Sergio Marchionne nie żyje – to koniec pewnej epoki u Fiata

Niespełna tydzień temu, po ponad dekadzie rządów, szef FCA Sergio Marchionne zrezygnował ze stanowiska z powodu kłopotów zdrowotnych. Sytuacja wyglądała poważnie, ale nikt nie spodziewał się najgorszego. Niestety, wczoraj nad ranem były prezes włosko-amerykańskiego koncernu zmarł z powodu powikłań po operacji. Co teraz z koncernem Fiat-Chrysler?

Sergio Marchionne przez lata swoich rządów doczekał się miana jednej, z najbardziej kontrowersyjnych postaci świata motoryzacji. Urodzony we Włoszech, a wychowany w Kanadzie menedżer szlifował swój fach zarządzając różnymi podmiotami świata biznesu. Najlepiej, rzecz jasna, kojarzony jest jednak ze stania na czele koncernu Fiata (później – FCA). Przez ponad dekadę tego etapu zaskarbił sobie tyle samo przeciwników, co entuzjastów. Skąd tyle kontrowersji?

Sergio Marchionne i LaFerrari
źródło: businessinsider

Ratunek dla dwóch imperiów

Ścieżki Fiata i Pana Sergio zbiegły się w 2003 roku, kiedy to trafił on do składu rady nadzorczej. Wystarczył rok, aby zdolny menedżer awansował do roli dyrektora generalnego. Już pierwszego dnia rządów Marchionne stanął przed trudnym wyzwaniem – koncern, nad którym obejmował pieczę był na skraju bankructwa. Na skutek zręcznych działań, Fiat i reszta koncernowych marek wyszła na prostą.

W 2009 roku, globalny kryzys finansowy siał spustoszenie w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Koncern Chryslera stanął na skraju upadku. Desperacko szukano inwestora, który uchroni niegdysiejszą dumę tamtejszego przemysłu od przejścia do historii. Na horyzoncie pojawił się Fiat. Marchionne podjął ryzykowną decyzję o kupnie, która w 2014 roku zaowocowała fuzją obu koncernów w jedno wielkie imperium. Ochrzczono je mianem Fiat-Chrysler Automobiles (FCA). Wartość akcji niebawem wzrosła o, uwaga, 350%.

Chrysler Pacifica

Przez kolejne lata koncern zaczął sukcesywnie spłacać swoje długi i jako całokształt notować coraz lepsze wyniki. Kończąc wyliczanie zasług Marchionne, doceńmy jeszcze rozwój Jeepa. Marka rozbudowała gamę, wkroczyła do mniejszych segmentów, pozyskała nowych klientów i aż do teraz notuje rekordowe wzrosty sprzedaży. O Jeepie jeszcze zaraz przeczytacie, teraz druga strona medalu.

Mistrz pustych obietnic

Od samego początku rozpoczęcia procesu przejmowania Chryslera, Marchionne rozsławił się jako mistrz obietnic. Na początku z dumą prezentowano plany na nowe modele – nowe Punto, nowe Bravo, minivany, crossovery, powrót Alfy 166, powrót Alfy Giulii, Maserati Alfieri, Jeep Wagoneer itd. Wraz z ogromnymi nadziejami, jeszcze większe było rozczarowanie. Większość z tych modeli albo debiutowała z kilkukrotnym opóźnieniem (Giulia, nowe Bravo, czyli Tipo), albo do dzisiaj nie powstały lub… w ogóle nie powstaną.

Alfa Romeo Giulia

W ten sposób Alfa Romeo po premierze Giulii w 2010 roku aż przez 5 lat pozostawało bez żadnych nowości, pokazało tylko dwa nowe modele i wciąż zmierza w niepewną stronę – choć sprzedaż skoczyła w górę, to jest to raczej tylko efekt Giulii i Stelvio. Liczymy, że zapowiadany duży SUV i oparta na Giulii nowa GTV trafią na rynek szybciej, niż się zapowiada – inaczej będzie powtórka z rozrywki.

Maserati z kolei rozbudowało gamę, ale nie do końca jest w stanie konkurować np. z niemiecką konkurencją. Z pierwszego SUV-a marki, Levante, Marchionne nie był zresztą zadowolony. Przyznał, że koncepcja modelu została spieprzona.

