Wielokrotnie pisaliśmy Wam o aferze Dieselgate i jej skutkach, jakie odczuwalne są do dziś. Okazuje się jednak, że reakcja na ustalenia kompromitującego Volkswagena raportu z 2015 roku nie wszędzie była podobnie ostra. W czasie, gdy amerykańscy klienci rozpętali nie burzę, a huragan – w Polsce najwyżej… mocniej zawiał wiatr.

Jak podaje Business Insider powołując się badania Transportowego Dozoru Technicznego, jedynie 40% kierowców samochodów w Polsce, w których zamontowano oprogramowanie manipulujące wynikami emisji spalin, zgłosiło się do serwisów.

Samochody, jakie objęte są akcją serwisową, to modele: Audi, Seata, Skody i Volkswagena wyposażone w silniki diesla i wyprodukowane między 2008, a 2015 rokiem. Warto dodać, że odwiedziny w serwisie nie są obowiązkowe, co oznacza, że jeśli kierowcy nie przeszkadza feralne oprogramowanie manipulujące – nie musi nic z nim robić.

Volkswagen T-Roc

Czym grożą auta z oprogramowaniem?

Czy kierowcy, którzy nie zdecydowali się na usunięcie fałszującego oprogramowania mogą spać spokojnie? Wszystko zależy od stosunku oddziaływania na środowisko. Suche dane mówią bowiem, że ‘zainfekowane’ diesle aut grupy Volkswagena emitują w istocie o wiele więcej szkodliwych substancji. Najwięcej rozchodzi się o tlenek azotu, który jest silnie szkodliwy dla otoczenia.

Czy zatem kierowcy, którzy nie zdecydowali się na odwiedzenie serwisu Volkswagena (a zdecydowana większość z nich o akcji wie), robi to braku ekologicznej wrażliwości? Nie wydawajmy pochopnych i wątpliwie sprawiedliwych osądów. Powodów bez wątpienia jest więcej, niż pozornie może się wydawać.

Niepożądane efekty wizyty w serwisie?

Jednym, z ciekawych tropów może być kwestia obaw przed wizytą w serwisie. Systematycznie bowiem można przeczytać w internecie coraz więcej negatywnych opinii o sytuacji z samochodami po, teoretycznie, prostej diagnostyce.

Volkswagen Golf Sportvan

Czytamy w nich m.in. zarzuty, że samochody po usunięciu oprogramowania mają: gorsze osiągi i moment obrotowy, a rośnie za to spalanie.

Ile w nich prawdy? Nie wiemy, ponieważ brakuje wspomnianych wpisach danych i dowodów potwierdzających, że wspomniane zmiany w parametrach samochodów faktycznie są skutkiem usunięcia pechowego oprogramowania. Popularność wyżej wspomnianych głosów pokazuje jednak, że warto je odnotować.

Dieselgate na świecie

Niech mała skala odzewu polskich kierowców na akcję serwisową grupy Volkswagena Was nie zmyli – jej ogólny wymiar jest ogromny i kosztował niemiecki koncern fortunę. Od początku 2016 roku do serwisów wezwano łącznie 11 milionów samochodów. Koncern wypłacił miliardy dolarów odszkodowań w Stanach Zjednoczonych, gdzie zresztą rozpętała się afera i gdzie Niemcy najbardziej odczuli jej skutki.