TEST: Opel Insignia Sports Tourer – nieprawdopodobnie dobry samochód na długie wycieczki

Jeżeli chcesz zmieścić 5 osób w aucie, każdą z namiotem i dużym bagażem, trudno będzie znaleźć Ci bardziej komfortowe i przestronne kombi, niż nowy Opel Insignia. Do tego Insignia Sports Tourer z silnikiem diesla o mocy 170 KM jeździ dynamicznie i nawet przy 200 km/h nie potrzebuje więcej niż 10 litrów na 100 km. Ale są też wady. Na leśnej drodze zostawiłem kawałek zderzaka, a z nadkoli wymontowano chyba całe wyciszenie.

Auto ma niemal 5 m długości, czyli jest to ogromne kombi. Aż o 22 cm dłuższe od Passata kombi i 13 cm dłuższe od Superba kombi. Nowa Insignia jest nawet dłuższa od Volvo V90 oraz Mercedesa klasy E w kombi! Dzięki temu pasażerowie tylnej kanapy mają ogromną ilość miejsca na nogi, a bagażnik o pojemności 560 litrów jest bardzo pakowny. To miła odmiana po poprzedniej Insignii, która była ciasna.

Silnik to strzał w punkt. 5 osób na pokładzie, bagażnik załadowany pod dach, a auto wyrywa do przodu bez żadnej zadyszki. Wyprzedzanie 3-4 aut pod rząd na trasie – żaden problem. Podróż z prędkością 200 km/h – chwila moment i mamy to na liczniku, a jazda jest przy tym naprawdę stabilna i pewna, co w mniejszych i tańszych autach – a także SUV-ach – nie jest już takie oczywiste.

Silnik

Insignia ma pod maską 2 litrowy, 4 cylindrowy silnik CDTI o mocy 170 KM z momentem obrotowym 400 Nm. Jest on sprzężony z 8 stopniowym automatem, a napęd przekazywany jest na oś przednią. W tym zestawie najbardziej cieszy dynamiczne przyspieszenie połączone niewielkim spalaniem. Jeżeli chodzi o to pierwsze, po wciśnięciu gazu Opel od razu wyrywa do przodu. Skrzynia nie przeciąga obrotów, nie męczy się ze zmianą biegów, auto po prostu jedzie.

Zużycie paliwa to coś niesamowitego. Nie udało mi się przekroczyć 10 litrów na 100 km, nawet wtedy gdy jechałem z prędkościami w 180-200 km/h.

Trochę wątpliwości budzi deklarowane przyspieszenie do 100 km/h. W teorii zajmuje ono 9,2 sekundy. Z racji, że akurat mieliśmy pod ręką Hyundaia Ioniq Plugin, postanowiliśmy przeprowadzić mały wyścig. Auto wyposażone jest w silnik spalinowy 105 KM oraz elektryczny 60 KM, co wg danych technicznych pozwala osiągnąć pierwszą setkę w 10,6 sekundy. Jak widzicie Hyundai wystartował o włos później niż Opel, ale na mecie zameldował się minimalnie wcześniej.

Gadżety

Kolejna bardzo fajna sprawa, ale taka naprawdę fajna, to światła przednie Intelilux LED. Nie ma tego ani Renault, ani Peugeot, ani Citroen, ani w zasadzie nikt, poza Skodą, czy Volkswagenem i producentami klasy premium. Patent Opla działa naprawdę dobrze.

A chodzi o to, że bardzo jasne światła LED w Oplu Insignia można ustawić w tryb auto i zapomnieć o przełączaniu z mijania na drogowe. Opel sam dobiera fragmenty drogi, które oświetla (np. prawe pobocze) a których nie (np. lewa część jezdni), by nie oślepiać innych. Dzięki temu widoczność nocą jest o niebo lepsza, niż w większości nowych samochodów, nie wspominając o tych które już jeżdżą po naszych drogach. A to znowu sprawia, że podróżowanie nocą robi się bardzo przyjemne.

A jak już przy relaksie jesteśmy, to fotel kierowcy wyposażony był w masaż. Dupy nie urywał, ale jednak trochę poprawił moje samopoczucie podczas 9 godzinnej trasy. Dużo ważniejsza sprawa to wentylowane fotele ze skóry. Doceniłem to mocno, bo poprzedni tydzień spędziłem Mercedesie klasy X bez wentylacji i słowo honoru, to nieporozumienie. Zwłaszcza wtedy, gdy temperatury na zewnątrz oscylują w okolicach 30 stopni Celsjusza. Pomimo sprawnie działającej klimatyzacji, miałem non stop mokre plecy, bo fotele ciągle były nagrzane.

