Czy samochody bez DPF nie będą przechodzić przeglądów?

Nadchodzą trudne dla kierowców jeżdżących samochodami z wyciętym filtrem cząstek stałych. Poza możliwością wprowadzenia kar grzywny, niemożliwe ma się stać przejście przeglądu technicznego. Nieodpowiednie sprecyzowanie zapowiadanych zmian w przepisach może jednak spowodować, że kierowcy będą je… z łatwością obchodzić.

Filtry cząstek stałych zadomowiły się w samochodach z silnikiem diesla tak dobrze, że przez ostatnie lata zdążyliśmy usłyszeć setki dyskusji na temat ich zasadności i niezasadności, tysiące narzekań na awaryjność tego elementu oraz miliony sposobów na pozbycie się go z samochodu w celu uniknięcia dodatkowych kosztów napraw. Nietrudno znaleźć ogłoszenia i reklamy warsztatów, które podejmują się usunięcia, faktycznie, problematycznych tzw. DPF-ów, czyli z angielskiego – Diesel Particulate Filter.

Po co DPF?

Rolą filtra cząstek stałych, w teorii, jest oczyszczanie gazów spalinowych z cząstek sadzy i popiołu. Montuje się je w układzie wydechowym. Rozwiązanie to spotykane jest głównie w dieslach i ma za zadanie ograniczyć emisję szkodliwych substancji do atmosfery, które przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza w szczególności w centrach miast. Spotykane w USA już w latach 80., w Polsce jest na językach w nasilonej ilości dopiero od ostatniej dekady.

Dbaj o diesla w mieście

Wycinanie DPF-ów popularyzuje się od czasu, kiedy pierwsze diesle wyposażone w filtry cząstek stałych miały za sobą kilka lat intensywnej eksploatacji, gdzie dużym odsetkiem była jazda w mieście. Nie jest tajemnicą, że diesle nie przepadają w większości za intensywnym użytkowaniem na krótkich odcinkach. Wolą trasy – te są wystarczająco długie, aby podjąć się tzw. wypalania filtra, czyli samoczynnego usuwania nadmiaru zebranej sadzy, o czym informuje z resztą komputer pokładowy.

W mieście nie ma na to zazwyczaj czasu. Ludzie w codziennym zabieganiu zapominają często o dbaniu o stan DPF-a, co szczególnie potrzebne jest właśnie wtedy. I to głównie dlatego filtry cząstek stałych sprawiają tyle problemów. Zaniedbane DPF-y zapychają się od sadzy, doprowadzając do awarii elementu. Ich wymiana, niestety, jest bardzo kosztowna, wahając się od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Kierowcy, chcąc uniknąć niespodziewanie kosztownej naprawy, decydują się na pozbycie problematycznego elementu. Praktyka zwana potocznie “wycięciem DPF-u” coraz częściej staje się, jak wspomnieliśmy wyżej, częścią oferty warsztatów. Parlamentarzyści i obecny rząd, szukają sposobu na walkę z tym procederem.

Kary za DPF i negatywny przegląd techniczny?

W lutym pisaliśmy Wam o projekcie wprowadzenia kar za wycinanie filtrów cząstek stałych. Nawet 5 tysięcy złotych zapłaciliby kierowcy, gdyby projekt Nowoczesnej spotkał się z aprobatą większości posłów w Sejmie. To jednak nie wszystko – nadchodzi drugi projekt zmian w przepisach, który zaostrzy stosunek liter prawa wobec wycinania DPF-ów.

Ministerstwo Infrastruktury szykuje projekt, którego celem będzie surowa zmiana – samochody bez filtra cząstek stałych nie przejdą pozytywnie corocznego badania technicznego. Teraz sprawdza się tylko poziom zadymienia spalin, przez co pozytywnie badanie mogą przejść dowolne samochody – zarówno bez DPF-a, jak i nie spełniające danych norm Euro. W egzekwowaniu ewentualnego nowego prawa miałoby ponoć pomóc zaostrzenie tych norm do bardziej surowej granicy, jednak nie brakuje głosów, że i ta metoda nie będzie wystarczająca do skutecznego karania kierowców samochodów bez filtra cząstek stałych. Przekonamy się, jeśli przepisy wejdą w życie.

