Parkowanie na zielonej kopercie? Legalne, bo to nie znak drogowy

Wrocławski sąd wydał wyrok w sprawie słynnych zielonych kopert. Pierwotnie powstały one dla samochodów elektrycznych korporacji car-sharingowej Vozilla. Nagminnie parkowali na niej swoje pojazdy kierowcy aut prywatnych, z czym straż miejska dzielnie walczyła. Jeden z ukaranych kierowców zaskarżył to do sądu i został… uniewinniony. Powód? Zielona koperta to nie znak drogowy. Wyrok nie jest prawomocny.

W Polsce triumfy święci ostatnio tzw. car-sharing. Jak grzyby po deszczu pojawiają się korporacje oferujące flotę samochodów na minuty. Oprócz Traficara, dobrze radzą sobie także regionalne przedsiębiorstwa, jak na przykład wrocławska Vozilla, w całości składająca się z elektrycznych Nissanów – głównie modeli Leaf.

Aby ułatwić życie użytkownikom, w stolicy Dolnego Śląska pojawiły się specjalne koperty parkingowe, z dodanym zielonym kolorem. Zdaniem Sądu Rejonowego we Wrocławiu, mogą na nich parkować zwykłe samochody – wspomniane koperty w podanej kombinacji nie są znakami drogowymi.

Zielona kość niezgody

Tzw. koperta to stary i sprawdzony w polskiej przestrzeni miejskiej sposób na wyznaczenie specjalnych miejsc do parkowania. Znak poziomy P-2 służy najczęściej dla pojazdów osób niepełnosprawnych bądź zaopatrzenia. Choć, jak czytamy w Rozp. Min. Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r., Dopuszcza się stosowanie znaku P-20 samodzielnie bez znaku D-18a “parking – miejsce zastrzeżone”, miasto wyznaczając miejsca dla aut Vozilli zadbało także o ustawienie odpowiednich znaków drogowych.

Chęci były dobre, jednak – zdaniem sędziego Wojciecha Sawickiego – wymalowana koperta z zielonym dodatkiem nie figuruje w kodeksie drogowym i jest z nim sprzeczna. Orzekający przytoczył podobny przypadek sprzed kilku lat, kiedy to we Wrocławiu ustawiono niezgodne z przepisami znaki informujące o buspasie. Kierowców poruszających się po tej części drogi zwolniono z kary, bo miasto nie ma prawa tworzyć nieistniejących znaków, przez co kierowcy nie muszą ich przestrzegać.

Oznaczenia rzadko są stosowane z pierwotnym przeznaczeniem.

Zwolniony z kary

W przypadku feralnych kopert we Wrocławiu, sąd stanął zatem ponownie po stronie kierowców. Za parkowanie na tym obszarze, lokalna straż miejska sypała mandatami jak z rękawa. Jeden z ukaranych kierowców zdecydował się nie przyjąć stuzłotowego mandatu, powołując się na wykładnie wojewody i rzecznika prasowego ministerstwa infrastruktury, według których stosowane przez wrocławski magistrat „zielone koperty” nie są znakami drogowymi. – pisze Miejsca we Wrocławiu.pl

Z wyroku sądu, który uchylił mandat, nie jest zadowolony przedstawiciel straży miejskiej. Bronił on praktyki karania kierowców za parkowanie na zielonej kopercie twierdząc, że kolor zielony to jedynie tło, na jakim namalowano poziomy znak i nie ma on korelacji z jego charakterem obecnym w kodeksie drogowym.

Sąd nie przychylił się do tej argumentacji, jednak wyrok – nie jest prawomocny. Strona straży miejskiej już zapowiedziała złożenie apelacji i do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia – będzie dalej karać mandatami za parkowanie na spornej strefie.

Pełnomocnik ukaranego kierowcy ripostuje. Takiego znaku nie ma, kropka. Dopóki nie zostanie on przemalowany, jest to miejsce parkingowe dla wszystkich – powiedział Marcin Zatorski, zachęcając jednocześnie do nie przyjmowania mandatów nałożonych przez straż miejską.

