Kto choć kilka razy miał okazję jechać drogami szybkiego ruchu, ten wie jak nagminnie przez kierowców łamana jest tzw. zasada bezpiecznego odstępu. Codziennie podróżujący ekspresówkami i autostradami spotykają się z sytuacjami, gdy w lusterku pojawia się sama atrapa chłodnicy samochodu. To śmiertelne niebezpieczeństwo – jest szansa na zaostrzenie kar!

Zjawisko tzw. siedzenia na zderzaku nie jest specyficzne dla żadnego kraju i wiele z nich przewiduje system surowych kar. W Niemczech istnieje nakaz zachowania co najmniej 40 metrowej odległości między pojazdami. W innym wypadku – kierowca podlega mandatowi od 180 do nawet 400 euro. Im większa prędkość i mniejsza odległość, tym bardziej surowa kara. Słusznie? Jak najbardziej, bowiem to w warunkach wysokich prędkości nieodpowiedni dystans między pojazdami może być śmiertelnie niebezpieczny.

Niestety, to właśnie na autostradach, ekspresówkach lub obwodnicach najczęściej zdarzają się przypadki zbyt bliskiego dojeżdżania do samochodu. W przypadku nagłego hamowania może dojść do gwałtownego najechania, co może skończyć się wypadkiem lub nawet karambolem. Dobrze wiemy, jak tłumaczy to część stosujących tę praktykę drogowego samosądu – mamy pokazać poprzedzającemu, że nam się “wpakował” lub jedzie za wolno. Pytanie tylko, czy tak skrajnie niebezpieczna metoda jest warta stosowania nawet, jeśli faktycznie poprzedzający pojazd jedzie za wolno lub blokuje pas do wyprzedzania?

Będą dotkliwe kary za siedzenie na zderzaku?

Coś trzeba z tym zrobić, a obecne przepisy są zdecydowanie zbyt nieprecyzyjne lub po prostu niekonkretne. Mówi się o “bezpiecznej odległości” i tyle. Jest jednak szansa, że do zmiany ku konkretyzacji tych regulacji dojdzie. Ministerstwo Infrastruktury chce, aby prawo było surowsze i bardziej precyzyjne. Podobnie, jak u naszych zachodnich sąsiadów, określone miałyby być minimalne odległości między samochodami w metrach, a także kary za łamanie tych postanowień.

Według Rzeczpospolitej, te działania mają być jednym, ze sposobów na zmniejszenie ilości wypadków na autostradach. W zeszłym roku zginęło na nich w Polsce więcej ludzi, niż w roku 2016. Nie jest dobrze, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że jazda na zderzaku to jeden, z głównych czynników przyczyniających się do wypadków – dokładnie 2,5 tysiąca w 2017 roku.

Nowe przepisy miałyby wejść od 2019 roku. Trzymamy kciuki.