30 km/h w mieście i 70 km/h poza nim? Kontrowersyjny projekt trafił do KE

Do Komisji Europejskiej trafił projekt, który zakłada kontrowersyjne zmiany w ograniczeniach prędkości – w miastach ma wzrosnąć ilość tzw. stref 30. Jaki cel? Zwiększenie bezpieczeństwa na europejskich drogach, szczególnie tam, gdzie co roku ginie drastyczna ilość ludzi. Tutaj mowa o m.in. Polsce.

Choć zeszłoroczne dane co do ilości wypadków i ofiar na polskich drogach napawają umiarkowanym optymizmem (zanotowano kilkuprocentowy spadek na tle poprzednich lat), to jednak poziom bezpieczeństwa wciąż jest o wiele niższy, niż w większości krajów Unii Europejskiej. Tymczasem do Komisji Europejskiej wpłynął projekt, który ma poprawić poziom bezpieczeństwa na terenie całej Wspólnoty. Zakłada on uczynienie przepisów bardziej surowymi nie tylko w krajach tzw. Starej Unii, ale tym bardziej w państwach Europy Środkowej i Wschodniej.

Na Polskich drogach wciąż bowiem giną ogromne, na tle większości krajów Europy, ilości ludzi. Gorzej jest tylko na Łotwie, w Rumunii oraz w Bułgarii (niechlubny lider). Jeśli prawodawstwo tworzy się z troską o zmniejszenie liczby ofiar całej Europie, to nie trzeba mówić jak wiele pracy będzie trzeba włożyć w to takich krajach, jak Polska.

Czy to dobra droga?

Pytanie tylko, czy zaproponowane w projekcie zmiany są dobrą ścieżką do faktycznej poprawy bezpieczeństwa. Brzmią one bowiem istotnie kontrowersyjnie: czytamy m.in. o limicie 30 km/h w terenie zabudowanym na drogach, które są współdzielone z rowerzystami oraz 70 km/h ograniczenia na drogach poza terenem zabudowanym. Dotychczas na większości dróg w terenie zabudowanym mogliśmy poruszać się w prędkością 50 km/h w dzień i 60 km/h w nocy, natomiast poza terenem zabudowanym 90 km/h. Zmiana byłaby zatem bolesna i drastyczna dla większości kierowców.

Czy to prędkość jest przyczyną niskiego poziomu bezpieczeństwa na polskich drogach?

Wszystko rozchodzi się oczywiście o argument, że to z powodu prędkości ginie najwięcej ludzi. Zdaniem WHO, zmniejszenie prędkości już o 5 km/h daje nam szansę na uniknięcie ciężkich obrażeń w razie wypadku. A jak to jest z tą prędkością? Według statystyk, na jakie powołuje się Wirtualna Polska, na terenie Wspólnoty od 50 do nawet 85% kierowców przyznaje się do przekraczania prędkości w terenie zabudowanym. Poza nim, ilość pozytywnych deklaracji wzrasta do pułapu 90%. Okazuje się, że fotoradary i kontrole policji to już za mało. Poza drastycznymi ograniczeniami prędkości, w samochodach w przyszłości mogą być montowane ograniczniki prędkości.

Francja już próbuje

Pierwszym krajem Unii, które wprowadziła zmiany w ograniczeniach prędkości jest Francja. Od 1 lipca 2018, czyli od jutra, na terenie Republiki ograniczenie prędkości poza terenem zabudowanym zostanie obniżone do 80 km/h. Argumentem jest uratowanie ponad 400 ludzi od śmierci na drodze, jednak wzięto pod uwagę fakt, że zmiana limitu prędkości może nic nie zmienić. Jeśli tak się stanie, ograniczenie zostanie przywrócone do poprzedniego stanu za 2 lata, czyli latem 2020 roku.

Kiedy nowe przepisy mogą wejść w życie? Tutaj uspokajamy, na razie mowa tylko o raporcie, jaki złożono do Komisji Europejskiej. Zanim przejdzie on przez legislacyjną scieżkę, minie sporo czasu. A kto wie, może i w trakcie procedowania zapisy ulegną zmianie. Miłośnicy, jak to się mawia, sprawnej jazdy – śpijcie na razie spokojnie.

źródło:Wirtualna Polska

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Toyota może wskrzesić modele Celica i MR2!

