Pierwsza jazda: Skoda Fabia 2018, lifting – krótka relacja z premiery – test PL

Na tegoroczny lifting Skody Fabii warto zwrócić uwagę choćby dlatego, że jest to najlepiej sprzedający się samochód w naszym kraju. Tylko w zeszłym roku Skoda Fabia znalazła niemal 19 tys. nabywców. O olbrzymiej popularności świadczy również fakt, że od 1999 roku trafiło do nas łącznie 314 000 egzemplarzy tego modelu. Oznacza to, że jesteśmy dla Skody czwartym co do wielkości rynkiem w Europie.

Fabia doczekała się dotąd trzech generacji, ostatnia pojawiła się na rynku w roku 2014, a po 4 latach producent zdecydował się na lifting. Ja zaś miałem okazję przyjrzeć się nowej Fabii w Pradze, już podczas premiery.

Największe pozytywne zaskoczenie?

O bardzo dobrym wyciszeniu wnętrza nowej Skody przekonała mnie… Honda Jazz, z której akurat przesiadłem się prosto do Fabii. W japońskim aucie dużo wyraźniej słychać odgłosy dochodzące z silnika i zawieszenia.

Kolejna sprawa to zestrojenie zawieszenia. Honda Jazz na tle Fabii prezentuje się… dosyć sztywno. Jazda po nierównych ulicach jest więc o niebo bardziej komfortowa w wydaniu czeskich inżynierów.

Nie oznacza to jednak, że nowa Fabia jest bezkonkurencyjna w każdej kategorii. Największa wtopa tego samochodu objawia się wtedy, gdy masz 190 cm wzrostu i chcesz przewieźć 4 osoby. Gdy zajmiesz miejsce za kierownicą, nie ma najmniejszej szansy, by ktoś wysoki zmieścił za fotelem kierowcy. I tutaj ujawnia się właśnie istotna przewaga Hondy. W modelu Jazz miejsca w kabinie jest o wiele więcej i to pomimo tego, że oba auta mają podobną długość – w granicach 4 m.

Jakie są istotne zmiany?

Pod maską zaszła jedna pozytywna zmiana. Z oferty zniknął ultra powolny silnik 1.0 MPI o mocy 60 KM. Od teraz najsłabsza jednostka ma 75 KM, potem mamy 95 KM i 110 KM. Ta ostatnia wersja, też 3 cylindrowa, ale już turbodoładowana, jest bardzo przyzwoita i dynamiczna.

Po pierwsze – nie słychać pracy silnika. Dziwna to sprawa, ale jednak muszę przyznać, że bardziej komfortowo jedzie się z trzema cylindrami ze Skody Fabii, niż z czterema z Hondy Jazz.

Za najmocniejszym silnikiem przemawia też fakt, że Fabia w takim wydaniu rozpędza się do 100 km/ w ok. 10 sekund – zależnie od skrzyni i rodzaju nadwozia. Wiadomo, nie jest to torpeda, która sprawia że nieustannie uśmiechamy się przy wciskaniu gazu, ale mimo wszytko jedzie się bardzo dynamicznie. Poza tym odnotować trzeba, że nie kupimy już Fabii w dieslu. W ofercie zostają tylko silniki benzynowe, 3 cylindrowe, z turbodoładowaniem lub bez.

A co zmieniło się z zewnątrz?

Zmiany widoczne gołym okiem nie są imponujące. Przebudowano pas przedni, co udało mi się zauważyć dopiero za którymś podejściem, ale jak już się przyjrzałem, to faktycznie przyznać muszę, że to krok w dobrą stronę.

Wygląda również na to, że Volkswagen pozwolił Skodzie Fabii zerwać trochę z wizerunkiem całkowicie nudnego samochodu. Od teraz z salonu wyjechać można na 18 calowych felgach i z nadwoziem w krwistoczerwonym kolorze. Trzeba przyznać, że efekt – biorąc pod uwagę że to jednak wciąż Fabia – jest niesamowity.

Co nowego we wnętrzu?

Nawet wnętrze może być bardziej kolorowe, niż w poprzedniku. Poza tym w środku zajdziemy wciąż ten sam, 6,5 calowy, czyli dosyć skromny jak na dzisiejsze standardy, ekran LCD. Nowe Polo i Ibiza prezentują się pod tym względem lepiej, bo oferują 8 cali o wyższej rozdzielczości. Na szczęście jeżeli chodzi o funkcjonalność – Skodzie niczego nie brakuje. Przede wszystkim jest obsługa Android Auto i Apple CarPlay. To oznacza, że można korzystać np. z Map Google. A moim zdaniem żadna nawigacja fabryczna nie równa się z tym, co dzięki Android Auto oferują Mapy Google. Włączając w to Mercedesa, BMW, czy Volvo, o Skodzie już nie wspominając.

Jakby komuś było mało przydatnych, multimedialnych gadżetów, to można w USB wsadzić modem LTE i przerobić samochód na mobilny hot-spot Wi-Fi. A jeżeli chodzi o ceny, niby jest odrobinę drożej niż poprzednio, ale część elementów, jak np. kolorowy ekran LCD, stała się standardem wyposażenia Ambition. Jeżeli chodzi o ceny – rozpiętość jest duża. Fabia hatchback startuje od 43 000 zł, a za Kombi zapłacić trzeba minimum 45 500 zł. Gdy jednak chcemy bogatą konfigurację, z 7 stopniowym automatem DSG, to spokojnie przekroczymy próg 100 000 zł.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Pierwsza jazda: Skoda Fabia 2018, lifting – krótka relacja z premiery – test PL
Pierwsza jazda: Skoda Fabia 2018, lifting – krótka relacja z premiery – test PL
Pierwsza jazda: Skoda Fabia 2018, lifting – krótka relacja z premiery – test PL

Na tegoroczny lifting Skody Fabii warto zwrócić uwagę choćby dlatego, że jest to najlepiej sprzedający się samochód w naszym kraju. Tylko w zeszłym roku Skoda Fabia znalazła niemal 19 tys. nabywców. O olbrzymiej popularności świadczy również fakt, że od 1999 roku trafiło do nas łącznie 314 000 egzemplarzy tego modelu. Oznacza to, że jesteśmy dla Skody czwartym co do wielkości rynkiem w Europie.

