Podczas przejazdu torem w Stanach Zjednoczonych kierowca i pasażer Chevroleta Camaro przenieśli się w inny wymiar – pierw świat przelatywał im przed oczami pędząc 310 km/h, a potem przeleciał jeszcze szybciej. Samochód przy pełnej prędkości wpadł w poślizg i wielokrotnie dachował. Pasażerowie wyszli z wraku o własnych siłach!

Na nagraniu widzimy obrót zdarzeń z dwóch perspektyw. Pierw widzimy górne ujęcie, jak Chevrolet pędzi z zawrotną prędkością po torze i w pewnym momencie zbacza z toru jazdy i zamienia się w chmurę białego dymu z powodu dynamicznego koziołkowania. Potem – widzimy mrożące ujęcie z wnętrza Camaro, które w ciągu ułamku sekundy zamienia się w obracający się pocisk.

Jak to możliwe, że przy tak ogromnej prędkości mężczyźni nie tylko uszli z życiem i nie odnieśli ciężkich obrażeń, ale i byli w stanie wyjść ze zniszczonego wraku Camaro o własnych siłach? Za wszystko odpowiada klatka bezpieczeństwa, w którą – na szczęście – amerykański współczesny muscle car był wyposażony.

To prawdopodobnie ona, w połączeniu z łutem szczęścia, pozwoliła wyjść pasażerom pechowego Camaro w tak dobrej kondycji ze zdezelowanego wraku. Zobaczcie, jak to wyglądało na nagraniu poniżej!