Zapomnijmy na razie o niepokojących planach Forda w sprawie możliwego wycofania Mondeo z oferty w niedalekiej przyszłości. Póki co w duże auto amerykańskiej marki ma zostać tchnięte jeszcze trochę życia. Już jesienią, po 4 latach sprzedaży, poznamy długo oczekiwane Mondeo po modernizacji. Zanim jednak to nastąpi, Ford sięgnął po zabieg sprzed 10 lat. Oto tzw. wersja przejściowa.

Teoretycznie 4 lata od debiutu to optymalny czas na prezentację modelu po modernizacji. Teoretycznie, bowiem w praktyce obecnie oferowana generacja Forda Mondeo to już ponad 6,5 roczna konstrukcja, dlatego na unowocześnienia przyszła już dosłownie ostatnia chwila. Dodajmy jeszcze do tego spadającą sprzedaż, ogólny upadek segmentu i finanse europejskiego oddziału w nie najlepszej kondycji. Mówiąc krótko, lifting to wszystko, na co teraz Forda w kwestii Mondeo stać, ale coś marka musi z tym autem zrobić.

W czasie, gdy amerykański odpowiednik Fusion zimą przeszedł już… drugi lifting, Europejczykom pozostawał duży zapas cierpliwości. Starzejące się w mgnieniu oka Mondeo, produkowane w hiszpańskich zakładach, powoli jednak zbliża się do nowego etapu. Marka przeprowadza już ostatnie testy modelu po modernizacji, gdzie modyfikacjom ma ulec wygląd przedniej części nadwozia (reflektory, zderzak, atrapa chłodnicy), tyłu (zderzak, lampy, chromowana poprzeczka), a także w środka (prawdopodobnie nowa kierownica i przemodelowana konsola centralna). Nim wszystko wyjaśni się na oficjalnych fotografiach za miesiąc-dwa, Ford już teraz wchodzi jedną nogą do etapu “modernizacja”.

Z przodu praktycznie bez zmian. Jeszcze.

Mondeo przejściowe

O co chodzi? Marka ponownie zastosowała taktykę sprzed 10 lat, kiedy to w połowie 2008 roku gruntowną modernizację przeszedł Focus. Chwilę przed wdrożeniem go do sprzedaży, oferowano tzw. wersję przejściową, która dostała tylko część elementów z odświeżonego modelu. Tak samo jest teraz z Mondeo. Klienci zamawiający obecnie wersję kombi otrzymają auto z innym tyłem. I tylko tyłem.

W Belgii przyłapano prywatny egzemplarz, który w oczywisty sposób wyróżniał się omawianą częścią – inne są zatem lampy, które łączy nowa, chromowana poprzeczka. Ponadto silnik dostosowano do norm Euro-6.2. I to wszystko. Pełen zakres zmian trafi do egzemplarzy po oficjalnej prezentacji zmodernizowanego modelu, która jest już za rogiem. Powinno to chwilowo podratować sytuację rynkową Mondeo. A co potem? Wszyscy dobrze wiemy jak to się prawdopodobnie skończy.

źródło: Auto Week