Dodam jeszcze, że jest obsługa Android Auto (i Apple Car Play), co oznacza że właściciele smartfonów z systemem Google mogą wyświetlić na ekranie samochodu m.in. Mapy Google z korkami na żywo i Spotify.

Wady

Najbardziej drażni dźwięk opon, który dosyć wyraźnie słychać w kabinie – zwłaszcza przy prędkościach miejskich. I to nie na tle bezpośrednich konkurentów, a na tle większości samochodów, jakimi zdarzyło mi się jeździć w ciągu ostatnich 4 lat. Nie jest to dramat, bo dramat to jest dopiero w Renault Talisman, ale nawet wiekowy Peugeot 508 jest pod tym względem zauważalnie lepszy.

Sprawia to wrażenie, że odchudzanie nowej Insignii, która jest do 200 kg lżejsza od poprzedniej, polegało po prostu na usunięciu większości elementów wygłuszenia.

Na pocieszenie zostaje fakt, że przy wyższych prędkościach nie dokuczają odgłosy wiatru, bo pod tym względem Insignia 2018 jest nieźle wyciszona i da się nawet komunikować powyżej 180 km/h, może niezbyt swobodnie, ale i tak lepiej niż w większości crossoverów i SUVów.

Druga sprawa – prześwit. SUV-y jednak mają odrobinę większy prześwit od kombi, sedanów i hatchbacków. Tutaj mamy 137 mm prześwitu i na leśnej drodze dojazdowej bałem się, że zostawię za sobą tłumik. Skończyło się na tym, że zgubiłem połowę dolnej części zderzaka.

Ceny

Trudno o większe kombi za takie pieniądze. Można mieć wprawdzie lepsze auto – jak np. Skoda Superb, ale trzeba pamiętać że jest ona aż 13 cm krótsza od Insignii.

Minimum jakie trzeba zapłacić za Opla to 105 000 zł. Dostajemy wtedy podstawowe wyposażenie z 140 konnym silnikiem benzynowym. By cieszyć się niemal pełnym wyposażeniem, jak na załączonym obrazku, i 170 konnym silnikiem diesla, trzeba przygotować ok. 180 000 zł.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

TEST: Opel Insignia Sports Tourer – nieprawdopodobnie dobry samochód na długie wycieczki
TEST: Opel Insignia Sports Tourer – nieprawdopodobnie dobry samochód na długie wycieczki
TEST: Opel Insignia Sports Tourer – nieprawdopodobnie dobry samochód na długie wycieczki

Jeżeli chcesz zmieścić 5 osób w aucie, każdą z namiotem i dużym bagażem, trudno będzie znaleźć Ci bardziej komfortowe i przestronne kombi, niż nowy Opel Insignia. Do tego Insignia Sports Tourer z silnikiem diesla o mocy 170 KM jeździ dynamicznie i nawet przy 200 km/h nie potrzebuje więcej niż 10 litrów na 100 km. Ale są też wady. Na leśnej drodze zostawiłem kawałek zderzaka, a z nadkoli wymontowano chyba całe wyciszenie.

Auto ma niemal 5 m długości, czyli jest to ogromne kombi. Aż o 22 cm dłuższe od Passata kombi i 13 cm dłuższe od Superba kombi. Nowa Insignia jest nawet dłuższa od Volvo V90 oraz Mercedesa klasy E w kombi! Dzięki temu pasażerowie tylnej kanapy mają ogromną ilość miejsca na nogi, a bagażnik o pojemności 560 litrów jest bardzo pakowny. To miła odmiana po poprzedniej Insignii, która była ciasna.

Silnik to strzał w punkt. 5 osób na pokładzie, bagażnik załadowany pod dach, a auto wyrywa do przodu bez żadnej zadyszki. Wyprzedzanie 3-4 aut pod rząd na trasie – żaden problem. Podróż z prędkością 200 km/h – chwila moment i mamy to na liczniku, a jazda jest przy tym naprawdę stabilna i pewna, co w mniejszych i tańszych autach – a także SUV-ach – nie jest już takie oczywiste.

Silnik

Insignia ma pod maską 2 litrowy, 4 cylindrowy silnik CDTI o mocy 170 KM z momentem obrotowym 400 Nm. Jest on sprzężony z 8 stopniowym automatem, a napęd przekazywany jest na oś przednią. W tym zestawie najbardziej cieszy dynamiczne przyspieszenie połączone niewielkim spalaniem. Jeżeli chodzi o to pierwsze, po wciśnięciu gazu Opel od razu wyrywa do przodu. Skrzynia nie przeciąga obrotów, nie męczy się ze zmianą biegów, auto po prostu jedzie.

