Citroën Grand C4 Spacetourer – komfort którego nikt nie chce, bo wszyscy wolą SUV-y – TEST

Największą wtopą Citroëna Grand C4 Spacetourer jest kamera cofania z trybem 360°. O ile jakość obrazu za dnia jest niezła, to gdy cofamy nocą w nieoświetlonym miejscu, obraz po prostu staje się zupełnie bezużyteczny, bo całkiem czarny. Nawet najtańsza Dacia Sandero jest pod tym względem lepsza.

Drugi problem, który trochę mnie denerwował, to taka sobie linia nadwozia, pomimo że auto ma mnóstwo fajnych detali stylistycznych. Jednak minivan to minivan. Chyba żaden z nich, może poza Grand Scenic, nie ma przyciągającej oko sylwetki. Aha, no i tylko jedno gniazdo USB. W 2018 roku? Bez jaj.

I to właśnie chyba dlatego ludzie coraz częściej odpuszczają sobie minivany, jak Spacetourer, decydując się na mniej przestronne SUV-y. A szkoda, bo jak dla mnie to właśnie Citroën Spacetourer jest synonimem komfortu w motoryzacji.

Przy okazji – Grand C4 Spacetourer to to samo, co zeszłoroczny Grand C4 Picasso, tylko że Citroën przestał korzystać z nazwy Picasso, bo prawdopodobnie musiał za to niepotrzebnie płacić worek pieniędzy.

Tutaj wszystko jest po prostu znakomite

Zawieszenie jest mega komfortowe i prawie go nie słychać. Jeżdżąc Spacetourerem całkowicie zapomina się, że istnieje coś takiego, jak progi zwalniające. Do tego szybsza jazda w zakrętach na trasie nie sprawia mu żadnych problemów. Jedzie się tak pewnie, jak w autach z zawieszeniem zestrojonym bardziej sportowo.

Ponadto, cisza jaka towarzyszy podróży też jest bardzo fajna. Silnik, pomimo że to diesel, ledwo słychać, a wibracje przenoszą się na kabinę w naprawdę niewielkim stopniu. Nie słychać też wiatru, ani odgłosów wydobywających się z opon. A jak sobie przypomnę Hondę Jazz, albo Renault Talisman, czy Kadjar, to wiem że nie jest to oczywista oczywistość.

Kolejna sprawa to przestrzeń w środku, jest jej mnóstwo

Wnętrze prezentuje się nowocześnie i zostało zaprojektowane z użyciem naprawdę znakomitych materiałów, do czego Citroën od paru ostatnich lat mocno mnie przyzwyczaił. Jeżeli ktoś kojarzy Citroëna jeszcze z jakości przed rokiem 2012, ten powinien udać się do salonu i samemu przekonać się, że to już nie to samo.

Nad całością dominuje wielki, 12 calowy ekran LCD, na samym środku konsoli centralnej. Robi to wrażenie, bo tak ogromne wyświetlacze spotykam tylko w najdroższych autach, typu Mercedes, czy Lexus. I to w tych droższych modelach. Możemy tam sobie wyświetlić co chcemy, prędkościomierz, obrotomierz, informacje o multimediach, czy nawigację.

Jakby tego było mało, nieco niżej znajdziemy 7 calowy, dotykowy ekran LCD. Jego jakość jest całkiem ok, można go nawet wyposażyć w nawigację z korkami na żywo od TomTom. Ale ten, kto ma telefon z Androidem, może po prostu podłączyć go do auta i korzystać z Map Google, Waze, czy Spotify na ekranie samochodu. I tak też czyniłem podczas jazdy Grand C4 Spacetourerem.

Siedzenia – poezja. Miękkie i bardzo przyzwoicie trzymające na boki. Wygodne, z elektryczną regulacją wybrzuszenia lędźwiowego i z takim trochę pseudo masażem. Do tego jest mnóstwo miejsca na kolana i łokcie, bo oba fotele mają osobne podłokietniki!

Do pierdół cieszących oko, które nie mają za dużo aspektu praktycznego, zaliczyć trzeba tylne lampy LED z efektem 3D. Wygląda to naprawdę fajnie.

Nie brakuje dynamiki

Odpowiada za to 2 litrowy diesel o mocy 150 KM, co sprawia że wyprzedza się bardzo sprawnie. Moment obrotowy wynosi tu 370 Nm, zaś automat wyposażony jest w 6 przełożeń. Co ciekawe, w salonach już można zamawiać nowsze silniki. Wśród nich jest ów 2 litrowy diesel, tylko że teraz ma 163 KM oraz 400 Nm i współpracuje z 8 stopniowym automatem. To powoduje że 100 km/h widzimy już po 9,2 sekundy, o sekundę szybciej od wersji 150 KM.

