To już koniec Mitsubishi Pajero, ale tylko w Europie

Wielu z Was pewnie nie wiedziało, że ten samochód dalej jest jeszcze produkowany. Jego kariera w Europie dobiega jednak końca bo nowe, restrykcyjne normy emisji spalin są bezlitosne. Szkoda? Klienci nie będą płakać – od początków obecnej generacji Pajero ubyło ich prawie sześciokrotnie.

Mitsubishi Pajero to reprezentant słynnej starej szkoły budowy dużych terenówek. Przez lata wyspecjalizowali się w nich Japończycy i zaoferowali w tym czasie wiele ciekawych, a z czasem – kultowych modeli. Nissan Patrol, Isuzu Trooper, Toyota Land Cruiser no i wreszcie – Mitsubishi Pajero. Ten wyjątkowo popularny model szczyci się obecnie a 36 letnią historią. W Europie – właśnie dobiega ona końca.

Mitsubishi Pajero – tył.

Jak zwał, tak zwał

Pierwsza generacja Pajero zadebiutowała w 1982 roku i szybko stała się groźnym konkurentem rodzimych aut o podobnej koncepcji. Dźwięczna i lekka w przyswojeniu nazwa okazała się wpadką. Znaczy się dla nas akurat nie, ale mieszkańcy hiszpańskojęzycznych krajów byli wyraźnie zniesmaczeni znaczeniem Pajero w slangowej mowie. Z tego względu w krajach, gdzie mówi się językiem Salvadora Dalego, a także tam, gdzie jest spora mniejszość z tych państw – największa terenówka Mitsubishi zwie się Montero lub Shogun. I po problemie.

Jesteśmy ciekawi, czy prezentując w 1998 roku trzecią generację Pajero Japończycy byli świadomi, że konstrukcja ta wytrzyma tyle lat. Bo to właśnie na tej generacji kończy się poczet generacji – schodzący model był tylko głęboko zmodernizowanym wariantem. Przedstawiony w 2006 roku nadał trochę świeżości, wówczas 8-letniej konstrukcji. Mitsubishi było wtedy w zupełnie innej epoce.

Mitsubishi Pajero – wnętrze.

12 lat temu idąc do salonu tej marki naszym oczom ukazywał się Colt, Lancer, Pajero Pinin, Grandis i L200. Dzisiaj tylko ostatni model doczekał się następcy. Pajero dzielnie trwało przez lata, przebijając w stażu rynkowym wersję przedliftową aż 2,5 raza. Wielu z Was pewnie myślało, że to auto zniknęło już z rynku. Nie, było na nim po dziś dzień, nieprzerwanie od 12 lat i 20 lat od prezentacji pierwotnej wersji.

Normy spalin nie mają litości

Na rynkach światowych Pajero-Shogun-Montero (brzmi jak meksykańskie nazwisko) będzie trwać pod każdym ze swoich trzech imion bez większych zmian. Europejski oddział mówi jednak dość – nie dość, że sprzedaż spadła do fatalnego poziomu (2002 rok – 26,8 tys.; 2017 – 4,4 tys.), to jeszcze nowe normy emisji spalin dyskwalifikują jednostki napędowe wielkiej terenówki.

Mitsubishi Pajero – przód.

To zatem ostatni moment, aby kupić jeszcze nowe, pachnące nowością Mitsubishi Pajero z salonu. Cena? Bagatela, 220 tys. złotych. Auto już zniknęło z oferty m.in. w Holandii i podobna sytuacja w Polsce jest kwestią czasu. Na pożegnanie przewidziano składającą się z 1000 sztuk pulę modeli Final Edition.

Czas na zmiany – Mitsubishi koncentruje się obecnie na rozwoju gamy crossoverów, który na razie idzie opornie. Dzięki zastrzykowi gotówki od Renault i Nissana jest szansa, że marka trochę otrząśnie się z marazmu. Także i bez archaicznego Pajero gama japońskiej marki jest w dość zaawansowanym wieku.

