Panujące obecnie trendy w motoryzacji są coraz bardziej bezlitosne dla marek, które za nimi nie nadążają. Choć europejska gama Forda imponuje swoimi rozmiarami i różnorodnością – nie przynosi zysków. Amerykańska marka sprzedaje zdecydowanie za mało crossoverów i to inwestowaniu w ten rodzaj aut dopatruje się szans na wyjście z tarapatów. Niestety, może się to wiązać ze zniknięciem z gamy wszystkich minivanów oraz… Mondeo.

Nie dalej, jak w kwietniu pisaliśmy Wam o zaskakującej w rozmiarach rewolucji, jaką przeprowadza właśnie amerykański oddział Forda. W ciągu najbliższych lat z tamtejszej gamy zniknie Fiesta, zwykły Focus, Fusion, Taurus i C-Max. Żadne z tych aut nie otrzyma następców, bowiem nie przynoszą one oczekiwanych zysków. Od teraz królować mają crossovery i wszelkie ich pochodne. Takie brutalne prawa rynku.

Ford C-Max

Plan naprawaczy

Przy okazji tych informacji jednak uspokajano, że europejska oferta jest bezpieczna i nie grozi jej podobna rewolucja. Teraz okazuje się jednak, że i nad Europę może nadciągnąć huragan, który zmiecie z salonów Forda kilka popularnych niegdyś modeli. Europejski oddział marki przynosi bowiem katastrofalne straty i coś trzeba z tym zrobić.

W odpowiedzi na tę nieciekawą sytuację Ford opracował plan naprawczy. Obniżane są koszty, poprawiana efektywność przy produkcji, a ponadto kapitał ma być teraz inwestowany w segmenty oraz auta, które mają szansę przynieść większe, niż dotychczas, zyski. Nie jest tajemnicą jakie to segmenty – chodzi oczywiście o wszelkiej maści crossovery.

Ford Galaxy

Modę na te auta Ford nieco przespał i jeszcze niedawno w ofercie miał tylko jeden model – kompaktową Kugę. Marka nadrobiła wprawdzie ostatnio zaległości włączając do oferty małego EcoSporta i wielkiego Edge’a, ale to za mało – konkurencja ma o wiele bogatszą ofertę.

Zmierzch minivanów

Największą ofiarą planu naprawczego opracowanego przez prezesa Forda Jima Hacketta będzie prawdopodobne wycofanie się z oferowania kilku rodzinnych aut. Niemal pewne jest zniknięcie z rynku w najbliższym czasie kompaktowego minivana C-Max, który produkowany jest od 2009 roku. Kreska może zostać położona także na większym Galaxy i S-Maksie, które na rynku są od 4 lat. Te modele poczekają jeszcze trochę, aby dobić do odpowiedniego stażu i – podobnie jak C-Max – znikną z gamy bez następcy.

Ford Mondeo

I to jeszcze nie wszystko. Czarne chmury zbierają się także nad Mondeo! Średniej wielkości model przez lata był jednym, z najpopularniejszych modeli w europejskiej ofercie Forda. Auto jesienią ma przejść modernizację i pozostać na rynku jeszcze kilka lat. A co potem? No właśnie, potem może być jedna wielka pustka, tak jak po amerykańskim bliźniaku o nazwie Fusion. Ten na pewno nie otrzyma następcy. Brak opracowania kolejnej generacji Mondeo może zatem oznaczać, że Ford – śladem Japończyków – ewakuuje się z klasy średniej.

Jeden z argumentów za – wyniki sprzedaży. W 2016 roku sprzedano w Europie ponad 70 tysięcy sztuk dużego Forda. W zeszłym – już tylko 56 173. Jeżeli będzie Wam zatem szkoda modeli, jakie podlegną cięciom, to wińcie tylko i wyłącznie klientów – wyraźnie przestały ich interesować minivany i duże auta osobowe.

źródło: Automotive News