Maserati Levante

Lancię przebolejemy, tylko tego Fiata Argo żal…

Delikatnie mówiąc, wielu nie do końca rozumiało też decyzje Marchionne w sprawie Lancii. Zdecydowano się bowiem wycofać Chryslera z Europy i włączyć jego modele w ofertę włoskiej marki. Zabieg ten zakończył się klapą, która zaowocowała upadkiem marki. W 2017 roku wycofano ją e wszystkich rynków poza Włochami. Finał historii tej marki nastąpi prawdopodobnie w tym roku – wtedy kończy się produkcja Ypsilona, ostatniego modelu.

No i został nam Fiat. Sprawa niejednoznaczna. Z jednej strony wskrzeszenie w 2007 roku 500, które jest jednym, z największych sukcesów marki wszech czasów. Z drugiej – przeniesienie produkcji Pandy do Włoch i pogorszenie jej sprzedaży z powodu wyższych cen. Z jednej strony – świetna rodzina modeli Tipo, która sprzedaje się jak świeże bułki. Natomiast z drugiej – niedorzeczne grillowanie Punto przez 13 lat od debiutu i ciągłe zmienianie wersji w sprawie następcy.

Fiat Tipo

Raz miał to być model w podobnej koncepcji, co Grande Punto. Potem auto miało mieć cechy wyglądu 500 i podobną nazwę. Potem pokazano miejskie Argo, które pierw trafiło do Brazylii. To jest to nowe Punto! – myślano. Otóż nie, auto na pewno nie trafi do Europy, a produkcja Punto zostanie końcowo zakończona bez następcy jesienią tego roku. Argumenty Marchionne? Niskie marże na tradycyjnych autach, przez co bardziej opłaca się produkcja np. 500X, niż nawet tak bestsellerowego, jak Tipo. Kontrowersyjne, ale pragmatyczne uzasadnienie, patrząc zwłaszcza na fakt, że wyjście z długów musiało odbyć się jakimś kosztem – w tym przypadku były to nowe modele samochodów.

FCA na zakręcie

Niestety, dobra passa w końcu się skończyła. W bieżącym roku Jeep zaliczył znacząca porażkę – utopił ponad 115 milionów dolarów w opracowanie modelu Grand Commander specjalnie dla Chin. Operacja przyniosła straty i była całkowicie niepotrzebna. Na ostatnim publicznym wystąpieniu 1 czerwca 2018, Marchionne przyznał, że ostatni kwartał bieżącego roku może być ogromnym finansowym wyzwaniem dla FCA.

Jeep Grand Commander

Legenda odchodzi

Jemu nie przyjdzie już się z tym zmierzyć. W zeszłym tygodniu Sergio Marchionne przeszedł zabieg w klinice w szwajcarskim Zurychu, gdzie usuwano komórki nowotworowe z barku. Komplikacje po zabiegu były większe, niż zakładano. 21 lipca Marchionne ustąpił ze stanowiska – argumentowano, że nie będzie już w stanie należycie pełnić swojej funkcji.

We wtorek, 24 lipca media donosiły o pogorszeniu stanu zdrowia i wprowadzeniu menedżera w stan śpiączki farmakologicznej. Rankiem kolejnego dnia poinformowano, że Marchionne przegrał swoją ostatnią walkę. Zmarł w Zurychu w wieku 66 lat.

Mike Manley, nowy dyrektor generalny FCA

Co dalej z Fiatem?

Po ustąpieniu Marchionne 21 lipca jego miejsce zajął szef Jeepa, Mike Manley. Pochodzący z Wielkiej Brytanii menedżer zdobył uznanie swojego dawnego szefa dobrym zarządzaniem podległą mu marką, dlatego obdarzono go ogromnym kredytem zaufania. Koncern, według ostatniego 5-letniego planu, ma skupić się na markach premium. Nic nie wskazuje na to, aby Manley miał zmienić obrany miesiąc temu kurs, choć – jak wspomniano – ma przed sobą poważne wyzwania. Już kilka godzin po informacji o śmierci Marchionne akcje FCA gwałtownie spadły.

Jak będzie wyglądać kondycja FCA za rządów nowego prezesa? Czas pokaże. Szkoda jednak, że nie zobaczy tego już jego wielki poprzednik.

