Mówiło się o tym już od dłuższego czasu, wreszcie staje się to faktem. Po 13 latach produkcji wysłużona do granic możliwości trzecia generacja Fiata Punto ostatecznie znika z rynku. Nie byłoby w tym nic rozczarowującego, gdyby nie fakt, że kultowe miejskie auto Fiata nie otrzyma następcy. Już na wstępie zaznaczymy – nie, my też nie rozumiemy tej decyzji.

Prezentując w 2005 roku trzecią generację swojego miejskiego przeboju Fiat pękał z dumy. Doskonały design autorstwa studia Italdesign we współpracy z legendarnym Giugiaro zaowocował przydomkiem “Baby Maserati”. Aby zaznaczyć ile się zmieniło i jak bardzo urosło Punto – samochód zyskał nową, dłuższą nazwę Grande Punto. Grande, czyli wielki. Z marszu samochód stał się jednym, najpopularniejszych samochodów klasy aut miejskich, na którego tle konkurencja wyglądała po prostu archaicznie. W 2006 roku Europejczycy kupili ponad 400 tysięcy egzemplarzy tego modelu!

Fiat Grande Punto, 2005.

Powinno skończyć się na Punto Evo

Cztery lata później Fiat podjął kontrowersyjną decyzję o gruntownej modernizacji Grande Punto, przy okazji której pojawił się awangardowy wzór zderzaków, całkowicie nowy kokpit i wreszcie – nowa nazwa, Punto Evo. Lifting zapewnił tylko delikatny skok sprzedaży, choć nadal utrzymywała się ona na doskonałym poziomie, zapewniając Punto miano jednego, z liderów segmentu. Do czasu.

W 2012 roku, po 7 latach produkcji, gdy większość konkurencyjnych producentów ma już na takim etapie gotowy nowy model przygotowany do premiery, Fiat postanowił grać dalej tą samą kartą. 3 lata po premierze Punto Evo miejski hatchback przeszedł drugi i – jak się okazało – ostatni lifting. Nazwa znowu uległa zmianie, wracając do korzeni – po prostu Punto.

Fiat Punto Evo, 2009.

6 lat męczarni

Jak nie trudno się domyślić, modernizacja z 2012 roku była tylko mydleniem oczu przez Fiata, że model ten może jeszcze coś ugrać na rynku. Nie przyczyniła się ani trochę do zmiany popularności Punto – sprzedaż poleciała w dół nawet jakby szybciej, dosłownie chwilę po debiucie. Kolejne lata były już męczarnią. Samochód prezentował się coraz bardziej archaicznie na tle nie tylko konkurencji, ale i reszty gamy Fiata. Wszyscy zastanawiali się – skoro kiedyś był to bestseller w silnie konkurencyjnym segmencie, to dlaczego Fiat tego nie chce powtórzyć prezentując nowy model?

W międzyczasie przewijały się liczne plotki, że następca wysłużonego Punto jest już za rogiem. Pierw miał to być model utrzymany w podobnej konwencji. Następnie spekulowano, że nowe Punto zyska wygląd i nazwę a la Fiat 500, analogicznie do 500L i 500X. Nic takiego się nie stało. Ostatnie nadzieje odrodziły się wiosną 2017 roku – w Brazylii przedstawiono wtedy nowe, miejskie auto na miejscu Punto. Fiat Argo wyglądał na prawdę dobrze – przodem nawiązywał do popularnego Tipo, a sylwetka zyskała sporo finezyjnych przetłoczeń.

Fiat Punto, 2012.

I tutaj przyszło kolejne wielkie rozczarowanie – Argo to samochód tylko i wyłącznie z myślą o Ameryce Południowej, który nie trafi do Europy. Pojawiły się wówczas plotki, że może to oznaczać definitywny koniec Punto. Samochód w zeszłym roku uzyskał w testach Euro NCAP zero gwiazdek, co dobitnie pokazało, jak bardzo nieprzystosowana do dzisiejszych czasów jest to konstrukcja.

Najwyższy czas

Na początku obecnego roku koniec Punto okazał się już praktycznie przesądzony. Po miesiącach spekulacji – stało się. We włoskich zakładach w Melfi po, uwaga, 13 latach produkcji, do historii właśnie przechodzi omawiany hatchback Fiata. Po 25 latach funkcjonowania emblematu Punto zniknie on bezpowrotnie. Z niezrozumiałych dla nas przyczyn auto nie otrzyma następcy, wyrzucając tym samym włoską markę z segmentu, w którym przez lata radziła sobie doskonale.

Fiat Argo, 2017.

Liczymy, że nowy szef koncernu Fiat-Chrysler Automobiles pójdzie jednak po rozum do głowy – w przeciwnym wypadku Fiat może spaść na całkowity margines rynku. Na własne życzenie.

źródło: Motor1