źródło: miejscawewroclawiu.pl i radiogra.pl

Komentarze

Najnowsze

  •  

    TEST: Volvo XC60 D4 Inscription 190 KM

    Czego można więcej odczekiwać od auta, niż to co oferuje dobrze wyposażone Volvo XC60? Na chwilę obecną nic mi nie przychodzi do...
    18 października 2018

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Parkowanie na zielonej kopercie? Legalne, bo to nie znak drogowy
Parkowanie na zielonej kopercie? Legalne, bo to nie znak drogowy
Parkowanie na zielonej kopercie? Legalne, bo to nie znak drogowy

Wrocławski sąd wydał wyrok w sprawie słynnych zielonych kopert. Pierwotnie powstały one dla samochodów elektrycznych korporacji car-sharingowej Vozilla. Nagminnie parkowali na niej swoje pojazdy kierowcy aut prywatnych, z czym straż miejska dzielnie walczyła. Jeden z ukaranych kierowców zaskarżył to do sądu i został… uniewinniony. Powód? Zielona koperta to nie znak drogowy. Wyrok nie jest prawomocny.

W Polsce triumfy święci ostatnio tzw. car-sharing. Jak grzyby po deszczu pojawiają się korporacje oferujące flotę samochodów na minuty. Oprócz Traficara, dobrze radzą sobie także regionalne przedsiębiorstwa, jak na przykład wrocławska Vozilla, w całości składająca się z elektrycznych Nissanów – głównie modeli Leaf.

Aby ułatwić życie użytkownikom, w stolicy Dolnego Śląska pojawiły się specjalne koperty parkingowe, z dodanym zielonym kolorem. Zdaniem Sądu Rejonowego we Wrocławiu, mogą na nich parkować zwykłe samochody – wspomniane koperty w podanej kombinacji nie są znakami drogowymi.

Zielona kość niezgody

Tzw. koperta to stary i sprawdzony w polskiej przestrzeni miejskiej sposób na wyznaczenie specjalnych miejsc do parkowania. Znak poziomy P-2 służy najczęściej dla pojazdów osób niepełnosprawnych bądź zaopatrzenia. Choć, jak czytamy w Rozp. Min. Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r., Dopuszcza się stosowanie znaku P-20 samodzielnie bez znaku D-18a “parking – miejsce zastrzeżone”, miasto wyznaczając miejsca dla aut Vozilli zadbało także o ustawienie odpowiednich znaków drogowych.

Chęci były dobre, jednak – zdaniem sędziego Wojciecha Sawickiego – wymalowana koperta z zielonym dodatkiem nie figuruje w kodeksie drogowym i jest z nim sprzeczna. Orzekający przytoczył podobny przypadek sprzed kilku lat, kiedy to we Wrocławiu ustawiono niezgodne z przepisami znaki informujące o buspasie. Kierowców poruszających się po tej części drogi zwolniono z kary, bo miasto nie ma prawa tworzyć nieistniejących znaków, przez co kierowcy nie muszą ich przestrzegać.

Oznaczenia rzadko są stosowane z pierwotnym przeznaczeniem.

Zwolniony z kary

W przypadku feralnych kopert we Wrocławiu, sąd stanął zatem ponownie po stronie kierowców. Za parkowanie na tym obszarze, lokalna straż miejska sypała mandatami jak z rękawa. Jeden z ukaranych kierowców zdecydował się nie przyjąć stuzłotowego mandatu, powołując się na wykładnie wojewody i rzecznika prasowego ministerstwa infrastruktury, według których stosowane przez wrocławski magistrat „zielone koperty” nie są znakami drogowymi. – pisze Miejsca we Wrocławiu.pl

Z wyroku sądu, który uchylił mandat, nie jest zadowolony przedstawiciel straży miejskiej. Bronił on praktyki karania kierowców za parkowanie na zielonej kopercie twierdząc, że kolor zielony to jedynie tło, na jakim namalowano poziomy znak i nie ma on korelacji z jego charakterem obecnym w kodeksie drogowym.

Sąd nie przychylił się do tej argumentacji, jednak wyrok – nie jest prawomocny. Strona straży miejskiej już zapowiedziała złożenie apelacji i do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia – będzie dalej karać mandatami za parkowanie na spornej strefie.

Pełnomocnik ukaranego kierowcy ripostuje. Takiego znaku nie ma, kropka. Dopóki nie zostanie on przemalowany, jest to miejsce parkingowe dla wszystkich – powiedział Marcin Zatorski, zachęcając jednocześnie do nie przyjmowania mandatów nałożonych przez straż miejską.

źródło: miejscawewroclawiu.pl i radiogra.pl