwań nareszcie jest, choć i tak jesteśmy zdziwieni, że Mercedes tak długo zwlekał z premierą. Wysłużony poprzednik pozostawał w produkcji aż ponad siedem lat, w międzyczasie zmieniając nazwę i próbując ostatnio maskować swój wiek. Nowe GLE to samochód zbudowany od podstaw, wiernie przenoszący obecny styl marki na grunt dużych SUV-ów. Z zewnątrz zachował kultowe proporcje, a w środku zaskakuje kosmicznym kokpitem!

Niech nie zmyli Was nazwa – fakt, że jest ona w obiegu dopiero od 3 lat nie oznacza, że opisywany model ma krótką historię. Przeciwnie – jest to najstarszy SUV nie tylko w gamie Mercedesa, ale i w ogóle w świecie marek premium! Przez 18 lat istniał on pod nazwą ML, figurując w ofercie niemieckiej marki jako SUV klasy wyższej. Pod wspomnianym emblematem doczekał się 3 generacji, z czego ostatnia trafiła na rynek w 2011 roku.

Żegnaj ML, witaj GLE

Gdy nastał czas na modernizację, w nazewnictwie Mercedesa zaszło sporo zmian. Niemcy postanowili porzucić dotychczasowy chaos i przyjęli zwarty porządek – od 2015 roku wszystkie SUV-y mają nazwę zaczynającą się na “GL” z literą odpowiadającą modelowi osobowemu. W ten sposób GLK stało się GLC, GL stało się GLS, a ML – GLE. Skromna modernizacja sprzed 3 lat przyniosła zatem dużemu SUV-owi Mercedesa nowe imię, które zręcznie maskowało coraz bardziej zaawansowany wiek konstrukcji. Wszystko ma jednak swoje granice.

Już w zeszłym roku pojawiły się szpiegowskie zdjęcia zamaskowanego następcy, tym razem opracowanego już od podstaw jako Mercedes GLE. Choć premierę zaplanowano dopiero na jesień 2018 roku, to już w styczniu na drogach przyłapano egzemplarze ze śladowym maskowaniem. Jakby nikomu nie przeszkadzało, że zdradza to wygląd niezaprezentowanego modelu. Spekulowano, że być może debiut odbędzie się szybciej, jednak harmonogram marki zachował pierwotny kształt. I tak z połową września, mamy oficjalne informacje.

Zupełnie nowy, ale sylwetka jakby znajoma

Wygląd zewnętrzny zachowuje zręczny balans między kompleksowymi zmianami w duchu obecnego kierunku stylistycznego, a pozostaniem przy dobrze znanych proporcjach. Przód nawiązuje do modelu Klasa X. Mamy zatem duży grill i stosunkowo niewielkie, krągłe reflektory. Sylwetka, dłuższa o 80 milimetrów, stała się bardziej muskularna, ale i pozbawiona nadmiaru przetłoczeń i gięć blachy. Wszystko zgodnie z obietnicami z wiosny.

Tylne lampy stały się węższe i smuklejsze, a wspomnianym utrzymaniem tradycji kultywowanej od 1997 roku jest kształt tylnych drzwi oraz trzeciej szyby między słupkiem C a D. Chodzi oczywiście o jej trójkątnopodobny kształt, który wprost nawiązuje do pierwszego ML-a sprzed 21 lat.

Kokpit to istny kosmos, choć sam w sobie nie jest wielkim zaskoczeniem. Schemat ten Mercedes sukcesywnie utrzymuje w swoich luksusowych modelach od 2013 roku, kiedy to debiutowała obecna generacja Klasy S. Tunel środkowy jest masywny niczym w amerykańskich pickupach, a poza gładzikiem do sterowania systemem multimedialnym, zdobiony jest on dwoma uchwytami. Konsola centralna odznacza się wielkimi, czterema nawiewami, a ponad nią rozpościera się ogromny ekran. Stanowi on jedną część z zegarami, które – wzorem np. nowej klasy A, mają całkowicie cyfrową formę. Całokształt jest dość ekscentryczny, ale może się podobać.

Co pod maską?

Wraz z początkiem sprzedaży, datowanym na początek 2019 roku, w palecie silnikowej znajdzie się pierw tylko jedna jednostka napędowa. Sześciocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy będzie miał pojemność 3 litrów i moc co najmniej 300 KM. W kolejnych miesiącach przyszłego roku dołączą do niego diesle i hybryda typu plug-in. W standardzie automatyczna skrzynia biegów 9G-Tronic i napęd na 4 koła 4MATIC.

Nowe GLE to część dużej ofensywy modelowej Mercedesa na najbliższy rok. W najbliższych miesiącach poznamy bowiem drugą generację kompaktowego GLA, nowe wcielenie wielkiego GLS, zmodernizowane GLC. Ponadto, ofertę uzupełni także zupełnie nowy model – plasujące się gdzieś między klasą średnią, a kompaktami, kanciaste GLB.

Sukces rynkowy? O to jesteśmy spokojni.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowy Mercedes GLE – zupełnie inny, ale wciąż nie do pomylenia!
Nowy Mercedes GLE – zupełnie inny, ale wciąż nie do pomylenia!
Nowy Mercedes GLE – zupełnie inny, ale wciąż nie do pomylenia!