źródło: Business Insider, Carscoops

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Sergio Marchionne nie żyje – to koniec pewnej epoki u Fiata
Sergio Marchionne nie żyje – to koniec pewnej epoki u Fiata
Sergio Marchionne nie żyje – to koniec pewnej epoki u Fiata

Niespełna tydzień temu, po ponad dekadzie rządów, szef FCA Sergio Marchionne zrezygnował ze stanowiska z powodu kłopotów zdrowotnych. Sytuacja wyglądała poważnie, ale nikt nie spodziewał się najgorszego. Niestety, wczoraj nad ranem były prezes włosko-amerykańskiego koncernu zmarł z powodu powikłań po operacji. Co teraz z koncernem Fiat-Chrysler?

Sergio Marchionne przez lata swoich rządów doczekał się miana jednej, z najbardziej kontrowersyjnych postaci świata motoryzacji. Urodzony we Włoszech, a wychowany w Kanadzie menedżer szlifował swój fach zarządzając różnymi podmiotami świata biznesu. Najlepiej, rzecz jasna, kojarzony jest jednak ze stania na czele koncernu Fiata (później – FCA). Przez ponad dekadę tego etapu zaskarbił sobie tyle samo przeciwników, co entuzjastów. Skąd tyle kontrowersji?

Sergio Marchionne i LaFerrari
źródło: businessinsider

Ratunek dla dwóch imperiów

Ścieżki Fiata i Pana Sergio zbiegły się w 2003 roku, kiedy to trafił on do składu rady nadzorczej. Wystarczył rok, aby zdolny menedżer awansował do roli dyrektora generalnego. Już pierwszego dnia rządów Marchionne stanął przed trudnym wyzwaniem – koncern, nad którym obejmował pieczę był na skraju bankructwa. Na skutek zręcznych działań, Fiat i reszta koncernowych marek wyszła na prostą.

W 2009 roku, globalny kryzys finansowy siał spustoszenie w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Koncern Chryslera stanął na skraju upadku. Desperacko szukano inwestora, który uchroni niegdysiejszą dumę tamtejszego przemysłu od przejścia do historii. Na horyzoncie pojawił się Fiat. Marchionne podjął ryzykowną decyzję o kupnie, która w 2014 roku zaowocowała fuzją obu koncernów w jedno wielkie imperium. Ochrzczono je mianem Fiat-Chrysler Automobiles (FCA). Wartość akcji niebawem wzrosła o, uwaga, 350%.

Chrysler Pacifica

Przez kolejne lata koncern zaczął sukcesywnie spłacać swoje długi i jako całokształt notować coraz lepsze wyniki. Kończąc wyliczanie zasług Marchionne, doceńmy jeszcze rozwój Jeepa. Marka rozbudowała gamę, wkroczyła do mniejszych segmentów, pozyskała nowych klientów i aż do teraz notuje rekordowe wzrosty sprzedaży. O Jeepie jeszcze zaraz przeczytacie, teraz druga strona medalu.

Mistrz pustych obietnic

Od samego początku rozpoczęcia procesu przejmowania Chryslera, Marchionne rozsławił się jako mistrz obietnic. Na początku z dumą prezentowano plany na nowe modele – nowe Punto, nowe Bravo, minivany, crossovery, powrót Alfy 166, powrót Alfy Giulii, Maserati Alfieri, Jeep Wagoneer itd. Wraz z ogromnymi nadziejami, jeszcze większe było rozczarowanie. Większość z tych modeli albo debiutowała z kilkukrotnym opóźnieniem (Giulia, nowe Bravo, czyli Tipo), albo do dzisiaj nie powstały lub… w ogóle nie powstaną.

Alfa Romeo Giulia

W ten sposób Alfa Romeo po premierze Giulii w 2010 roku aż przez 5 lat pozostawało bez żadnych nowości, pokazało tylko dwa nowe modele i wciąż zmierza w niepewną stronę – choć sprzedaż skoczyła w górę, to jest to raczej tylko efekt Giulii i Stelvio. Liczymy, że zapowiadany duży SUV i oparta na Giulii nowa GTV trafią na rynek szybciej, niż się zapowiada – inaczej będzie powtórka z rozrywki.

Maserati z kolei rozbudowało gamę, ale nie do końca jest w stanie konkurować np. z niemiecką konkurencją. Z pierwszego SUV-a marki, Levante, Marchionne nie był zresztą zadowolony. Przyznał, że koncepcja modelu została spieprzona.

