Okazuje się, że postulowany od dłuższego czasu pomysł przypisania jednej tablicy rejestracyjnej samochodowi jest bliżej realizacji, niż kiedykolwiek wcześniej. Ministerstwo Infrastruktury jest już na ostatnim etapie prac. Mamy nadzieję, że wówczas obecny projekt rejestracji pójdzie do kosza – straci on bowiem całkowicie sens.

O projekcie jednego wzoru tablicy rejestracyjnej przypisanej pojazdowi dożywotnio słychać już od półtora roku, kiedy to z początkiem 2017 roku pomysł ten nagłośnił poseł Piotr Liroy-Marzec. Wzorem chociażby Wielkiej Brytanii, dodatkowe opłaty przy kupnie samochodu byłyby niższe – nie musielibyśmy już biegać do urzędu i płacić za nowe tablice, a potem czekać na nowy dowód rejestracyjny.

Zielone światło dla pomysłu

Pomysł, jak twierdzi poseł Liroy-Marzec, ponadto gwarantowałby zmniejszenie biurokracji i uczynienie procesu kupna samochodu zwyczajnie prostszym. Przypominamy – dotychczas te same tablice rejestracyjne mógł zachować tylko kupujący, którego nabytek jest zarejestrowany w tym samym powiecie.

Już niedługo powyższe rodzaje tablic zostaną przypisane pojazdom dożywotnio.

Po miesiącach oczekiwań nareszcie nadeszła odpowiedź organów rządowych. Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło, że resort jest w pełni przygotowany na zmiany, które ostatni raz w interpelacji Liroy-Marzec złożył miesiąc temuu.

Ministerstwo Infrastruktury jest w trakcie przygotowywania (…) projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym, którego celem jest również uproszczenie procedur związanych z rejestracją pojazdów, uwzględniając postulaty zgłaszane do ministerstwa przez obywateli i inne podmioty.

– zdradza podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Marek Chodkiewicz.

Jakie korzyści płyną z nowelizacji?

Zaoszczędzeie pieniędzy przy wyrabianiu nowych rejestracji i dowodu rejestracyjnego, a także zyskaniu czasu i oszczędzenie sobie bieganiny do urzędu to nie wszystko. Kroki, jakie będziemy musieli poczynić po zakupie nowego samochodu, będziemy mogli stawiać nie ruszając się z domu.

Pierwsze dwie lub trzy litery nie zdradzą nam już faktycznego pochodzenia kierowcy.

Po nowelizacji wystarczy wypełnienie internetowego wniosku i to wszystko. Nie ważne, czy będąc mieszkańcami Rzeszowa (RZ) kupimy auto z Lęborka (GLE) czy Dzierżoniowa (DDZ). Zachowamy dotychczasowe numery rejestracyjne. I tutaj pojawia się jedno ale. Po co zatem od teraz będą nam potrzebne do szczęścia tablice rejestracyjne z wyróżnikiem województwa i powiatu?

Obecny wzór blach do kosza

Jeżeli opisywane zmiany wejdą w życie, wówczas obecny wzór tablic rejestracyjnych całkowicie straci sens. Skoro samochody będą miały dożywotnio tę samą tablicę, to wyróżnik faktycznego miejsca rejestracji nie będzie już miał racji bytu i nie będzie nic znaczył. No bo o czym będzie nas informować? Gdzie pierwszy właściciel kupił auto? Po co?

Tak to robią Holendrzy…

Już niebawem wyklinając na wolno jadącego kierowcę na numerach z drugiego końca Polski może się okazać, że to Wasz sąsiad, który kupił sobie używane auto z daleka.

…a tak Czesi.

Może więc, korzystając z okazji, powinniśmy odejść od rejestracji wskazujących województwo i powiat na rzecz losowej kombinacji liter i cyfr? Schemat ten stosuje wiele państw – m.in. Holandia, Czechy, Węgry, Szwecja lub Hiszpania. Dając tak szeroką możliwość kombinacji zwiększy się pula nowych wzorów, wydawanie rejestracji będzie sprawniejsze, a polscy kierowcy stracą przy okazji jeden ważny powód do szufladkowania współużytkowników dróg. Dobrze wiemy w końcu, że to nóż obusieczny. Z tym ostatnim argumentem żartujemy, ale nie do końca.

źródło: Wirtualna Polska