Po miesiącach oczekiwań nareszcie jest, choć i tak jesteśmy zdziwieni, że Mercedes tak długo zwlekał z premierą. Wysłużony poprzednik pozostawał w produkcji aż ponad siedem lat, w międzyczasie zmieniając nazwę i próbując ostatnio maskować swój wiek. Nowe GLE to samochód zbudowany od podstaw, wiernie przenoszący obecny styl marki na grunt dużych SUV-ów. Z zewnątrz zachował kultowe proporcje, a w środku zaskakuje kosmicznym kokpitem!

Niech nie zmyli Was nazwa – fakt, że jest ona w obiegu dopiero od 3 lat nie oznacza, że opisywany model ma krótką historię. Przeciwnie – jest to najstarszy SUV nie tylko w gamie Mercedesa, ale i w ogóle w świecie marek premium! Przez 18 lat istniał on pod nazwą ML, figurując w ofercie niemieckiej marki jako SUV klasy wyższej. Pod wspomnianym emblematem doczekał się 3 generacji, z czego ostatnia trafiła na rynek w 2011 roku.

Żegnaj ML, witaj GLE

Gdy nastał czas na modernizację, w nazewnictwie Mercedesa zaszło sporo zmian. Niemcy postanowili porzucić dotychczasowy chaos i przyjęli zwarty porządek – od 2015 roku wszystkie SUV-y mają nazwę zaczynającą się na “GL” z literą odpowiadającą modelowi osobowemu. W ten sposób GLK stało się GLC, GL stało się GLS, a ML – GLE. Skromna modernizacja sprzed 3 lat przyniosła zatem dużemu SUV-owi Mercedesa nowe imię, które zręcznie maskowało coraz bardziej zaawansowany wiek konstrukcji. Wszystko ma jednak swoje granice.

Już w zeszłym roku pojawiły się szpiegowskie zdjęcia zamaskowanego następcy, tym razem opracowanego już od podstaw jako Mercedes GLE. Choć premierę zaplanowano dopiero na jesień 2018 roku, to już w styczniu na drogach przyłapano egzemplarze ze śladowym maskowaniem. Jakby nikomu nie przeszkadzało, że zdradza to wygląd niezaprezentowanego modelu. Spekulowano, że być może debiut odbędzie się szybciej, jednak harmonogram marki zachował pierwotny kształt. I tak z połową września, mamy oficjalne informacje.

Zupełnie nowy, ale sylwetka jakby znajoma

Wygląd zewnętrzny zachowuje zręczny balans między kompleksowymi zmianami w duchu obecnego kierunku stylistycznego, a pozostaniem przy dobrze znanych proporcjach. Przód nawiązuje do modelu Klasa X. Mamy zatem duży grill i stosunkowo niewielkie, krągłe reflektory. Sylwetka, dłuższa o 80 milimetrów, stała się bardziej muskularna, ale i pozbawiona nadmiaru przetłoczeń i gięć blachy. Wszystko zgodnie z obietnicami z wiosny.

Tylne lampy stały się węższe i smuklejsze, a wspomnianym utrzymaniem tradycji kultywowanej od 1997 roku jest kształt tylnych drzwi oraz trzeciej szyby między słupkiem C a D. Chodzi oczywiście o jej trójkątnopodobny kształt, który wprost nawiązuje do pierwszego ML-a sprzed 21 lat.

Kokpit to istny kosmos, choć sam w sobie nie jest wielkim zaskoczeniem. Schemat ten Mercedes sukcesywnie utrzymuje w swoich luksusowych modelach od 2013 roku, kiedy to debiutowała obecna generacja Klasy S. Tunel środkowy jest masywny niczym w amerykańskich pickupach, a poza gładzikiem do sterowania systemem multimedialnym, zdobiony jest on dwoma uchwytami. Konsola centralna odznacza się wielkimi, czterema nawiewami, a ponad nią rozpościera się ogromny ekran. Stanowi on jedną część z zegarami, które – wzorem np. nowej klasy A, mają całkowicie cyfrową formę. Całokształt jest dość ekscentryczny, ale może się podobać.

Co pod maską?

Wraz z początkiem sprzedaży, datowanym na początek 2019 roku, w palecie silnikowej znajdzie się pierw tylko jedna jednostka napędowa. Sześciocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy będzie miał pojemność 3 litrów i moc co najmniej 300 KM. W kolejnych miesiącach przyszłego roku dołączą do niego diesle i hybryda typu plug-in. W standardzie automatyczna skrzynia biegów 9G-Tronic i napęd na 4 koła 4MATIC.

Nowe GLE to część dużej ofensywy modelowej Mercedesa na najbliższy rok. W najbliższych miesiącach poznamy bowiem drugą generację kompaktowego GLA, nowe wcielenie wielkiego GLS, zmodernizowane GLC. Ponadto, ofertę uzupełni także zupełnie nowy model – plasujące się gdzieś między klasą średnią, a kompaktami, kanciaste GLB.

Sukces rynkowy? O to jesteśmy spokojni.