Pierwsza jazda: SsangYong Musso – Mercedes klasy X ma mocnego konkurenta

Auto wyróżnia się znakomitym wnętrzem, świetnym komfortem, a pod jego maską pracuje silnik diesla o pojemności 2.2 litra i mocy 181 KM. Współpracuje z 6 stopniowym automatem.

Jeszcze do niedawna moim numerem jeden wśród pickup-ów był Nissan Navara, który wydawał mi się nieco lepszy od Mitsubishi L200. Potem miałem okazję przejechać się Mercedesem klasy X, który jest dopasioną mutacją Nissana oraz SsangYongiem Musso właśnie.

I przyznać muszę, że zarówno Mercedes jak i SsangYong to auta lepsze od Navary. I jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, SsangYong zrobił na mnie tylko o włos gorsze wrażenie niż Mercedes. Do tego ceny SsangYonga również prezentują się lepiej, niż Nissana, o Mercedesie nie wspominając. Musso kosztuje – zależnie od wyposażenia – od 110 do 156 tys. zł + ewentualna dopłata do automatu – 10 000 zł.

Auto zaskakuje przede wszystkim wykończeniem i wyposażeniem, które jest żywo przeniesione z bardzo udanego modelu Rexton. W porównaniu do tego, co widzicie na filmie, można dorzucić m.in. kolorowy ekran pomiędzy liczniki, czy system kamer 360 stopni. A jak już przy kamerze cofania jesteśmy – jej obraz jest znakomitej jakości.

Świetne wrażenie robi też ekran na konsoli centralnej o przekątnej 9,2”. Obraz jest znakomity i wyraźny. Nawigacja też prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka. Ten element znacznie bardziej przypomina Mercedesa, niż Nissana. Jeżeli ktoś chce nawigacji z korkami na żywo – nie ma problemu. Multimedia obsługują Android Auto oraz Apple CarPlay. Decydując się na Musso warto też pomyśleć o podgrzewanych i wentylowanych fotelach, których akurat zabrakło w egzemplarzu testowym.

Pod maską SsangYonga Musso znaleźć można tylko jeden silnik, więc wybór będzie prosty. To 4 cylindrowa jednostka diesla o pojemności 2.2 litra, mocy 181 KM i z momentem 400 Nm. Nie jest to rakieta, ale zupełnie wystarcza do bezpiecznego wyprzedzania na trasie i w miarę dynamicznego przyspieszania. Skrzynia biegów w tym przypadku to 6 stopniowy automat, a do jej pracy nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Ponadto kierowca ma do dyspozycji 3 tryby jazdy. Eco, Power oraz Winter. A jeżeli ktoś zdecyduje się na napęd 4×4, będzie mógł też wybierać rodzaj napędu. Może on być przekazywany na oś tylną lub na wszystkie 4 koła. Można też włączyć reduktor, który ułatwi wyjazd z trudnego terenu.

W pickupach fajny jest duży prześwit. W tym przypadku wynosi on 21,5 cm, co sprawia że pokonanie takiej drogi jak na obrazku, nie stanowiło dla Musso żadnego problemu. Ponadto wiedzieć należy, że Musso podobnie jak Rexton, to konstrukcja oparta na ramie, co powinno pozytywnie wpłynąć na możliwości terenowe i bezpieczeństwo. Auto ma ładowność 850 kg i może holować przyczepę o masie 3 ton.

Zawieszenie pracuje cicho i odniosłem wrażenie, że jest nieco sztywniej zestrojone, niż w Rextonie, co w sumie miałoby sens. Kolejna rzecz na którą nie można narzekać, to wyciszenie silnika. Pod tym względem Musso prezentuje się znakomicie. Wady? O tych będzie można coś powiedzieć, gdy Musso wpadnie w nasze ręce na tydzień, a nie na 1 dzień, jak w tym przypadku. Na razie nic nie rzuciło mi się w oczy. Nawet wygląd zewnętrzny jest bardzo ok, a to nigdy nie była mocna strona SsangYonga.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Pierwsza jazda: SsangYong Musso – Mercedes klasy X ma mocnego konkurenta
Pierwsza jazda: SsangYong Musso – Mercedes klasy X ma mocnego konkurenta
Pierwsza jazda: SsangYong Musso – Mercedes klasy X ma mocnego konkurenta

Auto wyróżnia się znakomitym wnętrzem, świetnym komfortem, a pod jego maską pracuje silnik diesla o pojemności 2.2 litra i mocy 181 KM. Współpracuje z 6 stopniowym automatem.