Do tego Citroën Grand C4 Spacetourer w takim wydaniu jest bardzo oszczędny. Podczas spokojnej jazdy w trasie można bez problemu zejść do 5 litrów na 100 km, a po 7 dniach jazdy w trasie i mieście komputer pokazał 6,5 litra na 100 km. Producent podaje wprawdzie poniżej 5 litrów na 100 km, ale to wg testów NEDC, co jest zupełną bzdurą, więc nie należy w to wierzyć. Tak czy inaczej – na tle konkurentów jest dobrze.

Z rzeczy, których nie miałem, ale można je zamówić, wymienić należy asystent utrzymywania pasa ruchu, który sam potrafi skorygować tor jazdy. Jest też aktywny tempomat. Mamy nawet system ACC STOP, oczywiście wymagający niemałej dopłaty 6700 zł. Potrafi on zatrzymać auto do zera, gdy wykryje on niebezpieczeństwo przed maską.

Z takich rzeczy ani na plus, ani na minus…

…wymienić trzeba reflektory ksenonowe, wymagające zresztą dopłaty. No fajnie, odrobinę lepiej to świeci od halogenów, ale jednak zauważalnie gorzej, niż pierwsze lepsze LED-y. A LED-y w C4 Spacetourerze robią tylko za lampy dzienne i pozycję. Kolejna sprawa to audio, które niby gra dobrze, ale jednak w autach za takie pieniądze spotkać można lepsze nagłośnienie.

Ceny

Zaczynają się od 80 tys. zł za wersję z silnikiem benzynowym 130 KM w podstawowym wyposażeniu. Wersja jak ze zdjęcia powyżej wymaga zostawienia w salonie minimum 124 190 zł + wyposażenie dodatkowe, które może znacznie podnieść cenę. Ale to i tak trochę mniej, niż zapłacić trzeba za Grand Scenica oraz Tourana, o SUV-ach podobnej wielkości już nie wspominając. Np. za Peugeota 5008 ze słabszym dieselm 130 KM trzeba wyłożyć minimum 140 tys zł.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Citroën Grand C4 Spacetourer – komfort którego nikt nie chce, bo wszyscy wolą SUV-y – TEST
Citroën Grand C4 Spacetourer – komfort którego nikt nie chce, bo wszyscy wolą SUV-y – TEST
Citroën Grand C4 Spacetourer – komfort którego nikt nie chce, bo wszyscy wolą SUV-y – TEST

Największą wtopą Citroëna Grand C4 Spacetourer jest kamera cofania z trybem 360°. O ile jakość obrazu za dnia jest niezła, to gdy cofamy nocą w nieoświetlonym miejscu, obraz po prostu staje się zupełnie bezużyteczny, bo całkiem czarny. Nawet najtańsza Dacia Sandero jest pod tym względem lepsza.

Drugi problem, który trochę mnie denerwował, to taka sobie linia nadwozia, pomimo że auto ma mnóstwo fajnych detali stylistycznych. Jednak minivan to minivan. Chyba żaden z nich, może poza Grand Scenic, nie ma przyciągającej oko sylwetki. Aha, no i tylko jedno gniazdo USB. W 2018 roku? Bez jaj.

I to właśnie chyba dlatego ludzie coraz częściej odpuszczają sobie minivany, jak Spacetourer, decydując się na mniej przestronne SUV-y. A szkoda, bo jak dla mnie to właśnie Citroën Spacetourer jest synonimem komfortu w motoryzacji.

Przy okazji – Grand C4 Spacetourer to to samo, co zeszłoroczny Grand C4 Picasso, tylko że Citroën przestał korzystać z nazwy Picasso, bo prawdopodobnie musiał za to niepotrzebnie płacić worek pieniędzy.

Tutaj wszystko jest po prostu znakomite

Zawieszenie jest mega komfortowe i prawie go nie słychać. Jeżdżąc Spacetourerem całkowicie zapomina się, że istnieje coś takiego, jak progi zwalniające. Do tego szybsza jazda w zakrętach na trasie nie sprawia mu żadnych problemów. Jedzie się tak pewnie, jak w autach z zawieszeniem zestrojonym bardziej sportowo.

Ponadto, cisza jaka towarzyszy podróży też jest bardzo fajna. Silnik, pomimo że to diesel, ledwo słychać, a wibracje przenoszą się na kabinę w naprawdę niewielkim stopniu. Nie słychać też wiatru, ani odgłosów wydobywających się z opon. A jak sobie przypomnę Hondę Jazz, albo Renault Talisman, czy Kadjar, to wiem że nie jest to oczywista oczywistość.