Fabia doczekała się dotąd trzech generacji, ostatnia pojawiła się na rynku w roku 2014, a po 4 latach producent zdecydował się na lifting. Ja zaś miałem okazję przyjrzeć się nowej Fabii w Pradze, już podczas premiery.

Największe pozytywne zaskoczenie?

O bardzo dobrym wyciszeniu wnętrza nowej Skody przekonała mnie… Honda Jazz, z której akurat przesiadłem się prosto do Fabii. W japońskim aucie dużo wyraźniej słychać odgłosy dochodzące z silnika i zawieszenia.

Kolejna sprawa to zestrojenie zawieszenia. Honda Jazz na tle Fabii prezentuje się… dosyć sztywno. Jazda po nierównych ulicach jest więc o niebo bardziej komfortowa w wydaniu czeskich inżynierów.

Nie oznacza to jednak, że nowa Fabia jest bezkonkurencyjna w każdej kategorii. Największa wtopa tego samochodu objawia się wtedy, gdy masz 190 cm wzrostu i chcesz przewieźć 4 osoby. Gdy zajmiesz miejsce za kierownicą, nie ma najmniejszej szansy, by ktoś wysoki zmieścił za fotelem kierowcy. I tutaj ujawnia się właśnie istotna przewaga Hondy. W modelu Jazz miejsca w kabinie jest o wiele więcej i to pomimo tego, że oba auta mają podobną długość – w granicach 4 m.

Jakie są istotne zmiany?

Pod maską zaszła jedna pozytywna zmiana. Z oferty zniknął ultra powolny silnik 1.0 MPI o mocy 60 KM. Od teraz najsłabsza jednostka ma 75 KM, potem mamy 95 KM i 110 KM. Ta ostatnia wersja, też 3 cylindrowa, ale już turbodoładowana, jest bardzo przyzwoita i dynamiczna.

Po pierwsze – nie słychać pracy silnika. Dziwna to sprawa, ale jednak muszę przyznać, że bardziej komfortowo jedzie się z trzema cylindrami ze Skody Fabii, niż z czterema z Hondy Jazz.

Za najmocniejszym silnikiem przemawia też fakt, że Fabia w takim wydaniu rozpędza się do 100 km/ w ok. 10 sekund – zależnie od skrzyni i rodzaju nadwozia. Wiadomo, nie jest to torpeda, która sprawia że nieustannie uśmiechamy się przy wciskaniu gazu, ale mimo wszytko jedzie się bardzo dynamicznie. Poza tym odnotować trzeba, że nie kupimy już Fabii w dieslu. W ofercie zostają tylko silniki benzynowe, 3 cylindrowe, z turbodoładowaniem lub bez.

A co zmieniło się z zewnątrz?

Zmiany widoczne gołym okiem nie są imponujące. Przebudowano pas przedni, co udało mi się zauważyć dopiero za którymś podejściem, ale jak już się przyjrzałem, to faktycznie przyznać muszę, że to krok w dobrą stronę.

Wygląda również na to, że Volkswagen pozwolił Skodzie Fabii zerwać trochę z wizerunkiem całkowicie nudnego samochodu. Od teraz z salonu wyjechać można na 18 calowych felgach i z nadwoziem w krwistoczerwonym kolorze. Trzeba przyznać, że efekt – biorąc pod uwagę że to jednak wciąż Fabia – jest niesamowity.

Co nowego we wnętrzu?

Nawet wnętrze może być bardziej kolorowe, niż w poprzedniku. Poza tym w środku zajdziemy wciąż ten sam, 6,5 calowy, czyli dosyć skromny jak na dzisiejsze standardy, ekran LCD. Nowe Polo i Ibiza prezentują się pod tym względem lepiej, bo oferują 8 cali o wyższej rozdzielczości. Na szczęście jeżeli chodzi o funkcjonalność – Skodzie niczego nie brakuje. Przede wszystkim jest obsługa Android Auto i Apple CarPlay. To oznacza, że można korzystać np. z Map Google. A moim zdaniem żadna nawigacja fabryczna nie równa się z tym, co dzięki Android Auto oferują Mapy Google. Włączając w to Mercedesa, BMW, czy Volvo, o Skodzie już nie wspominając.

Jakby komuś było mało przydatnych, multimedialnych gadżetów, to można w USB wsadzić modem LTE i przerobić samochód na mobilny hot-spot Wi-Fi. A jeżeli chodzi o ceny, niby jest odrobinę drożej niż poprzednio, ale część elementów, jak np. kolorowy ekran LCD, stała się standardem wyposażenia Ambition. Jeżeli chodzi o ceny – rozpiętość jest duża. Fabia hatchback startuje od 43 000 zł, a za Kombi zapłacić trzeba minimum 45 500 zł. Gdy jednak chcemy bogatą konfigurację, z 7 stopniowym automatem DSG, to spokojnie przekroczymy próg 100 000 zł.