Coraz bardziej prawdopodobna wydaje się, że już niebawem młodzi kandydaci na kierowców będą mogli wyjechać na publiczne drogi bez instruktora jeszcze przed egzaminem. Ministerstwo Infrastruktury właśnie szykuje projekt zmian.

Pierwszy raz od dłuższego czasu w kwestii doniesień o zmianach w kursach na prawo jazdy nie będzie mowy o słynnych zielonych listkach i placach manewrowych – chyba każdy już stracił wiarę, że dojdzie to do skutku. Pojawił się jednak inny, ciekawszy projekt zmian. Do Kancelarii Premiera trafił właśnie projekt Ministerstwa Infrastruktury, w myśl którego zmianom ulegnie kwestia poruszania się samochodami przez kandydatów na kierowców. Legalne ma być prowadzenie prywatnego samochodu w towarzystwie rodzica. Istnieje jednak kilka warunków.

Podstawowy – kandydat na kierowcę będzie mógł skorzystać z nowego prawa tylko po ukończeniu praktycznej części kursu nauki jazdy. Ponadto, zakazane będzie wjeżdżanie w takim układzie na autostrady i drogi ekspresowe, a sam rodzic będzie musiał być kierowcą z co najmniej 5-letnim stażem. Co ponadto? Auto będzie musiało być oznaczone nalepką i pod kontrolą młodego prowadzącego nie będzie mogło jechać szybciej, niż 50 km/h w mieście i 80 km/h poza terenem zabudowanym.

źródło: Wikimedia Commons

Nie jesteś pełnoletni? Pojedziesz!

Nowinką, jaką może wprowadzić omawiana nowelizacja będzie minimalna granica szkolenia się pod okiem rodzica. Teraz będą mogli z tego korzystać już 17-latkowie. Szlifować umiejętności prowadzenia samochodu będą mogli nawet do 2 lat od rozpoczęcia praktyki, choć wskazane jest dążenie do jak najszybszego przystąpienia do egzaminów państwowych.

Są jakieś ALE? Oczywiście. Sceptycy obawiają się, czy aby młodzi i niedoświadczeni kandydaci na kierowców nie okażą się zagrożeniem dla innych uczestników ruchu. Wątpliwości rodzą się też w kwestii ewentualnego spowodowania wypadku – kto będzie winny, a szereg pytań kończy kwestia kompetencji rodziców do odpowiedniego przeszkolenia młodych ludzi do bycia dojrzałym i odpowiedzialnym uczestnikiem ruchu.

Spodobał Wam się powyższy pomysł? A może się obawiacie zmian, jakie przyniesie? Spokojnie, projekt musi pierw zyskać zielone światło od Kancelarii Premiera. Wtedy okaże się, czy zmiany faktycznie będą miały szansę na wejście w życie. Fani motoryzacji u progu dorosłości – na razie pozostaje Wam trenowanie na polnych drogach i szlifowanie fachu w miejskich autach z L na dachu.

źródło: Rzeczpospolita.pl