Zużycie paliwa to coś niesamowitego. Nie udało mi się przekroczyć 10 litrów na 100 km, nawet wtedy gdy jechałem z prędkościami w 180-200 km/h.

Trochę wątpliwości budzi deklarowane przyspieszenie do 100 km/h. W teorii zajmuje ono 9,2 sekundy. Z racji, że akurat mieliśmy pod ręką Hyundaia Ioniq Plugin, postanowiliśmy przeprowadzić mały wyścig. Auto wyposażone jest w silnik spalinowy 105 KM oraz elektryczny 60 KM, co wg danych technicznych pozwala osiągnąć pierwszą setkę w 10,6 sekundy. Jak widzicie Hyundai wystartował o włos później niż Opel, ale na mecie zameldował się minimalnie wcześniej.

Gadżety

Kolejna bardzo fajna sprawa, ale taka naprawdę fajna, to światła przednie Intelilux LED. Nie ma tego ani Renault, ani Peugeot, ani Citroen, ani w zasadzie nikt, poza Skodą, czy Volkswagenem i producentami klasy premium. Patent Opla działa naprawdę dobrze.

A chodzi o to, że bardzo jasne światła LED w Oplu Insignia można ustawić w tryb auto i zapomnieć o przełączaniu z mijania na drogowe. Opel sam dobiera fragmenty drogi, które oświetla (np. prawe pobocze) a których nie (np. lewa część jezdni), by nie oślepiać innych. Dzięki temu widoczność nocą jest o niebo lepsza, niż w większości nowych samochodów, nie wspominając o tych które już jeżdżą po naszych drogach. A to znowu sprawia, że podróżowanie nocą robi się bardzo przyjemne.

A jak już przy relaksie jesteśmy, to fotel kierowcy wyposażony był w masaż. Dupy nie urywał, ale jednak trochę poprawił moje samopoczucie podczas 9 godzinnej trasy. Dużo ważniejsza sprawa to wentylowane fotele ze skóry. Doceniłem to mocno, bo poprzedni tydzień spędziłem Mercedesie klasy X bez wentylacji i słowo honoru, to nieporozumienie. Zwłaszcza wtedy, gdy temperatury na zewnątrz oscylują w okolicach 30 stopni Celsjusza. Pomimo sprawnie działającej klimatyzacji, miałem non stop mokre plecy, bo fotele ciągle były nagrzane.

Dodam jeszcze, że jest obsługa Android Auto (i Apple Car Play), co oznacza że właściciele smartfonów z systemem Google mogą wyświetlić na ekranie samochodu m.in. Mapy Google z korkami na żywo i Spotify.

Wady

Najbardziej drażni dźwięk opon, który dosyć wyraźnie słychać w kabinie – zwłaszcza przy prędkościach miejskich. I to nie na tle bezpośrednich konkurentów, a na tle większości samochodów, jakimi zdarzyło mi się jeździć w ciągu ostatnich 4 lat. Nie jest to dramat, bo dramat to jest dopiero w Renault Talisman, ale nawet wiekowy Peugeot 508 jest pod tym względem zauważalnie lepszy.

Sprawia to wrażenie, że odchudzanie nowej Insignii, która jest do 200 kg lżejsza od poprzedniej, polegało po prostu na usunięciu większości elementów wygłuszenia.

Na pocieszenie zostaje fakt, że przy wyższych prędkościach nie dokuczają odgłosy wiatru, bo pod tym względem Insignia 2018 jest nieźle wyciszona i da się nawet komunikować powyżej 180 km/h, może niezbyt swobodnie, ale i tak lepiej niż w większości crossoverów i SUVów.

Druga sprawa – prześwit. SUV-y jednak mają odrobinę większy prześwit od kombi, sedanów i hatchbacków. Tutaj mamy 137 mm prześwitu i na leśnej drodze dojazdowej bałem się, że zostawię za sobą tłumik. Skończyło się na tym, że zgubiłem połowę dolnej części zderzaka.

Ceny

Trudno o większe kombi za takie pieniądze. Można mieć wprawdzie lepsze auto – jak np. Skoda Superb, ale trzeba pamiętać że jest ona aż 13 cm krótsza od Insignii.

Minimum jakie trzeba zapłacić za Opla to 105 000 zł. Dostajemy wtedy podstawowe wyposażenie z 140 konnym silnikiem benzynowym. By cieszyć się niemal pełnym wyposażeniem, jak na załączonym obrazku, i 170 konnym silnikiem diesla, trzeba przygotować ok. 180 000 zł.