źródło: NDtv

Komentarze

Najnowsze

  •  

    TEST: Volvo XC60 D4 Inscription 190 KM

    Czego można więcej odczekiwać od auta, niż to co oferuje dobrze wyposażone Volvo XC60? Na chwilę obecną nic mi nie przychodzi do...
    18 października 2018

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

To już koniec Mitsubishi Pajero, ale tylko w Europie
To już koniec Mitsubishi Pajero, ale tylko w Europie
To już koniec Mitsubishi Pajero, ale tylko w Europie

Wielu z Was pewnie nie wiedziało, że ten samochód dalej jest jeszcze produkowany. Jego kariera w Europie dobiega jednak końca bo nowe, restrykcyjne normy emisji spalin są bezlitosne. Szkoda? Klienci nie będą płakać – od początków obecnej generacji Pajero ubyło ich prawie sześciokrotnie.

Mitsubishi Pajero to reprezentant słynnej starej szkoły budowy dużych terenówek. Przez lata wyspecjalizowali się w nich Japończycy i zaoferowali w tym czasie wiele ciekawych, a z czasem – kultowych modeli. Nissan Patrol, Isuzu Trooper, Toyota Land Cruiser no i wreszcie – Mitsubishi Pajero. Ten wyjątkowo popularny model szczyci się obecnie a 36 letnią historią. W Europie – właśnie dobiega ona końca.

Mitsubishi Pajero – tył.

Jak zwał, tak zwał

Pierwsza generacja Pajero zadebiutowała w 1982 roku i szybko stała się groźnym konkurentem rodzimych aut o podobnej koncepcji. Dźwięczna i lekka w przyswojeniu nazwa okazała się wpadką. Znaczy się dla nas akurat nie, ale mieszkańcy hiszpańskojęzycznych krajów byli wyraźnie zniesmaczeni znaczeniem Pajero w slangowej mowie. Z tego względu w krajach, gdzie mówi się językiem Salvadora Dalego, a także tam, gdzie jest spora mniejszość z tych państw – największa terenówka Mitsubishi zwie się Montero lub Shogun. I po problemie.

Jesteśmy ciekawi, czy prezentując w 1998 roku trzecią generację Pajero Japończycy byli świadomi, że konstrukcja ta wytrzyma tyle lat. Bo to właśnie na tej generacji kończy się poczet generacji – schodzący model był tylko głęboko zmodernizowanym wariantem. Przedstawiony w 2006 roku nadał trochę świeżości, wówczas 8-letniej konstrukcji. Mitsubishi było wtedy w zupełnie innej epoce.

Mitsubishi Pajero – wnętrze.

12 lat temu idąc do salonu tej marki naszym oczom ukazywał się Colt, Lancer, Pajero Pinin, Grandis i L200. Dzisiaj tylko ostatni model doczekał się następcy. Pajero dzielnie trwało przez lata, przebijając w stażu rynkowym wersję przedliftową aż 2,5 raza. Wielu z Was pewnie myślało, że to auto zniknęło już z rynku. Nie, było na nim po dziś dzień, nieprzerwanie od 12 lat i 20 lat od prezentacji pierwotnej wersji.

Normy spalin nie mają litości

Na rynkach światowych Pajero-Shogun-Montero (brzmi jak meksykańskie nazwisko) będzie trwać pod każdym ze swoich trzech imion bez większych zmian. Europejski oddział mówi jednak dość – nie dość, że sprzedaż spadła do fatalnego poziomu (2002 rok – 26,8 tys.; 2017 – 4,4 tys.), to jeszcze nowe normy emisji spalin dyskwalifikują jednostki napędowe wielkiej terenówki.

Mitsubishi Pajero – przód.

To zatem ostatni moment, aby kupić jeszcze nowe, pachnące nowością Mitsubishi Pajero z salonu. Cena? Bagatela, 220 tys. złotych. Auto już zniknęło z oferty m.in. w Holandii i podobna sytuacja w Polsce jest kwestią czasu. Na pożegnanie przewidziano składającą się z 1000 sztuk pulę modeli Final Edition.

Czas na zmiany – Mitsubishi koncentruje się obecnie na rozwoju gamy crossoverów, który na razie idzie opornie. Dzięki zastrzykowi gotówki od Renault i Nissana jest szansa, że marka trochę otrząśnie się z marazmu. Także i bez archaicznego Pajero gama japońskiej marki jest w dość zaawansowanym wieku.

źródło: NDtv