Maserati Levante

Lancię przebolejemy, tylko tego Fiata Argo żal…

Delikatnie mówiąc, wielu nie do końca rozumiało też decyzje Marchionne w sprawie Lancii. Zdecydowano się bowiem wycofać Chryslera z Europy i włączyć jego modele w ofertę włoskiej marki. Zabieg ten zakończył się klapą, która zaowocowała upadkiem marki. W 2017 roku wycofano ją e wszystkich rynków poza Włochami. Finał historii tej marki nastąpi prawdopodobnie w tym roku – wtedy kończy się produkcja Ypsilona, ostatniego modelu.

No i został nam Fiat. Sprawa niejednoznaczna. Z jednej strony wskrzeszenie w 2007 roku 500, które jest jednym, z największych sukcesów marki wszech czasów. Z drugiej – przeniesienie produkcji Pandy do Włoch i pogorszenie jej sprzedaży z powodu wyższych cen. Z jednej strony – świetna rodzina modeli Tipo, która sprzedaje się jak świeże bułki. Natomiast z drugiej – niedorzeczne grillowanie Punto przez 13 lat od debiutu i ciągłe zmienianie wersji w sprawie następcy.

Fiat Tipo

Raz miał to być model w podobnej koncepcji, co Grande Punto. Potem auto miało mieć cechy wyglądu 500 i podobną nazwę. Potem pokazano miejskie Argo, które pierw trafiło do Brazylii. To jest to nowe Punto! – myślano. Otóż nie, auto na pewno nie trafi do Europy, a produkcja Punto zostanie końcowo zakończona bez następcy jesienią tego roku. Argumenty Marchionne? Niskie marże na tradycyjnych autach, przez co bardziej opłaca się produkcja np. 500X, niż nawet tak bestsellerowego, jak Tipo. Kontrowersyjne, ale pragmatyczne uzasadnienie, patrząc zwłaszcza na fakt, że wyjście z długów musiało odbyć się jakimś kosztem – w tym przypadku były to nowe modele samochodów.

FCA na zakręcie

Niestety, dobra passa w końcu się skończyła. W bieżącym roku Jeep zaliczył znacząca porażkę – utopił ponad 115 milionów dolarów w opracowanie modelu Grand Commander specjalnie dla Chin. Operacja przyniosła straty i była całkowicie niepotrzebna. Na ostatnim publicznym wystąpieniu 1 czerwca 2018, Marchionne przyznał, że ostatni kwartał bieżącego roku może być ogromnym finansowym wyzwaniem dla FCA.

Jeep Grand Commander

Legenda odchodzi

Jemu nie przyjdzie już się z tym zmierzyć. W zeszłym tygodniu Sergio Marchionne przeszedł zabieg w klinice w szwajcarskim Zurychu, gdzie usuwano komórki nowotworowe z barku. Komplikacje po zabiegu były większe, niż zakładano. 21 lipca Marchionne ustąpił ze stanowiska – argumentowano, że nie będzie już w stanie należycie pełnić swojej funkcji.

We wtorek, 24 lipca media donosiły o pogorszeniu stanu zdrowia i wprowadzeniu menedżera w stan śpiączki farmakologicznej. Rankiem kolejnego dnia poinformowano, że Marchionne przegrał swoją ostatnią walkę. Zmarł w Zurychu w wieku 66 lat.

Mike Manley, nowy dyrektor generalny FCA

Co dalej z Fiatem?

Po ustąpieniu Marchionne 21 lipca jego miejsce zajął szef Jeepa, Mike Manley. Pochodzący z Wielkiej Brytanii menedżer zdobył uznanie swojego dawnego szefa dobrym zarządzaniem podległą mu marką, dlatego obdarzono go ogromnym kredytem zaufania. Koncern, według ostatniego 5-letniego planu, ma skupić się na markach premium. Nic nie wskazuje na to, aby Manley miał zmienić obrany miesiąc temu kurs, choć – jak wspomniano – ma przed sobą poważne wyzwania. Już kilka godzin po informacji o śmierci Marchionne akcje FCA gwałtownie spadły.

Jak będzie wyglądać kondycja FCA za rządów nowego prezesa? Czas pokaże. Szkoda jednak, że nie zobaczy tego już jego wielki poprzednik.

źródło: Business Insider, Carscoops