Jeszcze do niedawna moim numerem jeden wśród pickup-ów był Nissan Navara, który wydawał mi się nieco lepszy od Mitsubishi L200. Potem miałem okazję przejechać się Mercedesem klasy X, który jest dopasioną mutacją Nissana oraz SsangYongiem Musso właśnie.

I przyznać muszę, że zarówno Mercedes jak i SsangYong to auta lepsze od Navary. I jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, SsangYong zrobił na mnie tylko o włos gorsze wrażenie niż Mercedes. Do tego ceny SsangYonga również prezentują się lepiej, niż Nissana, o Mercedesie nie wspominając. Musso kosztuje – zależnie od wyposażenia – od 110 do 156 tys. zł + ewentualna dopłata do automatu – 10 000 zł.

Auto zaskakuje przede wszystkim wykończeniem i wyposażeniem, które jest żywo przeniesione z bardzo udanego modelu Rexton. W porównaniu do tego, co widzicie na filmie, można dorzucić m.in. kolorowy ekran pomiędzy liczniki, czy system kamer 360 stopni. A jak już przy kamerze cofania jesteśmy – jej obraz jest znakomitej jakości.

Świetne wrażenie robi też ekran na konsoli centralnej o przekątnej 9,2”. Obraz jest znakomity i wyraźny. Nawigacja też prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka. Ten element znacznie bardziej przypomina Mercedesa, niż Nissana. Jeżeli ktoś chce nawigacji z korkami na żywo – nie ma problemu. Multimedia obsługują Android Auto oraz Apple CarPlay. Decydując się na Musso warto też pomyśleć o podgrzewanych i wentylowanych fotelach, których akurat zabrakło w egzemplarzu testowym.

Pod maską SsangYonga Musso znaleźć można tylko jeden silnik, więc wybór będzie prosty. To 4 cylindrowa jednostka diesla o pojemności 2.2 litra, mocy 181 KM i z momentem 400 Nm. Nie jest to rakieta, ale zupełnie wystarcza do bezpiecznego wyprzedzania na trasie i w miarę dynamicznego przyspieszania. Skrzynia biegów w tym przypadku to 6 stopniowy automat, a do jej pracy nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Ponadto kierowca ma do dyspozycji 3 tryby jazdy. Eco, Power oraz Winter. A jeżeli ktoś zdecyduje się na napęd 4×4, będzie mógł też wybierać rodzaj napędu. Może on być przekazywany na oś tylną lub na wszystkie 4 koła. Można też włączyć reduktor, który ułatwi wyjazd z trudnego terenu.

W pickupach fajny jest duży prześwit. W tym przypadku wynosi on 21,5 cm, co sprawia że pokonanie takiej drogi jak na obrazku, nie stanowiło dla Musso żadnego problemu. Ponadto wiedzieć należy, że Musso podobnie jak Rexton, to konstrukcja oparta na ramie, co powinno pozytywnie wpłynąć na możliwości terenowe i bezpieczeństwo. Auto ma ładowność 850 kg i może holować przyczepę o masie 3 ton.

Zawieszenie pracuje cicho i odniosłem wrażenie, że jest nieco sztywniej zestrojone, niż w Rextonie, co w sumie miałoby sens. Kolejna rzecz na którą nie można narzekać, to wyciszenie silnika. Pod tym względem Musso prezentuje się znakomicie. Wady? O tych będzie można coś powiedzieć, gdy Musso wpadnie w nasze ręce na tydzień, a nie na 1 dzień, jak w tym przypadku. Na razie nic nie rzuciło mi się w oczy. Nawet wygląd zewnętrzny jest bardzo ok, a to nigdy nie była mocna strona SsangYonga.