źródło: Interia; zdjęcie: maxituning.pl

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Czy samochody bez DPF nie będą przechodzić przeglądów?
Czy samochody bez DPF nie będą przechodzić przeglądów?
Czy samochody bez DPF nie będą przechodzić przeglądów?

Nadchodzą trudne dla kierowców jeżdżących samochodami z wyciętym filtrem cząstek stałych. Poza możliwością wprowadzenia kar grzywny, niemożliwe ma się stać przejście przeglądu technicznego. Nieodpowiednie sprecyzowanie zapowiadanych zmian w przepisach może jednak spowodować, że kierowcy będą je… z łatwością obchodzić.

Filtry cząstek stałych zadomowiły się w samochodach z silnikiem diesla tak dobrze, że przez ostatnie lata zdążyliśmy usłyszeć setki dyskusji na temat ich zasadności i niezasadności, tysiące narzekań na awaryjność tego elementu oraz miliony sposobów na pozbycie się go z samochodu w celu uniknięcia dodatkowych kosztów napraw. Nietrudno znaleźć ogłoszenia i reklamy warsztatów, które podejmują się usunięcia, faktycznie, problematycznych tzw. DPF-ów, czyli z angielskiego – Diesel Particulate Filter.

Po co DPF?

Rolą filtra cząstek stałych, w teorii, jest oczyszczanie gazów spalinowych z cząstek sadzy i popiołu. Montuje się je w układzie wydechowym. Rozwiązanie to spotykane jest głównie w dieslach i ma za zadanie ograniczyć emisję szkodliwych substancji do atmosfery, które przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza w szczególności w centrach miast. Spotykane w USA już w latach 80., w Polsce jest na językach w nasilonej ilości dopiero od ostatniej dekady.

Dbaj o diesla w mieście

Wycinanie DPF-ów popularyzuje się od czasu, kiedy pierwsze diesle wyposażone w filtry cząstek stałych miały za sobą kilka lat intensywnej eksploatacji, gdzie dużym odsetkiem była jazda w mieście. Nie jest tajemnicą, że diesle nie przepadają w większości za intensywnym użytkowaniem na krótkich odcinkach. Wolą trasy – te są wystarczająco długie, aby podjąć się tzw. wypalania filtra, czyli samoczynnego usuwania nadmiaru zebranej sadzy, o czym informuje z resztą komputer pokładowy.

W mieście nie ma na to zazwyczaj czasu. Ludzie w codziennym zabieganiu zapominają często o dbaniu o stan DPF-a, co szczególnie potrzebne jest właśnie wtedy. I to głównie dlatego filtry cząstek stałych sprawiają tyle problemów. Zaniedbane DPF-y zapychają się od sadzy, doprowadzając do awarii elementu. Ich wymiana, niestety, jest bardzo kosztowna, wahając się od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Kierowcy, chcąc uniknąć niespodziewanie kosztownej naprawy, decydują się na pozbycie problematycznego elementu. Praktyka zwana potocznie “wycięciem DPF-u” coraz częściej staje się, jak wspomnieliśmy wyżej, częścią oferty warsztatów. Parlamentarzyści i obecny rząd, szukają sposobu na walkę z tym procederem.

Kary za DPF i negatywny przegląd techniczny?

W lutym pisaliśmy Wam o projekcie wprowadzenia kar za wycinanie filtrów cząstek stałych. Nawet 5 tysięcy złotych zapłaciliby kierowcy, gdyby projekt Nowoczesnej spotkał się z aprobatą większości posłów w Sejmie. To jednak nie wszystko – nadchodzi drugi projekt zmian w przepisach, który zaostrzy stosunek liter prawa wobec wycinania DPF-ów.

Ministerstwo Infrastruktury szykuje projekt, którego celem będzie surowa zmiana – samochody bez filtra cząstek stałych nie przejdą pozytywnie corocznego badania technicznego. Teraz sprawdza się tylko poziom zadymienia spalin, przez co pozytywnie badanie mogą przejść dowolne samochody – zarówno bez DPF-a, jak i nie spełniające danych norm Euro. W egzekwowaniu ewentualnego nowego prawa miałoby ponoć pomóc zaostrzenie tych norm do bardziej surowej granicy, jednak nie brakuje głosów, że i ta metoda nie będzie wystarczająca do skutecznego karania kierowców samochodów bez filtra cząstek stałych. Przekonamy się, jeśli przepisy wejdą w życie.

źródło: Interia; zdjęcie: maxituning.pl