Jeżeli niektórzy uznają polski taryfikator mandatów za surowy, to warto przytoczyć dla kontrastu przykład z krajów Europy Północnej. Obowiązujący w Finlandii taryfikator nie przewiduje bowiem górnej granicy kary za przekroczenie prędkości powyżej 20 km/h. Pech chciał, że bohater naszego tekstu jechał dokładnie o 21 km/h za szybko, za co nałożono na jego mandat w wysokości… 63 tysięcy euro. Zaboli? Ależ skąd. Padło na milionera – najbogatszego człowieka w regionie.

Kraje skandynawskie słyną z systemu kar dla kierowców, których wysokość wyliczana jest proporcjonalnie do zarobków. Podobny system działa w sąsiedniej Finlandii, wraz z regionem autonomicznym Wyspy Alandzkie. Działa on tak, że każdy kierowca, który przekroczy prędkość o 20 km/h powyżej dopuszczonego limitu, karany jest proporcjonalnie do swoich zarobków. Teoretycznie – ma zaboleć każdego.

Na biednego nie trafiło

W ostatnią sobotę fotoradar na Wyspach Alandzkich zrobił zdjęcie pojazdowi, który przekroczył obowiązujące ograniczenie prędkości do 50 km/h o dokładnie 21 km/h. W myśl krajowego prawa, kierowca “załapał się” na surowy system mandatów dosłownie o włos. Kara, jaką nałożono na prowadzącego wystawiona została dopiero przedwczoraj, bowiem wyliczenie wysokości mandatu okazało się wyjątkowo skomplikowane – dlaczego?

Wykroczenie popełnił bowiem milioner Anders Wiklöf, lokalny magnat rynku nieruchomości, sektora budownictwa i hotelarstwa. Posiada kilka helikopterów, garaż luksusowych aut i… lokalną gazetę. Mówiąc inaczej – padło na najbogatszego mieszkańca Wysp Alandzkich, szwedzkojęzycznego autonomicznego archipelagu należącego do Finlandii. Urząd skarbowy, który został poproszony przez policję o wykazanie miesięcznych przychodów podał, że mężczyzna zarabia miesięcznie 416 463 euro. Karę za przekroczenie prędkości wyliczono przez to na 63 240 euro. Sporo, ale tylko w liczbach bezwzględnych.

Anders Wiklöf deklaruje się, że po drugim mandacie będzie częściej latać swoimi helikopterami – ich nie obejmują bowiem fotoradary.
źródło zdjęcia: hbl.fi

Nie pierwszy raz

To nie pierwszy raz, kiedy milioner został ukarany za przekroczenie prędkości. W 2013 roku Wiklöf podpadł lokalnej policji po raz pierwszy, kiedy to na badanym odcinku jechał 77 km/h przy ograniczeniu do 50. Wtedy nałożono na niego niemal 100 tysięcy euro mandatu.

Mężczyzna żałuje, że pieniądze idą bezpośrednio do budżetu państwa. Wolałby, aby trafiły na charytatywne cele lub na budowę przedszkoli – przyznał w rozmowie z lokalnymi mediami.

źródło: Forsal