Kolejna sprawa to przestrzeń w środku, jest jej mnóstwo

Wnętrze prezentuje się nowocześnie i zostało zaprojektowane z użyciem naprawdę znakomitych materiałów, do czego Citroën od paru ostatnich lat mocno mnie przyzwyczaił. Jeżeli ktoś kojarzy Citroëna jeszcze z jakości przed rokiem 2012, ten powinien udać się do salonu i samemu przekonać się, że to już nie to samo.

Nad całością dominuje wielki, 12 calowy ekran LCD, na samym środku konsoli centralnej. Robi to wrażenie, bo tak ogromne wyświetlacze spotykam tylko w najdroższych autach, typu Mercedes, czy Lexus. I to w tych droższych modelach. Możemy tam sobie wyświetlić co chcemy, prędkościomierz, obrotomierz, informacje o multimediach, czy nawigację.

Jakby tego było mało, nieco niżej znajdziemy 7 calowy, dotykowy ekran LCD. Jego jakość jest całkiem ok, można go nawet wyposażyć w nawigację z korkami na żywo od TomTom. Ale ten, kto ma telefon z Androidem, może po prostu podłączyć go do auta i korzystać z Map Google, Waze, czy Spotify na ekranie samochodu. I tak też czyniłem podczas jazdy Grand C4 Spacetourerem.

Siedzenia – poezja. Miękkie i bardzo przyzwoicie trzymające na boki. Wygodne, z elektryczną regulacją wybrzuszenia lędźwiowego i z takim trochę pseudo masażem. Do tego jest mnóstwo miejsca na kolana i łokcie, bo oba fotele mają osobne podłokietniki!

Do pierdół cieszących oko, które nie mają za dużo aspektu praktycznego, zaliczyć trzeba tylne lampy LED z efektem 3D. Wygląda to naprawdę fajnie.

Nie brakuje dynamiki

Odpowiada za to 2 litrowy diesel o mocy 150 KM, co sprawia że wyprzedza się bardzo sprawnie. Moment obrotowy wynosi tu 370 Nm, zaś automat wyposażony jest w 6 przełożeń. Co ciekawe, w salonach już można zamawiać nowsze silniki. Wśród nich jest ów 2 litrowy diesel, tylko że teraz ma 163 KM oraz 400 Nm i współpracuje z 8 stopniowym automatem. To powoduje że 100 km/h widzimy już po 9,2 sekundy, o sekundę szybciej od wersji 150 KM.

Do tego Citroën Grand C4 Spacetourer w takim wydaniu jest bardzo oszczędny. Podczas spokojnej jazdy w trasie można bez problemu zejść do 5 litrów na 100 km, a po 7 dniach jazdy w trasie i mieście komputer pokazał 6,5 litra na 100 km. Producent podaje wprawdzie poniżej 5 litrów na 100 km, ale to wg testów NEDC, co jest zupełną bzdurą, więc nie należy w to wierzyć. Tak czy inaczej – na tle konkurentów jest dobrze.

Z rzeczy, których nie miałem, ale można je zamówić, wymienić należy asystent utrzymywania pasa ruchu, który sam potrafi skorygować tor jazdy. Jest też aktywny tempomat. Mamy nawet system ACC STOP, oczywiście wymagający niemałej dopłaty 6700 zł. Potrafi on zatrzymać auto do zera, gdy wykryje on niebezpieczeństwo przed maską.

Z takich rzeczy ani na plus, ani na minus…

…wymienić trzeba reflektory ksenonowe, wymagające zresztą dopłaty. No fajnie, odrobinę lepiej to świeci od halogenów, ale jednak zauważalnie gorzej, niż pierwsze lepsze LED-y. A LED-y w C4 Spacetourerze robią tylko za lampy dzienne i pozycję. Kolejna sprawa to audio, które niby gra dobrze, ale jednak w autach za takie pieniądze spotkać można lepsze nagłośnienie.

Ceny

Zaczynają się od 80 tys. zł za wersję z silnikiem benzynowym 130 KM w podstawowym wyposażeniu. Wersja jak ze zdjęcia powyżej wymaga zostawienia w salonie minimum 124 190 zł + wyposażenie dodatkowe, które może znacznie podnieść cenę. Ale to i tak trochę mniej, niż zapłacić trzeba za Grand Scenica oraz Tourana, o SUV-ach podobnej wielkości już nie wspominając. Np. za Peugeota 5008 ze słabszym dieselm 130 KM trzeba wyłożyć minimum 140 tys zł.