    Jeszcze niedawno wydawać się mogło, że Toyota porzuciła już na dobre tworzenie gamy sportowych samochodów. Jedynym rasowym autem tego typu jest obecnie...
    21 września 2018

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

30 km/h w mieście i 70 km/h poza nim? Kontrowersyjny projekt trafił do KE
30 km/h w mieście i 70 km/h poza nim? Kontrowersyjny projekt trafił do KE
30 km/h w mieście i 70 km/h poza nim? Kontrowersyjny projekt trafił do KE

Do Komisji Europejskiej trafił projekt, który zakłada kontrowersyjne zmiany w ograniczeniach prędkości – w miastach ma wzrosnąć ilość tzw. stref 30. Jaki cel? Zwiększenie bezpieczeństwa na europejskich drogach, szczególnie tam, gdzie co roku ginie drastyczna ilość ludzi. Tutaj mowa o m.in. Polsce.

Choć zeszłoroczne dane co do ilości wypadków i ofiar na polskich drogach napawają umiarkowanym optymizmem (zanotowano kilkuprocentowy spadek na tle poprzednich lat), to jednak poziom bezpieczeństwa wciąż jest o wiele niższy, niż w większości krajów Unii Europejskiej. Tymczasem do Komisji Europejskiej wpłynął projekt, który ma poprawić poziom bezpieczeństwa na terenie całej Wspólnoty. Zakłada on uczynienie przepisów bardziej surowymi nie tylko w krajach tzw. Starej Unii, ale tym bardziej w państwach Europy Środkowej i Wschodniej.

Na Polskich drogach wciąż bowiem giną ogromne, na tle większości krajów Europy, ilości ludzi. Gorzej jest tylko na Łotwie, w Rumunii oraz w Bułgarii (niechlubny lider). Jeśli prawodawstwo tworzy się z troską o zmniejszenie liczby ofiar całej Europie, to nie trzeba mówić jak wiele pracy będzie trzeba włożyć w to takich krajach, jak Polska.

Czy to dobra droga?

Pytanie tylko, czy zaproponowane w projekcie zmiany są dobrą ścieżką do faktycznej poprawy bezpieczeństwa. Brzmią one bowiem istotnie kontrowersyjnie: czytamy m.in. o limicie 30 km/h w terenie zabudowanym na drogach, które są współdzielone z rowerzystami oraz 70 km/h ograniczenia na drogach poza terenem zabudowanym. Dotychczas na większości dróg w terenie zabudowanym mogliśmy poruszać się w prędkością 50 km/h w dzień i 60 km/h w nocy, natomiast poza terenem zabudowanym 90 km/h. Zmiana byłaby zatem bolesna i drastyczna dla większości kierowców.

Czy to prędkość jest przyczyną niskiego poziomu bezpieczeństwa na polskich drogach?

Wszystko rozchodzi się oczywiście o argument, że to z powodu prędkości ginie najwięcej ludzi. Zdaniem WHO, zmniejszenie prędkości już o 5 km/h daje nam szansę na uniknięcie ciężkich obrażeń w razie wypadku. A jak to jest z tą prędkością? Według statystyk, na jakie powołuje się Wirtualna Polska, na terenie Wspólnoty od 50 do nawet 85% kierowców przyznaje się do przekraczania prędkości w terenie zabudowanym. Poza nim, ilość pozytywnych deklaracji wzrasta do pułapu 90%. Okazuje się, że fotoradary i kontrole policji to już za mało. Poza drastycznymi ograniczeniami prędkości, w samochodach w przyszłości mogą być montowane ograniczniki prędkości.

Francja już próbuje

Pierwszym krajem Unii, które wprowadziła zmiany w ograniczeniach prędkości jest Francja. Od 1 lipca 2018, czyli od jutra, na terenie Republiki ograniczenie prędkości poza terenem zabudowanym zostanie obniżone do 80 km/h. Argumentem jest uratowanie ponad 400 ludzi od śmierci na drodze, jednak wzięto pod uwagę fakt, że zmiana limitu prędkości może nic nie zmienić. Jeśli tak się stanie, ograniczenie zostanie przywrócone do poprzedniego stanu za 2 lata, czyli latem 2020 roku.

Kiedy nowe przepisy mogą wejść w życie? Tutaj uspokajamy, na razie mowa tylko o raporcie, jaki złożono do Komisji Europejskiej. Zanim przejdzie on przez legislacyjną scieżkę, minie sporo czasu. A kto wie, może i w trakcie procedowania zapisy ulegną zmianie. Miłośnicy, jak to się mawia, sprawnej jazdy – śpijcie na razie spokojnie.

źródło:Wirtualna Polska