Nadchodzący SUV Audi poza faktem bycia pierwszym elektrycznym autem marki opracowanym od podstaw szykuje także inną ciekawostkę. Samochód zaoferuje klientom wirtualne lusterka, które informacje o sytuacji za pojazdem będą przekazywać za pomocą ekranów przy górnym rogu obu drzwi. Jak to będzie działać i czy to wypali?

O ile na miano pierwszego elektrycznego SUV-a Audi nie ma co liczyć, to jednak Niemcom i tak uda się dorobić przełomowego tytułu. Nadchodzący e-tron będzie bowiem pierwszym w historii klasycznym samochodem osobowym (a nie jak VW XL1) oferowanym z kamerami zamiast bocznych lusterek. Sysem zwany Audi Virtual Mirror będzie polegał na przekazywaniu informacji z kamer umieszczonych w miejscu lusterek do ekranów, które ulokowane będą przed klamkami drzwi. Co ciekawe, będą one dotykowe.

Audi dopięło swego po latach przymierzania się do systemu wirtualnych lusterek, który lokował w swoich różnorodnych prototypach. Nareszcie udało się zamontować to w seryjnym samochodzie, choć nie ukrywajmy – klienci, którzy zdecydują się na wybranie tego opcjonalnego systemu będą raczej podchodzić do tego z rezerwą. Dodatkowo – pytanie, czy aby na pewno wszystkie kraje dopuszczą taki system do ruchu.

Nowe Audi e-tron pierwotnie miało zadebiutować w sierpniu bieżącego roku w Brukseli. Z powodu aresztowania szefa Audi premiera jednak stoi pod znakiem zapytania, choć prawdopodobnie jeszcze w tym roku powinniśmy zobaczyć pierwsze egzemplarze na drogach. Przyszłość czeka za rogiem.